• Opinie
  • 27 sierpnia, 2014 6:03

Beatrice Ungar: Niektórzy Niemcy znaleźli w Rumunii swój dom

Sybin, czyli Hermannstadt, został założony w XII wieku przez niemieckich osadników. Do 1945 r. Niemcy stanowili większość mieszkańców. W czasach Nicolae Ceaușescu używanie niemieckich określeń na miasta rumuńskie było zakazane. Nasza gazeta nazywała się zatem „Die Woche” („Tydzień”). Językiem niemieckim posługuje się dziś wiele osób w Hermannstadt. Choć nie ma języka niemieckiego jako języka w administracji, to są dwujęzyczne nazwy miejscowości – mówi w rozmowie z portalem zw.lt Beatrice Ungar, redaktor naczelna tygodnika „Hermannstädter Zeitung”, najbardziej popularnej niemieckiej gazety w Rumunii.

Tomasz Otocki
Beatrice Ungar: Niektórzy Niemcy znaleźli w Rumunii swój dom

Fot. Fred Nuss

Mieszkańcy Sybina wybrali w 2000 roku niemieckiego burmistrza dlatego, że odpowiadał ich pozytywnemu wizerunkowi Niemca: osobie, na której można polegać, pilnej, poważnej – dodaje Beatrice Ungar.

Tomasz Otocki, zw.lt:Jest Pani redaktorem naczelnym Hermannstädter Zeitung – rumuńskiej gazety ukazującej się w Sybinie (Sybiu) w języku niemieckim. Proszę opowiedzieć naszym czytelnikom, jak wygląda sytuacja niemieckich mediów w Rumunii.

Beatrice Ungar: W Rumunii mamy dość szeroką paletę niemieckojęzycznych mediów, zaczynając od mediów drukowanych – jedynego niemieckiego dziennika w Europie Wschodniej „Allgemeine Deutsche Zeitung für Rumänien” (z weekendowymi dodatkami „Banater Zeitung” („Gazeta Banacka” – związana z regionem Banatu) oraz „Karpatenrundschau” („Przegląd Karpacki”). Wychodzi także nasz tygodnik „Hermannstädter Zeitung”. Są niemieckie audycje w radiu i telewizji.

W jaki sposób utrzymywane są media?

Media drukowane są utrzymywane poprzez pośrednictwo Demokratycznego Forum Niemców w Rumunii z budżetu państwa rumuńskiego. Wydawcą „Allgemeine Deutsche Zeitung für Rumänien” jest partia polityczna – wspomniane Demokratyczne Forum Niemców w Rumunii. Z kolei nasza gazeta „Hermannstädter Zeitung” wydawana jest przez fundację o takiej samej nazwie.

Jak wygląda nakład „Hermannstädter Zeitung”, ile osób was czyta?

Nasz nakłada to ok. 2 tys. egzemplarzy cotygodniowo, ale szacujemy, że gazeta jest czytana przez dwa razy więcej osób – także ze względu na funkcjonującą wersję online: www.hermannstaedter.ro.

„Hermannstädter Zeitung” wydawana jest w Sybinie (niem. Hermannstadt), które jest w pewnym sensie historycznym centrum mniejszości niemieckiej w Rumunii. Zauważyłem, że Sybin ma swą oficjalną stronę po niemiecku. Chciałem zapytać o status języka niemieckiego w tym regionie, np. nazwy miejscowości.

Sybin, czyli niemiecki Hermannstadt, został założony w 1191 roku przez niemieckich osadników. Do 1945 r. Niemcy stanowili większość mieszkańców. W czasach Nicolae Ceaușescu od 1971 do 1990 roku używanie niemieckich określeń na miasta rumuńskie było zakazane. Dlatego też nasza gazeta założona w 1968 r. musiała do 15 grudnia 1989 r. nosić nazwę„Die Woche” („Tydzień”). 26 grudnia 1989 r., jeszcze podczas walk politycznych, przywróciliśmy gazecie starą nazwę. Jeśli chodzi o niemieckie nazwy ulic, to tego już nie ma, ale są dwujęzyczne tablice z nazwami miejscowości. O tym postanowiła zresztą rada miejska w 1998 roku, kiedy wśród 25 radnych zasiadał tylko jeden przedstawiciel mniejszości. W powiecie sybińskim dotyczy to wszystkich dużych i małych miejscowości. Językiem niemieckim posługuje się dziś wiele osób w Hermannstadt. Choć nie ma języka niemieckiego jako języka administracji.

