• Opinie
  • 30 września, 2020 6:00

Duchniewicz: Zlikwidować Narodową Służbę Rolną

Portal manobalsas.lt pomaga wyborcom podjąć decyzję na jaką partię głosować. Wystarczy odpowiedzieć na kilka pytań, na które już wcześniej odpowiedzieli politycy, i porównać odpowiedzi. W tym roku wśród pytań znalazło się: „Czy jesteś za likwidacją Inspekcji Języka Litewskiego”. Moim zdaniem należało jednak zadać ważniejsze: Czy jesteś za likwidacja lub reorganizacja Narodowej Służby Rolnej? - pisze Robert Duchniewicz.

zw.lt
Duchniewicz: Zlikwidować Narodową Służbę Rolną

Fot. Roman Niedźwiecki

Narodowa Służba Rolna przy Ministerstwie Rolnictwa Republiki Litewskiej jest instytucją państwową odpowiedzialną za państwową politykę w dziedzinie zarządzania ziemią państwową. Między innymi także za proces zwrotu ziemi, o którego zakończeniu każdy kolejny rząd ogłaszał już wielokrotnie, a który nadal zakończony nie jest.

W sprawie zwrotu ziemi AWPL zrobiła niewiele

Nie ulega żadnej wątpliwości, że od samego początku proces restytucji znacjonalizowanych przez Sowiety praw własności na Litwie był źle zaplanowany i uregulowany. Poza tym te regulacje prawne zmieniały się następnie po kilka razy do roku i jeszcze bardziej zagmatwały sprawę, którą już na samym początku skomplikowała dodatkowo instytucja tzw. przenoszenia ziemi, która sprawiła, że na Litwie nieruchomości nieoczekiwanie stały się ruchomościami.

Na Wileńszczyźnie niesprawiedliwy proces zwrotu zagrabionych nieruchomości nałożył się jeszcze i na system wsi sznurowych, i na wielce niejednorodny skład narodowościowy (większość osób ubiegających się o zwrot ziemi w tym regionie była Polakami). Pozwoliło to działaczom AWPL notorycznie mówić o dyskryminacji na tle etnicznym, mimo iż ta partia będąc czterokrotnie (sic!) w składzie litewskich rządów, posiadając i stanowiska merów rejonów, wicemerów Wilna, wicenaczelników powiatu wileńskiego, i wiceministrów rolnictwa (a więc osób bezpośrednio za zwrot ziemi na tym terenie odpowiedzialnych), zrobiła bardzo niewiele, żeby proces przyspieszyć.

Problem nie w regulacjach, a w instytucjach

Wadliwe regulacje prawne, brak woli politycznej nawet po stronie tych, którzy publicznie mówią o obronie praw byłych właścicieli ziemskich – to jednak tylko część problemu. Największym, moim skromnym zdaniem, jest problem instytucjonalny.

Po odzyskaniu niepodległości przeprowadzenie reformy rolnej zlecono administracjom powiatów we współpracy z lokalnymi samorządami. Tam, gdzie zainteresowanie zwrotem ziemi, z powodu jej niedużej ceny i atrakcyjności, było nieduże – proces przebiegł sprawnie. Jednak wszędzie tam, gdzie ziemia miała atrakcyjną cenę (nie tylko na Wileńszczyźnie, ale iw Kownie, Połądze) – ślimaczył się niemiłosiernie i stał się legowiskiem dla najgorszych oszustw i schematów korupcyjnych. Nie bez pomocy szefów i pracowników administracji powiatowej. W 2010 roku powiaty zostały zlikwidowane. Długo się wahano komu przekazać ich funkcje związane ze zwrotem ziemi i po raz kolejny postąpiono „salomonowo” – podzielono te funkcje pomiędzy samorządy i Narodową Służbę Rolną. Służba ta przejęła nie tylko funkcje, ale i pracowników po zlikwidowanych powiatach i zabawa w ciuciubabkę ze zwrotem ziemi trwa nadal.

