• Opinie
  • 18 stycznia, 2017 6:01

Dębski: Wszystkie władze w Polsce słyszały od Litwy dokładnie to samo

"Potencjał rozczarowania, który istnieje po stronie polskiej, nie wynika oczywiście z tego, że polskie elity polityczne podważają fakt, iż jesteśmy sojusznikami, jesteśmy częścią Zachodu, integrujemy się w Unii Europejskiej. To wynika z tego, że absolutnie wszystkie siły polityczne kiedyś usłyszały od polityków litewskich dokładnie to samo i nigdy nie zostało to wykonane" - mówi w rozmowie z zw.lt Sławomir Dębski, dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Małgorzata Kozicz
Dębski: Wszystkie władze w Polsce słyszały od Litwy dokładnie to samo

Sławomir Dębski/ Fot. Joanna Bożerodska

Nowy rząd – nowe możliwości

„W tej chwili rządu w Polsce nikt nie krytykuje za to, że do spraw litewskich podchodzi z ostrożnością. Wszyscy wiedzą, że to jest bardzo trudne i niewiele się do tej pory udawało osiągnąć. Natomiast z całą pewnością fakt, że mamy do czynienia z nowym rządem na Litwie, otwiera tu nowe możliwości i mam nadzieję, że tym razem zostaną one lepiej wykorzystane niż to było w przeszłości” – dodaje Dębski.

„Obecna sytuacja na Litwie jest szczególna, ponieważ mamy bardzo wielu zupełnie nowych polityków na scenie politycznej. Są to politycy, którzy z całą pewnością nie ponoszą odpowiedzialności za niewywiązanie się ze zobowiązań politycznych, które były wcześniej deklarowane. To stwarza okazję by ponownie usiąść za stołem, zastanowić się, co w tej sprawie zrobić” – uważa ekspert.

W piątek (20 stycznia) minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius uda się z wizytą roboczą do Polski. W ubiegłym tygodniu szef litewskiej dyplomacji po raz kolejny zadeklarował, że zrobi wszystko, aby doszło do resetu relacji z Polską. Minister haniebnym nazwał wynik głosowania w sprawie ustawy o pisowni nielitewskich nazwisk w litewskich dokumentach, które odbyło się w parlamencie w kwietniu 2010 roku, gdy większość odrzuciła możliwość zapisu nielitewskich nazwisk, w tym polskich, w formie oryginalnej.

Administracja Trumpa jako szansa dla państw flanki wschodniej

Mówiąc o współpracy Polski i Litwy w zakresie bezpieczeństwa regionu dyrektor PISM Sławomir Dębski zauważa, że istotnym zagadnieniem jest wdrażanie postanowień Szczytu Warszawskiego NATO w kontekście nowej amerykańskiej administracji.

„Każda administracja ma to do siebie – niezależnie od tego, czy wywodzi się z tego samego środowiska politycznego, czy nie – że chce mieć jakiś własny element w polityce zagranicznej. Zazwyczaj nie chce kontynuować tego, co robili poprzednicy i chce mieć własny proporzec tożsamościowy, który w polityce zagranicznej wywiesi. To dla sojuszników europejskich jest pewnym wyzwaniem, ponieważ Szczyt NATO w Warszawie może być kojarzony przez nową administrację amerykańską z działalnością odchodzącego prezydenta Baracka Obamy. Wyzwaniem dla sojuszników europejskich, w tym dla Polski, Litwy i innych państw baltyckich, które znajdują się na wschodniej flance Sojuszu, jest wypracowanie takiego stanowiska, które będzie dla nowej administracji atrakcyjne. Które umożliwi prezydentowi Trumpowi zbudowanie własnej tożsamości politycznej i związanie jej z interesami państw wschodniej flanki Sojuszu” – zauważa Dębski.

„Donald Trump w trakcie swojej kampanii wyborczej podkreślał, że podział kosztów między Stanami Zjednoczonymi i europejskimi sojusznikami, jeżeli chodzi o utrzymanie NATO, jest niesprawiedliwy. Że Amerykanie ponoszą zbyt dużą część kosztów. Z całą pewnościa będzie się interesował, jak europejscy sojusznicy do tej sprawy podchodzą” – przypomina analityk.

„Czy będziemy w stanie podczas pierwszego spotkania z prezydentem Stanów Zjednoczonych położyć na stole zobowiązanie polityczne o zwiększaniu naszych budżetów na obronę? Nawet gdybyśmy uznali te retorykę prezydenta elekta za element kampani wyborczej, to kiedy rozmawiam z amerykańskimi ekspertami z różnych środowisk, reakcje są bardzo podobne – Europa musi więcej płacić na swoje bezpieczeństwo, nie może ciągle chować się za parasol amerykański. Prędzej czy później amerykański podatnik dokona rewolty, czyli nie będzie chciał ponosić tak dużych kosztów. Oczywiście, wygodnie jest ciągle korzystać z amerykańskiej tarczy i pieniędzy amerykańskiego podatnika, rozwijać różnego rodzaju programy socjalne w tym zakresie dzięki obniżonym kosztom, ale musimy sobie uświadomić, że tak długo być nie może. Prędzej czy później to się skończy i musimy się na to przygotować. Być może dobrą okazją jest właśnie administracja Donalda Trumpa” – podkreśla Sławomir Dębski.

Inauguracja prezydentury Donalda Trumpa odbędzie się 20 stycznia w Waszyngtonie.

PODCASTY I GALERIE