• Opinie
  • 10 kwietnia, 2021 6:03

Antysemityzm i niezauważona deklaracja

Nieśmiało można byłoby przypuszczać (nieśmiało, ponieważ nie sprawdziłem sondaży i opieram się wyłącznie na swoich spostrzeżeniach), że sporą część agendy medialnej zajmują tematy praw człowieka, naruszeń praw człowieka itd. Dlatego ten artykuł po części nie odbiega od ogólnych tematów, ale myślę przedstawia coś nowego, coś co uszło spostrzegawczym oczom opiniotwórców.

Tomasz Bożerocki
Antysemityzm i niezauważona deklaracja

Fot. Joanna Bożerodska

Jerozolimska deklaracja o antysemityzmie

W marcu 2021 r. ogłoszono Jerozolimską deklarację o antysemityzmie. W słowie wstępnym poprzedzającym treść dokumentu zaznaczono, że jest to narzędzie mające służyć pomocą w rozpoznawaniu, unaocznianiu antysemityzmu oraz podnoszeniu świadomości na temat antysemityzmu, który przejawia się w krajach na całym świecie. W preambule przedstawiono cel deklaracji: „Nasz cel jest podwójny: (1) wzmocnienie walki z antysemityzmem poprzez wyjaśnienie, czym jest i jak się przejawia, (2) ochrona przestrzeni dla otwartej debaty na temat drażliwej kwestii przyszłości Izraela / Palestyny.” Autorzy deklaracji zaznaczyli, że podzielają różne idee polityczne oraz nie promują stronniczej agendy politycznej.

Tekst dokumentu to rezultat długich dyskusji, warsztatów naukowych, które odbywały się przez cały 2020 rok. Sygnatariuszami deklaracji zostało ponad 200 znanych naukowców, wśród których znajdujemy Dorotę Głowacką, Aleidę Assmann i wielu innych znanych badaczy Holokaustu, pamięci Holokaustu oraz antysemityzmu. Swoje poparcie dla dokumentu wyrazili nie tylko wybitni naukowcy, ale też kierownicy ośrodków badawczych oraz akademickich w Europie, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Izraelu. Ciekawe to, że ogłoszenie deklaracji praktycznie zostało nie zauważone przez media?!

Deklaracja zawiera preambułę, klarowną definicję antysemityzmu oraz zestaw piętnastu wytycznych ze szczegółowymi wyjaśnieniami, co jest rozpoznawane jako antysemityzm. Wyjaśnienia te mogą nie tylko pomóc w rozpoznaniu zjawiska w pewnych działaniach lub wypowiedziach, ale tym samym mogą zapobiec bezpodstawnym stosowaniom pojęcia antysemityzmu. Wytyczne stwarzają możliwość krytyki konkretnych działań Izraela w stosunku do Palestyńczyków, które na przykład mogą być traktowane jako naruszenia praw człowieka. Bardzo wymowne jest to, że wśród sygnatariuszy deklaracji znajdujemy znaczny odsetek Żydów, co wskazuje na to, że nie wszystkim Żydom odpowiada pozycja lansowana przez pewne radykalne ośrodki, ugrupowania polityczne: krytyka działań i polityki Izraela względem Palestyny oraz Palestyńczyków nie podlega krytyce, a jeżeli taka krytyka występuje jest to przejaw antysemityzmu. Teoretycy takiego zrozumienia pojęcia antysemityzmu próbują przekonać, że krytyka Izraela jest nowym obliczem nienawiści do Żydów. Relacje Izraela oraz Palestyny uzyskały szczególną uwagę w deklaracji, bowiem w kontekście tych złożonych relacji najczęściej i manipuluje się pojęciem antysemityzmu.

Wytyczne od numeru 6 do 15 koncentrują się na relacjach izraelsko – palestyńskich i należy je traktować łącznie. Oznacza to, że stosując te punkty, należy je czytać i stosować uwzględniając inne punkty oraz mając na uwadze kontekst analizowanego zjawiska, zajścia. Kontekst w tym wypadku może obejmować intencję kryjącą się za wypowiedzią, tło wypowiedzi lub analogie z przeszłości. Kontekst także obejmuje tożsamość mówiącego, zwłaszcza gdy tematem jest Izrael lub syjonizm. Na przykład, wrogość do Izraela może być wyrazem antysemityzmu, ale też może być reakcją na naruszenia praw człowieka lub może to być emocja, którą np. Palestyńczyk odczuwa z powodu osobistych doświadczeń wiążących się z polityką prowadzoną przez Izrael. Inaczej mówiąc, dostosowując wskazówki do konkretnych sytuacji potrzebne są rozsądek oraz wrażliwość. To chyba jest najsłabsza strona deklaracji, ponieważ nie każdego stać na rozsądek oraz wrażliwość. Kiedy wynaleziono broń, także w założeniu było, że będzie używana z rozsądkiem.

