• Litwa
  • 7 lipca, 2021 11:48

Radczenko: Kryzys migracyjny – i zagrożenie, i szansa

„Musimy strzelać do każdego, kto próbuje przekroczyć granicę!” Aleksander Łukaszenko, czytając te i podobne wypowiedzi poszczególnych litewskich polityków i publicystów na temat obecnego kryzysu migracyjnego, zaciera ręce z radości.

zw.lt
Radczenko: Kryzys migracyjny – i zagrożenie, i szansa

Aleksander Radczenko/Fot. Joanna Bożerodska

Nasi publicyści kreślą kasandryczne wizje Litwy tonącej w muzułmańskim morzu. Nasi politycy, szczególnie ci na co dzień odwołujący się do wartości chrześcijańskich (większość z nich oczywiście nie pamięta, że najważniejszą jest miłość bliźniego, a nie starotestamentowe „oko za oko”), prześcigają się w okrucieństwie pomysłów na odstraszanie imigrantów. Tylko czekać, jak któryś stwierdzi, że jedyną naszą nadzieją na zahamowanie napływu obcokrajowców są Łukaszenka z Putinem i należy się z nimi dogadać za wszelką cenę.

Mamy kryzys

Przede wszystkim trzeba powiedzieć wyraźnie – tak mamy kryzys migracyjny. Liczba osób próbujących nielegalnie przekroczyć granicę białorusko-litewską, ubiegających się na Litwie o azyl, w tym roku wzrosła blisko 15-krotnie. W ubiegłym roku mieliśmy takich uchodźców mniej niż sto, w tym roku już mamy ponad tysiąc.

Jednak w tej sytuacji najważniejsze to nie panikować. Nasz kryzys migracyjny jest – w porównaniu z falą nielegalnych uchodźców, która uderzyła w 2015 roku w Grecję, Włochy, Węgry, Austrię i Niemcy – jednak nadal dosyć nieduży i razem z sąsiadami i partnerami z UE możemy dać mu radę. Nawet jeśli reżym Łukaszenki zaangażuje się w przerzut nielegalnych imigrantów na Litwę na pełną skalę, to i tak liczba takich uchodźców może prawdopodobnie sięgnąć kilku, ale nie kilkudziesięciu tysięcy. Białoruś jest jeszcze zbyt daleko od tradycyjnych szlaków migracyjnych.

Bumerang imitacyjnej solidarności

Niewątpliwie ochrona granicy z Białorusią powinna być wzmocniona. Musimy współdziałać z krajami pochodzenia nielegalnych uchodźców i dążyć do powstrzymania tej fali imigracyjnej u źródła. Bo nawet tych kilka tysięcy uchodźców to problem dla naszego niedużego i niezbyt zamożnego kraju. Co prawda przy okazji warto uderzyć się i we własną pierś, bo ten problem zafundowaliśmy sobie po części na własne życzenie.

W 2015 roku, gdy południowa i zachodnia Europa zderzyła się z milionem uchodźców, Litwa co prawda zgodziła się na ich relokację, ale wciągu 6 lat przyjęliśmy zaledwie połowę z przyznanej nam czysto symbolicznej kwoty 1100 osób. W tym roku wciągu 6 miesięcy dotarło do nas blisko 1300. Gdybyśmy wtedy wykazali większą solidarnością – mielibyśmy przygotowaną infrastrukturę, tłumaczy, pracowników socjalnych, sędziów, policjantów, pieniądze i sprawdzone programy oraz metodyki integracyjne na wypadek większego kryzysu migracyjnego u naszych granic.

Niestety woleliśmy wówczas imitować pomoc i problem uderzył w nas bumerangiem. Jesteśmy zmuszeni do budowania systemu rozmieszczania i integracji imigrantów od podstaw. Wydawało nam się, że Litwa nigdy nie będzie dla Irakijczyków, Syryjczyków czy Afgańczyków atrakcyjnym celem podróży. Surprise, surprise! Nasz dobrobyt rośnie z każdym rokiem, system gwarancji socjalnych się poszerza, nie targają naszym krajem konflikty zbrojne – nie ma co się dziwić, że dla coraz większej liczby mieszkańców Trzeciego Świata stajemy się pociągającym miejscem do zamieszkania na stałe.

Niebezpieczeństwa i szanse

Litwa jest uczestnikiem międzynarodowego systemu ochrony uchodźców. Winniśmy więc przyjąć i zaopiekować się osobami, które musiały opuścić swój kraj ze względu na różnego typu prześladowania. Jeśli nie z chrześcijańskiej miłości bliźniego, to dlatego, że podpisaliśmy liczne konwencje międzynarodowe w tej sprawie. Migrantów zarobkowych (a ich oczywiście również wśród nielegalsów nie brakuje) możemy wydalić. Jednak nawet i w ich przypadku warto się zastanowić, czy powinniśmy wydalać każdego. Być może ich warto zweryfikować pod kątem naszych potrzeb.

Od blisko 20 lat narzekamy, że Litwa się wyludnia. Według niektórych szacunków mogliśmy stracić nawet milion mieszkańców! W tym roku znów mamy ujemne saldo migracyjne. W marcu z Litwy wyjechało o 364 mieszkańców więcej niż przyjechało, w kwietniu – o kolejnych 372. Te straty mogliby w jakimś stopniu powetować imigranci. Szczególnie że nie brakuje wśród nich osób z wyższym wykształceniem, przedsiębiorczych, gotowych do ciężkiej pracy. Nie wiem, jak wiele osób zdaje sobie sprawę np. z tego, że niemiecką firmę Biontech, która do spółki z amerykańskim Pfizerem w rekordowym czasie wynalazła szczepionkę przeciwko koronawirusowi, założyli Ugur Sahin i Özlem Türeci. Syn i córka zarobkowych migrantów z Turcji, którzy przed kilkoma dziesięcioleciami osiedlili się w Niemczech.

Podobno Chińczycy słowo „kryzys” zapisują za pomocą dwóch hieroglifów. Jeden oznacza „niebezpieczeństwo”, drugi – „szansę”. Obecny kryzys migracyjny niesie sporo zagrożeń. Nie tylko problem napływu masy imigrantów, ale i zagrożenie niekontrolowanego wybuchu nastrojów nacjonalistycznych, rasistowskich, ksenofobicznych w zmęczonym kwarantannami społeczeństwie. Ale jednocześnie ten sam kryzys stwarza też nowe możliwości.

PODCASTY I GALERIE