Opinie
Małgorzata Kozicz

Kozicz: Rita potrafi, albo czy Wileńszczyzna będzie miała swoją #WomenPower

Kandydatka na ministra spraw wewnętrznych Rita Tamašunienė znalazła się w centrum uwagi z dwóch właściwie powodów – jest ładna i jest kobietą. Nie przypominam sobie, żeby po nominacji Jarosława Niewierowicza media pisały: „Przystojny doradca prezydenta Litwy”. Czy Wileńszczyzna, która nigdy nie miała swojego #MeeToo, będzie miała swoją #WomenPower?

Rozwodzenie się nad blaskiem Rity Tamašunienė nie jest niczym nowym.

W 2012 roku, przed drugą turą wyborów do Sejmu, wielkiej ekscytacji uległ portal alfa.lt: “W męskim towarzystwie zawsze następuje poruszenie, kiedy do politycznego kotła wrzucana jest nowa i szczególnie sympatyczna kobieta. Emocje wypełniają po brzegi. Nie trzeba przypominać, ile radości, plotek i zazdrości wywołało pojawienie się w Sejmie Agnė Bilotaitė. Nie mniej czarujące damy to Rita Tamašiunienė i Živilė Pinskuvienė. W tegorocznych wyborach kobiety ujęły obietnicami politycznymi i urodą wyborców w okręgu szyrwincko-wileńskim – obie znalazły się w drugiej turze. Kandydatki – jedna od drugiej piękniejsze, która jednak bardziej podoba się naszym czytelnikom?”.

W tym osobliwym plebiscycie zwyciężyła Rita Tamašunienė, zdobywając 60 procent głosów. Wygrała także w wyborach do Sejmu, co również niezmiernie ucieszyło dziennikarzy.

Portal 15min w publikacji „Piękności nowego Sejmu – czy będzie na kim zawiesić oko?” pisał: „AWPL pierwszy raz w historii ma swoją frakcję, a jej ozdoba już jest znana – to była zastępca dyrektora administracji rejonu wileńskiego Rita Tamašunienė. Atrakcyjna blondynka została także starostą frakcji”.

Dwa lata później w ogłoszonych przez portal balsas.lt wyborach najbardziej czarującej kobiety w litewskiej polityce Tamašunienė również zgarnęła wszystkie laury, zdobywając jedną trzecią wszystkich oddanych w konkursie głosów – a można było wybierać spośród dwudziestu kobiet, w tym wspomnianej wyżej zdetronizowanej Agnė Bilotaitė, Agnė Zuokienė czy…prezydent Dali Grybauskaitė.

Wybory miss Sejmu są już passé, ale czy poza tym coś się zmieniło?

Niby tak mało, zaledwie pięć lat lat minęło, ale przyznać wypada, że dyskurs się zmienia i dzisiaj trudno sobie wyobrazić tego rodzaju głupiutkie seksistowskie teksty czy konkursy w poważnych portalach informacyjnych. Czy to wzrost świadomości, że kobieta też człowiek, a w życiu zawodowym powinna być traktowana wyłącznie przez pryzmat profesjonalizmu, a nie blond loków? A może tylko asekuranctwo i poprawność polityczna zgodna z najnowszymi trendami? Tak jak po wprowadzeniu nowej Ustawy o ochronie praw dziecka supermamcie zaniepokoiły się, że wskutek tych porządków to już nawet nie można odmówić dzieciaczkowi kupienia chipsów, bo sąsiadka wezwie służby, tak po wysypie historyjek #MeeToo panowie przejęli się, czy można teraz powiedzieć komplement koleżance, czy może po pięciu latach opisze to na Facebooku jako molestowanie seksualne. W takim kontekście wybory miss Sejmu są co najmniej niewskazane.

Z trendów wyłamały się tym razem polskie media i niektórzy komentatorzy życia politycznego, w jednej z publikacji zachwycający się nie czym innym, a urodą przyszłej pani minister. Z szacunku do wielkiego dorobku, wiedzy i kompetencji zarówno autora artykułu, jak i jego rozmówców, spuśćmy na to wstydliwie zasłonę milczenia. Zignorowanie niefortunnych cytatów nie zmieni jednak faktów – może mniej w przestrzeni publicznej lekceważących wypowiedzi (a te, które się zdarzają, spotykają się z krytyką), nie ma jednak także dojrzałej dyskusji na temat roli kobiet w społeczeństwie albo na rynku pracy. Bo to, że dzisiaj możemy siedzieć z mężczyznami przy jednym stole czy nawet kierować firmą, nie oznacza, że dyskryminacja nie istnieje.

