Ilkiewicz: Nie zabiegam o szczególne prawa dla polskiej mniejszości, ale o równe prawa dla wszystkich

"Uważam, że mówiąc cały czas tylko o tym, jak jest nam trudno, sami siebie krzywdzimy, bo przedstawiamy siebie w litewskim środowisku jako słabszych. Tymczasem tak nie jest" - mówi Daniel Ilkiewicz, członek zarządu Litewskiej Młodzieży Liberalnej.

zw.lt
Ilkiewicz: Nie zabiegam o szczególne prawa dla polskiej mniejszości, ale o równe prawa dla wszystkich

W sobotę, podczas spotkania założycielskiego włączył się Pan do ruchu społecznego przeciwko budowie Elektrowni Atomowej w Ostrowcu. Jak do tego doszło?

W inicjatywę zaangażowałem się jako członek zarządu Litewskiej Młodzieży Liberalnej (Lietuvos Liberalus Jaunimas), dla której ekologia jest ważnym obszarem. Ponieważ do moich obowiązków należy koordynacja spraw politycznych w organizacji, jestem jej przedstawicielem w nowo stworzonym ruchu i również jednym z założycieli. Wydaje mi się, że dla każdego młodego człowieka, zwłaszcza w Wilnie, w zaledwie 50 km od Ostrowca, powstająca elektrownia wiąże się z pewnego rodzaju zagrożeniem, bo nie raz słyszeliśmy o tym, że Białoruś nie przestrzega w czasie jej budowy wszystkich norm. Naszym celem jest zatrzymanie budowy lub przeniesienie jej w inne miejsce. Często słyszymy, że jest już za późno, jednak nie uważam, że to wystarczający powód, by nic nie robić.

Co skłoniło Pana do włączenia się do Litewskiej Młodzieży Liberalnej?

Należę do Litewskiej Młodzieży Liberalnej, ponieważ ta organizacja odpowiada mi pod względem światopoglądowym. Jest to organizacja pozarządowa, polityczna, ale nie partyjna. Skupia młodych ludzi, do 29-30 roku życia, którzy chcą coś robić, zmieniać nasze życie na lepsze. Od niedawna jestem członkiem zarządu, odpowiedzialnym za sprawy polityczne oraz oświatę. Uważam, że jest to dobre miejsce, by działać na rzecz praw człowieka.

Czy w działalności Litewskiej Młodzieży Liberalnej zauważa Pan zaangażowanie na rzecz mniejszości narodowych?

Dla ludzi o liberalnych poglądach kwestie praw mniejszości są ważne, ale raczej w kontekście praw człowieka niż konkretnie mniejszości narodowych. Mówiąc o prawach mniejszości mówimy nie tylko o Polakach czy Rosjanach, ale również o mniejszościach seksualnych, Romach, którzy potrzebują wparcia. Mówimy o konkretnych prawach, wolnościach, których należy bronić. Wydaje mi się, że o pewnej otwartości w kwestii narodowości w organizacji, w której jestem, świadczy choćby to, że wśród członków ruchu, osób, które niosą pewnego rodzaju odpowiedzialność, jest sporo przedstawicieli mniejszości, nie tylko polskiej, ale także rosyjskiej.

Czy uważa Pan, że jako działacz liberalnej organizacji może Pan się przyczynić do poprawy sytuacji mniejszości narodowych na Litwie?

Wydaje mi się, że w tym przypadku wiele zależy od konkretnej osoby. Chyba mogę powiedzieć, że od dziecka jestem zaangażowany na rzecz lokalnej społeczności. Jestem z Nowej Wilejki, więc z bardzo wielonarodowościowego środowiska. Jeszcze w szkole zaangażowałem się też w działalność różnych młodzieżowych organizacji w Wilnie, chciałem osiągnąć w nich jak najwięcej i nie raz poruszałem sprawy praw mniejszości narodowych i mój głos był chętnie słuchany. Uważam, że właśnie poparcie dużych, ogólnolitewskich organizacji dla pewnych postulatów mniejszości ma szczególne znaczenie. Podkreślam jednak, że nigdy nie uważałem, że należy zabiegać o szczególne prawa dla polskiej mniejszości, ale o równe prawa dla wszystkich. Wydaje mi się, że działalność w ogólnolitewskich czy europejskich inicjatywach ma również znaczenie, jeśli chodzi o budowanie wizerunku polskiej mniejszości. Byłem zaangażowany np. w Młodzieżowy Parlament Europejski i nie raz jako Polak byłem reprezentantem Litwy.

W swojej organizacji jest Pan odpowiedzialny za oświatę. Niedawno zdawał Pan maturę z języka litewskiego. Czy uważa Pan, że w dziedzinie oświaty Polacy na Litwie mają zapewnione równe prawa?

Dostrzegam dwie sprawy. Jedna to niesprawiedliwość, bo jednak ja jako maturzysta nie przeszedłem takiego samego programu nauczania jak uczeń litewskiej szkoły. Teraz młodsi uczniowie będą to prawdopodobnie odczuwać coraz mniej. Z drugiej strony – poradziłem sobie. Uważam, że mówiąc cały czas tylko o tym, jak jest nam trudno, sami siebie krzywdzimy, bo przedstawiamy siebie w litewskim środowisku jako słabszych. Tymczasem tak nie jest. Młodzież z polskich szkół może sobie radzić równie dobrze, zdawać egzaminy i bardzo dużo osiągać. Uważam, że nie warto zapewniać sobie ulg kosztem pewnego rodzaju stygmatyzacji. Jestem studentem III roku nauk politycznych, ukończyłem polską szkołę, Gimnazjum im. J. I. Kraszewskiego. W środowisku, w którym działam, postrzegam siebie i prezentuję innym jako Polaka mieszkającego na Litwie i doskonale wiem, że jako Polak mogę dużo osiągnąć w swoim stowarzyszeniu, a być może także w litewskiej polityce. Wydaje mi się, że to ważne, że jako Polak jestem w ten sposób zaangażowany, uważam, że taka integracja może przynieść bardzo dobre owoce.

PODCASTY I GALERIE