• Opinie
  • 2 listopada, 2017 10:01

Czy Katalończycy mają prawo do własnego państwa?

„Republika Katalonii” – zdaniem ponad 2 milionów Katalończyków, którzy 1 października 2017 r. uczestniczyli w referendum niepodległościowym, właśnie takie słowa powinny znaleźć się na ich paszportach.

Obserwator Międzynarodowy
Czy Katalończycy mają prawo do własnego państwa?

PAP/EPA/Alberto Estevez

Marzenia te nie mają jednak szans na realizację, dopóki Katalonia pozostanie częścią Hiszpanii. Coraz gorętsza dyskusja nad niepodległością najbogatszego regionu Hiszpanii generuje wokół siebie coraz więcej pytań. Jednym z nich jest pytanie o legalność samego referendum i konsekwencje prawne zeń wypływające. 27 października kataloński parlament przyjął rezolucję o ogłoszeniu niepodległości od Hiszpanii – spowodowało to uruchomienie art. 155 hiszpańskiej konstytucji przez Senat w Madrycie, co może skutkować nawet odebraniem autonomii Katalonii.

Link do oryginału.

Katalonia od kilku dekad utrzymuje status wspólnoty autonomicznej, w ramach której funkcjonuje system generalitat. Oznacza to, że choć formalnie region ten jest integralną częścią królestwa i podlega jego jurysdykcji, to jednak zachowuje daleko idącą swobodę w zakresie samorządu, ustawodawstwa, a także kultury czy ochrony środowiska. Swoboda ta jest zresztą zapewniona przez Konstytucję Hiszpanii z 1978 r. w jej art. 148. W zakresie władzy centralnej w Madrycie nadal pozostaje jednak wiele spraw kluczowych dla funkcjonowania państwa, m.in. organizacja wymiaru sprawiedliwości, polityka militarna czy stosunki międzynarodowe (choć i w tej ostatniej kwestii Katalonia cieszy się pewną swobodą, utrzymując swoje stałe przedstawicielstwa przy rządzie Francji czy Unii Europejskiej).

W ostatnich latach można było zaobserwować nasilające się dążenia do uzyskania przez Katalonię niepodległości, czego wyrazem jest chociażby przyjęcie w listopadzie 2015 r. przez tamtejszy Parlament Deklaracji inicjacji procesu niepodległościowego, w myśl której niezwłocznie powinien rozpocząć się proces zmierzający do uniezależnienia się wspólnoty autonomicznej od Hiszpanii. Akt ten został jednak jednogłośnie uznany przez hiszpański Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z konstytucją. Pomimo tego, w październiku kolejnego roku Parlament Katalonii przyjął uchwałę o zorganizowaniu referendum jesienią roku 2017. Jak pamiętamy, odbyło się ono 1 października, a udział wzięło w nim oficjalnie 2 miliony 265 tysięcy obywateli uprawnionych do głosowania, z czego 90% zagłosowało na „tak” dla niepodległości. Frekwencja wyniosła 42%. Wynik nie wzruszył rządu hiszpańskiego, który nie zgodził się przyznanie Katalończykom samodzielności, powołując się wciąż na niezgodność takiego manewru z Konstytucją. Zwieńczeniem ostatnim wydarzeń było przyjęcie rezolucji o ogłoszeniu niepodległości przez regionalny parlament Katalonii 27 października 2017 r.

