Opinie
Małgorzata Kozicz

Ekspert: Terroryści wykorzystują osiągnięcia naszej cywilizacji

Dopóki atrakcyjność Polski czy Litwy pod względem strategicznym nie będzie się zmieniała, myślę, że możemy czuć się bezpieczni, bo terroryści niespecjalnie mają interes, żeby tutaj tych zamachów dokonywać - mówi w rozmowie z zw.lt Krzysztof Liedel, polski ekspert do spraw bezpieczeństwa, dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Colegium Civitas.

Małgorzata Kozicz, zw.lt: Po serii zamachów terrorystycznych w Paryżu w ciągu kilku dni z powodu zagrożenia ewakuowano między innymi stadion w Hanowerze przed meczem Niemcy-Holandia, stację metra w Londynie, lotnisko w Kopenhadze, w Brukseli obowiązywał najwyższy alert terrorystyczny. Czy sytuacja bezpieczeństwa w Europie zmieniła się bezpowrotnie, czy też są to rutynowe środki ostrożności?

Krzysztof Liedel: Generalnie jest tak, że po każdym tak spektakularnym zamachu terrorystycznym organizacje terrorystyczne próbują wykorzystać ten zamach w sferze propagandowej, a więc niejako przedłużyć ten efekt psychologiczny, który udało się osiągnąć za pomocą tragedii. Stąd bardzo często pojawiają się informacje, komunikaty, świadczące o tym, że terroryści coś planują, do czegoś się przygotowują. Natomiast dodatkowo trzeba pamiętać, że wszystkie służby w Europie zaangażowane w walkę z terroryzmem w każdym kraju prowadzą teraz dość intensywne działania mające na celu kontrole, przeszukania, sprawdzenie wątków związanych z zamachowcami z Paryża, stąd tego typu działania. Mają one oczywiście także określony efekt psychologiczny – cały czas żyjemy w tym efekcie strachu, dodatkowo jeszcze poszczególne kraje podnoszą poziom zagrożenia terrorystycznego, ponieważ dzisiaj z punktu widzenia decyzyjnego nikt się nie odważy nie zareagować na jakąkolwiek informację, która się pojawi i stąd mamy obraz pewnego zagrożenia. Na pewno jednak po atakach w Paryżu to zagrożenie jest dużo większe, niż przed.

W Paryżu doszło do sześciu skoordynowanych ataków. O czym to świadczy – z jak bardzo dobrze zorganizowaną „instytucją” mamy do czynienia? Jakich środków potrzeba, żeby zorganizować zamachy na taką skalę?

Zamach w Paryżu był klasycznym zamachem symultanicznym: Państwu Islamskiemu udało się dobrze zaplanować i przeprowadzić tę operację. Ataki symultaniczne wymagają odpowiedniej koordynacji, odpowiedniej ilości ludzi, sprzętu, właściwego wyszkolenia. Trzeba natomiast pamiętać, że Państwo Islamskie należy do jednych z najbogatszych i najlepiej zorganizowanych organizacji terrorystycznych na świecie. Dodatkowo w chwili obecnej sprawują realną władzę na pograniczu Syrii i Iraku, co powoduje, że mają zaplecze logistyczne i finansowe do przeprowadzenia operacji na całym świecie. Tam między innymi można się szkolić, można indoktrynować przyszłych zamachowców.

A jak pan ocenia reakcję francuskich służb bezpieczeństwa? Czy Europa jest gotowa, czy dysponuje mechanizmami, by odpowiadać na tego typu zagrożenia?

Trzeba pamiętać, że dzisiaj tak naprawdę zmieniła się filozofia walki z terroryzmem – ma ona charakter bardziej proaktywny. A więc nie czekamy na zamach terrorystyczny i nie minimalizujemy działania terrorystów czy nie usuwamy skutków, tylko staramy się wyprzedzać działania terrorystów: zdobywamy informacje na temat tego, co planują, rozbijamy komórki terrorystyczne, aresztujemy poszczególnych terrorystów. Ta filozofia sprowadza się do tego, aby organizacje terrorystyczne były zaabsorbowane głównie własnym bezpieczeństwem, a nie przygotowaniem ataków terrorystycznych. Natomiast oczywiście nie ma kraju, który może powiedzieć – mamy w stu procentach skuteczny system bezpieczeństwa i nic nam nie grozi. Zawsze z terrorystami i różnej maści przestępcami jest tak, że sa o krok przed służbami bezpieczeństwa i czasami nie udaje się wszystkiego wychwycić i w tym konkretnym przypadku mieliśmy z taką właśnie sytuacją. Nie trzeba jednak zapominać, że Francuzi w ostatnich miesiącach udaremnili pięć dużych spisków, które miały prowadzić do ataków terrorystycznych. W zasadzie nie ma tygodnia, by ktoś nie był aresztowany czy nie była rozbijana jakaś komórka. Wydaje mi się, że służby generalnie są przygotowane do radzenia sobie z zagrożeniem. Bardzo często rozmawiamy o udanych atakach terrorystycznych, nie mówimy z kolei o tych operacjach antyterrorystycznych, które dzieją się niemal codziennie na świecie.

