• Opinie
  • 13 czerwca, 2024 18:02

Czesław Okińczyc: Czy Tomaszewski chce współpracować z reżymem mordującym Polaków?

To skandal, że dosłownie kilka dni po tym, jak 6 czerwca w szpitalu zmarł 21-letni polski pogranicznik Mateusz Sitek, zraniony nożem przez nielegalnego imigranta lub białoruskiego prowokatora na granicy polsko-białoruskiej, Waldemar Tomaszewski ogłosił, że będzie dążył do… naprawy relacji z reżymem Łukaszenki!

Czesław Okińczyc
Czesław Okińczyc: Czy Tomaszewski chce współpracować z reżymem mordującym Polaków?

Fot. Joanna Bożerodska

W niedzielę, 9 czerwca, lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin został wybrany do Parlamentu Europejskiego już na czwartą kadencję. Gratuluję prezesowi AWPL-ZChR tego sukcesu, szczególnie że takim osiągnięciem nie może się poszczycić żaden inny litewski polityk, a i w Europie takich niewielu. Jednak gdy na konferencji powyborczej Waldemar Tomaszewski oświadczył, że jako europoseł będzie dążył do poprawy relacji z Białorusią, bo Białoruś „jest krajem bardzo nam bliskim” i „nie możemy budować Muru Berlińskiego z tak bliskim sąsiadem, jak Białoruś, skoro sami walczyliśmy przeciwko temu w 1989 r.”, trudno było na to reagować w sposób cenzuralny.

Bo Tomaszewski chce poprawiać relacje z reżymem, który od lat prowadzi wojnę hybrydową przeciwko Polsce i Litwie, kierując na nas potok nielegalnych migrantów, a więc pośrednio – a może i bezpośrednio – odpowiada za śmierć bohaterskiego Mateusza Sitka. Reżymem, który wspiera wojny Putina, udostępnia kremlowskim hordom swoje terytorium, lotniska, bazy do atakowania celów na terytorium Ukrainy. Reżymem, który katuje w więzieniach nie tylko działaczy demokratycznej opozycji, ale i członków Związku Polaków na Białorusi…

„Trzeba się uderzyć w pierś i przyznać, że nasza polityka była błędna. Pchaliśmy Białoruś w objęcia Kremla“ – mówi wieczny lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin. I dodaje: „Gadanie o reżimach i demokracji to tylko gadanie.“ Uderzyć się w pierś powinien przede wszystkim sam Waldemar Tomaszewski, bo rzeczywiście o „gadaniu” wie najlepiej. I on sam, i jego partia są wręcz modelowym przykładem politycznego „gadania” bez żadnej odpowiedzialności za słowa.

Będąc czterokrotnie (!) członkami rządzących Litwą koalicji rządowych, nie byli w stanie załatwić dla Polaków nic. Ani Ustawy o mniejszościach narodowych, ani Ustawy o pisowni polskich imion i nazwisk, ani państwowej matury z języka polskiego. Aby było bardziej paradoksalnie – te dwa ostatnie postulaty spełniła obecna, znienawidzona przez Tomaszewskiego, koalicja „landsbergistów i liberastów” i jest na dobrej drodze do spełnienia także pierwszego.

Ba, nawet w kwestii „europeizacji” Białorusi Waldemar Tomaszewski miał w ciągu ostatnich 15 lat (a od tylu lat zasiada w Parlamencie Europejskim!) mnóstwo okazji zadziałać. Wszak przez wiele lat pełnił rolę wiceprzewodniczącego delegacji Parlamentu Europejskiego do spraw Białorusi. Tymczasem jednym z nielicznych jego namacalnych osiągnięć w stolicy Unii Europejskiej pozostaje… organizacja wycieczek mieszkańców Wileńszczyzny do Brukseli.

Intencje tych skandalicznych wypowiedzi Waldemara Tomaszewskiego są łatwe do przejrzenia. Może w nieskończoność opowiadać baśnie, jak to w październiku zdobędzie 10 mandatów (gwoli przypomnienia w obecnym Sejmie AWPL-ZChR ma… dwa), ale liczby są nieubłagane. W wyborach do Parlamentu Europejskiego Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin zdobyła 39 tysięcy (5,67 proc.) głosów. Jest to najgorszy wynik w całej historii startów AWPL-ZChR po mandaty europoselskie. Nawet w 2009 roku, gdy frekwencja była jeszcze niższa niż obecnie, AWPL-ZChR zdobyła prawie 10 tysięcy głosów więcej. W gruncie rzeczy Tomaszewskiemu udało się zachować mandat europoselski tylko i wyłącznie dzięki rekordowo niskiej frekwencji (29 proc.) na Litwie i rekordowo wysokiej frekwencji w rejonie solecznickim (46 proc.), ostatnim w którym AWPL-ZChR jeszcze ma jakieś zasoby administracyjne.

W październiku, gdy odbędą się wybory sejmowe i do urn pójdzie dwa razy więcej wyborców, to już do przekroczenia progu wyborczego nie wystarczy. AWPL-ZChR będzie potrzebowała co najmniej 20-25 tysięcy dodatkowych głosów, a rezerw głosów na Wileńszczyźnie praktycznie nie ma. Partia się rozpada, młodsi działacze hurtowo i detalicznie wstępują do innych partii, starszych pogrążają skandale finansowe, w tym paragonowy (zapewne lada dzień usłyszą zarzuty prokuratorskie). Byli rosyjskojęzyczni sojusznicy polityczni – Alians Rosjan i Sojusz Rosjan – rozpadli się. Próbuje więc mrugać do prokremlowskiego, rosyjskojęzycznego elektoratu poprzez peany na cześć Białorusi…

Te wszystkie jego nawoływania do „budowania mostów”, „przyciągania Mińska do Europy” i „otwierania przejść granicznych” nawet w lepszych geopolitycznych czasach były bredniami. To nie my pchnęliśmy Łukaszenkę w objęcia Putina. To sam Łukaszenko – nie zważając na wszystkie zabiegi Europy – podporządkował swój kraj Kremlowi, a dziś jest już jedynie kremlowskim figurantem, marionetką, śmiesznym wasalem, nominalnym gubernatorem Białorusi z łaski obecnego cara Wszechrosji.

Waldemar Tomaszewski jest w polityce od 30 lat, od 26 – prezesuje Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Zdążył już nas wszystkich przyzwyczaić do swoich cynicznych gierek politycznych. Robił karierę na frazesach o obronie praw mniejszości narodowych i tradycyjnych wartości, zapominając o większości z nich natychmiast po wygraniu wyborów. Jednak mówienie o otwieraniu granic z Białorusią, gdy z Białorusi płynie do nas nieprzerwany potok nielegalnych migrantów i szpiegów, mówienie o współpracy z Łukaszenką, gdy na granicy z Białorusią giną polscy żołnierze, a w łukaszenkowskich więzieniach gniją polscy działacza i dziennikarze – to nie cynizm. Bo cynik to udawacz troszczący się o swoje interesy, ale mający jednak swoje prawdy, swoje wartości i swoje cele. To co proponuje Tomaszewski – polepszanie relacji, a więc współpraca, z reżymem, który (pośrednio lub bezpośrednio) morduje Polaków – to coś gorszego i niebezpieczniejszego. To polityka bez jakichkolwiek wartości, wstydu i przyzwoitości. To polityczny nihilizm.

Fot. 15 min/Irmantas Gelūnas
PODCASTY I GALERIE