• Litwa
  • 28 lipca, 2015 13:36

Mačiulis: Zwiększenie populacji na Litwie do 3,5 mln osób jest nierealne

Główny ekonomista Swedbanku Nerijus Mačiulis twierdzi, że porozumienie sześciu partii, które podpisały zobowiązanie, aby do 2025 roku na Litwie mieszkało 3,5 mln osób jest absolutnie nierealne.

zw.lt
Mačiulis: Zwiększenie populacji na Litwie do 3,5 mln osób jest nierealne

Fot. BFL/Tomas Lukšys

„Nietrudno udowodnić, że ten ambitny cel jest wielkim eufemizmem. Jednak już dzisiaj możemy wymienić wytyczne dla „efektywnej polityki demograficznej”, która pozwoliłaby chociażby częściowo rozwiązać problemy na przyszłość” – napisał na stronie banku ekonomista.

Mačiulis dodał, że dane statystyczne wskazują, że populacja Litwy będzie raczej się zmniejszała. „Z badań Swedbanku wynika, że najbardziej wiarygodnym scenariuszem jest to, że w 2025 r. na Litwie będzie mieszkało 2,78 mln mieszkańców. Dane Eurostatu są jeszcze bardzie przygnębiające. Wynika z nich, że liczba mieszkańców naszego kraju nie przekroczy 2,5 mln mieszkańców” – twierdzi przedstawiciel banku.

Ekonomista Swedbanku twierdzi, że chociaż postanawianego celu nie uda się osiągnąć, ale można chociażby częściowo polepszyć sytuację. Zdaniem Mačiulisa, gdyby emigracja była na zerowym poziomie, to tendencje niżowe, chociaż mniejsze, by się zachowały. W 2025 r. mieszkałoby na Litwie 2,5 mln osób.

Ściągnięcie imigrantów, jego zdaniem, również nie jest wyjściem. „Aby osiągnąć poziom 3,5 mln osób musielibyśmy sprowadzić 700 tys. imigrantów. Obserwując, jakie emocje wywołuje przyjęcie tysiąckrotnie mniejszej liczby uchodźców, ten scenariusz na samym początku można odstawić w stronę” – podkreślił Mačiulis.

Innym wyjściem jest powrót emigrantów do ojczyzny. „Alternatywa, to powrót emigrantów, którzy w ciągu ostatnich dziesięcioleci wyjechali z kraju. Zgodnie z danymi Departamentu Statystyki obecnie poza granicami kraju mieszka 620 tys. Litwinów. Gdyby się udało sprowadzić ich z powrotem, to i tak nie osiągnęlibyśmy 3,5 mln. Bardziej realistyczny scenariusz jest taki, aby do kraju powróciłaby jedna piąta emigrantów” – sądzi ekonomista.

Mačiulis jest przekonany, że większa liczba urodzin, również nie zmieni zasadniczo sytuacji. „Uogólniając, gdyby od następnego roku nikt by nie emigrował, w ciągu dziesięciu lat jedna piąta emigrantów powróciłaby do kraju, a liczba urodzeń byłaby największa w Europie, to w 2025 r. mieszkałoby na Litwie 3 mln osób. Moglibyśmy z czystym sumieniem śpiewać, że „jest nas trzy miliony”, jednak do celu postawionego przez partie dzieliłyby nas lata świetlne” – podsumował ekonomista.

Na początku lipca sześć partii podpisało we wtorek porozumienie w sprawie zmniejszania emigracji i zwiększenia populacji mieszkańców o pół miliona w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Postulaty popiera również Akcja Wyborcza Polaków na Litwie.

Liderzy socjaldemokratów, Partii Pracy, Partii Zielonych, AWPL, Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych oraz partii Porządek i Sprawiedliwość zobowiązali się do zmniejszenia w latach 2015-2020 wskaźników emigracji od 18 do 9 proc.

Pomysł został skrytykowany przez znanego litewskiego socjologa Bogusława Grużewskiego. „Nie było żadnych konsultacji z naukowcami oraz placówkami eksperckimi. To wskazuje na bardzo niski poziom kultury (…) Nie rozumiem tego. Bardzo ciężko mi coś komentować, kiedy nie ma żadnych założeń strategicznych” – w Salonie Politycznym podkreślił naukowiec.

PODCASTY I GALERIE