• Opinie
  • 20 czerwca, 2014 11:15

Czy socjaldemokraci chcą storpedować Ustawę o mniejszościach narodowych?

Dużym zaskoczeniem było wczoraj skreślenie przez Sejm z porządku obrad projektu dotyczącego Ustawy o mniejszościach narodowych oraz Ustawy o oryginalnej pisowni nazwisk. Tym bardziej, że do skreślenia bezpośrednio przyczynili się socjaldemokraci, którzy niejednokrotnie deklarowali chęć uregulowania tzw. „polskich problemów”.

Antoni Radczenko
Czy socjaldemokraci chcą storpedować Ustawę o mniejszościach narodowych?

Fot. zw.lt

„Nadal popieramy, ale nie ma jedności wewnątrz koalicji, dlatego nie możemy przedstawiać pod obrady Sejmu. Jaki jest sens przedstawiać, jeśli jest możliwość odrzucenia? Kiedy w końcu zapadnie porozumienie wewnątrz koalicji, wtedy też przedstawimy pod obrady” – tłumaczył się dla zw.lt wiceprzewodniczący Sejmu i poseł-socjaldemokrata Gediminas Kirkilas.

Czy winę ponoszą partnerzy koalicyjni, czy jednak sami socjaldemokraci, którzy w dużym stopniu są skażeni nacjonalizmem? Czy być może jest taka taktyka „wiecznie niezdecydowanego” premiera? A może po prostu na tej ustawie nikomu nie zależy?

 Ta ustawa wielkiej rewolucji nie zrobi. Nic mocno się nie zmieni, jeśli zostanie przyjęta lub przywrócona.

Andrzej Pukszto, kierownik Katedry Politologii na Uniwersytecie Witolda Wielkiego w Kownie:

Myślę, że największe różnice są wśród samych socjaldemokratów. Tam jest kilka opcji. Premier również wykazał się pewną niekonsekwencją. Zresztą to nic nowego. Premier Algirdas Butkevičius zawsze próbuje lawirować między kilkoma pozycjami i unika szybkiego podejmowania decyzji. To jest jego jedną ze szczególnych cech.

Mówmy szczerze, ta ustawa wielkiej rewolucji nie zrobi. Nic mocno się nie zmieni, jeśli zostanie przyjęta lub przywrócona. Generalnie klimat jest mało przychylny do tych spraw. W wielu sprawach koalicja nie ma jednego zdania. I sytuacja z Ustawą o mniejszościach narodowych pokazuje, że koalicja nie mówi jednym głosem.

Niejednokrotnie podkreślałem, że ta ustawa wszystkiego nie rozwiązuje, bo w USA czy we Włoszech nie ma takiej ustawy, ale wszystko działa. Pokazuje to jednak, że nie ma dobrych warunków do rozwiązywania spraw związanych z polska mniejszością. At last, but not least powiem tylko, że trzeba było przygotować nową ustawę i nad nią debatować. Bo kancelaria premiera oraz Ministerstwo Kultury zrobiły bardzo niewiele w tej dziedzinie.

Jacek Jan Komar, dziennikarz i publicysta:

Gediminas Kirkilas, były premier i referent nowej ustawy o mniejszościach narodowych, komentując skreślenie z obrad sejmu omawiania projektu tejże ustawy głośno powiedział to, co i tak od dawna było wiadome. Duża część socjaldemokratów ma poglądy nacjonalistyczne. Tutaj nie ma jakiejś sprzeczności, bo sowiecki komunizm nie był tak naprawdę komunizmem internacjonalnym a komunizmem nacjonalistycznym. I dziś w partii socjaldemokratycznej wciąż wielu jest takich nacjonalistów-postkomunistów. Zresztą, nie tylko w partii socjaldemokratycznej. Także w innych partiach rządzącej koalicji, czyli u Uspaskicha, a szczególnie u Paksasa.

Posłowie ci nadal mentalnie pozostali komunistami-nacjonalistami i czują

Posłowie ci, protestując przeciw omawianiu w Sejmie najnowszej redakcji ustawy o mniejszościach narodowych i ustawy o pisowni nazwisk wcale się nie wystraszyli gróźb narodowców. Oni po prostu mają takie same zdanie na temat praw mniejszości narodowych jak skrajna litewska prawica.

