• Opinie
  • 20 kwietnia, 2020 6:00

Duchniewicz: Ukróćmy wreszcie wiosenne wypalanie traw

W całym kraju ogłoszono kwarantannę. Mój rodzinny Niemenczyn zamknięty. Nie wszystkim jednak taka bezczynność pasuje. Wielu mieszkańców wsi ima się prac polowych, wśród których, niestety, nadal jest popularne i wiosenne wypalanie traw.

zw.lt
Duchniewicz: Ukróćmy wreszcie wiosenne wypalanie traw

Fot. Roman Niedźwiecki

W tym roku na Litwie już wybuchły 824 pożary polne, połowa z nich – na Wileńszczyźnie.

Wypalanie traw związane jest z chęcią usunięcia niezebranego odrostu trawy. W świadomości zachował się bowiem mit, że wypalanie traw i pozostałości roślinnych poprawi żyzność gleby, zniszczy chwasty oraz zwiększy kolejny plon siana. O tym jak bardzo błędny jest to pogląd od lat piszą ekologowie, między innymi mój kolega Linas Jonauskas. Wypalenie wierzchniej, najżyźniejszej warstwy gleby pociąga za sobą obniżenie jej wartości użytkowej nawet na kilka lat. Wysoka temperatura niszczy roślinność, powoduje degradację gleby i powoduje śmierć organizmów, żyjących w wierzchnich warstwach gleby, których obecność wpływa na właściwą kondycję gleby. Giną dżdżownice, które niezwykle efektywnie poprawiają strukturę i właściwości fizyczne gleb. Wymierają całe kolonie mrówek, które jako zwierzęta drapieżne regulują populacje szkodliwych owadów. Wypalanie uśmierca także biedronki, które są naszym sojusznikiem w walce z mszycami. Jednak dla mnie, jako strażaka-ochotnika, najgorsze, że w przypadku gwałtownej zmiany kierunku wiatru pożary bardzo często wymykają się spod kontroli i przenoszą na pobliskie lasy i zabudowania. Niejednokrotnie w takich pożarach ludzie tracą dobytek całego życia. Występuje również bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. W pożarach wywołanych wypalaniem traw giną ludzie. Nie tylko podpalacze, ale i przypadkowe osoby.

Statystyki wskazują, że szczyt pożarów polnych każdego roku przypada na kwiecień. Ten rok, nie zważając na epidemię i kwarantannę, nie jest wyjątkiem. Tylko w ciągu pierwszych siedmiu dni bieżącego miesiąca, strażacy z okręgu wileńskiego musieli uczestniczyć w gaszeniu 83 pożarów. Paląc zeszłoroczna trawę, bardzo często ogień przenosi się na budynki gospodarcze i mieszkalne. Ludzie tracą na skutek takich pożarów dobytek całego swego życia. Oto tylko 6 kwietnia w okręgu wileńskim pożary polne objęły swym zasięgiem terytorium 70 hektarów, spłonęło 12 budynków.
Za wypalanie traw są przewidziane spore kary, jednak poszukiwanie sprawców pożarów przypomina łapanie wiatru w polu. Ustalenie tożsamości podżegaczy jest bardzo trudne. Sprawcy zazwyczaj nie przyznają się do winy, a jeśli zostają zatrzymani na miejscu pożaru – tłumaczą się, że przybyli w celu jego gaszenia. Sąsiedzi również nie spieszą się z wskazaniem podżegaczy.

Już wspomnianego przeze mnie dnia 6 kwietnia w gminie dziewieniskiej rejonu solecznickiego ogień pożarł dom mieszkalny i trzy budynki gospodarcze. Podczas pożaru spłonęły 2 hektary trawy i 3 hektary lasu, blisko sto metrów sześciennych drewna. Ten pożar strażacy gasili przez 8 godzin.

Tego samego dnia ogień buszował i w rejonie wileńskim, pod Awiżeniami. Pożar objął 6 budynków gospodarczych, spłonął metalowy garaż i znajdujący się w nim samochód. Mieszkańcy ponieśli duże straty. Na szczęście obyło się bez ofiar, chociaż z płonącego domu strażacy musieli w pośpiechu ewakuować kobietę. Nie zważając na ostry wiatr udało się uchronić przed pożarem 2 domy mieszkalne i 2 budynki gospodarcze. Ten pożar strażacy gasili przez 6 godzin. Lokalni mieszkańcy twierdzą, że wybuchł z powodu wypalania trawy.

Wszyscy więc widzimy, jak zdradziecki i niebezpieczny może być ogień. I również wszyscy możemy się przyczynić do tego, żeby nieszczęść z nim związanych było mniej. Ukróćmy wypalanie traw – jedną z podstawowych przyczyn wiosennych pożarów. Każdy z nas może porozmawiać o szkodliwości tego procederu z sąsiadem, znajomym, krewnym lub przyjacielem. Chrońmy siebie i tych, którzy te pożary gaszą.

Autor: Robert Duchniewicz

PODCASTY I GALERIE