• Opinie
  • 7 września, 2015 6:03

Anna Abrahamsson: Nie jestem Szwedką, a szwedzkojęzyczną Finką

Jestem szwedzkojęzyczną Finką. To może inaczej niż mniejszości w innych krajach, ale my nie pamiętamy żadnych naszych przodków, którzy przybyli ze Szwecji, urodziliśmy się w Finlandii i nasze rodziny mieszkają od pokoleń tutaj. Choć są tacy, którzy w przypływie złości mówią: "wracaj do Szwecji" - mówi w rozmowie z zw.lt Anna Abrahamsson, młoda polityk Szwedzkiej Partii Ludowej w Finlandii, radna okręgu Sipoo, asystentka posła do Eduskunty (szw. Riksdagu).

Tomasz Otocki
Anna Abrahamsson: Nie jestem Szwedką, a szwedzkojęzyczną Finką

Fot. Tomasz Otocki

Tomasz Otocki, zw.lt: Pierwsze pytanie będzie ogólne, kim jesteś i dlaczego zainteresowałaś się polityką?

Anna Abrahamsson: Nazywam się Anna Abrahamsson, pochodzę ze społeczności szwedzkojęzycznej i polityką zaciekawiłam się, kiedy zostałam studentką. Wcześniej polityka to było dla mnie coś odległego i nieco abstrakcyjnego. Podczas studiów zdałam sobie sprawę z tego, że mogę wpływać na pewne procesy. Zauważyłam też, że polityka w Finlandii zdominowana jest przez starszych mężczyzn, ja nie czułam się dobrze reprezentowana, więc wniosek był taki: by to zmienić, trzeba się zaangażować.

Czy dla Ciebie jako Szwedki było oczywiste, że musisz się zaangażować w politykę po stronie Szwedzkiej Partii Ludowej?

Nie, to nie było takie jasne. Usiadłam, zaczęłam przeglądać programy wszystkich partii politycznych, za czym się opowiadają. Szwedzka Partia Ludowa wydała mi się najbliższa, nie tylko ze względu na język, ale na ideologię.

Dlatego, że to partia liberalna?

Tak.

Co dla Ciebie w liberalizmie jest przyciągające?

Nasza partia jest liberalna, ale tak naprawdę jest socjalliberalna. Ja wierzę w wolności osobiste, to, że ludzie powinni żyć w taki sposób, w jaki chcą. Każda jednostka powinna mieć prawo się rozwijać. Ale wierzę także w to, że silniejsi powinni czuć się odpowiedzialni za słabszą część społeczeństwa, dlatego przedrostek „socjal” przed „liberalnym” jest dla mnie bardzo ważny.

W Polsce liberalizm kojarzy się przede wszystkim z wolnym rynkiem… i niczym więcej.

Myślę, że to jest bardziej libertarianizm, którego nie należy mylić z liberalizmem. W Skandynawii także liberałowie przyzwyczaili się do „welfare state” i mają tutaj odcień bardziej lewicowy. Można nawet ich nazwać „liberalnymi socjalistami”. Myślę, że człowiek nie może być do końca wolny, jeśli nie ma zagwarantowanej równości. Oczywiście, powinno się znaleźć rozsądny balans między „równością” a „wolnością”.

Jaki kierunek studiowałaś?

Studiowałam prawo międzynarodowe na Akademii w Turku (Åbo).

A więc na szwedzkojęzycznej uczelni.

Tak, zajęcia były prowadzone po szwedzku i po angielsku.

Czy wcześniej otrzymałaś edukację szwedzkojęzyczną?

Tak, uczyłam się w szwedzkiej szkole średniej (Sibbo Gymnasium), oczywiście mieliśmy także zajęcia po fińsku.

Z jakiego regionu Finlandii pochodzisz, czy urodziłaś się w środowisku szwedzkojęzycznym?

Pochodzę z Sipoo (po szwedzku Sibbo, na zachód od Helsinek) i formalnie rzecz biorąc wyrosłam w dwujęzyczności. 40% mieszkańców Sipoo to ludność szwedzkojęzyczna, a dla mnie dwujęzyczność od dziecka była czymś naturalnym. Moja rodzina także wywodzi się z południowej Finlandii, mieszka tu od pokoleń.