Giorgio Bernardelli w swojej książce Antysemityzm: współczesne oblicza pisał: „Nie poddaję w wątpliwość, że teoretyzowanie nad nieprawomocnością państwa Izraela czy twierdzenie, iż jego istnienie to zagrożenie dla ładu na świecie, jest zachowaniem antysemickim. Ale nie jest nim dążenie do Izraela nieco różnego od tego, jaki niektórzy jego liderzy mają w zamyśle. Tutaj dochodzimy do krótkiego spięcia: jeśli powiesz na przykład, że prawo uniemożliwiające złączenie rodzin między Arabami izraelskimi i palestyńskimi – to poważne pogwałcenie praw człowieka, usłyszysz odpowiedź, że w ten sposób zagrażasz bezpieczeństwu Izraela. Zatem nie interesuje cię, czy któregoś dnia państwo Żydów przestanie istnieć. Dla ludzi inteligentnych masz piękne serce, dostrzegają w tobie przynajmniej dobrą wolę. Dla innych wręcz przeciwnie. Ale konkluzja powyższego rozumowania zawsze brzmi jednakowo: ty również jesteś potencjalnym antysemitą.”

Posłużę się innym wymownym przykładem. W 2000 roku Trybunał Sprawiedliwości w Hadze wyniósł wyrok w sprawie bariery bezpieczeństwa. Wyrok był sformułowany precyzyjnie, było napisane, że Izrael ma prawo wznieść barierę bezpieczeństwa na swoim obszarze, uznanym za takowy na międzynarodowej arenie. Czyli tego typu rozwiązanie jak bariera ma być realizowane poza Zieloną Granicą, czyli linią rozejmu, która od 1967 r. jest uznawana za granicę. Wówczas wyrok został ratyfikowany przez Generalne Zgromadzenie ONZ przy 150 głosach za, 6 przeciw (w tym Izrael oraz USA) oraz 10 wstrzymujących się. Wówczas przemówiły się radykalne głosy, które nazwały postanowienie Trybunału antysemickim. Posłużę się znowu cytatem z książki G. Bernardelli, który na ten temat pisał: „Potrafię zrozumieć rozczarowanie Żydów w obliczu tekstu, w którym potępione zostało surowe, ale jednak skuteczne narzędzie prewencji przed samobójczymi zamachami. Problem jednak leży w przejściu z tej płaszczyzny do pojęcia antysemityzmu, gdyż w tej obiektywnie złożonej tematyce, bez względu na perspektywę, z jakiej strony się patrzy, tego rodzaju słowo zabija u podstaw wszelką dyskusję. Cóż logicznego i uzasadnionego można odpowiedzieć, jeśli się jest oskarżonym o antysemickie pobudki?”. Wychodząc z takiego założenia, wówczas brak zaciekawienia się ze strony mediów deklaracją także można nazwać antysemityzmem?! Dobrze wiemy, że tak nie jest, ale czasami wystarczy jedno nieostrożne słowo. Jednak dodam, że jedna publikacja na ten temat była.

Postscriptum

Używając tych przykładów, chcę ostrożnie zasugerować, że pojęcie antysemityzmu może niebezpiecznie wymknąć się spod kontroli. Termin lekkomyślnie używany może stracić swe pierwotne znaczenie. Chyba pamiętamy opowieść o pasterzu, który dla rozrywki alarmował mieszkańców wsi o rzekomym ataku wilków na owce. Oczywiście, pamiętamy też jaki był koniec – wilki rzeczywiście napadły na owce, ale wówczas nikt mu nie uwierzył. G. Bernardelli pisał: „W dzisiejszym świecie wszyscy musimy koniecznie przypisywać słowu antysemita właściwe znaczenie. Po doświadczeniu, jakim był Auschwitz, jest to zbyt istotne pojęcie, abyśmy mogli pozwolić, by stało się stronniczym sloganem.

Sygnatariusze deklaracji do tego i dążą, aby termin antysemityzm byłby używany konsekwentnie. Pozostaje więc mieć nadzieję, że tekstem deklaracji będę posługiwali się nie tylko naukowcy, publicyści czy dziennikarze, ale przede wszystkim politycy, którym to najczęściej i brakuje konsekwentności.

Na podstawie:

https://www.haaretz.com/opinion/.premium-criticism-of-israel-and-its-policies-isn-t-antisemitism-1.9668517

Jerozolimska deklaracja o antysemityzmie: https://jerusalemdeclaration.org/

https://www.lrt.lt/naujienos/nuomones/3/1380373/mykolas-drunga-izraelio-kritikavimas-dar-ne-antisemitizmas

BERNARDELLI, Giorgio. Antysemityzm: współczesne oblicza. Kraków 2007.

PODCASTY I GALERIE