A jak wygląda ta kwestia w świetle prawa międzynarodowego? Przypadek wspólnoty autonomicznej Katalonii to klasyczna próba secesji, tj. procesu utworzenia nowego państwa poprzez oderwanie części terytorium istniejącego państwa tak, że państwo-poprzednik nadal istnieje, a na odłączonym terytorium tworzy się nowe niepodległe państwo. Choć historia dostarcza wielu przykładów udanej secesji, to jednak nie jest to praktyka powszechnie akceptowana przez społeczność międzynarodową, albowiem godzi w ochronę integralności terytorialnej państwa. Zwolennicy ruchów secesjonistycznych często powołują się na samostanowienie (self-determination), czyli prawo narodów do utworzenia suwerennego i niezależnego państwa o wybranym przez siebie ustroju i systemie gospodarczym. Prawo to jest zresztą chronione przez Kartę Narodów Zjednoczonych (w art. 1 (2) i art. 55) i szereg innych aktów prawa międzynarodowego. Tym niemniej nie należy tego prawa interpretować szeroko. Gdy mowa o samostanowieniu, społeczność międzynarodowa ma na myśli przede wszystkim narody zamieszkujące kolonie i terytoria zależne od metropolii, które nie sformowały w pełni suwerennego państwa. Co więcej, ONZ kilkukrotnie odnosiło się do samostanowienia w kontekście secesji, m. in. w rezolucji Zgromadzenia Ogólnego 2625 (XXV) z 1970 r., w którym ustanowiło, że prawo narodów do równouprawnienia i samostanowienia nie może być interpretowane jako upoważniające i zachęcające do jakiejkolwiek działalności, która by rozbijała lub naruszała, w całości lub w części, integralność terytorialną lub jedność suwerennych lub niepodległych państw.

Doktryna prawa zaś uznaje legalność próby secesji, gdy spełnione są następujące warunki:

grupa usiłująca się oderwać jest „narodem” (etnicznie odrębna);
państwo, od którego chce się oderwać narusza w sposób poważny ich prawa człowieka;
ani w prawie wewnętrznym, ani międzynarodowym nie istnieją żadne efektywne środki, które mogłoby ochronić jej podmiotowość.
Czy Katalonia powyższe warunki spełnia? W kwestii pierwszego z nich, tj. uznania Katalończyków za naród, odpowiedź może być pozytywna. Otóż według obecnie obowiązującego statutu autonomicznego Katalonii z 2006 r., Katalończycy nazywani są „narodem”, a nie jak wcześniej jedynie „narodowością” w obrębie narodu hiszpańskiego. Sformułowanie to daje silną podstawę dla Katalończyków w staraniach o własne państwo. Gdy chodzi o punkt drugi wspomnianej wcześniej wyliczanki przesłanek udanej secesji, to trudno jest obronić tezę, że rząd hiszpański nie respektuje praw przysługujących ludności wspólnoty autonomicznej. Dotychczasowe spory na linii Barcelona-Madryt rozwiązywane były co do zasady w drodze pokojowej, bez naruszania praw człowieka. Co do ostatniego punktu, czyli wyczerpania efektywnych środków, to można obronić Katalonię chociażby z tego względu, że niejednokrotnie w rozmowach z Madrytem padały propozycje, aby referendum niepodległościowe zorganizować na terytorium całej Hiszpanii i wysłuchać tym samym głosów ogółu obywateli. Pomysł ten nie spotkał się z aprobatą rządu i stąd inicjatywa zorganizowania plebiscytu jedynie na terytorium wspólnoty. Z drugiej strony, sprawą Katalonii nie interesowała się zbytnio społeczność międzynarodowa. Głosy z zewnątrz pojawiły się dopiero po feralnym dniu referendum i w większości sprowadzały się do tego, że „zaistniały spór jest wewnętrzną sprawą Hiszpanii”, przez co nie wymaga ingerencji podmiotów trzecich. Takie stanowisko wyraziły m. in. ONZ i Unia Europejska. Organizacje wezwały jednak przy tym strony do podjęcia dialogu i nieuciekania się do rozwiązań siłowych.

Brak spełnienia wszystkich wspomnianych przesłanek przesądza o braku legalności w świetle prawa międzynarodowego, a ponadto stoi ono w sprzeczności z porządkiem konstytucyjnym Hiszpanii i w związku z tym nie może być uznane za legalne. Oczywiście fakt ten nie usprawiedliwia działań, których dopuścił się rząd wobec obywateli Katalonii w dniu samego plebiscytu. Siły policyjne oraz Guardia Civil (formacji paramilitarnych) na polecenie premiera Rajoya zablokowały część lokali wyborczych oraz użyły broni wobec tłumu udającego się na głosowanie. W efekcie operacji ponad 800 osób trafiło do szpitala z ciężkimi obrażeniami. Incydent ten został potępiony przez przedstawicieli organizacji międzynarodowych i światowych mediów.

