• Opinie
  • 31 października, 2014 13:11

Czy Tomaszewski przyciągnie w Wilnie rosyjskie głosy?

Tak jak przypuszczałem (m.in. w audycji „Szósty Dzień Tygodnia" mówiłem o tym jeszcze w sierpniu br.) AWPL wystawia w stolicy swoje najcięższe działo — Waldemara Tomaszewskiego. W zasadzie swojego jedynego lidera i jedyną rozpoznawalną osobowość medialną jaką ma.

Aleksander Radczenko
Czy Tomaszewski przyciągnie w Wilnie rosyjskie głosy?

Fot. Ewelina Mokrzecka

Od samego początku było wiadomo, że tylko Tomaszewski może mieć jakiekolwiek szanse w starciu z Artūrasem Zuokasem czy Remigijusem Šimašiusem. Jarosław Kamiński, wicemer Wilna, który był przez jakiś czas lansowany jako kandydat Akcji Wyborczej jest praktycznie nieznany wyborcom, a wśród tych, którzy go znają — niezbyt popularny. Do końca nie było jednak wiadomo, czy na kandydowanie zdecyduje się sam Tomaszewski. Wszystkie nieoficjalne sondaże zamawiane przez różne partie wskazują, że AWPL straciła sporo głosów w Wilnie po dwóch latach współrządzenia Litwą bez jakichkolwiek namacalnych wyników oraz odejściu z koalicji w atmosferze skandalu.

Spora część wilnian nie może np. darować Tomaszewskiemu poświęcenia ministra energetyki Jarosława Niewierowicza w imię osobistych i partyjnych ambicji. Partia może stracić w Wilnie nawet 1/3 głosów. Czy kandydowanie Tomaszewskiego zmobilizuje tych wyborców do ponownego zagłosowania na AWPL? Jeśli nie — byłaby to poważna rysa na jak dotychczas zwycięskim wizerunku lidera polskiej partii.

Skoro jednak Rada Naczelna AWPL 29 października zaproponowała Tomaszewskiemu kandydowanie, a Tomaszewski tę „nieoczekiwaną” propozycję przyjął — najwidoczniej partyjni strategowie mają plan jak zdobyć potrzebne głosy. Najpewniej — przyciągając jeszcze więcej głosów rosyjskich. Poza tym AWPL najwyraźniej liczy na to, że inne partie litewskie nie mają żadnego pomysłu na przyciągnięcie polskich i rosyjskich głosów.

Kandydat socjaldemokratów na mera Gintautas Paluckas zapowiada, owszem, że ma chęć powalczyć o te głosy, ale w tej chwili nic nie wiadomo o tym, w jaki sposób. Nie znamy ani programu wyborczego wileńskich socjaldemokratów, ani składu ich listy wyborczej. Czy znajdą się w programie postulaty polskie i — co ważniejsze — czy wyborca w nie uwierzy, skoro rządząca od dwóch lat Litwą partia nie jest w stanie zrealizować postulatów już zapisanych w programie wyborczym z roku 2012? Czy na liście znajdą się jakieś znane polskie nazwiska i jak wysoko?

Już wiadomo, do walki o polski elektorat próbują się aktywnie włączyć liberałowie. Ruch Liberałów stworzył grupę roboczą, która ma przygotować projekt Ustawy o mniejszościach narodowych. Wczoraj zarząd partii zaakceptował podstawowe założenia projektu oraz postanowił, że już w najbliższym czasie projekt zostanie zgłoszony do konsultacji z mniejszościami narodowymi, a następnie pod obrady sejmowe. Ktoś powie, że to tylko trick reklamowy przed wyborami. Ale jeśli nie przed wyborami, to kiedy jeszcze można zmusić polityków do pracy na rzecz wyborców? Problem w tym, że na liście Ruchu Liberałów do rady miejskiej Wilna polskich nazwisk trzeba szukać ze świecą. Pierwszy nie-Litwin znajduje się na liście dopiero na miejscu 20. I jest to… Anglik. Pierwsze polskie nazwisko — totalnie zresztą nieznane nikomu poza rodziną i kilkoma kolegami partyjnymi — dopiero na miejscu 62. Sam pomysł przedstawienia projektu Ustawy o mniejszościach narodowych nie wystarczy.

Do wyborów jeszcze cztery miesiące i wszystko może się zmienić. Nie znamy programów i list wyborczych wielu innych partii ogólnokrajowych (np. tradycyjnie silnych w Wilnie — w tym wśród Polaków i Rosjan — zuokasowców i paksistów). Jednak jeśli utrzyma się dotychczasowa tendencja, jedyne co może Waldemarowi Tomaszewskiemu przeszkodzić w dostaniu się do II tury wyborów mera Wilna, to niska frekwencja. Skoro wielu Polaków jest rozczarowanych AWPL —może najzwyczajniej na wybory nie przyjść. Czy uda się zastąpić ich głosy głosami rosyjskimi? I jaki będzie koszt takiej wymiany? Kolejna wstążeczka gieorgijewska w klapie czy tym razem trzeba będzie posunąć się jeszcze dalej? I czy więcej głosów rosyjskich nie będzie oznaczało więcej radnych-Rosjan o wątpliwej — jak pokazały wyniki wyborów z 2011 roku — lojalności?…

Czy Waldemar Tomaszewski zostanie więc merem Wilna? Nie. Niestety w Wilnie i na Wileńszczyźnie głosowania zazwyczaj mają charakter etniczny: Litwini głosują na Litwinów, nie- Litwini — na nie-Litwinów. Mniejszości narodowe stanowią około 36 proc. mieszkańców Wilna. Nawet gdyby wszyscy nie-Litwini zagłosowali na kandydata AWPL — przegrałby on z każdym kandydatem-Litwinem. Zresztą przykład Wilejki — w której mniejszości stanowią nawet większość mieszkańców, a AWPL nie jest w stanie od lat wygrać żadnych wyborów parlamentarnych — wskazuje, że daleko nie każdy nie-Litwin jest gotów głosować na AWPL. Tak więc maksymalnie Waldemar Tomaszewski może liczyć na 15-16 proc. głosów i miejsce w drugiej turze. Ważniejszy jednak dla partii jest wynik listy wyborczej AWPL. Zdobycie mniej niż 11 mandatów (tyle partia wywalczyła w 2011 roku) będzie dla Akcji Wyborczej poważnym problemem wizerunkowym, zdobycie mniej niż 9 (tyle ma członków frakcja AWPL po odejściu z niej dwóch radnych-Rosjan) — klęską. I właśnie żeby do tego nie doszło, partia wystawia Waldemara Tomaszewskiego.

Link do oryginału

PODCASTY I GALERIE