• Litwa
  • 6 lipca, 2022 14:30

Zablokowanie tranzytu do Kaliningradu nie wystarczy

Litewskie Koleje LTG odrzuciły wniosek strony białoruskiej o wznowienie połączeń pasażerskich z Mińska do Wilna, które wcześniej były zawieszone z powodu wybuchu COVID-19. Przewoźnik Litwy testuje dostawę towarów na Ukrainę przez Polskę, czyli z pominięciem Białorusi. Tymczasem Koleje Białoruskie ponoszą duże straty finansowe.

wp.pl
Zablokowanie tranzytu do Kaliningradu nie wystarczy

Fot. bns foto/Irmantas Gelūnas

Trwający na Litwie spór przypomina blokadę tranzytu towarów z Rosji do Kaliningradu. Tym razem Litwini zdecydowali się uderzyć w Kolej Białoruską, która jest podmiotem starań dyktatora Aleksandra Łukaszenki.

„Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, w planach na 2023 r. nie ma połączenia między stolicami Litwy i Białorusi” – poinformowała litewskie media Kotryna Dzikaraite, przedstawicielka litewskiej spółki kolejowej LTG Link. Dodała, że ​​połączenie nie może zostać uruchomione w tym roku, ponieważ Białoruś spóźniła się z propozycją, która powinna była być zatwierdzona w grudniu ubiegłego roku. Obecnie istnieje możliwość podróżowania autobusem między stolicami krajów.

Koleje Białoruskie nie będą mogły czerpać zysków z transportowania towarów między krajami bałtyckimi a Ukrainą. Pod koniec kwietnia litewski przewoźnik kolejowy LTG Cargo poinformował o zakończeniu projektu śledzenia nowej trasy z Kowna na Ukrainę z pominięciem Białorusi. Szlak przecina Polskę i biegnie po torach europejskich, a nie rosyjskich. Litwini zapewniają, że już po pierwszym transporcie we współpracy z Kolejami Ukraińskimi oraz potencjalnymi klientami na Ukrainie, którzy eksportują swoje towary na rynki zachodnie organizują przewóz.

Wyniki finansowe odcięcia Białorusi

Litewscy kolejarze wiwatowani przez białoruską opozycję kolejarzy. Ci sami ludzie, którzy niedawno z narażeniem życia sabotowali transport wojskowy na Białorusi. Na swojej stronie w Telegramie ostrzegają, że rosyjscy hakerzy grożą atakiem na systemy informatyczne Kolei Litewskich. Mówią też, że skuteczną formą nacisku jest blokowanie białoruskich kolei, gdyż państwowa spółka ponosi w tym roku ogromne straty z powodu wojny i sankcji gospodarczych. W pierwszym kwartale strata wyniosła 103 mln rubli białoruskich (ok. 140 mln zł), rok wcześniej spółka była rentowna.

„Blokowanie białoruskich kolei jest konieczne ze względu na to, że kraj uczestniczy w agresji przeciwko Ukrainie” – powiedział dla WP Jakub Biernat, dziennikarz opozycyjnej Telewizji Biełsat w Polsce. Podkreślił, że sąsiednie kraje nie powinny reagować na prośby Białorusi o odnowienie połączeń międzynarodowych. „Gdyby taką współpracę podjęto, wątek wykorzysta białoruska propaganda. A robi to w żenujący sposób. Niedawno Białoruś zniosła wizy dla Polaków, a rządowe media tuż po tym komentowały, że Europejczycy będą przyjeżdżać do kraju kupować sól i kaszę, których na Zachodzie brakuje” – dodał.

Zwiększenie ilości sankcji i presji

Podobnego zdania jest Michał Litwin, dyrektor generalny Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych w Polsce. „Białoruskie oraz rosyjskie koleje wspierają tę machinę wojenną. Odcinanie ich od źródeł dochodu jest częścią programu wywierania wpływu na kraje odpowiadające za agresję. Oczywiście patrzymy na sprawę szerzej, wiadomo, że żadna pojedyncza sankcja nie zmusi nikogo do zmiany planów wojennych. Właśnie z tego względu tak często słyszymy o pakietach sankcji. Te związane z transportem, bo nie chodzi tutaj tylko o kolej, jak najbardziej powinny być ich częścią” – stwierdził przedstawiciel branży.

„Litwa pokazuje, że chce wywierać presję w jak najszerszym zakresie obszarów. Przypuszczam, że ta konkretna sankcja, czyli ruch pasażerski, jest bardziej elementem dotarcia z informacją do społeczeństwa białoruskiego i pokazania, że wbrew propagandzie rządowej, konsekwencje wojny mogą dotyczyć zwykłych ludzi” – dodał dyrektor Litwin.

Rosja nadal straszy

Przypomnijmy, że od 17 czerwca na Litwie obowiązuje blokada kolejowa na transport niektórych towarów z Rosji z Kaliningradu. Wywołało to panikę w sklepach, które objawiły się zakupem cementu. To zniesienie blokady, podobnie jak zbyt surowe sankcje, zostało zaproponowane przez Niemcy na forum Komisji Europejskiej. Litwa nadal negocjuje z Komisją Europejską nowe warunki praktycznego zastosowania ogłoszonych wcześniej sankcji gospodarczych.

Tymczasem gubernator obwodu kaliningradzkiego Anton Alichanow wyraźnie zmienił zdanie. W oświadczeniu dla Vedomosti zagroził, że „efekt reakcji gospodarczej Rosji na blokadę może zniszczyć kompleks transportowy krajów bałtyckich” i że można to porównać do „broni neutronowwej”. Urzędnik nie wypowiadał wcześniej takich gróźb. Władze podejmują działania, aby uniknąć paniki w sklepach i podnieść ceny.

PODCASTY I GALERIE