Opinie
Czesław Okińczyc

Czesław Okińczyc: Czy na pewno sukcesy nie przewróciły Tomaszewskiemu w głowie?

„Może być pani redaktor spokojna, na pewno nie zakręciło mi się w głowie od sukcesów” – zapewnił Waldemar Tomaszewski, lider partii, która wprowadziła właśnie do litewskiego rządu dwóch ministrów i dostała pule stanowisk mniej eksponowanych, w „Salonie Politycznym” Radia „Znad Wilii”. Oj tam, oj tam, panie Waldemarze, czy aby na pewno nie zakręciło się?

Zawsze byłem zwolennikiem wchodzenia Polaków do struktur władzy na Litwie i cieszy mnie każdy sukces na tej drodze. Fakt iż Polacy mają dziś dwa stanowiska ministerskie – i to nie w byle jakich resortach, tylko w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Ministerstwie Transportu i Komunikacji – to kolejny dowód na to, że coraz częściej jesteśmy postrzegani i sami siebie postrzegamy, jako składową część społeczeństwa litewskiego. Polacy – nie tylko z AWPL-ZChR — są dziś obecni w gabinetach politycznych prezydenta, premiera, ministra kultury i ministra oświaty, nauki oraz sportu. Nigdy w historii niepodległej Litwy nie mieliśmy tak dużych wpływów i tak dobrej koniunktury politycznej. W „Dniu na dwa głosy” Radia „Znad Wilii” Ramunas Karbauskis, lider największej i najważniejszej partii koalicji rządowej, mówi wprost: Jeśli Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin upomni się o przyjęcie Ustawy o mniejszościach narodowych – ustawa taka zostanie przyjęta.

Problem w tym, że jakoś AWPL-ZChR o tę sprawę się nie upomina. Oczywiście jeszcze nie warto załamywać rąk. Zaczekajmy, do końca kadencji tego Sejmu pozostał jeszcze ponad rok. To okres czasu całkowicie wystarczający do przyjęcia nie jednej, tylko całego pakietu ustaw rozwiązujących wszystkie kwestie związane z prawami językowymi Polaków na Litwie. O ile rzeczywiście Waldemarowi Tomaszewskiemu nie zakręciło się w głowie i nie uznał arbitralnie, że polskie postulaty — które dały mu i jego partii stanowiska — nie są ważne.

Niektóre sygnały wskazują, że przywódcy AWPL-ZChR mogło się jednak w głowie zakręcić od sukcesów, bo ewidentnie w pewnych kwestiach stracił czujność polityczną. Jedną z tych kwestii jest sprawa uczestnictwa posłanki z frakcji sejmowej AWPL-ZChR Iriny Rozowej w skandalicznym międzynarodowym spotkaniu parlamentarzystów z państw prawosławnych w Tbilisi.

Jak wiadomo u schyłku czerwca w gruzińskim parlamencie odbywało się spotkanie deputowanych z państw prawosławnych. Przewodniczący tego zgromadzenia, deputowany rosyjskiej Dumy Państwowej Sergiej Gawriłow – który w przeszłości wyrażał poparcie dla niepodległości separatystycznego gruzińskiego regionu Abchazji — usiadł w miejscu speakera parlamentu Gruzji i przemawiał po rosyjsku. Wywołało to furię Gruzinów, którzy niemal szturmem zdobyli parlament i pogonili kremlowskiego prowokatora. Irina Rozowa również w tym spektaklu brała udział, a po powrocie na Litwę uznała całe zajście za… gruzińską prowokację! Wydaje mi się, że na prowokację zakrawa raczej fakt uczestnictwa w tym zgromadzeniu litewskiej posłanki i członkini frakcji sejmowej AWPL-ZChR, już wcześniej pozbawionej prawa dostępu do pracy z dokumentacją niejawną w Sejmie Republiki Litewskiej.

Waldemar Tomaszewski jest w Parlamencie Europejskim członkiem frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, której podstawę stanowią posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Partii, której po dziś dzień przyświecają idee śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Lecha Kaczyńskiego, który trzy dni po zbombardowaniu przez rosyjskie lotnictwo gruzińskiego miasta Gori, leżącego około 40 km od Tbilisi, przyleciał do Gruzji i wsparł gruzińską walkę z kremlowskim agresorem. „Rosja uważa, że czasy imperium wracają. Że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Otóż nie będzie. Te czasy się skończyły raz na zawsze” — mówił Lech Kaczyński w Tbilisi 11 lat temu. Gdyby Waldemar Tomaszewski traktował spuściznę ideową prezydenta Polski poważnie, wiedziałby jak zachować się w sprawie Rozowej.

Owszem wizytę Iriny Rozowej w Tbilisi zaakceptował zarząd litewskiego Sejmu, ale byłoby ze wszech miar słusznym, gdyby swojego błogosławieństwa nie udzieliłby tej wizycie Waldemar Tomaszewski. Uczestnictwo bowiem członkini frakcji sejmowej AWPL-ZChR w zgromadzeniu, które jest postrzegane jako narzędzie tzw. miękkiej siły Kremla – to skandal. Niektórzy opozycyjni litewscy posłowie już zwrócili się w tej sprawie do Departamentu Bezpieczeństwa Państwa o wyjaśnienia. I znów pojawiają się – w obecnej sytuacji, gdy Polacy coraz aktywniej wchodzą w struktury władzy litewskiej, zupełnie nam niepotrzebne – pytania o lojalność litewskich Rosjan, działaczy i koalicjantów AWPL-ZChR. Tych pytań można było uniknąć. Gdyby lider AWPL-ZChR zareagował w odpowiednim czasie i w odpowiedni sposób. Gdyby sukcesy rzeczywiście nie zawróciły mu w głowie.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!