• Litwa
  • 4 marca, 2022 17:18

W. Tomaszewski jest oburzony zakazem rosyjskich kanałów propagandowych na Litwie

Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Rodzin Chrześcijańskich, mówi, że bardzo negatywnie ocenił odpowiedź państwa na militarną agresję Rosji na Ukrainę. Według polityka zamknięcie części rosyjskich kanałów było dość nierozsądne. Polityka nie przekonują argumenty, że zawieszenie rosyjskich kanałów można uzasadnić tym, że niemal wszystkie media związane z Rosją stają się narzędziem agresywnej propagandy.

lrytas.lt
W. Tomaszewski jest oburzony zakazem rosyjskich kanałów propagandowych na Litwie

Fot. bns foto/Lukas Balandis

I choć W. Tomaszewski, komentując początek wojny na Ukrainie, ponownie wyjaśnia przyczyny konfliktu, to agresja Rosji na Ukrainie jest dość niejednoznaczna, zapewnia polityk, lecz jednoznacznie ją potępia. Dlatego, on i jego polityczni towarzysze postanowili nie świętować Zapusty podczas działań wojennych. Jednak zniszczenie rosyjskimi wojskami ludzi i miast na Ukrainie, „cenzura” i wynikające z niej przeszkody w słuchaniu rosyjskich piosenek, zauważa przewodniczący AWPL-ZChR, to niedemokratyczny precedens, który podsyca narodową niezgodę.

Kiedy Rosja najechała Ukrainę wczesnym rankiem 24 lutego, litewska Komisja Radia i Telewizji ogłosiła, że ​​blokuje 6 rosyjskich kanałów z powodu szerzenia propagandy wojennej i podżegania do wojny. Prywatne firmy zapowiedziały też, że przestaną retransmitować dziesiątki rosyjskich kanałów.

„Postrzegam to negatywnie. To przede wszystkim cenzura, to akcja przeciwko demokracji, przeciwko naszej wolności. Rozumiemy, że jest napięta sytuacja, że ​​jest praktycznie wojna” – powiedział polityk.

Chociaż Tomaszewski powiedział, że nie popiera ograniczania rosyjskich kanałów, to on i jego towarzysze polityczni natychmiast potępili działania Kremla na Ukrainie. I nie tylko. Polityk wielokrotnie zaznaczał, że on i jego koledzy w zasadzie nie świętowali 1 marca Zapusty. „Od razu to potępiliśmy, Związek Polaków potępił inwazję na Ukrainę. Tego samego dnia — czwartek – odwołaliśmy wszystkie imprezy, w tym Zapusty. Zrobiliśmy to — mniejszość narodowa, społeczność Wileńszczyzny. Ponieważ ludzie umierają, nie możemy się bawić. Zrobiliśmy to, a inni nie odwołali Zapusty, byli w Rumszyszkach i tak dalej. To pokazuje, że bardzo przeżywamy tę sytuację. Jednoznacznie” – powiedział eurodeputowany.

Jednak W. Tomaszewski nie oceniał już jednoznacznie decyzji o zatrzymaniu rosyjskich mediów propagandowych. Polityk powiedział, że rozumie, że warunki wojny dyktują własną logikę, ale, jak podkreślił, zawieszenie nadawania rosyjskich kanałów wyrządziło więcej szkody niż pożytku. Eurodeputowany powiedział, że tak stwarzają się bodźce do konfliktów etnicznych. Dlatego powiedział, że każda decyzja musi po prostu oddzielić politykę od sportu i kultury.

„Te kwestie należy rozróżnić. Rozumiemy, że toczy się pewna wojna. Praktycznie cała Europa jest za tą wojną. Jest też wojna informacyjna. Jeśli jeden lub drugi kanał informacyjny zostanie w dowolnym momencie odłączony, to jest logika stanu wyjątkowego. To pewna logika, która zawsze była na świecie i zawsze zadziała w każdym konflikcie. Tak samo robi Rosja i zrobią tak inni. Jedno lub drugie media może się obrazić, że tak jest, ale tego nie zmienimy” – argumentował polityk.

„Ale jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia – ​​dlaczego wszystkie inne kanały, w których nie ma wiadomości, są wyłączone. Po co wyłączać kanały, na których nie ma wiadomości, tylko filmy lub jakieś programy rozrywkowe. Tak nie może być, co sugeruje, że w narodzie rosyjskim wszystko jest złe. To jest błędne” – W. Tomaszewski był zły.

I to właśnie w tym kontekście – wyjaśnił – podsyca to narodową niezgodę.

