• Opinie
  • 17 listopada, 2014 12:03

Jedność czy „jednomyślenie”?

Tuby propagandowe Akcji Wyborczej Polaków na Litwie raz na jakiś czas donoszą o tym, że na Wileńszczyźnie są osoby próbujące rozbić jedność Polaków. Podejrzewam, że swoimi nielicznymi felietonami albo wypowiedziami na portalach społecznościowych już się naraziłem i zostałem dołączony do czarnej listy "prowokatorów". Jeżeli nie chcą Państwo poprzez czytanie tego tekstu przyczynić się do rozbijania naszej jedności, proszę o zaprzestanie czytania w tym miejscu.

Aleksander Gavlas
Jedność czy „jednomyślenie”?

Fot. FB/Alek Gavlas

Jeżeli czytają Państwo dalej, to pewnie z kilku powodów: z chęci sprawdzenia, jakie narzędzia zastosuję, aby podważyć jedność Polaków na Litwie, albo podobnie jak ja, nie zgadzają się Państwo na wrzucanie wszystkich do jednego worka, mierzenie jedną miarą i tworzenie tzw. jedności opartej na głosowaniu na jedyną słuszną partię polityczną.

Zbliżają się wybory samorządowe i pewne jest, że konsolidacja sił wobec środowisk zagrażających „jedności” Polaków jest dla polskiej partii korzystna. Aby zrozumieć o co chodzi, wystarczy przeczytać albo posłuchać relacji z obchodów XX-lecia AWPL, gdzie oprócz cytatów z Biblii znajdziemy też wypowiedzi kierownictwa partii odnoszące się właśnie do jedności. Chciałoby się zapytać, czym jest jedność w rozumieniu osób, które na krytykę albo próby szukania alternatywnych rozwiązań naszych problemów, czyli poza AWPL, reagują tak alergicznie?

Czy jednością jest solidarność oparta na układach i układzikach partyjnych i pozapartyjnych, zależnościach finansowych? Czy jednością jest Kościół, który niektórych z nas faktycznie łączy, z drugiej jednak strony zostawia poza swoją wspólnotą osoby niewierzące albo wierzące, ale niezgadzające się z doktryną i świadomie pozostające poza jego obrębem (osoby w konkubinatach, homoseksualiści itd.)? Może podstawą jedności jest nasz dialekt wileński, którym posługujemy się na co dzień, odrębny i unikalny bo złożony z naleciałości z trzech języków?

Politycy AWPL posługują się metaforą jedności, aby podkreślić swoją siłę

Politycy AWPL posługują się metaforą jedności, aby podkreślić swoją siłę. Często słyszymy od nich: There is no alternative (z ang. nie ma alternatywy), popularne kiedyś hasło Margaret Thatcher, mówiące o tym, że nie ma alternatywy dla globalnego kapitalizmu. Hasło dyskredytuje się wraz z kolejnymi kryzysami gospodarczymi a ekonomiści mimo wszystko próbują znaleźć nowe rozwiązania albo chociażby udoskonalić system. Na Wileńszczyźnie również coraz bardziej słyszalne są głosy niezgadzające się z tym sloganem w odniesieniu do AWPL. Na stwierdzenia, że tylko ta partia broni naszych praw, odpowiadają i pokazują czynami, że alternatywa jednak istnieje.

Spotykają się w Polskim Klubie Dyskusyjnym, rozmawiają na portalach społecznościowych, startują w wyborach samorządowych z list partii litewskich, dyskutują z politykami i starają się przekonać, że Ustawa o mniejszościach narodowych jest potrzebna a podwójne „W” nie zagraża ani państwowości litewskiej, ani językowi. Te osoby są przez tuby propagandowe i polityków AWPL nazywane zdrajcami, sprzedawczykami i jątrzycielami. Według nich wrogiem jest między innymi Aleksander Radczenko, który na swoim blogu rojsty.blox.pl albo na antenie Radia Znad Wilii zadaje niewygodne pytania i komentuje bieżące wydarzenia. Zmierzając tym tropem zdrajczynią jest też pewnie Renata Underis, która staruje w przyszłorocznych wyborach samorządowych z list Ruchu Liberałów w Rejonie Wileńskim. Naszą wyimaginowaną jedność rozbija każdy, kto krytykuje AWPL albo jej polityków.

Sposobem na zdobycie kilku głosów więcej jest znalezienie wspólnego wroga. Tym razem są to osoby jawnie niezgadzające się z polityką partii, która rości sobie prawo do reprezentowania wszystkich Polaków na Wileńszczyźnie, nawet tych, którzy na nią nie głosowali.

Jeżeli chodzi o ogół Polaków na Litwie, to powinniśmy mówić raczej o solidarności wynikającej ze wspólnych tradycji, języka, doświadczeń i miejsca pochodzenia

„W jedności siła” – głosi hasło wyborcze AWPL. Pewnie wewnątrz partii opartej na modelu wodzowskim taka jedność może mieć miejsce.
Jeżeli chodzi o ogół Polaków na Litwie, to powinniśmy mówić raczej o solidarności wynikającej ze wspólnych tradycji, języka, doświadczeń i miejsca pochodzenia. Jesteśmy różni, mamy różne poglądy i pochodzimy z różnych warstw społecznych, dzięki temu jedność o której mówią politycy AWPL nam na szczęście jeszcze nie grozi. Nie chcę jedności, przez którą rozumie się „jednomyślenie” rodem z antyutopii totalitarnej George’a Orwella. Chcę Wileńszczyzny nowoczesnej, otwartej i tolerancyjnej, a nie zaściankowej. Atrakcyjnej dla inwestorów zagranicznych, a nie odstraszającej brakiem kapitału kulturowego mieszkańców. Nie zgadzających się na tworzenie polskiego getta na Wileńszczyźnie jest coraz więcej. Nazwanie ich wrogami może dodać kilka głosów, ale może też się odbić rykoszetem.

————–

Aleksander Gavlas pochodzi z małej wsi w pobliżu Turgiel. Niezależny publicysta, absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od 2012 roku mieszka we Francji, gdzie pracuje w Szkole Biznesowej INSEAD (Fontainebleau). Interesuje się sprawami związanymi z sytuacją Polaków na Litwie, ponadto ciekawi się ekonomią i polityką, rzeźbi z gliny oraz maluje.

PODCASTY I GALERIE