Opinie

Cień Słońca. Recenzja

Nie jest to książka, którą przeczytałem jednym tchem. Nie jest to książka, od której nie mogłem się oderwać, która by mnie wciągnęła tak, bym ją momentalnie pochłonął. Ale nie jest to książka, o której bym nie myślał. Nawet robiąc miesięczne i dłuższe przerwy w czytaniu.

Być może błędnie, ale sugerując się licznymi zapowiedziami i swoistym szumem medialnym wokół książki, zacząłem ją czytać jako kryminał. A skończyłem…jako swoisty traktat filozoficzny, manifest ideowy jednego z przedstawicieli dzisiejszych czterdziestolatków. Urodzonych i kształtowanych jeszcze w ZSRR, na których oczach legł w gruzy stary, często w ramach pokoleniowego buntu znienawidzony, utopijny świat, dając początek zupełnie nieprzewidywalnej i niepowstrzymanej transformacji.

Główny bohater Aleks jest dla mnie trochę takim współczesnym Julianem Sorelem z „Czerwone i czarne” Stendhala. Cechuje go, choć skrywana pod maską misternie dobranych wulgaryzmów, niezwykła wrażliwość, znacznie większa niż większości otaczających go osób. I z pewnością dlatego czuje się wyalienowany.

Niewątpliwie Aleks jest inny. I choć pozornie żyje tak jak wszyscy: pracuje i imprezuje, imprezuje i pracuje, to jednak przez cały czas miota go nonkonformistyczny bunt przeciw wszystkim i wszystkiemu. Przeciwko systemowi. Przeciwko społeczeństwu. Nawet przeciwko miłości – tej płytkiej i cielesnej. Bo Aleks jest poszukującym miłości, w znaczeniu jedności dusz, dziewiętnastowiecznym romantykiem, zagubionym w technokratycznym świecie. Ale czego innego można by się spodziewać po pochodzącym z Wilna autorze.

Cała atmosfera książki jest mroczna, szara, błotnista, jesienna i powiedziałbym zacieniona (w końcu to Cień słońca). Jest to z pewnością celowy zabieg autora, mający potęgować poczucie bezsensu egzystencji, które w sposób naturalny rodzi kontestację rzeczywistości, a także walkę ze światem. Przede wszystkim o własną niezależność: Jeżeli chcesz być niezależny, to musisz nim być zawsze i do końca. Nie można być trochę w ciąży.

Aleks nie wierzy w Boga – zacząłem myśleć i myślenie zniszczyło moją wiarę. Aleks nie wierzy w szczęście – jest ono pozytywnym zbiegiem okoliczności. Nie wierzy chyba też i w miłość, choć na swój sposób przez cały czas jej pragnie. Jedyną rzecz, w którą wierzy, zdaje się jest śmierć. Śmierć – jako wyzwolenie i ocalenie.

Czego więc pragnie Aleks? Śmierci? Nie! Wręcz przeciwnie. Pragnie n i e ś m i e r t e l n o ś c i. I na tym właśnie polega cały paradoks książki Radczenki. Pomimo całego rozczarowania światem, pomimo sprzeciwu i buntu Aleks chce pozostawić po sobie, w tym ohydnym i znienawidzonym świecie ślad. Moim sposobem na nieśmiertelność jest pozostawienie po sobie śladu. Im większy ślad, tym większe szanse na to, iż po śmierci ludzie o mnie nie zapomną. Taki jest mój prywatny sposób na nieśmiertelność. Bo człowiek żyje nie wtedy, kiedy je, pije lub pieprzy się. Żyje wtedy, gdy ludzie o nim mówią. Pamięć człowieka może być zawodna, pamięć ludzkości – nie. Czysta parafraza horacjańskiego non omnis moriar.

O czym więc jest „Cień Słońca” Radczenki? Dla mnie jest pewną pokoleniową wizją świata. Szukaniem odpowiedzi na pytania dotyczące sensu życia. Zresztą odpowiedź na to pytanie znajdujemy w samej książce: Ta książeczka wcale nie jest o tobie, o mnie, czy o którymkolwiek z naszych wspólnych znajomych. To raczej próba postawienia radykalnych pytań, dotyczących naszej egzystencji, Boga, wyborem pomiędzy dobrem i złem. Aleks chyba znalazł na nie odpowiedź. Ja również. Dlatego, mimo iż kompletnie nie mój klimat, polecam.

Powieść „Cień Słońca” Aleksandra Radczenki można nabyć w wileńskiej księgarni „Elephas” oraz księgarni internetowej ewka.lt

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!