Korupcja w Narodowej Służbie Rolnej

W 2016 roku litewskie biuro antykorupcyjne STT przeprowadziło analizę ryzyka wystąpienia korupcji w Narodowej Służbie Ziemskiej i uznało, że zwrot ziemi stał się dla niektórych pracowników Służby prawdziwą „kopalnią złota” – praw do podejmowania decyzji według własnego widzimisię mają dużo, a kontrola jest praktycznie żadna.

Jednak Narodowa Służba Rolna jest odpowiedzialna za wiele różnych i zazwyczaj nieprzejrzyście uregulowanych dziedzin zarządzania ziemia państwową. Wiele o jakości wykonywanych przez tę Służbę funkcji mogliby opowiedzieć np. przedstawiciele mediów, które mają lokale w Domu Prasy w Wilnie. Od wielu lat sądzą się z Narodową Służbą Rolną w sprawie sprawiedliwego podziału działki przylegającej do budynku i niezbędnej do jego funkcjonowania, wygrywają każdy sąd, a Służba i tak podejmuje decyzje preferujące ich oponentów. Można przypomnieć skandale z ziemią w Neryndze i w wielu innych miejscach. I w wielu z nich w ten czy inny sposób jest zamieszana Służba.

Nie jestem więc zaskoczony, że każda kolejna analiza STT wykazywała, że ryzyko – nie zważając na podjęte przez Służbę działania prewencyjne – jest nadal duże. Nieprzypadkowo w Narodowej Służbie Rolnej dochodziło niejednokrotnie do spektakularnych skandalów, aresztów i zatrzymań. W kwietniu 2016 roku zatrzymano GintarasaFurmanavičiusa, doradcę dyrektora Narodowej Służby Rolnej, byłego ministra spraw wewnętrznych. Miał on w zamian za łapówkę wpłynąć na pracowników Służby, by pewnej spółce zezwolono na sformowanie działki w Wilnie poprzez przyłączenie kawałka państwowej ziemi. W 2018 roku STT zatrzymała kolejnego pracownika Służby   z oddziału w Jeziorosach, który za łapówkę wynajął kilkadziesiąt hektarów państwowej ziemi rolnej lokalnemu rolnikowi. Przykłady można mnożyć.

Być może warto pójść drogą Saakaszwilego?

Kierownictwo Narodowej Służby Rolnej zmieniało się niejednokrotnie i każde kolejne zapowiadało \ walkę z korupcją i przejrzystość. Niestety kończyło się na deklaracjach. Być może więc warto pójść drogą Miheila Saakaszwilego?

Po objęciu rządów przez Micheila Saakaszwilego – niezależnie od popełnionych błędów i stawianych tej ekipie zarzutów – Gruzja niewątpliwie przeszła najbardziej radykalne zmiany wśród republik postsowieckich. M.in. zwalczyła korupcję, a kluczem do sukcesu na tym polu była radykalna wymiana kadr. Np. słynąca z łapownictwa drogówka została po prostu rozwiązana. Zastąpiła ją zbudowana od podstaw i zasilona zupełnie nowym ludźmi Policja Patrolowa, która oprócz kontroli drogowej zajmuje się też klasycznym pilnowaniem porządku na ulicach.

Najwyższy czas rozwiązać Narodową Służbę Rolną, a jej funkcje albo przekazać samorządom, albo Ministerstwu Rolnictwa, albo zbudować od podstaw i z zupełnie nowymi ludźmi nową instytucję. Czy naprawdę potrzebujemy instytucji zatrudniającej blisko tysiąc pracowników, ale totalnie zbiurokratyzowanej, skorumpowanej i nieskutecznej? W jej naprawienie za pomocą kolejnej wymiany kierownictwa nie wierzy już chyba nikt. Narodowa Służba Rolna to jest bowiem ten przypadek, gdy ogon merda psem.

Robert Duchniewicz

PODCASTY I GALERIE