Lucas: Najgorzej ma Estonia, Litwa i Polska

Przygotowujmy się do Europy postatlantyckiej.

BNS
Lucas: Najgorzej ma Estonia, Litwa i Polska

Fot. BFL/Vygintas Skaraitis

Zgodnie z prognozami agencji bukmacherskich Donald Trump ma 30 proc. szans na objęcie stanowiska prezydenta Stanów Zjednoczonych. Czy jest gorszy niż Hilary Clinton, o tym zadecydują Amerykanie. Jednak dla sojuszników Ameryki ich wybór jest już jasny. Trump chce wprowadzić największe zmiany w polityce zagranicznej, które mogą mieć wpływ na bezpieczeństwo tych krajów.

Sojusznicy muszą się nad tym zastanowić już teraz.

Trumpa nie interesują stare zasady. Twierdzi, że wierzy w wielkość Ameryki, ale z pewnością nie wierzy, że Ameryka może być liderem. Bo przywództwo zbyt dużo kosztuje.

Konsekwencje takiego podejścia będą odczuwalne na całym świecie. Pan Trump prawdopodobnie chce, aby sojusznicy w Azji Zachodniej posiadali broń atomową. Wspaniale. To oznacza koniec Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowe i początek wyścigu zbrojeniowego na Pacyfiku.
Bo takie kraje, jak Korea Południowa, Japonia czy Tajwan nie mają iluzji w kwestii zagrożenia pochodzącego z Chin czy Korei Północnej.

Obrzydliwe, skłócone i niewojownicze kraje europejskie są gotowe, by się porozumieć z rewizjonistycznym reżymem Władimira Putina w jeszcze prostszy sposób.

Ameryka może wyjść z NATO lub zachować się w taki sposób, jak Francja w 1966 r., kiedy ten kraj wycofał się z ze struktur wojskowych sojuszu. Jakby się sprawy nie potoczyły, Europejczycy będą mieli do czynienia z nowym porządkiem na świecie i będą sami musieli zadbać o własne bezpieczeństwo.

Najwięcej problemów mają Estonia, Łotwa, Litwa i Polska. Dotychczas nasze plany obronne polegały na pomocy pochodzącej od Amerykanów. Nawet z ewentualnym opóźnieniem. To było prawidłowe podejście, ponieważ Europa jest zainteresowana w utrzymaniu dotychczasowego systemu opartego na starych zasadach, jednak teraz musimy planować obronę trochę inaczej.

To będzie trudne do zrealizowania, ale możliwe. Warto pamiętać, że Europa jest trzy razy większa od Rosji pod względem ludności i dziesięć razy większa pod względem PKB. Jeśli przegramy to nie ze względu na naszą słabość, a dzięki naszej słabej woli.

Musimy coś zaofiarować i zrezygnować z pewnych naszych przekonań. Szwecja i Finlandia muszą ściślej współpracować w zakresie obrony regionalnej.

Musimy pracować z Ukrainą. To jest duży kraj, mający spore doświadczenie w bezpośrednich stosunkach z Rosją. Możemy zacząć od przeprosin.

Mocarstwa atomowe Brytania i Francja będą musiały bardziej zastanowić się nad ostatecznymi instrumentami odstraszającymi. W wypadku, jeśli prezydentem Francji zostanie Marine Le Pen, to większa odpowiedzialność będzie spoczywała na Brytanii po Brexit (Brrrr….)

Nie można też tolerować darmozjadów. Wszyscy muszą wydawać więcej funduszy na obronę. Współpraca i specjalizacja powinna być na lepszym poziomie. Musimy więcej uwagi poświęcać terytorialnej obronie uwzględniając interwencje zbrojne sąsiadów. Jednym słowem musimy spoważnieć.

To znaczy musimy dokonać tego, czego Ameryka żąda od Europy od kilku dziesięcioleci. To byłby paradoks, gdyby do tego doszło, kiedy Ameryka „opuści” Europę.

Jeśli teraz podejmiemy tego typu działania, to jest większe prawdopodobieństwo tego, że Ameryka tutaj pozostanie. Kraje które mają poważny pogląd na obronę z zasady są lepszymi sojusznikami. To jest dobre na każdą okazję, nie patrząc na to kto faktycznie zasiądzie w Białym Domu.

PODCASTY I GALERIE