I co dalej z Katalonią? Niezwykle trudno odpowiedzieć dzisiaj na to pytanie, gdyż 10 dni po referendum premier najbogatszego regionu Hiszpanii, Carles Puidgemont oświadczył, że decyzja o ogłoszeniu niepodległości zostaje odroczona o kilka tygodni, a póki nie zostanie podjęta, to obie strony muszą zasiąść do wspólnych rokowań i prowadzić mediacje. Ich wynik może mieć kluczowy wpływ na moment uzyskania przez Katalonię niezależności, jednak pewne kwestie są już z góry przesądzone.

Przede wszystkim, wielu Katalończyków interesuje ich położenie względem UE, gdyby doszło do oderwania się od królestwa. Odpowiedź wypływa z art. 49 Traktatu o Unii Europejskiej i jest następująca: jeśli Katalonia zostanie niezależnym państwem, to wówczas, aby stać się członkiem wspólnoty, będzie musiała złożyć stosowny wniosek w Radzie Unii Europejskiej. Nie ma zatem mowy o jakimkolwiek automatycznym członkostwie. Podobnie sprawa będzie miała się z członkostwem w ONZ, NATO i innych organizacjach międzynarodowych. Oprócz tego, sytuacja Katalonii na arenie międzynarodowej będzie mocno uzależniona od tego, ile i które państwa zdecydują się na jej uznanie. Co prawda, samo uznanie nie warunkuje tego, czy dany twór może być państwem per se, to jednak ma kapitalne znaczenie dla jego funkcjonowania w społeczności międzynarodowej. Gdy bowiem dochodzi do aktu uznania, towarzyszy też temu najczęściej nawiązanie stosunków dyplomatycznych, a państwo uznające nie może już kwestionować podmiotowości i legalnego istnienia państwa uznawanego.

To, czy Hiszpania zdecydowałaby się uznać Katalonię jest trudne do przewidzenia – historycznie bowiem podobne problemy rozstrzygały się różnorako. Z jednej strony, gdy Erytrea oderwała się od Etiopii, ta ostatnia relatywnie szybko uznała nowy podmiot, choć do secesji doszło w sytuacji poważnego konfliktu i działań zbrojnych. Podobnie stało się z Sudanem Południowym, który zyskał uznanie Sudanu po dokonaniu separacji. Z drugiej strony, relatywnie niedawno powstałe Kosowo do tej pory nie zostało uznane przez Serbię. Podobnie, Ukraina nigdy nie zaaprobowała secesji Krymu, który następnie zaanektowała Rosja – co jest zresztą w pełni zrozumiałe, mając na względzie fakt, że do oderwania się Półwyspu Krymskiego od państwa ukraińskiego doszło w wyniku agresji Kremla na Ukrainę i złamaniu norm ius cogens przez Moskwę.

Referendum niepodległościowe Katalonii – a także ogłoszenie niepodległości przez parlament Katalonii – to efekty wieloletnich starań o uzyskiwanie coraz szerszej autonomii, niechęć ze strony jej obywateli do Korony hiszpańskiej oraz zaniedbanie jej interesów ekonomicznych przez rząd w Madrycie (choć Katalonia ma 19% udziału w hiszpańskim PKB, to jednak otrzymuje z budżetu o wiele mniej), a ponadto, choć jego przebieg został zakłócony przez władzę centralną, stało się sygnałem dla innych regionów dążących do autonomii, że ich starania mogą przynieść wymierne efekty. Choć bowiem plebiscyt był w myśl zarówno prawa wewnętrznego, jak i międzynarodowego nielegalny, a secesja per se nie jest generalnie aprobowana przez społeczność międzynarodową, to jednak sam fakt, że rząd Katalonii podjął się jego zorganizowania, a obecnie zamierza przeprowadzić negocjacje z Madrytem znacząco wpływa na przyszłość wspólnoty autonomicznej, a pewnie także i całej Europy.

Mateusz Osiecki – doktorant w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych, Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Łódzki

PODCASTY I GALERIE