Opinie
Antoni Radczenko Krzysztof Kolanowski

Kolanowski: Bułgarzy z Mołdawii nie mają swojej AWPL

Mołdawscy Bułgarzy nie stronią od krytykowania Bułgarii za rzekomą rusofobię jej polityków - powiedział zw.lt Krzysztof Kolanowski,który przez dłuższy czas mieszkał na Litwie i w Mołdawii, o podobieństwach i różnicach litewskich Polaków i mołdawskich Bułgarów.

Po stronie litewskiej oraz polskiej często się mówi, że litewscy Polacy są zrusyfikowani, absolutna większość popiera politykę Putina. Jednak, jeśli się przyjrzymy byłej zachodniej granicy ZSRR, to litewscy Polacy nie są żadnym wyjątkiem. Dobrym przykładem są mołdawscy Bułgarzy, których jeden z liderów bułgarskiej mniejszości i mer miasta Taraclii Sergiej Filipow, przykładowo swój profil na Facebooku prowadzi tylko i wyłącznie po rosyjsku, a nie po mołdawsku czy bułgarsku. Jakie są różnice i podobieństwa dwóch mniejszości?

Owszem, na pierwszy rzut oka można się doszukać podobieństw między Polakami na Wileńszczyźnie a Bułgarami w Mołdawii. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z ludźmi, którzy – o ile wiek im na to pozwala – dobrze pamiętają życie w ZSRR w przeciwieństwie do swych rodaków z kraju, w którym ich grupa etniczna stanowi większość (Polski lub Bułgarii). W obu przypadkach są to społeczności, w których nostalgia sowiecka jest bardziej rozpowszechniona niż wśród większości własnego kraju (Litwy lub Mołdawii). Po trzecie, mówimy o terenach, które w podobnym okresie zostały siłą włączone do ZSRR, zaś represje stalinowskie, deportacje dotknęły wszystkich mieszkańców w równym niemal stopniu: Litwinów, Polaków, Mołdawian, Bułgarów. Po czwarte, chyba można zaryzykować tezę, że wszyscy byli ofiarami sowieckiej „polityki narodowościowej”, tj. uznaniowego wytaczania granic republik sowieckich, antagonizowania różnych grup etnicznych poprzez wywoływanie strachów, które są niekiedy żywe do dzisiaj.

Ale po kolei. Bułgarzy są jedną z największych mniejszości w Mołdawii, tj. według danych z 2004 r. mniejszość bułgarska w Mołdawii liczy ok. 79 tysięcy osób (ponad 2% ogółu ludności). Dane nie uwzględniają miejscowości pod kontrolą separatystycznego Naddniestrza, a tam również znane są miejscowości zamieszkane w większości przez ludność bułgarską (jak choćby Parkany między Benderami a Tyraspolem). Dane ze spisu powszechnego w 2014 r. nie są jeszcze dostępne. Większość Bułgarów mołdawskich mieszka w rejonie Taraclia (bułg. Taraklija), jednak duże ich skupiska występują również w Gagauzji i sąsiednich rejonach południowych,

Bułgarzy w Mołdawii mają zupełnie inną historię niż Polacy na Litwie. W trakcie wojen rosyjsko-tureckich w XIX wieku, zwłaszcza po wojnie krymskiej z 1853 – 1856 r. władze carskie zaczęły sprowadzać ludność prawosławną z Imperium Osmańskiego do nowo podbitych ziem (a taką była Besarabia między Prutem a Dniestrem, włączona do Rosji w 1812 r. – dziś region ten jest podzielony między Mołdawię a Ukrainę). Kolonialistom obiecywano różne zachęty – ziemię, zwolnienia z opłat i służby wojskowej. W ten sposób na stepowych, słabo zaludnionych ziemiach Besarabii powstawały nowe kolonie zasiedlone przez najróżniejsze grupy etniczne: Bułgarów, Gagauzów, nawet Albańczyków. Nieformalną stolicą Bułgarów w Besarabii stał się Bołgrad, leżący dziś na Ukrainie (stamtąd wywodzi się zresztą również obecny prezydent tego kraju, Petro Poroszenko).

