• Litwa
  • 13 listopada, 2014 6:03

Mniejszości narodowe do polityków: Wciąż stoimy w miejscu

Dyskutujemy tyle lat, a ciągle jesteśmy w tym samym miejscu – mniej więcej taki wniosek nasuwał się po wypowiedziach przedstawicieli mniejszości narodowych na wczorajszym spotkaniu w sejmie, zorganizowanym przez Związek Liberałów, które było poświęcone projektowi Ustawy o mniejszościach narodowych.

Antoni Radczenko
Mniejszości narodowe do polityków: Wciąż stoimy w miejscu

„Chcieliśmy zaprosić na dyskusję, aby wynikło z tego coś racjonalnego” – przywitała zebranych moderatorka spotkania Dalia Kuodytė z ramienia liberałów.

Liberałowie kontra socjaldemokraci

Teoretycznie spotkanie miało na celu zasięgnięcie opinii u samych zainteresowanych na temat przyszłej ustawy, ponieważ obecnie frakcja Ruchu Liberałów w sejmie chce przygotować własny projekt tego aktu prawnego. Praktycznie spotkanie lub dyskusja przerodziła się w krytykę oponentów między przedstawicielem opozycji i koalicji rządzącej.

„Mamy do czynienie z bardzo dziwną sytuacją. Ministerstwo Kultury od lat twierdzi, że wciąż pracuje nad ustawą, a projekt ustawy nawet nie może przejść przez rząd” – zauważyła Kuodytė.

Stanowiska ministerstwa broniła wiceminister kultury Agneta Lobačevskytė, która powiedziała, że do obecnego projektu zastrzeżenia miało Ministerstwo Sprawiedliwości. „Stanowisko ministerstwa obecnie jest takie, że musimy skoncentrować się na tym projekcie, który przeszedł dwa czytania. Tak, żeby ważniejsza była nie ilość, a jakość. Dlatego zwracamy uwagę na to, że już jest przyszykowany projekt, na który trzeba się orientować, proponować poprawki i aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu propozycji w Sejmie” – oświadczyła wiceminister.

Posłanka od socjaldemokratów Irena Šiaulienė dodała, że po długich dyskusjach w sejmowych komitetach udało się dojść do konsensusu. „Będziemy mieli Ustawę o mniejszościach narodowych, gdzie będą zapisane i rozwiązane podstawowe oraz nurtujące kwestie” – zaznaczyła posłanka.

„Jeśli mówimy o tej ustawie, to będąc mniejszością narodową, nie chciałabym takiej ustawy” – skwitowała Kuodytė, twierdząc, że jeśli za podstawę wziąć jakiś projekt, to najlepiej ten przygotowany przez grupę roboczą kierowaną przez Edwarda Trusewicza.

Dobro, a nie ciężar

Bliżej końca dyskusji głos zabrał wiceprzewodniczący sejmu Jarosław Narkiewicz. Polityk AWPL oświadczył, że obecny projekt początkowo miał na celu tymczasowe przywrócenie wygasłej w 2010 r. ustawy. „W jakiej jesteśmy sytuacji. Jeszcze przed uzyskaniem niepodległości w 1989 r. mieliśmy przyjętą Ustawę o mniejszościach narodowych. Dobra czy zła to była ustawa jest inną sprawą. W 1991 r. ustawa ta została skorygowana, a w 2010 r. wygasła. (…) Co się stało w tym czasie? Została przyjęta Ustawa o języku państwowym, która ma pierwszeństwo przed wcześniej wydanym aktem prawnym” – o genezie dzisiejszego konfliktu powiedział Narkiewicz. Polityk AWPL dodał, że „być może taka ustawa nie byłaby potrzebna, gdyby w innych aktach prawnych byłyby uregulowane te kwestie”.

Na spotkanie przybył także były minister sprawiedliwości Remigijus Šimašius, który oznajmił, że mniejszości narodowe mają prawo do używania i kształcenia się w języku ojczystym, prawo do oryginalnej pisowni, posiadania dwujęzycznych napisów. „Trzeba też w takim akcie prawnym zaznaczyć, że mniejszości narodowe są dobrem Litwy, a nie ciężarem” – oświadczył liberał.

Powrót do 1989 roku

Wypowiedzi przedstawicieli organizacji reprezentujących liczne mniejszości narodowe na Litwie generalnie sprowadzały się do stwierdzenia: ileż można mówić o tym samym. „Dyskutujemy o tym już wiele lat (…) Ustawa jest potrzebna. Obecny projekt powinien być dopracowany. Tam nie ma na przykład definicji, czym jest mniejszość narodowa” – wypowiedziała się Ela Kanaitė, przewodnicząca Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Rosyjskich na Litwie.

„Tyle było dyskusji, a powróciliśmy do punktu wyjścia, czyli do roku 1989. (…) Tak naprawdę nie mam rzetelnej analizy, dlaczego tak się stało” – ubolewał przedstawiciel mniejszości ormiańskiej Ruslan Arutiunian.

Reprezentant wspólnoty żydowskiej Daumantas Todesas skrytykował obecny projekt ustawy, ponieważ grupa w nim ma przewagę nad jednostką. Projekt przewiduje bowiem, że pewna grupa mniejszości narodowych, mieszkająca zwarcie na określonych terenach, ma większe uprawnienia. „A co, jeśli mieszkam w miejscu, gdzie jestem sam? Czy te uprawnienia już mi nie przysługują?” – pytał Todesas. Jego zdaniem mniejszości narodowe muszą być bardziej widoczne w strukturach władzy oraz potrzebują integracji, a nie asymilacji.

Ostro wypowiedział się przewodniczący wspólnoty Greków litewskich Georgios Macukatov. „Sami gracie, sami pod to tańczycie, ale nie konsultujecie tego z nami” – zarzucił naszym politykom Macukatov.

Grek skrytykował też Państwową Komisję Języka Litewskiego. „Mam takie wrażenie, że komisja jest ponad prawem, ponad prezydentem. Jest najważniejsza” – podzielił się opinią przedstawiciel greckiej mniejszości na Litwie.

PODCASTY I GALERIE