Opinie
Ewelina Mokrzecka

Geben: Wileńska młodzież już nie używa słowa ,,mabiłka”

Czy nam grozi śmierć języka polskiego na Litwie? Nie. Forma gwarowa przetrwa. Szczególnie bliskość granicy z Polską powoduje, że śmierć języka polskiego na Litwie raczej nie nastąpi. Nie! – w rozmowie z zw.lt mówi dr Kinga Geben z Centrum Polonistycznego Uniwersytetu Wileńskiego.

Ewelina Mokrzecka: Bada Pani gwarę młodzieżową – uczniowską, studencką. Jaka jest jej specyfika?

Dr Kinga Geben: Przede wszystkim zajmuję się językiem polskim standardowym, nie zaś typowym żargonem, czyli takim językiem, jakim młodzież powinna mówić, jakiego się nauczyła w szkole, jakim mówi w sytuacji oficjalnej albo zbliżonej do oficjalnej, bądź w kontakcie z osobą publiczną. Przy okazji wynika, że młode osoby są dyglosyjne, czyli znają język standardowy i gwarowy. Mam na myśli zarówno gwarowy wyniesiony z domu, tak zwany wileński, jak też język socjolektalny, żargonowy albo inaczej – młodzieżowy czy uczniowski.

Czy język młodzieżowy na Wileńszczyźnie w jakiś sposób się wyróżnia?

Ten język jest przede wszystkim wielowarstwowy.

Młodzież dobrze zna język polski ogólny, sprawnie posługuje się nim na lekcjach, ale jednocześnie zna język gwarowy, którym posługuje się w kontaktach nieoficjalnych

Co to znaczy?

To oznacza, że młodzież zna język polski ogólny oraz gwarowy. Obecnie obserwuję Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie i śmiało mogę powiedzieć, że młodzież dobrze zna język polski ogólny, sprawnie posługuje się nim na lekcjach, ale jednocześnie zna język gwarowy, którym posługuje się w kontaktach nieoficjalnych. Ten język rzeczywiście istnieje. Można go zaobserwować zarówno w internecie, jak i w kontaktach między uczniami.

Czyli ten język, którym posługujemy się na Wileńszczyźnie – gwałcimy końcówki, wrzucamy zniekształcone wyrazy, zaciągamy, jak mówią nieraz Polacy z Macierzy, można nazwać językiem?

Najbardziej się rzuca w ucho warstwa fonetyczna, czyli zaciąganie, co też wszyscy akcentują. Ale tak naprawdę mówimy tym samym językiem polskim. Sprawnie posługujemy się polszczyzną. Zarówno my starsi, jak też młodzież, co jest bardzo ważne w kontekście innych Polaków mieszkających poza granicami Polski. Porównajmy tu na przykład Polaków mieszkających na Ukrainie czy Białorusi, którzy w ogóle nie mówią albo nie posługują się sprawnie polskim w jakiejkolwiek formie. Uczą się języka polskiego na kursach i potrafią wymówić ,,Nazywam się XY”. Na Wileńszczyźnie masa Polaków mówi sprawnie w języku polskim ojczystym.

Zatem to, co słyszymy na Wileńszczyźnie można nazwać językiem?

Na pewno. Język standardowy na Litwie funkcjonuje. Nie mówię o języku literackim, ale o języku komunikacji, o stylu standardowym.

Jedyna forma języka polskiego, jakiej brakuje na Litwie, jest to forma języka polskiego urzędowego. Możemy powiedzieć, że istnieje język polski literacki, język polski potoczny, ale brak urzędowego, dlatego nie są znane różne formy oficjalne. Być może na jakiejś lekcji uczniowie napiszą CV, dowiedzą się, co to ,,reklamacja”, ,,zadośćuczynienie”, ,,zażalenie”, ale zapomną o tym, bo nie słyszą tego na co dzień. Poza tym nigdzie na co dzień tego nie zastosują. Języka się zapomina. Podobnie, jak w przypadku nauki języka obcego, którego uczniowie uczą przez 12 lat. Niektórzy bardzo dobrze znają ten język, ale większość go po prostu zapomina.

