• Litwa
  • 15 lutego, 2022 16:59

Czasowe wstrzymanie eksportu nawozów fosforowych i rafinerii ropy naftowej

Po zawieszeniu przez Mińsk tranzytu litewskich nawozów i produktów naftowych koleją przez Białoruś firma „Achema” w Janowie zaczęła transportować swoje produkty na Ukrainę przez Łotwę i Rosję, a producent nawozów fosforowych „Lifosa” i rafineria ropy naftowej „Orlen Lietuva” czasowo wstrzymali eksport do czasu oceny zwiększonych kosztów i innych zagrożeń.

BNS
Czasowe wstrzymanie eksportu nawozów fosforowych i rafinerii ropy naftowej

Fot. bns foto/Erikas Ovčarenko

„Achema”, która kieruje produkcję na Ukrainę przez Łotwę i Rosję, szacuje, że z tego powodu dodatkowe koszty firmy mogą sięgnąć 1–5 mln na rok. Rzeczniczka firmy twierdzi, że dodatkowe koszty wynikają ze zwiększonych kosztów transportu.

„Podczas transportowania koleją na Ukrainę przez Łotwę i Rosję koszty transportu wynoszą od 22 do 35 euro za tonę wyższe niż w przypadku transportowania przez Białoruś – na podstawie naszej średniej rocznej sprzedaży, od 50 do 141 tys. ton, dodatkowe koszty kolejowe wahają się od 1,1 mln do 4,9 mln euro. Niewątpliwie zwiększyły się koszty logistyki i obciążenie finansowe dla nas i naszych klientów” – powiedziała Jolita Macelytė, rzeczniczka Achemy.

Od 7 lutego Mińsk nie będzie pozwalał na tranzyt przez Białoruś pociągów z litewskich stacji, które przewożą nawozy mineralne i chemiczne oraz produkty naftowe. Do tego czasu „Achema” przez terytorium tego kraju transportowała na Ukrainę prawie wszystkie swoje produkty.

„Ukraina jest strategicznie ważnym rynkiem dla nawozów azotowych dla firmy „Achema”, w ciągu ostatnich 5 lat rocznie sprzedawaliśmy na rynek ukraiński od 50 do 141 tys. ton nawozów azotowych, a przychody wynosiły od 8 mln do 29 mln euro. Praktycznie wszystkie nawozy dostarczono koleją do północnej części Ukrainy, co optymalnie osiąga się poprzez tranzyt przez Białoruś” – powiedziała J. Macelytė.

Przedstawiciel rafinerii ropy naftowej „Orlen Lietuva” BNS poinformował, że spółka na razie zawiesiła eksport produktów na Ukrainę, a możliwość przewiezienia ładunków przeznaczonych na ten rynek przez Polskę przez terminal spółki Mockawa jest nadal oceniana i nie zapadły żadne decyzje.

„Nic jeszcze nie jest przewożone, trwają rozmowy z klientami na Ukrainie. Pojawia się wiele warunków, dwa dodatkowe terminale, odprawa celna. Dostosowanie jest w toku i musi być wygodne dla klientów, nie tylko dla nas. Najwcześniej będziemy mogli rozmawiać o zmianach w marcu. To najnowsze informacje” – powiedziała Kristina Gendvilė, rzeczniczka „Orlen Lietuva”.

Według niej oprócz Polski oceniany był także nowy szlak przez Łotwę, ale ten kierunek nie wydaje się aż tak atrakcyjny.

Kiejdańska firma produkująca nawozy fosforowe „Lifosa” twierdzi, że nie zdecydowała jeszcze, w jaki sposób może wyeksportować około 150 tys. ton nawozów wysyłanych rocznie na Ukrainę.

„Sytuacja nie zmieniła się od 7 lutego – tranzyt przez Białoruś nie ma miejsca, a co może się stać – wciąż się zastanawiamy” – powiedział Rimantas Proscevičius, szef Lifosy.

Wcześniej stwierdził, że przewiezienie jednej tony produkcji przez Łotwę podniosłoby cenę średnio o około 20 euro, a przez Polskę o około 40 euro. Transportowanie nawozów samochodami zwiększyłby eksport o około 80-90 euro za tonę.

Mińsk wydał zakaz w odpowiedzi na zawieszenie tranzytu przez Litwę od 1 lutego br. producenta i eksportera nawozów potasowych Belaruskalij. W ten sposób Litwa wdrożyła sankcje USA wobec tej firmy, które weszły w życie 8 grudnia ubiegłego roku.

PODCASTY I GALERIE