Opinie
Antoni Radczenko

Karolis Dambrauskas: Pierwszeństwo na Litwie ma kultura dominującej większości

Większość narodowa ma zapewnione wszystkie prawa, a jeśli chodzi o mniejszości to już niekoniecznie – oświadczył w rozmowie z zw.lt Karolis Dambrauskas, który obronił pracę magisterską pt. „Etniczna demokracja: reakcja mniejszości polskiej na politykę państwa litewskiego ” (Ethnic Democracy: Polish Minority’s Response to the Governance of the Lithuanian State) na Central European University w Budapeszcie.

Antoni Radczenko, zw.lt: Czy Litwa jest etniczną demokracją? I jak określiłbyś to zjawisko?

Karolis Dambrauskas: Oczywiście takie zjawisko istnieje. Porównując z innymi krajami warto mówić nie o tym, czy Litwa jest etniczną demokracją, tylko ile etnicznej demokracji jest na Litwie. Etniczna demokracja polega na tym, że na papierze wszyscy obywatele mają jednakowe prawa. Niestety w rzeczywistości nie wszyscy obywatele mogą skorzystać z tych praw. Większość narodowa ma zapewnione wszystkie prawa, a jeśli chodzi o mniejszości to już niekoniecznie. Po odzyskaniu niepodległości wszyscy mieszkańcy Litwy otrzymali obywatelstwo. Jednak nie wszyscy obywatele mają te same warunki do egzekwowania swych praw.

Na przykład?

Myślę, że język jest dobrym przykładem. W Konstytucji RL jest zapis, że państwo tworzy naród litewski. Jednym z czynników wyróżniających naród litewski jest język. Więc dlaczego mniejszościom narodowym nie zezwalamy na dwujęzyczne napisy czy oryginalną pisownię nazwisk? Dlatego, że pierwszeństwo ma u nas kultura dominującej większości. Wówczas języki mniejszości narodowych stają się niepełnoprawne i są odstawiane na boczny tor. Nie twierdzę, że na Litwie ma być wprowadzona dwu lub trójjęzyczność, ale w pewnych miejscach możemy przyjąć rozwiązania na korzyść mniejszości narodowych.

W swej pracy chciałeś zobaczyć sytuację oczami mniejszości narodowej. Czy się udało?

Nie wiem czy to się w pełni udało. Częściowo na pewno tak. Wychodziłem z założenia, że państwa nie muszą być bezwzględnie narodowe. Są inne modele, bardziej liberalne i multikulturowe. Dlatego postanowiłem w swych badaniach oddzielić państwo od narodu i spojrzeć oczami mniejszości narodowych, bo dla nich państwo niekoniecznie jest narodowe, bo nie są przedstawicielami większości. Chciałem zbadać jak litewscy Polacy odbierają państwo i w jaki sposób państwo przejawia się w ich życiu codziennym .

I jakie są wyniki?

Bardzo różne. Sporo moich rozmówców było zawiedzionych brakiem efektywności polityki państwa względem mniejszości narodowych. Część odbierało to jako wyraz nacjonalistycznego stanowiska państwa. Ich zdaniem państwo wykazywało się złą wolą względem mniejszości narodowych. Inni twierdzili, że to jest efekt braku kompetencji ludzi odpowiedzialnych za politykę. Przykładowo jeśli w kraju nie ma klarownej polityki oświatowej, to nie ma jej również w kwestii oświaty mniejszości narodowych. Weźmy znowelizowaną Ustawę o oświacie, w której popełniono błędy odnośnie okresu przejściowego czy ulg na egzaminie z języka państwowego. Część rozmówców traktowało to nie jako przykład złej woli państwa, tylko brakiem kultury prawnej. Chciałem też zbadać reakcję mniejszości narodowych na zaistniałą sytuację. Okazało się, że reakcje są bardzo zróżnicowane. Jedni odżegnują się od swej tożsamości, inni zaczynają współpracę z litewskimi partiami lub wstępują do różnych organizacji, jak na przykład do Związku Strzelców. Inni starają się zachować własną tożsamość nawet jeśli to powoduje konflikt z Litwinami. W trakcie pracy zauważyłem, że mniejszości narodowe walcząc o swe prawa często apelują do prawa międzynarodowego. Cześć moich rozmówców zaproponowało bardzo ciekawe rozwiązanie. Po agresji na Ukrainie państwo litewskie poczuło się zagrożone, litewscy Polacy również czują się zagrożeni rusyfikacją i kremlowską propagandą. Dlatego państwo litewskie oraz naród litewski muszą pomóc Polakom w zachowaniu swej tożsamości narodowej. Wówczas litewscy Polacy staną się bardziej odporni na rosyjską propagandę i kulturę. I to będzie korzystne zarówno dla Litwy oraz Polaków. Polacy nie będą się czuli zagrożeni, a wśród Litwinów nie pojawią się obawy w kwestii lojalności Polaków.

Dlaczego w ogóle zacząłeś badać polską mniejszość?

Po pierwsze to jest największa mniejszość narodowa. Jest to mniejszość widoczna i obserwowana. I kiedy ktoś mówi o konflikcie z mniejszością narodową, to większość mieszkańców na pewno pomyśli o Polakach. Po drugie, pochodzę ze wschodniej Litwy, wychowałem się w takiej wielonarodowej atmosferze, znam ludzi z tej części kraju i nie byłem obojętny na ich sprawy.

Czy pisanie pracy w Budapeszcie było trudne? Czy taka praca mogła powstać na Litwie?

Myślę, że mógłbym napisać tę pracę również na Litwie. To że pisałem na Węgrzech, oczywiście, utrudniało pracę, ponieważ Polacy są tutaj, a nie tam. Łatwiej było pod tym względem, że studiowałem na takim programie, który bezpośrednio dotyczy mniejszości narodowych. Więc miałem więcej materiału porównawczego.

Jaki był odbiór pracy na uczelni?

Profesorzy, którzy mi wykładali, nie mieli za dużo informacji o Polakach na Litwie. Więc musiałem im tłumaczyć, dlaczego lider polskiej mniejszości przypina tzw „wstążkę Św. Jerzego”. Nie wiedzą o tym konflikcie przede wszystkim dlatego, że ten nasz konflikt nie jest tak duży jak konflikt pomiędzy estońską mniejszością a rosyjskojęzyczną mniejszością. Czy konflikt na Ukrainie  lub Bałkanach. Tam konflikty są bardziej poważne i krwawe. U nas, dzięki Bogu, sytuacja wygląda inaczej.

Artykuł powstał w ramach projektu „Dialog pomiędzy narodami”, który jest współpfinansowany przez Fundusz Wsparcia Prasy, Radia i Telewizji.

Tagi:

srtfondas

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!