Czym w takim razie różni się język od gwary?

Gwara jest ograniczona do pewnego terytorium albo środowiska. Różni się przede wszystkim zespołem cech innych niż w języku polskim, ale nie przeczących jego systemowi znaczeniowemu. O przynależności gwary do tego języka decyduje to, że słowa mają te same znaczenia. A to, że warstwa gwarowa fonetyczna będzie trochę inna albo końcówki będą inne, to jest tylko cecha szczególna gwary.

Jedyna forma języka polskiego, jakiej brakuje na Litwie, jest to forma języka polskiego urzędowego

Gwara wileńska należy do języka polskiego, gdyż jest to język ludności polskiej zbliżony do języka ogólnego z odstępstwami. Co ważne, nie można stosować kategorii błędu do gwary, czyli nie powiemy, że np. babcia ze wsi Jaszuny mówi z błędami. Ona nie mówi z błędami, ale mówi w gwarze.

Wracając do gwary młodzieżowej, jakie słowa w tej gwarze występują najczęściej?

Słowa i zwroty, których najczęściej się używa, to m.in. ,,nadojadło mnie takie życie”, ,,ona zazłuła się”, ,,schodzić do sklepu”, ,,otkryć drzwi”, ,,kryszka”, ,,maszyna”, ,,razetka”, „spytać na konto”, „idzie deszcz” i inne typowe rusycyzmy.

Czy zauważyła Pani jakieś zmiany, które zaszły w tym języku na przeciągu lat?

Trudno mówić o jakiejś zmianie w przeciągu 20 lat. To jednak długotrwały proces. Odchodzą niektóre rzeczy, a zastępują je inne. Jako przykład słów i zwrotów gwarowych, które wychodzą z użytku, podam ,,chodzić na cypkach” i ,,cacki”. Co ciekawe, nawet rusycyzmy zanikają. ,,Marszrutka”, ,,mabiłka” – tak już się nie mówi. Pojawiają się natomiast nowe lituanizmy, np. ,,akcja”, ,,widziałam akcję na masło w sklepie”. Są też media internetowe, które mają ogromny wpływ na młodych. Popularnym słowem jest ,,sziejp” w skrócie zapisane ,,sjp”, co byłoby niezrozumiałe dla Polaków z Polski, podobnie jak skrót ,,krc – karoczie”, ,,cj – cziuju”, ,,żeb” i in. Zmianie ulega również składnia zdania: ,,co wy skarżyciś?”, ,,izza ciebie”, popularne ,,tyko ciebie”, ,,krasawa”, czyli zupełnie nowe zjawiska, których jeszcze 10 lat temu nie było i tym się właśnie różni język internetu młodzieży polskiej z Wileńszczyzny. Walczymy dzisiaj o pisownię polskich liter, m. in. o literę ,,w”, a przecież młodzież specjalnie jej nie używa. Co więcej, zamiast polskiego ,,ch” używa rosyjskiego znaku ,,x”, dwuznaki ,,sz, rz” również nie występują w komunikacji internetowej.

A może chodzi tu po prostu o tzw. oszczędność językową i zasadę ,,najmniejszego wysiłku”?

Oczywiście, stosowanie uproszczonego wariantu wymowy czy pisowni jest łatwiejsze, ale użycie gwary nie wynika tylko z oszczędności wysiłku. Stosowanie gwary młodzieżowej niesie poczucie przynależności do grupy, wyznacza „swoich“ i odbywa się pod pewną presją tegoż środowiska.

Czy rozmawianie gwarą jest obciachem? To pozytywne czy raczej negatywne zjawisko? Jaki stosunek do tego mają pedagodzy, poloniści?

 ,,Nadojadło mnie takie życie”, ,,ona zazłuła się”, ,,schodzić do sklepu”, ,,otkryć drzwi”, ,,kryszka”, ,,maszyna”, ,,razetka”…

Jako poloniści uważamy, że użycie żargonu na zewnątrz grupy młodzieżowej jest niewłaściwe, tak jak niewłaściwe byłoby mówienie gwarą podczas kazania w kościele. Młodzież musi mieć świadomość konieczności korzystania z wariantu standardowego każdego języka, jeżeli mówi czy pisze do osób spoza grupy „swoich”, ponieważ wynika to z reguł funkcjonowania społeczeństwa.