A jak wygląda kwestia szkolnictwa niemieckiego?

Wspierane przez państwo rumuńskie przedszkola i szkoły z językiem niemieckim są atrakcyjne dla etnicznych Rumunów i są głównie uczęszczane właśnie przez nich.

Na 36 tys. etnicznych Niemców istnieje tu całkiem sporo szkół niemieckich. W jakim języku prowadzona jest tam nauka?

Językiem wykładowym jest niemiecki. Procentowo ponad 50% przedmiotów prowadzonych jest po niemiecku. W niektórych szkołach – jak np. w Samuel von Brukenthal-Gymnasium w Sybinie – nawet ok. 75%.

Mimo, że Sybin (Hermannstadt) przed wojną było miastem niemieckim, to dziś Niemcy stanowią tutaj ok. 1,6% mieszkańców. Ale paradoksalnie miasto jest rządzone – większością absolutną – od wielu lat przez partię Demokratyczne Forum Niemców w Rumunii (DFDR).

Muszę sprostować: DFDR nie jest właściwie partią, tylko polityczną reprezentacją mniejszości niemieckiej. Członkami DFDR mogą być także członkowie innych rumuńskich partii politycznych. Rumuni wybrali w 2000 roku niemieckiego burmistrza Klausa Iohannisa także dlatego, że odpowiadał ich stereotypowemu – pozytywnemu – wizerunkowi Niemca: osobie, na której można polegać, pilnej, poważnej itd. On już trzy razy uzyskał reelekcję, a obecnie kandyduje na stanowisko prezydenta państwa.

W demokracji jest ważne, żeby mniejszości współpracowały ze sobą, miały wspólne cele. Jak wyglądają stosunki niemiecko-węgierskie w Rumunii?

Co do zasady mniejszości w Rumunii współpracują, nawet jeśli istnieją różne wymagania, które nie pokrywają się ze sobą. Państwo uznaje obecnie 19 różnych mniejszości, które utrzymują poprzez Departament ds. Stosunków Międzyetnicznych dotacje rządu rumuńskiego na publikacje, administrację, biura, imprezy kulturalne. Skądinąd w parlamencie w Bukareszcie mniejszość węgierska ma swoją frakcję, inne mniejszości zjednoczyły się we frakcji mniejszościowej. Od dziesięciu lat mamy coroczny Festiwal Mniejszości pod tytułem ProEtnica (www.proetnica.ro), a także bardzo dużo różnych wspólnych imprez, głównie kulturalnych.

Ostatnie pytanie chciałem zadać, jak wygląda sytuacja młodych Niemców w Rumunii – na Litwie czy Łotwie bardzo dużo młodych Polaków wyjeżdża, nie chcą się angażować, a przecież z Siedmiogrodu też była bardzo masowa emigracja, jeszcze większa niż z krajów bałtyckich.

Sytuacja jest prawdopodobnie bardzo zbliżona, ale założyliśmy organizację Arbeitsgemeinschaft der deutschen Jugend, której członkami mogą być wszyscy, którzy mówią po niemiecku. Zaangażowanie młodych jest bardzo różne. W niektórych organizacjach lokalnych jest dużo młodych, którzy się angażują, w innych – mniej. Wielu wyjeżdża do Niemiec studiować czy pracować.
Ciekawy jest fenomen „Hermannstädter Zeitung”. Od 20 lat zgłaszają się do nas maturzyści czy studenci z Niemiec, którzy mają swe korzenie rodzinne w Rumunii, żeby odbyć u nas praktykę. Niektórzy z nich zostali w Rumunii, znaleźli tu swój dom.

Beatrice Ungar – urodziła się w Sybinie (Hermannstadt) w rodzinie niemieckiej, studiowała germanistykę i romanistykę, od 1985 r. pracowała jako nauczycielka, zaś od 1988 r. – jako redaktorka „Hermannstädter Zeitung”. W 2005 r. została redaktorką naczelną wydawanego w Sybinie pisma. Oprócz dziennikarstwa angażuje się w działalność polityczną i kościelną. Jest także tłumaczką z niemieckiego na rumuński i odwrotnie. W 2013 r. została wybrana na szefową Arbeitsgemeinschaft Internationale Medienhilfe – organizacji skupiającej ok. 2, 5 tys. mediów niemieckojęzycznych (mniejszościowych) z całego świata.

PODCASTY I GALERIE