Zarówno władze Polski, jak i Litwy, przekonują, że – przynajmniej na razie – jesteśmy w miarę bezpieczni. Oczywiście nie da się tak do końca porównywać Polski i Litwy, bo to zupełnie inna skala, tym niemniej czy rzeczywiście w naszej części regionu możemy mówić o mniejszym zagrożeniu?

Rzeczywiście jest tak, że Polska czy Litwa są krajami, które nie należą do tak zwanej pierwszej ligi potencjalnych celów ataków terrorystycznych. Takie organizacje jak Państwo Islamskie czy Al-Qaeda prowadzą swoje działania na Bliskim Wschodzie, w Północnej Afryce, a dla nich atrakcyjnym celem są kraje Europy Zachodniej, jak Francja czy Niemcy. Dopóki nasza atrakcyjność pod względem strategicznym nie będzie się zmieniała, myślę, że możemy czuć się bezpieczni, bo terroryści niespecjalnie mają interes, żeby tutaj tych zamachów dokonywać. Nie zwalnia nas to jednak z czujności wobec tego zagrożenia. Trzeba pamiętać, że ta trakcyjność może się zmienić w każdej chwili – takim elementem może być na przykład organizacja jakiejś dużej imprezy. Na przykład Polska w przyszłym roku będzie organizowała szczyt NATO i Światowy Zjazd Młodzieży. To są elementy, które podnoszą tę atrakcyjność. Terroryzm ma charakter globalny i nie ma kraju, który by mógł powiedzieć, że jest całkowicie wolny od tego zjawiska.

Jaka jest rola mediów w tym procesie? Czy to, że informację otrzymujemy dzisiaj na bieżąco, właściwie na żywo, jest plusem, czy też jest to element rozniecania paniki?

Terroryści umiejętnie wykorzystują to, co jest osiągnięciem naszej cywilizacji, krajów demokratycznych – czyli wolność słowa, dostęp do informacji, czyli do rzeczy, z których my nie chcemy zrezygnować, i nie powinniśmy zrezygnować. Kiedyś Brian Jenkins napisał, że terroryzm jest teatrem i jest skierowany do tych, którzy patrzą, a nie tych, którzy giną. Ataki terrorystyczne są tak organizowane, żeby to widowisko było jak najbardziej atrakcyjne, spektakularne. Dzisiaj dzięki postępowi technologicznemu, a więc dostępu do internetu, telewizji newsowych możemy w czasie rzeczywistym obserwować, jak takie ataki wyglądają. Natomiast jest to naturalna kolej rzeczy. Powinniśmy jednak znaleźć sposoby, by minimalizować ten efekt propagandowy wykorzystywany przez terrorystów. Gdy terroryści mówią na przykład o ideologicznej warstwie swojej działalności, my powinniśmy pokazywać przede wszystkim, że są to kryminaliści, bandyci, którzy zabiją niewinnych ludzi.

A jeżeli chodzi o media społecznościowe? W czasie obowiązywania najwyższego stanu zagrożenia w Brukseli policja apelowała do mieszkańców, żeby nie zamieszczali w sieci zdjęć obławy policyjnej, aby nie dostarczać dodatkowej informacji terrorystom. Czy sieci społecznościowe i inne wynalazki współczesności są często wykorzystywane przez terrorystów?

Terroryści niemal do perfekcji opanowali możliwość wykorzystywania nowych mediów, mam tu na myśli głównie internet. Wykorzystują go w celach propagandowych, ale także do tego, by się komunikować, informować, szkolić za pomocą internetu i zdobywać informacje potrzebne do zorganizowania ataków. Sporo udanych zamachów terrorystycznych na świecie po 11 września było zorganizowanych z wykorzystaniem map Google. Dzisiaj nie trzeba już jechać, robić rekonesansu, można to robić z pozycji jakiejś bazy czy obozu szkoleniowego. Wykorzystują też różnego rodzaju portale i media społecznościowe, żeby się komunikować i zdobywać informacje. Ale myślę, że tutaj akurat już mamy na to pomysł. Wiele redakcji na przykład w Stanach Zjednoczonych decyduje się, żeby nie udzielać informacji o tym, jak się przemieszczają służby policyjne czy na przykład nie robić zbliżeń na sprzęt, którego używają antyterroryści. Jesteśmy w stanie nawiązać jakąś współpracę pomiędzy służbami antyterrorystycznymi a mediami, oczywiście bez narzucania jakiegokolwiek kagańca.

 

Dr Krzysztof Liedel, Dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem – doktor w specjalności zarządzanie bezpieczeństwem, prawnik, specjalista w zakresie terroryzmu międzynarodowego i jego zwalczania. Stażysta w Narodowym Centrum Kontrterrorystycznym w USA. Były naczelnik Wydziału ds. Przeciwdziałania Zagrożeniom Terrorystycznym Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, kierownik Instytutu Analizy Informacji Collegium Civitas. Wykładowca Collegium Civitas i Uniwersytetu Warszawskiego. Zastępca Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Pozamilitarnego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Autor i współautor wielu publikacji na temat terroryzmu międzynarodowego i jego zwalczania.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!