Czy cała Twoja rodzina jest szwedzkojęzyczna?

Większość – tak, ale jest także babcia ze strony mamy, która jest fińskojęzyczna. Ona pochodziła z Karelii i do momentu, kiedy miała 12 lat, nie znała ani jednego słowa po szwedzku. Kiedy była nastolatką zaczęła pisać swój pamiętnik po szwedzku, żeby nie zrozumieli go rodzice. Ale do nas, do mojej mamy i do swoich sióstr zawsze mówiła po szwedzku. Bo kiedyś uważano, że mówienie do dziecka w dwóch językach jest szkodliwe dla jego rozwoju. Więc ona postawiła na szwedzki.

Czy ty w dzieciństwie byłaś jedno- czy dwujęzyczna?

Jednojęzyczna, dlatego, że moje najbliższe otoczenie mówiło po szwedzku. Chodziłam do szkoły szwedzkiej i znalezienie kogoś mówiącego po fińsku w mojej miejscowości było trudne.

Kiedy zaczęłaś mówić po fińsku?

Zaczęłam czytać wtedy, kiedy chodziłam do szkoły podstawowej i byłam w trzeciej klasie. W wieku ośmiu lat, bo edukację zaczęłam rok wcześniej niż inne dzieci.

Czyli do wieku ośmiu lat nie mówiłaś po fińsku i Twoim jedynym językiem był szwedzki?

Tak. Oczywiście w okręgu Sipoo, tam gdzie mieszkam, fiński był obecny, głównie w jego centralnej części, z kolei po wsiach mówiło się po szwedzku. Z fińskim stykałam się, gdy jeździliśmy na zakupy do sklepu, w telewizji, ale tego nie było tak dużo.

Kiedy stwierdziłaś: „mówię całkiem dobrze po fińsku”?

Wtedy, kiedy mieliśmy finalne egzaminy z języka fińskiego, zdałam sobie sprawę, że przynajmniej dobrze znam gramatykę. Ale z mówieniem był pewien problem. Wtedy, kiedy zaczęłam pracę, miałam takie poczucie, że mój fiński nie jest perfekcyjny. Było to dla mnie trochę krępujące, by mówić po fińsku. Że mówię całkiem dobrze zdałam sobie dopiero sprawę, gdy spotkaliśmy się w gronie znajomych, z których jeden był fińskojęzyczny i okazało się, że on nawet nie zauważył, że jestem dwujęzyczna, że mam dwa języki ojczyste. Okazało się, że potrafię całkiem dobrze mówić po fińsku.

Edukacja w szwedzkich szkołach jest prawie wyłącznie w języku szwedzkim.

Tak, zgadza się, jest parę wyjątków, ale generalnie cała edukacja jest po szwedzku.

Czy uważasz, że tak jest w porządku? Na Litwie państwo mówi w ten sposób: jeśli cała oświata będzie w języku mniejszości, mniejszości narodowe nie nauczą się języka państwowego. Co Ty o tym myślisz?

Popieram model fiński. W gminach, które są dwujęzyczne, albo takich, gdzie dominuje fiński, jest w zasadzie tylko kilka miejsc, gdzie dzieci mogą osłuchać się z językiem ojczystym. Więc jeśli w szkole, w której spędzają większość czasu, wprowadzilibyśmy zajęcia po fińsku, to dzieci nie miałyby szansy nauczyć się ojczystego języka. Z kolei w regionach, które są bardzo „szwedzkie”, rzeczywiście dzieci mogą mieć problem z tym, żeby poprawnie nauczyć się mówić po fińsku. Wszystko to trzeba jakoś zbalansować.

Czy w Finlandii są jacyś politycy, którzy uważają, że szkoły szwedzkie powinni stać się dwujęzyczne, że powinno być tam więcej fińskiego?

