Opinie
Andrzej Brzeziecki Nowa Europa Wschodnia

Brzeziecki: Szukajmy dialogu z Białorusią

Zastanawiam się, co po śmierci Aleksandra Łukaszenki znajdziemy w jego szafie? Być może w większości będą to papiery na ludzi systemu. Władza na Białorusi na pewno opiera się też hakach, które zbierają na siebie nawzajem poplecznicy dyktatora.

Czy będą tam papiery na ludzi opozycji? Pewnie tak, ale raczej tych starszej daty, z którymi Łukaszenka miał kiedyś jeszcze styczność. Nowe pokolenia opozycjonistów nie znaczą dla Łukaszenki nic. Niestety: dla większości Białorusinów także.

Wydaje się więc pewne, że jeśli (kiedykolwiek?) dojdzie na Białorusi do przełomu politycznego, wcześniej czy później zaangażują się w niego ludzie obecnego systemu. Może, jeśliby doszło do rewolucji (co jednak wątpliwe), w pierwszej chwili będą niewidoczni, może pochowają się na daczach, żeby przeczekać. Ale potem będą wracać. Bez nich bowiem nikt Białorusią zarządzać nie będzie umiał.

Jeśli zaś władza zmieniać się będzie ewolucyjnie – to oni będą nadawać tempo zmian.

Dlatego cieszę się, że Unia Europejska zniosła sankcje wobec ponad 150 ludzi Łukaszenki – utrzymując sankcje nałożone na tych kilku, których podejrzewa się o udział w mordach politycznych sprzed kilkunastu lat. Być może wśród tych ponad 150 osób są ci, którzy będą od Łukaszenki przejmować państwo.

Lata funkcjonowania sankcji nie wpłynęły na system. Zaszkodziły mu w niewielkim stopniu. W tym czasie Białoruś jeszcze bardziej zintegrowała się z Rosją. Nie ma wątpliwości – tej integracji nic na razie nie jest w stanie osłabić. Ważne jednak, by podtrzymywać więź z państwem Białoruskim takim, jakie ono jest. Jest to w interesie Polski, mówił to jeszcze Jerzy Giedroyc.

Szukanie dialogu z Mińskiem to ryzyko, czy – jak określił to minister Witold Waszczykowski – eksperyment. Ale to ryzyko trzeba ponieść. Dobrze, że szef polskiej dyplomacji zapowiedział wizytę w Mińsku. Oczywiście, możliwe, że sparzy się tak, jak sparzył się Radosław Sikorski, gdy przed wyborami w 2010 roku rozmawiał z Łukaszenką. Tyle, że Sikorski chciał za dużo – chciał, żeby Białoruś przeprowadziła uczciwe wybory.

Poza tym tamte próby były podejmowane jeszcze przed wojną na wschodzie Ukrainy. Dziś Łukaszenka wie, że Kreml byłby w stanie zbrojnie zaatakować jego państwo – może nie bezpośrednio, ale stosując jakąś odmianę wojny hybrydowej. Rozumie też, że musi mieć w swej komórce telefony do najważniejszych osób w Europie i mieć pewność, iż te osoby odbiorą, gdy będzie dzwonił z prośbą o pomoc.

To może działać także w drugą stronę – jest nadzieja, że Europa będzie mogła z Mińskiem załatwiać istotne sprawy. Przecież jakiś postęp jest: wypuszczono więźniów, łatwiej można kupić opozycyjną prasę. Dziś prawa człowieka na Białorusi mają się na pewno lepiej niż w Rosji. Nie wpłynęło to niestety na sytuację białoruskiej opozycji – ta dalej jest podzielona i skłócona.

Dlatego nie miejmy złudzeń – Białorusi innej niż łukaszenkowska na razie mieć nie będziemy. I z taką Białorusią szukajmy dialogu.

Andrzej Brzeziecki jest redaktorem naczelnym „Nowej Europy Wschodniej”, autor m.in. (razem z Małgorzatą Nocuń) Łukaszenka. Niedoszły car Rosji (Kraków 2014).

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!