• Opinie
  • 19 listopada, 2014 6:02

Jurs Cybuļs: Nie widzę w Sejmie walczących o łatgalski

Mówienie poprawną łatgalszczyzną oznaczało mówienie „źle po łotewsku”, a mówienie nawet kiepskim łotewskim – mówienie „dobrze”. Kiedy byłem uczniem szkoły średniej mogłem zostać ukarany za mówienie po łatgalsku nawet w trakcie przerwy uwagą w dzienniczku" - powiedział w rozmowie z Programem Bałtyckim Radia Wnet Jurs Cybuļs (łot. Juris Cibuļs), łotewski filolog, badacz i popularyzator języka łatgalskiego, autor elementarza do nauki łatgalskiego

radiownet.pl
Jurs Cybuļs: Nie widzę w Sejmie walczących o łatgalski

Fot. wnet

Tomasz Otocki, Program Bałtycki Radia Wnet: Zacznijmy może od współczesnej historii języka łatgalskiego. Wszyscy interesujący się historią Łotwy na ogół wiedzą, że publikowanie książek po łatgalsku było zakazane w czasach carskich od 1865 roku – w wyniku Powstania Styczniowego na Ziemiach Zabranych – aż do 1904 roku, gdy nastąpiła „liberalizacja”. To trochę podobna historia jak z litewskim – książki po litewsku w alfabecie łacińskim musiały być szmuglowane z Prus Wschodnich. Ale po 1904 roku nastał „dobry czas” dla Łatgalii – zaczęto publikować gazety, książki, modlitewniki. Drugi „dobry czas” dla Łatgalii to okres demokracji parlamentarnej na Łotwie (1918-1934), gdy o sprawy łatgalskie zaczął nawet dbać własny ruch polityczny. Można prosić o krótkie podsumowanie tych dwóch okresów?

Jurs Cybuļs: Obawiam się, że niewiele mogę dodać – mam wrażenie, że wszystko już na ten temat opublikowano. Tak, książki łatgalskie przemycano w czasach carskich także z Prus Wschodnich. Widziałem jedną taką książkę po łatgalsku – była zaszyta między dwoma książkami po niemiecku (librettami operowymi). W okresie niepodległości Łotwy po 1918 roku rząd w Rydze przyjął następujące regulacje odnośnie użycia języka łatgalskiego: wszystkie instytucje państwowe powinny przyjmować podania z innych instytucji oraz te pochodzące od obywateli w języku łatgalskim (jak wtedy nazywano: „łatgalskim sub-dialekcie”). A w Łatgalii instytucje państwowe i samorządowe podobnie jak urzędnicy powinni byli mieć prawo używania łatgalskiego w miejscu pracy, w korespondencji, ogłoszeniach, znakach drogowych. To zarządzenie zostało wydane 11 sierpnia 1921 roku przez prawicowego premiera Zigfrīdsa Annę Meierovicsa. W niepodległej Łotwie w latach trzydziestych w szkołach łatgalskich lokalny język używany był przez pierwsze cztery lata nauki. Język łatgalski był także uczony jako przedmiot dwa razy w tygodniu już od 3 roku nauki. Po zamachu stanu Ulmanisa 15 maja 1934 roku podręczniki łatgalskie były wycofywane ze szkół i bibliotek, a zdarzało się, że nawet palone.

O dyskryminacji łatgalskiego w stosunku do łotewskiego można mówić jednak także w okresie wcześniejszym niż ulmanisowski…

M. Bukšs – dom moich rodziców znajduje się 5 km od miejsca jego urodzenia – wypunktował przykłady systematycznej dyskryminacji łatgalskiego w stosunku do języka łotewskiego w okresie demokracji parlamentarnej 1918-1934. Twierdzi, że łatgalski nie był mile widziany przede wszystkim w wojsku, centralnych instytucjach rządowych oraz na Uniwersytecie Łotewskim w Rydze. Podczas pierwszych lat republiki można było zdawać egzaminy wstępne na uniwersytet po łatgalsku. Ale to było dozwolone tylko przez krótki czas, a łatgalskiego nie zaakceptowano jako środka komunikacji na uczelniach. M. Bukšs przypomina, że początkowo łatgalscy posłowie mieli w zwyczaju przemawiać z trybuny w swym języku, ale z biegiem lat zrezygnowali z tego, by „współbrzmieć bardziej harmonicznie” z resztą zgromadzenia.

Ciekawe, że w czasie Łotwy Sowieckiej, tej pierwszej (1918-1920), łatgalski został uznany za jeden z trzech języków oficjalnych Łotwy. Nawet konstytucja sowiecka spisana była po łatgalsku. Ale kiedy komuniści wrócili do władzy w 1940 roku zerwali z tą polityką i prześladowali łatgalskość jeszcze bardziej niż Ulmanis… Przykłady duszenia języków regionalnych znamy także z okresu PRL (kaszubski, śląski) czy LRLS (żmudzki). Czy chodziło tylko o to, że komuniści bali się różnorodności społeczeństwa czy za zwalczaniem łatgalskiego szły także inne motywacje?