Ta sprawa była dyskutowana ostatnio i pojawiają się różne pomysły. Na przykład w małych miejscowościach, gdzie są dwie szkoły: jedna fińska, druga szwedzka, mówi się: nie stać nas na finansowanie obu, niech połączą się. Mówi się dużo o wprowadzeniu bilingwalizmu. Co najmniej w przypadku dzieci, u których jeden rodzic jest szwedzko-, drugi – fińskojęzyczny. Ale problem polega na tym, że nie mamy wypracowanego modelu, jak powinny funkcjonować szkoły dwujęzyczne.

Kto konkretnie proponował takie zmiany?

Przede wszystkim Partia Finów i Narodowa Partia Konserwatywna.

A inne ugrupowania?

Trudno wypowiadać się za nie, nie mają zresztą tak jasnej pozycji. Myślę, że socjaldemokraci są zwolennikami jednojęzycznym szkół mniejszościowych. Partia Centrum ma bardziej centrową pozycję w tej kwestii, ale nie jestem pewna, jaka jest ona obecnie. Wiem, że centryści opowiadali się za zmianami, jeśli chodzi o obowiązkowy szwedzki w fińskich szkołach. Żeby np. było więcej rosyjskiego.

Myślisz, że ten system oparty na jednojęzycznej edukacji w szkołach mniejszościowych w Finlandii utrzyma się?

To zależy od woli politycznej. Nie można niczego powiedzieć na 100%. Ten system, który mamy, jest na tyle mocny, jak mocna jest wola polityków. Jako Szwedzka Partia Ludowa, będąc teraz w opozycji, będziemy bronić obecnego systemu dwujęzyczności. Zwłaszcza, że w szeregach obecnej koalicji: konserwatystów, centrystów i Partii Finów, są pewne próby, by go zmienić.

Czy są jakieś kwestie w tym dwujęzycznym modelu fińskim, które chciałabyś zmienić?

W porównaniu z innymi krajami, jest całkiem dobrze, prawa mniejszości szwedzkojęzycznej są zagwarantowane. Oczywiście, zawsze mogłoby być lepiej. Teraz żałuję, że klimat językowy się zmienił. Może nie na „wrogi”, ale za sprawą polityków podnosi się kwestię, że może mniejszość szwedzkojęzyczna ma za dużo przywilejów, że za dużo kosztujemy – my i nasza dwujęzyczność – społeczeństwo fińskie. Albo mówi się, że to zupełnie nie jest ważne, by mieć te dwujęzyczne struktury w Finlandii. Osobiście chciałabym, żeby ta debata już minęła, byśmy to przezwyciężyli.

Co można by zmienić, by ten klimat nie był tak niesprzyjający mniejszości szwedzkiej, jak jest obecnie?

Na pewno języka szwedzkiego w szkołach fińskich można by nauczać już na wcześniejszym etapie edukacji. Jeśli by tak było, nie wydawałby się tak trudny, jak obecnie. Bo obecnie przeciętny uczeń fiński musi przez trzy lata uczyć się szwedzkiego i sprawia mu to wiele kłopotów. Nie lubi szwedzkiego jako przedmiotu. Często ze względu na sposób, w jaki jest wykładany.

Dlatego pojawiły się postulaty partii politycznych, by znieść obowiązkowość szwedzkiego i zastąpić go np. rosyjskim. W końcu Finlandia ma 1300 km granicy z Federacją Rosyjską. Jak ważna jest dla Ciebie Szwecja jako państwo?

Myślę, że zarówno Szwecja, jak i Finlandia, są częścią wspólnoty nordyckiej. Politycznie Finlandia często przypatruje się Szwecji, gdy podejmuje różne ważne decyzje. Ale nie czuję, żeby Szwecja była moją ojczyzną. Oczywiście, oni mówią moim językiem, ale moim krajem jest Finlandia.

To trochę inaczej niż Polacy na Litwie, którzy mają dwie ojczyzny. Jak nazwałabyś się na potrzeby tego wywiadu: Szwedką mieszkającą w Finlandii, szwedzkojęzyczną Finką, Finką z korzeniami szwedzkimi…

Szwedzkojęzyczną Finką. To może inaczej niż mniejszości w innych krajach, ale my nie pamiętamy żadnych naszych przodków, którzy przybyli ze Szwecji, urodziliśmy się w Finlandii i nasze rodziny mieszkają od pokoleń tutaj.
Choć są tacy, którzy w przypływie złości mówią: „wracaj do Szwecji”.

