• Litwa
  • 15 marca, 2018 11:10

Tamašunienė o tajnym głosowaniu: Musimy zmienić statut Sejmu

Przewodnicząca sejmowej Komisji Etyki i Procedur Rita Tamašunienė oświadczyła, że nie będzie powtórnego głosowania w sprawie Mindaugasa Bastysa. Posłanka dodała, że warto wprowadzić zapis do sejmowego statutu, aby nie można było upubliczniać kart do głosowania.

zw.lt
Tamašunienė o tajnym głosowaniu: Musimy zmienić statut Sejmu

Rita Tamašunienė/Fot. Joanna Bożerodska

„Nie będziemy proponowali powtórnego głosowania, ponieważ to może doprowadzić do precedensu, kiedy każde naruszenie będzie powodowało powtórne głosowanie. Nie możemy do tego dopuścić” – wytłumaczyła polityk.
„Wiemy, że dzisiaj poseł Mindaugas Bastys złożył rezegnację z mandatu poselskiego, dlatego powtórne głosowanie nie ma większego sensu“ – dodała posłanka.

Tamašunienė podkreśliła, że komisja negatywnie ocenia działania posłów, którzy robili zdjęcia kart do głosowania. „Dlatego proponujemy wnieść poprawki do statutu, aby zabronione były wszelkie działania z kartami do głosowania, które prowadziłyby do ujawnienia wyników” – oświadczyła przewodnicząca komisji. Dodając, że nikt nie będzie zabraniał posłom po głosowaniu mówić o tym, jak głosował.

Przedterminowe wybory

Po skandalicznym głosowaniu w sprawie Bastysa, kiedy mimo tajnego głosowania części posłów fotografowała własne karty do głosowania, cztery opozycyjne frakcje (konserwatyści, liberałowie, socjaldemokraci oraz Porządek i sprawiedliwość) zaproponowały przedterminowe wybory do Sejmu.

„Obecny Sejm ma zostać rozpuszczony, a później wciągu trzech miesięcy muszą odbyć się przedterminowe wybory. Innej drogi nie ma” – oświadczyła konserwatystka Irena Degutienė, wiceprzewodnicząca Sejmu RL.
Zdaniem opozycji takie działania są bezprawne i naruszają wolność poselską. „Tu nie chodzi tylko o tajne głosowanie. Została złamana jeszcze bardziej ważna zasada, czyli wolność posła odnośnie głosowania zgodnie z własnym sumieniem. Pokazywanie zdjęć szefowi frakcji czy premierowi jest naruszeniem tej zasady” – wyjaśnił lider konserwatystów Gabrielius Landsbergis.

„To była próba kontroli wolności poselskiej. Wczoraj byliśmy świadkami masowego działania i odważnej deklaracji premiera, że ma dowody, to oznacza, że kontrolują każde głosowanie posłów. Nie możemy z tym się zgodzić” – powiedział socjaldemokrata Juozas Olekas.
„Moim zdaniem doszło do złamania prawa, za które jest przewidziana odpowiedzialność w Kodeksie Karnym” – zadeklarował liberał Eugenijus Gentvilas.

Z propozycja nie zgadza się koalicja rządząca. Ramūnas Karbauskis oświadczył, że nie widzi ani podstaw, ani możliwości dla przedterminowych wyborów. „Ten Sejm jest w stanie pracować dalej” – oświadczył polityk.
Zgodnie z Konstytucją Sejm może ogłosić wybory przedterminowe, jeśli będzie zgoda co najmniej 85 posłów. Litewski parlament liczy 141 osób.

Sprawa Bastysa

We wtorek (13 marca) w tajnym głosowaniu 72 posłów głosowało za wygaszeniem mandatu Mindaugasa Bastysa, 21 przeciw, a 24 posłów wstrzymało się od głosu.

Zgodnie z Konstytucja można pozbawić mandatu poselskiego, gdy wniosek poprze minimum 85 posłów.

22 grudnia 2017 r. Sąd Konstytucyjny ogłosił, że Bastys złamał konstytucję i przysięgę, ponieważ nie ujawnił swoich związków z byłym pracownikiem KGB Piotrem Wojejką.

Poseł odrzuca wszelkie zarzuty twierdząc, że niczego umyślnie nie ukrywał.

Departament Bezpieczeństwa Państwa zarzucił politykowi również kontakty z przedstawicielem Rosatom Jewgenijem Kostinem, dziennikarzem RTR Ernestem Mackevičiusem, autorytetem mafijnym Saturnasem Dubininkasasem oraz podejrzanym o łamanie prawa przedsiębiorcą Wadimem Pachmomowem.

Co prawda te kontakty miały miejsce przed złożeniem przysięgi poselskiej w 2016 roku.

W marcu ubiegłego roku przewodniczący Sejmu Viktoras Pranckietis nie zezwolił Bastysowi na pracę z poufną informacją.

PODCASTY I GALERIE