Opinie
Aleksander Radczenko

Aleksander Radczenko: Referenda w cieniu kampanii prezydenckiej

W cieniu kampanii prezydenckiej niejako pozostaje fakt, że w najbliższą niedzielę będziemy wybierali nie tylko prezydenta, ale i oddamy głos w dwóch referendach. Wydaje mi się, że warto im się przyjrzeć uważniej. Szczególnie że beznadziejnie nudna kampania referendalna zapewne niewiele wyjaśniła.

Dwa referenda

12 maja br. odbędzie się referendum w sprawie zmiany artykułu 12 litewskiej Konstytucji, zwane też – niezbyt precyzyjnie – referendum w sprawie podwójnego obywatelstwa. Obecnie obowiązujący tekst Konstytucji głosi, że obywatel Litwy może być jednocześnie obywatelem innego kraju tylko w wyjątkowych przypadkach ustalonych w ustawie.

Ten przepis od wielu lat wywołuje ostre protesty ze strony wpływowej litewskiej emigracji. Emigranci domagają się uznania ich prawa do posiadania podwójnego obywatelstwa. Referendum wychodzi na spotkanie tym oczekiwaniom – jego inicjatorzy proponują, żeby pozwolić obywatelom Republiki Litewskiej z pochodzenia (a więc takim którzy urodzili się na Litwie lub u których przynajmniej jeden z rodziców ma litewskie obywatelstwo), którzy nabyli obywatelstwo innego państwa spełniającego kryteria integracji europejskiej i transatlantyckiej (lista tych kryteriów nie jest jeszcze stworzona, ale przede wszystkim chodzi o kraje członkowskie UE i NATO), zachować także obywatelstwo litewskie.

To referendum jest obligatoryjne – nie oznacza to jednak że każdy z nas ma obowiązek w nim uczestniczyć, tylko że jego wynik jest obowiązujący prawnie. Jeśli obywatele powiedzą „tak” zmianie artykułu 12 Konstytucji – Konstytucja zostanie zmieniona, jeśli „nie” – Sejm nie będzie mógł go zmienić. Jednak żeby referendum się odbyło powinna w nim wziąć udział ponad połowa wszystkich obywateli i jednocześnie ponad połowa obywateli powinna przegłosować „za”, żeby Konstytucja została zmieniona.

W niedzielę odbędzie się także referendum w sprawie zmiany artykułu 55 litewskiej ustawy zasadniczej i zmniejszenia liczby członków litewskiego parlamentu. Inicjatorzy referendum, którzy wywodzą się z obozu rządzącego i AWPL-ZChR, proponują zmniejszyć liczbę posłów na Sejm z obecnych 141 do 121. To referendum nie jest obowiązkowe, tylko konsultacyjne, a więc niezależnie od tego czy zagłosujemy za zmniejszeniem liczby posłów na Sejm, czy przeciwko – ostateczną decyzję w tej kwestii i tak podejmie wciąż ten sam Sejm.”

Oczywiście każdy z nas sam podejmie decyzję jak w każdym z tych referendów zagłosować (i czy w ogóle brać w nich udział, bo istnieje i taka możliwość: możemy głosować w wyborach prezydenckich, ale nie brać kart do głosowania w referendach lub też wziąć karty i je zepsuć). Ja decyzje podjąłem już dawno temu i spróbuje wyjaśnić motywy tych decyzji.

„Nie” dla podwójnego obywatelstwa

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem instytucji podwójnego obywatelstwa. Obywatelstwo – to bardzo szczególny związek osoby z państwem, na mocy której jednostka ma określone prawa i obowiązki wobec państwa (w tym obowiązek obrony tego państwa i lojalności wobec niego), a państwo – analogicznie – ma obowiązki i prawa wobec jednostki (obywatel może liczyć na ochronę i opiekę ze strony swojego państwa). Podwójne obywatelstwo podważa unikalny charakter tej więzi, czyni ją nieprzejrzystą, wprowadza do systemów prawnych wszelkiego rodzaje fikcje prawne (np. podwójnej lojalności) i w rzeczywistości tworzy więcej problemów niż ich rozwiązuje. Np. w jakim wojsku ma służyć osoba, która posiada jednocześnie obywatelstwo litewskie i niemieckie, skoro w każdym z tych krajów obowiązuje pobór do wojska? Lub dlaczego parlament, który będzie następnie decydował o wysokości podatków i emerytur mieszkańców Litwy, będzie wybierał ktoś, kto na Litwie nie mieszka i nie ma – poza sentymentem – żadnych interesów w naszym kraju?