Z badania, które przeprowadziła Pani w 2011 roku wynika, że 99 proc. Polaków mieszkających na Litwie rozumie po rosyjsku, 98 proc. po litewsku i 96 proc. po polsku, a więc język polski znamy i rozumiemy najgorzej…

Przede wszystkim to są deklaracje i jakbyśmy bez żadnych badań zapytali swojego kolegę czy sąsiada, jak ocenia znajomość języków, to z pewnością powiedziałby, że rosyjski zna najlepiej, litewski też nie najgorzej, a z polskim ma problemy, pomimo tego, że jest to jego język ojczysty.

Dlaczego?

Samoocena języka rosyjskiego jest bardzo wysoka w dużej mierze dlatego, że nie ma kontaktu z żywym językiem rosyjskim w formie poprawnej – zawsze na wyjeździe za granicę Rosjanie rozpoznają, że nie jesteśmy z Rosji, gdyż język rosyjski różni się od tego, w którym mówimy. Z drugiej strony mieszkańcy Wileńszczyzny się starzeją, większość osób w wieku starszym rzeczywiście bardzo dobrze zna rosyjski z czasów sowieckich, po szkołach rosyjskich i być może dlatego, ten procent deklaracji nie spada. Natomiast zwróćmy uwagę na fakt, że jest coraz mniej młodzieży i struktura społeczeństwa polskiego jest zachwiana. Starzejemy się i dlatego procent znających język rosyjski nie spada, a języka polskiego nie wzrasta. Podobnie jak nie wzrasta liczba społeczności polskiej.

Czasem odnoszę wrażenie, że język rosyjski wśród Polaków na Litwie jest bardziej popularny niż język polski. Tegoroczni maturzyści w rejonach solecznickim i wileńskim jako język obcy na maturze zdawali w większości język rosyjski, a nie angielski…

Bardzo szkoda, że to nie jest język angielski. Bardzo nad tym ubolewam, ponieważ jedynie zdany egzamin jednego z języków europejskich: języka angielskiego, francuskiego lub niemieckiego daje przepustkę na bezpłatne studia wyższe, natomiast egzamin z języka rosyjskiego nie jest akceptowany i uniemożliwia studiowanie na uniwersytetach na miejscach bezpłatnych.

 Walczymy dzisiaj o pisownię polskich liter, m. in. o literę ,,w”, a przecież młodzież specjalnie jej nie używa

Uczniowie o tym wiedzą, a jednak wybierają język rosyjski. Niekiedy ten język jest dla nich językiem ojczystym, niekiedy drugim językiem ojczystym. W kwestii przywiązania Polacy stawiają język polski na pierwszym miejscu, a na drugim rosyjski. Przywiązanie do języka polskiego i rosyjskiego u wielu jest na tym samym poziomie. Nie należy jednak uogólniać, bo inaczej sytuacja wygląda w mieście Wilnie, a inaczej w Solecznikach, czy w Trokach.

Przeciętny Polak używa na co dzień 1000-1500 wyrazów, lepiej wykształcony do 10000. Jak jest w przypadku młodzieży? Czy ten język polski na Wileńszczyźnie jest tak samo rozwinięty, czy jednak bardziej ubogi?

Na razie nie przeprowadziliśmy takiego badania, ale z tego, co można powiedzieć intuicyjnie, to ten język na Wileńszczyźnie jest uboższy, ale wystarczający do komunikacji. Czy ta komunikacja jest w jakiś sposób zaburzona? Nie jest. Jakieś luki są uzupełnianie przez wtręty z innych języków. Nie ma tak, że młodzież nie może czegoś nazwać.

W jaki sposób można uatrakcyjnić język polski na Wileńszczyźnie?