W 1919 roku szef rządu sowieckiej Łotwy Pēteris Stučka podpisał dekret „o oficjalnych językach używanych w pracy administracji”. Paragraf 1 mówi, co następuje: “językiem wewnętrznej komunikacji na poziomie centralnym i lokalnym jest jeden z wymienionych języków: łotewski, łatgalski i rosyjski w zależności od tego, kto stanowi większość w danym rejonie”.

Wracając do dyskryminacji łatgalskiego po 1945 roku. To chyba nie ma związku z komunistami, a bardziej z tym, że istniała supremacja (tak się wydawało) narodu łotewskiego. Do 1991 roku wszyscy Liwowie – pochodzący przecież z gałęzi ugrofińskiej – uważani byli na Łotwie za czystych Łotyszy. Jest dużo dowodów na to, że łotewska elita nacjonalistyczna nie chciała zaakceptować szerzenia łatgalskiego zarówno w trakcie okresu niepodległości jak i ŁSRS. W 1956 roku rząd Łotwy Sowieckiej za radą łotewskich lingwistów wydał dekret o „ogólnym położeniu języka, ortografii i interpunkcji”. Ten akt dawał nauczycielom możliwość poprawy „złego akcentu”, eliminowania cech dialektalnych. To stygmatyzowało łatgalską fonologię i sam język łatgalski. Stało się tak, że mówienie poprawną łatgalszczyzną oznaczało mówienie „źle po łotewsku”, a mówienie nawet kiepskim łotewskim – mówienie „dobrze”. Kiedy byłem studentem szkoły średniej mogłem zostać ukarany za mówienie po łatgalsku nawet w trakcie przerwy uwagą w dzienniczku.

Czasy sowieckie minęły i wydawałoby się, że po 1990 roku łatgalskość – wraz z modą na „inność”, „odrębność”, „regionalizm” – odrodzi się. Nie ma już przecież grozy kolejnej okupacji. Nawet nacjonalistyczna partia „Visu Latvijai!” (ironia losu, bo to najwięksi zwolennicy Ulmanisa) wpisuje sobie łatgalski do programu. Ale… Mamy tylko parę szkół, gdzie łatgalski jest wykładany. Nie ma programów w radio, telewizji (jest o wiele więcej rosyjskiego niż łatgalskiego). Politycy boją się nie tylko dyskusji o łatgalskim jako regionalnym, ale nawet… przysięgi złożonej po łatgalsku przez Jurisa Vilumsa. W jednym ze swych tekstów zapytał Pan: „dlaczego na Łotwie chłopiec o imieniu Iwan może pozostać „Ivansem” w dokumentach, a łatgalski Juoņs musi zmienić imię na Jānis”. Dlaczego tak się dzieje w wolnej Łotwie?

Rozczaruję Pana – w tych sześciu szkołach łatgalski uczony jest fakultatywnie. Powinien być obowiązkowy. W 2000 r. zostało założone Stowarzyszenie Nauczycieli Języka Łatgalskiego, Literatury i Historii Cywilizacji – starało się uzyskać poparcie rządu dla nauki łatgalskiego w łatgalskich szkołach. Niezależnie od faktu, że w Łatgalii praktycznie wszyscy Łatgalowie mówią po łatgalsku, ich dzieci muszą uczyć się albo po łotewsku albo po rosyjsku. Szkoły łatgalskie zamknięto w 1934 roku. Nazwy własne, toponimy, zletonizowano. To jest językowe ludobójstwo wedle definicji Narodów Zjednocznych (2b i 2e) z Konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 roku. Łotwa przyjęła tę konwencję w 1992 roku.

Jeśli chodzi o przysięgę, to nie powinna być czytana ani deklamowana w innym języku niż łotewski. Łatgalski nie ma oficjalnego statusu tak jak staro- i nowonorweski w Norwegii. Jeśli pamięć mnie nie myli ok. 10% dokumentów parlamentu norewskiego musi być tłumaczonych na nowonorweski.

Wedle nowego prawa o języku państwowym z 2000 r. językiem państwowym Łotwy jest łotewski. Podpunkt 4 paragrafu 3 mówi: „państwo zapewni ochronę i rozwój standardowego języka łatgalskiego jako historycznego wariantu łotewskiego” (co swoją drogą nie jest prawdą). Ale z tą ochroną jest bardzo różnie. Może to zabrzmi dziwnie, ale senat Sądu Najwyższego Łotwy przyjął decyzję A42571907 SKA-596/2009 (18 sierpnia 2009 r.) o tym, że w 4 artykule konstytucji Łotwy pojęcie „język łotewski” oznacza „literacki język łotewski”. Z tego wyciągnięto wniosek, że subdialekty łotewskiego oraz inne języki są językami obcymi. Dokument przygotowany po łatgalsku należy traktować jako dokument obcojęzyczny.