Nie brak też głosów przestrzegających, że jeśli Mołdawia nadal będzie iść drogą eurointegracji, to czeka ją podobna „degradacja” jak ta, która „spotkała” Bułgarię

Często można przeczytać i usłyszeć, że właśnie dzięki tym dogodnym warunkom dla kolonialistów Rosja zaskarbiła sobie ich lojalność. Z kolei czasy rumuńskie (1918 – 1940) mołdawscy Bułgarzy i Gagauzi wspominają źle.

Ciekawe jest też to, że dzisiaj niektórzy mocno prorosyjscy działacze bułgarscy w Mołdawii nie stronią od krytykowania Bułgarii za rzekomą rusofobię jej polityków. Nie brak też głosów przestrzegających, że jeśli Mołdawia nadal będzie iść drogą eurointegracji, to czeka ją podobna „degradacja” jak ta, która „spotkała” Bułgarię. Ludzie, którzy nie podróżują, często dają wiarę takim hasłom.

Co do języka: zarówno Bułgarzy, jak i Gagauzi w lepszym stopniu znają rosyjski niż bułgarski. Trzeba jednak powiedzieć, że Bułgarzy jednak znają swój język w stopniu znacznie lepszym niż Gagauzi czy mołdawscy Ukraińcy albo Polacy. W czasach sowieckich kultywowali swój język przede wszystkim sami, dziś natomiast w bułgarskojęzycznych szkołach mołdawskich można spotkać nauczycieli z Bułgarii. Między sobą miejscowi Bułgarzy porozumiewają się różnie – najczęściej jest to język bułgarski z dużą ilością wtrącanych rosyjskich słów (do tego stopnia, że dla zwykłego mieszkańca Bułgarii mógłby być on z trudem zrozumiały), zaś ludzie niewykształceni nie znają literackiej bułgarszczyzny, nie umieją pisać.

Na ogólnorepublikańskim zjeździe Bułgarów Mołdawii w kwietniu 2014 r., który sam miałem okazję obserwować, posługiwano się przede wszystkim językiem rosyjskim, jednak po bułgarsku mówili goście z Bułgarii oraz przedstawiciele miejscowych instytucji kulturowych i edukacyjnych.

Miejscowa gazeta („Svet”) wydawana jest przede wszystkim częściowo po rosyjsku, częściowo po bułgarsku.

O ile lider polskiej mniejszości na Litwie Waldemar Tomaszewski często popiera kremlowską politykę względem Ukrainy, to raczej nigdy nie negował eurointegracji. Mówiąc o prawach mniejszości polskiej na Litwie zawsze odwoływał się do standardów i rozwiązań unijnych. Z Bułgarami w Mołdawii sytuacja jest inna. Filipow nawet postulował pogląd przyłączenia się razem z Gagauzją do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu? Skąd w ogóle powstał sojusz gagausko-bułgarski w Mołdawii? Czy jego powstanie jest podobne do sojuszu polsko-rosyjskiego na Litwie?

Bułgarzy i Gagauzi są raczej „towarzyszami niedoli”, mają podobną historię, religię, pochodzą nawet z tych samych (bułgarskich) ziem, lecz posługują się różnymi językami. Język Gagauzów jest zbliżony do tureckiego, jednak dopiero w czasach sowieckich został skodyfikowany (wówczas posługiwano się cyrylicą, dziś jest zapisywany alfabetem łacińskim podobnie jak turecki).

Należy zaznaczyć, że do upadku ZSRR nie znano jeszcze pojęcia Gagauzja. Powstała ona jako jedno z dwóch nieuznawanych pseudopaństw na terenie Mołdawii. Lokalni działacze gagauscy, podobnie zresztą jak naddniestrzańscy, nie byli nastawieni wówczas przychylnie do nowego państwa mołdawskiego. Gagauzja jako nowe „państwo” miała stanowić odpowiedź na hasła unionistyczne, które zyskiwały wówczas na popularności. Nawoływały one do likwidacji skutków paktu Ribbentrop-Mołotow i przyłączenia Mołdawii, a być może całej Besarabii do Rumunii. Niepokój Gagauzów wywoływała też ustawa o języku państwowym (mołdawskim), nowo proklamowana flaga i hymn Mołdawii, które były zbieżne lub identyczne (jak w przypadku hymnu) z rumuńskimi.

