Opinie
Czesław Okińczyc

Jaką cenę zapłacą Polacy za rosyjskojęzyczne głosy Tomaszewskiego?

W tegorocznych wyborach samorządowych AWPL-ZChR straciła ponad 30 proc. głosów w porównaniu z rokiem 2015. Dlatego Waldemar Tomaszewski dwoi się i troi, żeby zdobyć głosy rosyjskojęzycznego elektoratu i wynik wyborów prezydenckich nie był jeszcze gorszy. Nie wiem, czy tak jak przed 5 laty ponownie założy 9 maja wstążkę gieorgijewską, ale prokremlowskiego makaronu na uszy wyborców nie żałuje.

„Przede wszystkim musimy naprawić relacje z Rosją. (…) Rosja jest krajem chrześcijańskim, większość chrześcijan mieszka w Rosji. Dzisiaj, gdy w całej Europie nasila się islamizacja, olbrzymie zagrożenie nadchodzi, nie możemy rezygnować z relacji z Rosją” – stwierdził Waldemar Tomaszewski podczas debaty telewizyjnej poświęconej polityce zagranicznej. Podczas kolejnej telewizyjnej debaty, na temat bezpieczeństwa narodowego, lider AWPL-ZChR posunął się jeszcze dalej. Pytany o agresywną politykę Kremla wobec krajów Europy Wschodniej, odparł, że Rosja – jak każdy inny kraj – po prostu wzmacnia „podstawy swojej państwowości”.

I nie był to „wypadek przy pracy”. Dobre stosunki z Kremlem stały się niemal mottem jego kampanii, a za ich obecny zły stan oskarża nie Kreml, który zaatakował Gruzję i Ukrainę, prowadzi wojnę hybrydową przeciwko wspólnocie euroatlantyckiej, tylko… litewską retorykę. „W razie jakiegoś konfliktu z Rosją będziemy na linii frontu. Tym bardziej więc powinniśmy mieć z nią dobre stosunki i nie mieć wobec niej retoryki wojennej, jaką miała przywódczyni naszego państwa (…). Każde państwo prowadzi swoją politykę, wzmacnia swoją państwowość i należy uznać, że to jest sprawa tego państwa. Ktoś może zachowuje się bardziej agresywnie, ktoś mniej” – bagatelizował problem agresywnej kremlowskiej polityki ten kandydat na prezydenta w Radiu „Znad Wilii”. Gdy zaś moderator debaty o bezpieczeństwie narodowym w telewizji LRT Edmundas Jakilaitis zapytał kandydata AWPL-ZChR o stosunek do „reżymu Putina”, Tomaszewski odparł: „Musimy mieć relacje z Rosją, ale przede wszystkim musimy zmienić naszą retorykę wobec Rosji. Nie powinno się wobec Rosji stosować takiej wojennej retoryki: reżym. To nie jest żaden reżym. Putin został wybrany w wyborach!”.

Natomiast w projekcie 15min.lt „Arba/Arba” oświadczył, że bardziej mu się podoba flaga Rosji niż Stanów Zjednoczonych, ponieważ flaga Federacji Rosyjskiej zawiera historyczne kolory Litwy i Polski, a kolor niebieski symbolizuje nadzieję.

Takie prorosyjskie wypowiedzi Tomaszewskiego już nikogo nie zaskakują, ale to nie znaczy, że lider AWPL-ZChR nie jest w stanie nas już niczym zaskoczyć. Absolutna większość (sześciu z dziewięciu) kandydatów na prezydenta RL zamierza z pierwszą oficjalną wizytą udać się do Warszawy. Ale nie Tomaszewski. Lider AWPL-ZChR w wywiadzie dla agencji informacyjnej ELTA oświadczył, że planuje najpierw udać się do… Mińska! Gdy zaskoczona dziennikarka zauważyła, że „przecież tam rządzi Aleksander Łukaszenko, który jest uważany za dyktatora…”, niezrażony Tomaszewski ją pouczył w ten sam sposób co Jakilaitisa: „Aleksander Łukaszenko został wybrany w wyborach, więc nie może być nazywany dyktatorem” (sic!). Prołukaszenkowskie wypowiedzi Tomaszewskiemu zdarzyły się też wcześniej. Od lat jest on np. jednym z najostrzejszych przeciwników telewizji Biełsat, która jak wiadomo jest solą w oku Aleksandra Łukaszenki.

A propos w rozmowie z Radiem „Znad Wilii” Tomaszewski w swoich sympatiach do reżymu Łukaszenki poszedł jeszcze dalej: Andżelikę Borys, liderkę szykanowanych przez reżym Polaków na Białorusi, uznał niemal za wichrzycielkę dla której „najważniejsza jest konfrontacja”, zaś elektrownia atomowa w Ostrowcu – to wina… Litwy, która będąc ugodowym „wasalem” Unii Europejskiej zamknęła elektrownię atomową czarnobylskiego typu w Ignalinie.

Wśród kandydatów na prezydenta Republiki Litewskiej w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej panuje w zasadzie jednomyślność. Zdecydowana większość kandydatów uważa Rosję za zagrożenie i opowiada się za większą obecnością NATO w krajach bałtyckich oraz zacieśnianiem partnerstwa strategicznego z Polska. Niemal wszyscy kandydaci opowiadają się za wspieraniem Ukrainy i nie uznają okupacji Krymu. Na tym tle wypowiedzi Waldemara Tomaszewskiego brzmią nieco dysonansowo. Nie tylko opowiada się za polepszaniem relacji z Kremlem, z pierwszą wizytą zagraniczną chce jechać do Łukaszenki, ale i w sprawie Krymu unika jasnej deklaracji, powtarzając jak mantrę, że to Zachód otworzył puszkę Pandory uznając niepodległość Kosowa, a następnie władze ukraińskie wyłonione po Majdanie. „Dziś Krym należy do Rosji i to jest fakt” – stwierdził Tomaszewski w „Salonie politycznym” Radia „Znad Wilii” …

Oczywiście można zrozumieć, że za pomocą takiej retoryki lider AWPL-ZChR walczy o głosy rosyjskojęzycznego elektoratu, który od niego i jego partii się odwrócił. Niestety cena – jaką za te głosy zapłacą Polacy na Litwie –– będzie niewspółmierna do tych kilku punktów procentowych, które Tomaszewski zdobędzie w wyborach prezydenckich. Niewspółmierną nawet do synekury jaką dzięki rosyjskojęzycznym głosom próbuje załatwić sobie w Brukseli. Ceną może bowiem być brak litewskiego poparcia dla słusznych postulatów Polaków na Litwie, których nie udało się rozwiązać w ciągu 30 lat, mimo iż AWPL-ZChR już trzykrotnie była członkiem koalicji rządowych. Nie da się bowiem wykluczyć, że gdy tylko w Sejmie ktoś będzie proponował przegłosowanie Ustawy o imionach i nazwiskach czy Ustawy o mniejszościach narodowych, natychmiast znajdzie się dziesiątek innych, którzy powiedzą: „Naprawdę chcecie zezwolić na oryginalną pisownię imion i nazwisk dwujęzyczne nazwy miejscowości tym, których lider chce polepszać relacje z krajami, które prowadzą przeciwko nam wojnę hybrydową?”…

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!