Są tacy politycy?

To się raczej nie przebija na poziom ogólnej polityki, ale czasem takie słowa daje się słyszeć.

Czy kiedykolwiek czułaś się dyskryminowana w Finlandii, dlatego, że jesteś szwedzkojęzyczna? Czy byłaś obiektem nietolerancji?

Może nie było to skierowane bezpośrednio do mnie, ale przed ostatnimi wyborami sporo było agresji w Internecie wymierzonej w mniejszość szwedzką. Nie musisz googlować wiele, by znaleźć takie fora internetowe.

Uważasz, że ta agresja w Internecie wobec mniejszości powinna być jakoś regulowana przez państwo?

W pewnym sensie już jest regulowana, bo nasze państwo zwraca uwagę na „hate speech”. Ale oczywiście Internet jest niezmiernie trudny do kontrolowania. Nie możemy ograniczyć wolności w Internecie, choć oczywiście ta internetowa nienawiść mnie bardzo niepokoi.

Jak wyobrażasz sobie sytuację szwedzkojęzycznych w Finlandii w ciągu najbliższych 20 lat?
Idealistycznie czy pragmatycznie?

I tak, i tak. Chciałabym widzieć, że jest wzrastająca akceptacja dla bilingwalizmu, że większość społeczeństwa fińskiego uważa to za wartość. Chciałabym także, by obie społeczności miały więcej okazji do kontaktu, zwłaszcza dzieci w obu językach, żeby widzieć, że szwedzkość to nie jest jakaś dziwna rzecz, tylko codzienność.

Nie obawiasz się, że w ciągu najbliższych 20 lat sytuacja mniejszości szwedzkiej może się pogorszyć?

Oczywiście, że tak.

Co mogłoby się stać? Zmiana konstytucji jest niemożliwa…

Jest możliwa. To nie jest taka sprawa, którą można zrobić z dnia na dzień, ale jak się zbierze 2/3 posłów, to jest to jak najbardziej możliwe. Obecnie język szwedzki jest dość mocny osadzony w konstytucji, czujemy się pewnie, ale…

Sytuacja w szkołach mogłaby się zmienić?

Mamy obecnie prawo uczyć się i studiować w ojczystym języku, ale np. w szkołach fińskich język szwedzki już może nie być obowiązkowy, wiele osób domaga się tego, by zastąpić go np. rosyjskim.

Przez parę miesięcy premierem Finlandii był ostatnio szwedzkojęzyczny Fin Alexander Stubb. Czy to miało dla Ciebie jakieś znaczenie?

Miało w tym sensie, że pomogło ludziom uświadomić sobie, że szwedzkość czy szwedzkojęzyczność nie musi koniecznie być przeszkodą w karierze. Choć mówiąc szczerze, on nie był jakoś bardzo kojarzony z mniejszością szwedzką. Jest dwujęzyczny, bardzo biegły także w języku fińskim i… bardzo międzynarodowy, mówi w sześciu językach. Nigdy też nie był postrzegany jako specjalny obrońca praw mniejszości szwedzkiej.

Dziękuję za rozmowę.

Anna Selinda Abrahamsson (26 l.) – fińska polityk mniejszości szwedzkiej, radna gminy Sipoo na południu Finlandii, asystentka posła do Eduskunty Andersa Adlercreutza. W trakcie studiów w Turku (Åbo) związała się z organizacją Liberalni Studenci LSK na Akademii w Åbo, którą ukończyła w 2013 roku (prawo międzynarodowe publiczne). Była także działaczką Młodzieży Szwedzkiej. Absolwentka Västra Nylands folkhögskola. W działalności politycznej skupia się na równych prawach, prawach człowieka, pokoju i bezpieczeństwie, a także polityce rozwojowej.

PODCASTY I GALERIE