 

Trudno jednak porównywać sytuację Bułgarów i Gagauzów z Mołdawii do sytuacji Polaków na Litwie. AWPL jednak tu nie ma. Żadna z obu mniejszości nie ma swojej formacji politycznej

Niezależność „Republiki Gagauskiej” proklamowano 19 sierpnia 1990 r. Utworzono ją na terenie ziem, na których Gagauzi stanowią zdecydowaną większość. Nie udało się jednak wciągnąć do tej awantury ani obecnego rejonu Taraclia, zamieszkanego w większości przez Bułgarów, ani – tym bardziej – miejscowości gagauskich i bułgarskich po ukraińskiej stronie granicy. Właśnie wtedy nastąpiło wydzielenie rejonu Taraclia jako jednostki obejmującej miejscowości bułgarskie. Kiedy się spojrzy na mapę, zarówno Gagauzja, jak i rejon Taraclia mają swoje „eksklawy”. Dla przykładu, bułgarskojęzyczna wieś Tvardița (bułg. Twyrdica), należy do rejonu Taraclia, jednak przedostać się do stolicy rejonu można tylko przez gagauską Ceadîr-Lungę.

Trudno jednak porównywać sytuację Bułgarów i Gagauzów z Mołdawii do sytuacji Polaków na Litwie. AWPL jednak tu nie ma. Żadna z obu mniejszości nie ma swojej formacji politycznej. Owszem, politycy gagauscy i bułgarscy czynnie uczestniczą w polityce mołdawskiej, a niekiedy zakładają swoje własne ugrupowania, jednak zawsze szukają sojuszników w całym kraju. Nawet jeśli środowiska mniejszościowe w Mołdawii zwykle sympatyzują tym ugrupowaniom, które opowiadają się za zbliżeniem z Rosją, to jednak linia podziału nie przebiega wzdłuż kryterium etnicznego. Na Litwie jest o tyle inaczej, że np. AWPL lub Związek Rosjan z trudem (o ile w ogóle) zdobywają sympatię wyborców litewskich, zaś wyborcy z mniejszości narodowych często nie mogą wśród ugrupowań litewskich znaleźć nic dla siebie.

Bułgarzy w Mołdawii ubiegają się o autonomie terytorialno-kulturową? Na czym ona ma polegać? Czy problem pisowni nazwisk, czy dwujęzycznych napisów jest dla mołdawskich Bułgarów jest aktualny?

Położyłbym nacisk na ten pierwszy przymiotnik: „terytorialna”. Właśnie taka jest autonomia Gagauzji – dotyczy ona nie konkretnej mniejszości etnicznej, lecz określonego terytorium. Gagauzja ma znacznie większą wagę polityczną niż jakikolwiek rejon Mołdawii, ma swe własne organy ustawodawcze, wykonawcze i sądownicze. Lider Gagauzji, Baszkan, jest wybierany w wolnych wyborach (dopiero co wybrano na to stanowisko Irinę Vlah) i z racji swej funkcji jest automatycznie członkiem rządu mołdawskiego. Gagauzja ma formalnie trzy języki urzędowe (mołdawski/rumuński, rosyjski i gagauski), choć w rzeczywistości używany praktycznie jest tylko rosyjski.

Jednak w przypadku rejonu Taraclia chodziłoby przede wszystkim o kulturowy wymiar autonomii, rozwój świadomości narodowo-językowej Bułgarów, zapewnienie określonego poziomu finansowania z budżetu centralnego dla rejonu oraz zapis, by zmiana statusu rejonu nie mogła się odbyć bez przeprowadzenia referendum wśród mieszkańców. Miejscowi Bułgarzy boją się zmiany granic administracyjnych rejonu bądź włączenia go do innej jednostki (np. większego rejonu Cahul).

Zresztą nie wiem, czy hasła autonomii nie są czasami kolejnym fajerwerkiem bez pokrycia. Wśród działaczy lokalnych Mołdawii niektórzy bowiem bardziej lubią bawić się w geopolitykę aniżeli dbać o rozwój rejonu czy swej miejscowości.