„Mam bardzo negatywny pogląd na to i protestuję przeciwko temu. Do mnie dzwonił elektorat i jako poseł do Parlamentu Europejskiego powiedziałem, że narodowego podżegania nie może być w mediach. To przestępstwo. Jeśli nie zatrzymamy tego dzisiaj, jutro będziemy mieli bardzo poważne konsekwencje” – powiedział.

Polityk nie został uwikłany w debatę o tym, jak bardzo trudno jest rozróżnić, gdzie zaczyna się kultura w kontekście rosyjskiej propagandy, a gdzie kończy się polityka. Podkreślił, że stosunek Litwy do nadawania kanałów rosyjskich stanowi zagrożenie dla narodu rosyjskiego.

„Dzisiaj niektórzy członkowie naszych mniejszości narodowych są pod zagrożeniem. Przede wszystkim narodowości rosyjskiej. Chcemy ich bronić. Piosenki i kanały rozrywkowe nie mogą zostać wyłączone” – powiedział.

Podobnie W. Tomaszewski docenił głośną reakcję świata sportowego na agresję Rosji. Działania Kremla na Ukrainie doprowadziły do ​​różnych sankcji i odwołania różnych wydarzeń sportowych. Jednak zdaniem W. Tomaszewskiego taka decyzja jest zbędna. Wprowadzone ograniczenia, przekonuje polityk, podsycają narodowe konflikty. Polityk powtarzał — choć wojna się rozpoczęła, konieczne jest odcięcie polityki od kultury.

„Czy uważacie, że ludzie są analfabetami? Trzeba dać ludziom możliwość wysłuchania wszystkiego. Programy informacyjne, programy polityczne – w tym trudnym okresie… Tak zawsze było i zawsze będzie” – powiedział polityk i kategorycznie odrzucił, że ograniczenia nałożone na rosyjskie media w wielu krajach świata są niezbędnym narzędziem do zatrzymania szowinizmu Kremla.

„Co mają do tego rosyjskie piosenki i radio „Raduga” w Kłajpedzie. Ten nonsens trzeba powstrzymać” – powiedział.

Nie angażował się w debatę o rosyjskiej agresji na Ukrainie. To jeden długi nonsens – powiedział


W. Tomaszewski nie chciał komentować, jak odeprzeć agresywną politykę Rosji. Polityk jedynie zasugerował, że przyczyny agresji Kremla na Ukrainę były związane nie tylko z wadliwością rosyjskiego reżimu, ale także z okolicznościami w Europie i Białorusi.

„Nie chcę tego komentować, bo to długa bzdura. Długie, tanie prowadzenie polityki doprowadziło do tej niedopuszczalnej sytuacji i działań militarnych. Mówiłem o tym dwa lata temu, kiedy na Białorusi był sztuczny konflikt. Nie musieliśmy szukać żadnych rewolucji. Bez niej Białoruś byłaby dziś niepodległa. My sami wepchnęliśmy Białoruś do Rosji, która praktycznie ją połknęła. A kiedy przełknęła, stało się to, co już się stało. Na granicy białoruskiej pojawiła się nowa granica. Ale już tego nie będę komentował, bo nie da się tego komentować” – powiedział polityk.

Tomaszewski już wcześniej, oceniając agresję Rosji na Ukrainę, zwracał uwagę na różne okoliczności w Europie czy na Ukrainie. Komentując na przykład okupowany przez Rosję Krym w 2014 r., powiedział, że otwarto „puszkę Pandory” umożliwiając powstanie Kosowa.

„Teraz jest tak, jak jest. Jest pewien precedens. Istnieją różne opinie, ale zło właśnie wtedy się stało. Ta mityczna „puszka Pandory” została otwarta. […] Skoro był jeden przypadek, to dlaczego inni nie mogą teraz wykonywać tego samego? Nie było takiej potrzeby” – w 2014 r. w marcu dla portalu DELFI powiedział polityk.

Tomaszewski opowiadał o tej samej otwartej „puszce Pandory” 8 lat później, kiedy Rosja na szerokim froncie najechała całe terytorium Ukrainy i złamała zasady prawa międzynarodowego, zaczęła niszczyć miasta sąsiedniego państwa i zabijać jego mieszkańców.

„Na Litwie ratyfikowaliśmy dokument dotyczący drugiego państwa albańskiego. I głosowaliśmy w Sejmie i wszyscy byli zadowoleni. Ja nie głosowałem, może nie zagłosowało jeszcze kilku parlamentarzystów. I była to swego rodzaju prowokacja, rodzaj otwarcia „puszki Pandory”. Teraz mam czyste sumienie” – powiedział W. Tomaszewski po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej.

„Ale potępiam działania Putina i Kremla. To jest niedopuszczalne. W XXI wieku musimy rozmawiać, a nie podejmować działania zbrojne” – podsumował przywódca AWPL-ZChR.

PODCASTY I GALERIE