Kobiety na Litwie nadal mają do przebicia szklany sufit, na takich samych stanowiskach i przy takich samych kwalifikacjach zarabiają mniej niż mężczyźni, nie ma ich prawie w zarządach spółek. Nie tylko na Litwie zresztą. W czerwcu 28 zawodniczek reprezentacji USA w piłce nożnej kobiet pozwało Amerykańską Federację Piłki Nożnej w związku z „zinstytucjonalizowaną dyskryminacją” ze względu na płeć i nierównym wynagrodzeniem. Różnice dotyczyły wysokości honorariów, bazy treningowej, warunków podróży. Na przykład w 2014 roku federacja wypłaciła drużynie mężczyzn 5,3 mln dolarów za sam udział w Mistrzostwach Świata. W 2015 roku kobieca reprezentacja wygrała Mundial, otrzymując za zwycięstwo jedynie 1,7 mln dolarów. A przecież, jak podaje „The Wall Street Journal”, z audytu wynika, że w latach 2016-2018 reprezentacja kobiet Stanów Zjednoczonych w piłce nożnej przyniosła większe przychody niż reprezentacja mężczyzn. Mecze piłkarek wygenerowały 50,8 mln dolarów, piłkarzy – 49,9 mln dolarów.

Aby zaprzeczyła stereotypom, aby motywowała Polki

Skoro za oceanem takie rzeczy się dzieją, co dopiero mówić o Litwie, a w szczególności o Wileńszczyźnie, gdzie, skoro chcecie równouprawnienia, to same sobie drzwi otwierajcie i wnoście lodówkę na czwarte piętro, hehe. Dlatego te kobiety, którym się udało, mają zadanie do wykonania.

„Po raz pierwszy w historii współczesnej Litwy kobieta polskiego pochodzenia staje u steru, zajmując wysokie stanowisko zarządzania państwem! Litwa się zmienia i ta decyzja polityczna jest tego dowodem, ale Rita Tamašunienė będzie musiała udowodnić, że ani pochodzenie, ani płeć nie są przeszkodą w kompetencjach. Osobiście trzymam mocno za nią kciuki, ponieważ chciałabym, aby udały się jej prace ministerialne, aby zaprzeczyła stereotypom i aby takie przykłady motywowały Polki do studiowania i pozostania na Litwie!” – napisała na Facebooku doradca ministra oświaty Barbara Stankiewicz po ogłoszeniu nominacji Tamašunienė. Chciałoby się powiedzieć: a teraz porównajmy ten komentarz kobiety z ocenami mężczyzn – „miła, umie mówić i dobrze wygląda”, ale niech ta zawstydzona kurtyna pozostanie łaskawie opuszczona.

Nie łudźmy się, Rita Tamašunienė została raczej nie wybrana, a dobrana do rządu na wyraźne życzenie prezydenta Gitanasa Nausėdy, który chciał widzieć w gabinecie ministrów kobietę. Start w karierze politycznej zawdzięcza w dużej mierze przynależności do klanu Tamoszunów, znanego w polityce lokalnej na Wileńszczyźnie, dalsze pięcie się po szczeblach kariery – lojalności wobec Waldemara Tomaszewskiego. Nie jest w tym jednak lepsza ani gorsza od większości litewskich polityków.

Rita potrafi?!

Czy Tamašunienė, która w Sejmie nie należy nawet do tymczasowej Grupy Kobiet, zrzeszającej niemal wszystkie posłanki, a jako reprezentantka Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin opowiada się za tradycyjnymi wartościami i z pewnością są jej obce hasła feministyczne, może dziś stać się inspiracją dla innych kobiet na Wileńszczyźnie i przykładem #WomenPower?

Powinna! Przecież tradycyjna rodzina i rola kobiety to dzisiaj już nie Kinder, Küche, Kirche. Kobiety się zmieniają, są zdeterminowane, są mądre, przejmują coraz to nowe obowiązki, są wykształcone (sama Tamašunienė po zdobyciu wytykanego jej z ironią dyplomu nauczycielki, otrzymała jeszcze dyplom filologii niemieckiej i zrobiła magisterkę z zarządzania publicznego). Nadal jednak w wielu przypadkach brak im odwagi (znamy anekdotki o tym, że kobieta zawaha się przed wysłaniem CV, jeżeli spełnia pięć z pięciu kryteriów, a mężczyzna zgłosi się bez obaw, jeżeli odpowiada zaledwie dwóm punktom), brak wsparcia instytucjonalnego (np. rozwiązań dla młodych matek na rynku pracy) czy zwykłego ludzkiego „We can do it!”.

Dlatego obejmując trudny resort Rita Tamašunienė musi pamiętać, że są na nią zwrócone nie tylko oczy krytyków czekających na potknięcie czy zagorzałych wielbicieli AWPL-ZChR z entuzjazmem przyjmujących każdy awans z nadania partyjnego. Patrzą też na nią kobiety Wileńszczyzny, dla których w przypadku sukcesu może stać się kolejnym dowodem na to, że warto inwestować w siebie i sięgać po swoje.

Rita Tamašunienė ma udowodnić, że Polka potrafi. Z solidarności jajników trzymam kciuki.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!