Nikt się nie czepia, jeśli ktokolwiek w życiu publicznym nie używa języka rumuńskiego, lecz rosyjskiego z racji tego, że tak mu jest wygodniej

 

Z postulatów przez Ciebie wymienionych w Mołdawii często pobrzmiewa chyba tylko postulat zwiększonej obecności języka rosyjskiego (o innych językach wspomina się rzadko, chyba tylko w kontekście szkolnictwa). Problem języka napisów publicznych prawie nie istnieje, gdyż – mówiąc kolokwialnie – nikt się nie czepia, jeśli ktokolwiek w życiu publicznym nie używa języka rumuńskiego, lecz rosyjskiego z racji tego, że tak mu jest wygodniej. Pisownia nazwisk? W mołdawskich dowodach osobistych nazwiska wszystkich obywateli zapisywane są po rumuńsku i po rosyjsku, co chyba spotyka się z milczącą aprobatą większości. Bułgarzy mołdawscy sami przyzwyczajeni są do pisania swych nazwisk po rosyjsku.

Jak większość mołdawska traktuje postulaty mniejszości narodowych? Czy również oskarża o rosyjskie wpływy?

W pewnym stopniu tak. Jednak większość mołdawska nie jest w tych sprawach jednomyślna. Orientacja geopolityczna (Unia Europejska vs. Unia Euroazjatycka) jest jednym z głównych wyznaczników tożsamości poszczególnych partii, a ostatnie wybory parlamentarne (z listopada 2014 r.) pokazały, że trudno tutaj o konsensus. Mniejszości narodowe jedynie wpisują się w ogólny obraz, choć – jak już wspomniałem – wykazują większe sympatie prorosyjskie niż reszta społeczeństwa. Ciekawe pod tym względem były badania postaw społecznych sfinansowane ze środków słowackiej pomocy rozwojowej (Slovak Aid), na podstawie których okazuje się, że Gagauzi wykazują częściej postawy prorosyjskie niż mołdawscy Rosjanie (sic!). Tłumaczono to faktem, że Rosjanie stanowią raczej ludność miejską, zaś Gagauzi zamieszkują słabo zaludnione tereny południa Mołdawii.

Istnieje tradycyjna nieufność między tą częścią Mołdawian, jaka wyznaje wartości proeuropejskie oraz / lub prorumuńskie a mniejszościami narodowymi. Możliwość włączenia Mołdawii do Rumunii nadal jest straszakiem wśród tych ostatnich. Problemem też na pewno jest to, że Mołdawiane oraz inne grupy etniczne słabo się znają nawzajem, nie jeżdżą do siebie, dowiadują się o „postulatach” tej drugiej strony jedynie z mediów (nie tylko mołdawskich, lecz może przede wszystkim rosyjskich). Media zaś mocno nakręcają sytuację, rodzą poczucie zagrożenia.

Jak Twoim zdaniem ta sytuacja się będzie rozwijała?

Trudno o jakąkolwiek prognozę, tym bardziej że okres spędzony w Mołdawii nauczył mnie, że trudno tam o jakikolwiek automatyzm. Oto pozycję Baszkana Gagauzji zdobyła osoba jednoznacznie prorosyjska, która zbiła kapitał polityczny na hasłach „Razem z Rosją!”. Ale czy poprzedni Baszkan, Mihail Formuzal, nie był prorosyjski? U Bułgarów mołdawskich nic się nie zmieniło,
Na pewno jednak Gagauzi i Bułgarzy Mołdawii nadal będą jednym z filarów rosyjskości w Mołdawii, gdyż język rosyjski i rosyjskość Gagauzi i Bułgarzy postrzegają jako coś „swojego”. Głosy nawołujące do tego, by raczej zadbać o rozwój swej własnej (gagauskiej, bułgarskiej) kultury i języka już są, jednak nie mają siły przebicia.

Poza tym mamy do czynienia ze zwykłym problemem relacji centrum i peryferii. Ta druga czuje się niedofinansowana, ignorowana, niesłyszana. W związku z tym zaczyna podnosić głos.

Krzysztof Kolanowski pracował w Wilnie w latach 2009-2012 w Programie UE Współpracy Transgranicznej Litwa – Polska 2007-2014. W latach 2012-2014 kierował Centrum Informacyjnym dla Władz Lokalnych w Ialoveni (Mołdawia), wspólnym projekcie MSZ RP oraz USAID.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!