Oznacza to, że prawo o języku państwowym należy zmienić. Rekomendowałbym Jurisowi Vilumsowi, by zrobił coś na korzyść łatgalskiego na poziomie oficjalnym, a nie tylko dawał przysięgę po łatgalsku i „sprawa skończona”. Do następnej przysięgi. Tak nie można.

Wracając do pisowni łatgalskich nazwisk…

Regulacja rządowa nr 114 „o pisowni i użyciu imion i nazwisk” (weszła w życie w 2004 r.) ma paragraf 55: „imiona i nazwiska zagranicznego pochodzenia są oddawane w łotewskim możliwie jak najwierniej wobec wymowy w oryginalnym języku”. Tak więc estoński „Jaan” zostaje „Jānsem”, litewski “Jonas” – “Jonsem”, „John” – „Džonsem”, a rosyjski Иван – „Ivansem”. Wszystkie te imiona są reprodukowane zgodnie z zasadą z regulacji nr 114. Ale… Łatgalski “Juoņs” jest łotyszyzowany i staje się “Jānisem”. Estońska “Anne” – weźmy “Anne Veski” pozostaje oficjalnie “Anne”, ale łatgalska “Anne” zmienia się w „Anna”. Anglik o imieniu „Peter” będzie „Pītersem”, ale z kolei łatgalski “Pīters” zmieni się w „Pēterisa”! Nie jest to wierne oddawanie imienia, a… letonizacja.

Chciałem zapytać o eksperyment karsawski, o którym pisaliśmy w Radiu Wnet. Czy podoba się Panu i jakie są jego perspektywy?

Ten eksperyment powinien zostać powtórzony w całej Łatgalii. Już teraz można znaleźć w Łatgalii sklepy z nazwami produktów po łatgalsku, kawiarnie z menu po łatgalsku….

A zmienił by Pan swoje imię i nazwisko w dokumentach, gdyby była taka możliwość?

Tak. Zrobiłem to już częściowo, ale tylko z nazwiskiem. W trakcie Łotwy Sowieckiej moje nazwisko zletonizowano. W czasach komunistycznych nazywałem się „Cibulis”, teraz nazywam się już – prawie że zgodnie z regułami języka łatgalskiego – Cibuļs. Nie mogę pisać swego nazwiska całkowicie po łatgalsku: „Cybuļs”, bo w łotewskim nie ma litery „y”. Z kolei moje imię „Jurs” zletonizowane jest na „Juris”. W czasach sowieckich raz mówiono “Juris” raz Юрий. I w sumie nikt nie zwracał na to uwagi.

Ostatnie pytanie: czy widzi Pan – jako były polityk, działacz Frontu Narodowego, deputowany do Rady Najwyższej i sygnatariusz Aktu Niepodległości, polityków, którzy walczyliby na Łotwie o łatgalski? Janīna Kursīte-Pakule już się odżegnała (bo rosyjski!). Sojusz Narodowy próbuje mówić o łatgalskości, podobnie jak wcześniej o sprawach Liwów, ale narodowcy nie są popularni we wschodniej Łotwie. Mamy teraz Łotewskie Zjednoczenie Regionów z Jurisem Vilumsem…

Mówiąc szczerze, nie widzę w Sejmie żadnych polityków, którzy byliby gotowi na walkę i nie bali się jej. Nie chodzi o słowa i obietnicę, ale rzetelną pracę na rzecz łatgalskiego. Ale dla łatgalskiego przyszłość jest w tym, że młode, obecne pokolenie nie boi się już ani nie wstydzi mówić po łatgalsku, być Łatgalczykami. To dobry prognostyk na przyszłość.

Jurs Cybuļs (Juris Cibuļs) – łotewski filolog, popularyzator i badacz języka łatgalskiego. Ukończył filologię angielską na Państwowym Uniwersytecie Łotewskim, później pracował jako nauczyciel angielskiego w łatgalskich szkołach. W okresie Atmody zaangażował się w działalność w Łotewskim Froncie Narodowym – był jego szefem w rejonie Balvi. W 1990 roku został wybrany w skład Rady Najwyższej Łotwy, głosował za niepodległością kraju 4 maja 1990 r. Jest autorem wielu publikacji filologicznych, także poświęconych łatgalskiemu. Napisał dwa elementarze do łatgalskiego (1992, 2014). Jest kolekcjonerem abecadeł z całego świata – posiada ich ponad 8 tys. Odznaczony Orderem Trzech Gwiazd.

Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum naszego gościa. Jurs Cybuļs podczas inauguracji wystawy poświęconej elementarzom w Łotewskiej Bibliotece Narodowej w dniu 3 września. Jest przebrany w łatgalski strój ludowy z rejonu Abrene (obecnie Pytałowo w Rosji), taki sam jaki noszono w jego rodzinnej wiosce Purlova.

PODCASTY I GALERIE