Ostatnich kilka wyborów parlamentarnych czy samorządowych wyraźnie pokazały, że społeczeństwo Litwy nie popiera antypolskich haseł narodowców, a także nie ma do nich żadnego politycznego zaufania. Czyżby tego nie widzieli posłowie lewicy i centro-lewicy? Publicyści i niektórzy politycy komentując ten stan stwierdzają, że posłowie z tej strony politycznej sceny boją się narodowców i dlatego ulegają stworzonej przez narodowców antypolskiej atmosferze.

Mam wrażenie, że nie jest to jakieś polityczne tchórzostwo czy próba unikania min politycznych. Posłowie ci nadal mentalnie pozostali komunistami-nacjonalistami i czują, że nadal muszą walczyć z wrogiem zewnętrznym i wewnętrznym ich narodu.

Jak widać, ten komunistyczny nacjonalizm jest w nich silniejszy, niż możliwość realnej oceny sytuacji w państwie. Jest to szczególnie widoczne na tle wydarzeń na Ukrainie i 10 rocznicy członkostwa w UE. Z jednej strony nie dostrzegają, że Litwa wciąż pozostaje z tyłu w dziedzinie ochrony praw mniejszości, a z drugiej strony odmawiają praw politycznych mniejszościom narodowym i jeszcze bardziej zamykają je w narodowych gettach.

Większość komentujących wydarzenia wokół sytuacji Polaków na Litwie i prawnego uregulowania ich statusu w państwie najczęściej ostrze swojego pióra zwraca w kierunku narodowców, czasami w kierunku chadeków w partii konserwatywnej. Tam szukają winnych. Cała dyskusja rozwija się właśnie wokół tego wątku. Nikt jednak do tej pory nie zauważał, że już wiele razy sami socjaldemokraci wraz z lewicowym centrum pomagali narodowcom i radyklanym konserwatystom osiągnąć ich cele. Najbardziej widocznym przykładem było głosowanie nad ustawą o nazwiskach podczas ostatniej wizyty prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w Wilnie, tuż przed jego śmiercią w Smoleńsku. Bez pomocy tych samych socjaldemokratów i centro-lewicy ustawa ta nie zostałaby odrzucona.

Aleksander Radczenko, bloger i prawnik:

Na tej ustawie nikomu nie zależy – jedni zbijają kapitał polityczny walcząc o jej przyjęcie, inni – przeciwko niej.

Wydaje mi się, że w koalicji rzeczywiście brakuje zgody co do potrzeby przyjęcia Ustawy o mniejszościach narodowych, mimo iż jest to zapisane w programie rządowym i w różnych porozumieniach międzypartyjnych, ale przede wszystkim jej treści. Wiadomo, że projekt ustawy proponowany przez konserwatystów nie zadowoli najbardziej zainteresowanych w jej przyjęciu czyli Polaków i Rosjan, więc jego przyjęcie jest nielogiczne. Pomysł AWPL na „przywrócenie obowiązywania” wygasłej w 2010 roku Ustawy o mniejszościach narodowych, po pierwsze, jest wadliwy z punktu widzenia prawnego, po drugie nie zyska poparcia prezydent, a koalicja raczej nie ma sił na odrzucenie jej weta. Natomiast projekt Ustawy przygotowany przez grupę roboczą wiceministra Edwarda Trusewicza nie został jeszcze nawet zatwierdzony przez rząd. Wydaje mi się, że w tej sytuacji nie ma szans na przyjęcie ustawy w kończącej się sesji parlamentarnej.

Przypuszczam, że w koalicji największymi entuzjastami Ustawy o mniejszościach narodowych są posłowie AWPL i, po części, socjaldemokratów. Ostatecznie socjaldemokraci zapowiadali jej przyjęcie w swoim programie wyborczym. Najmniej przychylni są tradycyjnie posłowie partii, które nigdy nie zwracali większej uwagi na problemy mniejszości narodowych – „Porządku i Sprawiedliwości” oraz Partii Pracy. Generalnie jednak mam uczucie, że zbytnio na tej ustawie nikomu nie zależy – jedni zbijają kapitał polityczny walcząc o jej przyjęcie, inni – przeciwko niej. I tak wzajemnie sobie głosy napędzają, a sprawa tkwi w martwym punkcie.Przede wszystkim nie należy ani panikować, ani histeryzować z powodu decyzji Sejmu. Wykreślenie projektów z porządku obrad nie oznacza odrzucenia tych projektów. Wcześniej czy później pod obrady Sejmu wrócą.

PODCASTY I GALERIE