• Opinie
  • 9 sierpnia, 2021 15:55

Litwa- Białoruś: o czym chce rozmawiać Tomaszewski z Łukaszenką

W dniu 4 sierpnia br. gość „Salonu Politycznego” Radia Znad Wilii Waldemar Tomaszewski, lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin, prezes Związku Polaków na Litwie, prezes Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL odniósł się do najpoważniejszego problemu z jakim obecnie zmaga się Litwa, a mianowicie do problemu nielegalnych imigrantów.

Czesław Okińczyc
Litwa- Białoruś: o czym chce rozmawiać Tomaszewski z Łukaszenką

Fot. zw.lt

Zauważył, ze Litwa jako państwo była do tego kryzysu nieprzygotowana. Co do tego pełna zgoda. Identyczny pogląd wyraziła dwa dni wcześniej w tymże „Salonie Politycznym” sama premier Ingrida Šimonytė. Tego, że władze białoruskie będą inspirować i wspierać przerzut nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu przez granicę litewską, nie przewidział nikt. Ani na Litwie, ani w innych państwach NATO i UE. Nikt nie przewidział, że Łukaszenka tak cynicznie i bezdusznie potraktuje biednych, zdezorientowanych uciekinierów z Bliskiego Wschodu, i użyje ich, nie licząc się kompletnie z ich podstawowymi prawami ludzkimi, z ich godnością, jako narzędzia zemsty na Litwie. Zaskoczyło to władze litewskie i zmusiło je do natychmiastowej reakcji. Ta reakcja była doraźna, może zbyt nerwowa i jako taka nie mogła być należycie przygotowana. Nic też dziwnego, że popełniono przy tej okazji liczne błędy i wywołano niepotrzebne napięcia, w tym konflikt z policją obok poligonu w Rudnikach.

Tomaszewski punktuje, że przy tej doraźnej reakcji brakło należytej komunikacji między rządem a samorządami, że akcji nie towarzyszyła odpowiednia polityka informacyjna władz. Pewnie tak było. Jest rzeczą dyskusyjną, na ile było to wynikiem koniecznego w tej sytuacji pośpiechu, na ile wynikiem nieudolności urzędników, a może nawet ich czasem złą wolą. Być może wszystkie te czynniki miały tu miejsce. Na pewno można to było zrobić lepiej. I tu można by się z Tomaszewskim zgodzić.

Ale Tomaszewski, krytykując rząd w sposób rozwiązywania kryzysu imigracyjnego, przy okazji kwestionuje całą politykę zagraniczną Litwy. Ponieważ kryzys imigracyjny jest zemstą Łukaszenki za wspieranie demokratycznej opozycji na Białorusi, Tomaszewski domaga się zmiany polityki wobec Białorusi. W „Radiu Znad Wilii” grzmiał : „musimy zmienić naszą polityką zagraniczną, zacząć rozmawiać z naszą sąsiadką Białorusią. Musieliśmy rozmawiać już od dawna, nie możemy nie komunikować się z naszymi sąsiadami, nie możemy palić mostów”. Jeszcze wcześniej powtórzył te same tezy na spotkaniu partii politycznych z prezydentem Litwy.

Litwa zaangażowała się w obronę praw człowieka na Białorusi bardziej niż ktokolwiek inny. To nie przypadkiem na Litwie rezyduje liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska.

Tomaszewski jest zbyt doświadczonym politykiem, aby mógł nie wiedzieć, że ta polityka jest elementem polityki Unii Europejskiej i ma jej akceptację. Kwestionując politykę Litwy wobec Białorusi, kwestionuje tym samym politykę Unii Europejskiej i USA względem reżimu Łukaszenki. Kwestionuje też politykę państwa polskiego wobec Białorusi. Wszak Polska od dawna również jest zaangażowana w pomoc dla białoruskiej opozycji demokratycznej. Ostatnim przykładem zaangażowania się Polski w sprawy białoruskie było udzielenie wizy humanitarnej dla białoruskiej sprinterki olimpijskiej Krysciny Cimanouskiej.

Żądając nawiązania dialogu z Łukaszenką, żąda praktycznie izolacji Litwy we wspólnocie europejskiej, która Łukaszenki nie traktuje jako partnera. Tym samym, świadomie, czy nieświadomie Tomaszewski staje się w tym sojusznikiem Putina.

Nie wiadomo zresztą o czym chciałby Tomaszewski rozmawiać z Łukaszenką? Jakiego targu z nim dobić? Aby zaprzestał przerzucania imigrantów w zamian za co? Za wydanie Cichanouskiej? Za zaniechanie poparcia dla demokratycznej opozycji na Białorusi? Dla Tomaszewskiego sąsiadem jest reżim Łukaszenki. Nie. Naszym sąsiadem jest naród białoruski. Jak mawiał kardynał Stefan Wyszyński, „rządy upadają, a naród trwa”. Reżim Łukaszenki prędzej czy później upadnie. Naród białoruski, który zbudował swe społeczeństwo obywatelskie w oporze przeciw Łukaszence, będzie trwał. I to nie Łukaszenka, a naród białoruski jest naszym sąsiadem.

Białoruskiemu narodowi i białoruskiej demokratycznej opozycji należy się jeszcze większe wsparcie w pierwszą rocznicę sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborów prezydenckich na Białorusi.

PODCASTY I GALERIE