Zwolennicy podwójnego obywatelstwa powołują się na interes litewskich imigrantów, że niby bez litewskiego obywatelstwa utracą kontakt z Litwą, a Litwa kolejnych mieszkańców. Sęk w tym, że myśmy tych emigrantów i tak już straciliśmy. Większość z nich nigdy na Litwę nie wróci, niezależnie od tego, czy będą mieli litewskie obywatelstwo, czy nie. Zresztą nikt przecież nie zmusza imigrantów do ubiegania się i przyjmowania obywatelstwa Wielkiej Brytanii, Niemiec lub Hiszpanii. Obywatele Litwy mają bowiem w innych krajach unijnych takie same prawa ekonomiczne i socjalne jak obywatele tego kraju członkowskiego. Ba, mogą nawet głosować w wyborach samorządowych. Tak na dobrą sprawę jedynie nie posiadają prawa wyborczego w wyborach parlamentarnych i prezydenckich oraz prawa do wstąpienia na służbę państwową. Warto przy okazji pamiętać, że problem z obywatelstwem dzieci naszych imigrantów, którzy po przez urodzenie nabywają i obywatelstwo Litwy, i obywatelstwo np. brytyjskie już został rozwiązany – takie osoby mają prawo do podwójnego obywatelstwa i na podstawie obowiązujących przepisów.

Z drugiej zaś strony nawet jeśli ktoś wziął obywatelstwo obcego państwa i przez to stracił obywatelstwo litewskie – może w każdej chwili go odzyskać. Więc jeśli któryś z emigrantów zechce wrócić na starość na Litwę i do szczęścia będzie mu brakowało prawa zagłosować w wyborach prezydenckich – odzyska litewskie obywatelstwo w mgnieniu oka. Pod warunkiem, że zrezygnuje z posiadanego obywatelstwa obcego kraju.

„Tak” dla mniejszej liczby posłów

Natomiast w referendum w sprawie zmniejszenia liczby posłów będę głosował… „za”. Zupełnie nie przekonują mnie bowiem argumenty opozycji, że jeśli posłów będzie mniej niż 141 to natychmiast wzrośnie na Litwie poziom korupcji politycznej, że niby 121 posłów będzie łatwiej przekupić niż 141. W rzeczywistości sprawy MG Balticu, Rubikonu i inne pokazują, że oligarchowie wcale nie próbują przekupić wszystkich posłów czy też większości z nich – oni kupują tych najbardziej aktywnych, liderów partii i frakcji sejmowych. Wszystkie narzekania na to, że 121 posła będzie łatwiej kupić, zastraszyć, zmusić do uległości niż 141 — wydają się być wyssanymi z palca. Kierując się tą logiką liczbę posłów można by mnożyć w nieskończoność. Można powołać dwie izby parlamentarne jak np. w Polsce. Tylko że podobnej jak Litwa wielkości Łotwa jakoś daje sobie radę z setką posłów, Estonii i Mołdawii wystarcza 101 parlamentarzysta, a Cyprowi – zaledwie 56. Jak wiemy hasło walki z biurokratyzmem poprzez zmniejszanie zatrudnienia w sektorze publicznym jest od lat na ustach wszystkich polityków. Więc całkiem logicznym rozwiązaniem wydaje się być danie w tym zakresie własnego przykładu przez polityków.

Konstytucja — to nie święta krowa, tylko dokument, który określa nasze prawa, obowiązki oraz strukturę organizacyjną naszego państwa. Nie wszystkie przepisy, które wydawały się dobre w 1992 roku, gdy została przyjęta i gdy mieliśmy 3,5 miliona mieszkańców — są nadal dobre (wystarczy wspomnieć ile dyskusji wywołują te o języku państwowym), więc ich poprawianie jest rzeczą naturalną. W niedzielę będziemy mogli zmienić dwa ze 154 artykułów. Nie wiem, czy je zmienimy, ale tak czy inaczej dyskusja na temat liczby posłów i podwójnego obywatelstwa zostanie zakończona na pewno na czas dłuższy niż kadencja obecnego parlamentu. I to też dobrze.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!