Dobre pytanie, ale jest to wyzwanie również dla mediów. Dlaczego język rosyjski jest atrakcyjny? Bo media rosyjskie są atrakcyjne. Przecież tak samo mogłoby być z językiem polskim. Gdybyśmy mieli dostępną i bezpłatną całą telewizję polską, to na pewno znajomość języka polskiego znacznie wzrosła. Też gdybyśmy oglądali współczesne filmy w internecie z polskim dubbingiem, a nie rosyjskim. Myślę, że oglądalność telewizji polskiej byłaby znacznie większa niż obecnie TVP Polonia.

Jeszcze raz zaznaczę – polskie społeczeństwo ciągle postępuje w wieku. Co Polacy czytają? Rosyjskie gazety skierowane do osób w wieku starszym. Zauważmy, że rosyjska prasa jest w domu polskim na Wileńszczyźnie stale obecna, czy to ,,,Пенсионер’”, czy ,,Экспресс неделя”. Dlaczego? Pewnie kwestia przyzwyczajenia do czytania w tym języku, informacji tam zawartej.

Do jakich mediów sięga w takim razie obecnie polska młodzież?

Mam badanie dotyczące internetu. Wynika z niego, że 70 proc. uczniów korzysta z internetu po litewsku, nieco mniej po rosyjsku i ok. 50 proc. po polsku. Co prawda, próba badania nie była duża, jednak wskazuje na wyższy odsetek uczniów niż osób dorosłych, wśród których tylko jedna czwarta zagląda na strony polskie.

W opinii naukowców, edukacja w języku mniejszości jest częścią zachowania tożsamości. W ostatnim 20-leciu widzimy, że liczba uczniów w polskich szkołach spada, czy np. na przykładzie Wędziagoły, gdzie edukacja w języku polskim była zakazana, można postawić hipotezę, że w ciągu 30-50 lat język polski na Litwie zaniknie?

Jeżeli chodzi o Wędziagołę, to tam naukę języka polskiego zredukowano w okresie przedwojennym. Odnotujmy, że w tym samym czasie na Wileńszczyźnie był gwałtowny wzrost polskich szkół. A więc tam najstarsze pokolenie – załóżmy naszych pradziadków, już nie kończyło polskiej szkoły. Poza tym Polacy z Kowieńszczyzny w większości zostali wywiezieni na Syberię albo się repatriowali do Polski. Jednak o działalności tych, co pozostali, można przeczytać na stronie www.vandziogala.eu.

W kwestii przywiązania Polacy stawiają język polski na pierwszym miejscu, a na drugim rosyjski

Natomiast jeżeli chodzi o śmierć języka, to badacz tego zjawiska David Crystal pisał, że naturalna śmierć języka dokonałaby się razem ze śmiercią użytkowników w wyniku kataklizmu lub w wyniku dobrowolnego wyrzeczenia się języka. Co z tego nam grozi? Czy grozi nam śmierć w wyniku kataklizmu? Być może, ale nie spodziewamy się tego w najbliższej przyszłości. Czy nastąpi dobrowolne wyrzeczenie się języka? Chodzi właśnie o dobrowolne, bo przymusowe nigdy nie spełni tych warunków. Dobrowolna asymilacja jest najstraszniejszym faktem, który może spowodować śmierć języka. Czy nam grozi? Nie. Forma gwarowa przetrwa. Szczególnie bliskość granicy z Polską powoduje, że śmierć języka polskiego na Litwie raczej nie nastąpi. Nie!

Kinga Geben – doktor nauk humanistycznych, ukończyła studia z zakresu filologii polskiej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie jest pracownikiem naukowo-dydaktycznym Centrum Polonistycznego Uniwersytetu Wileńskiego.

Prowadzi przedmioty językoznawcze. Zainteresowania naukowe koncentrują się wokół socjolingwistyki, kultury języka polskiego i leksykologii. Dorobek naukowy obejmuje m.in. monografię ,,Świadomość i kompetencja językowa a warstwy leksykalne w idiolektach młodzieży polskiego pochodzenia na Wileńszczyźnie” (Warszawa 2003), podręcznik do języka polskiego dla szkół polskich na Litwie, skrypt ,,Kultura języka polskiego”. Z,,miany słownikowe w polszczyźnie mówionej na Litwie” (Wilno 2013) oraz kilkadziesiąt artykułów.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!