• Litwa
  • 28 stycznia, 2016 16:21

„Dziękuję” do koperty nie włożysz…

O tym, że w systemie zdrowotnym Litwy „kwitnie” łapówkarstwo, wiadomo od dawna. Władze głośno deklarują, że walczą z korupcją na wszystkich frontach, dzięki czemu podobno system staje się coraz bardziej przejrzysty. Jako dowód przedstawiane są najnowsze wyniki światowego rankingu dotyczące korupcji „Transparency International”, w którym Litwa awansowała o 7 pozycji i zajmuje obecnie 32. miejsce wśród 168 badanych krajów.

Brygita Łapszewicz
„Dziękuję” do koperty nie włożysz…

Fot. BFL/Andrius Ufartas

Paradoksalnie, co prawda, na tym tle wygląda oświadczenie minister ochrony zdrowia Rimantė Šalaševičiūtė, która przyznała się dziennikarzom, że sama kiedyś… „odwdzięczyła się” lekarzowi kopertą.

− Prawdę mówiąc, pięć czy sześć lat temu sama również wręczyłam kopertę, ponieważ jeden bliski krewny kategorycznie odmawiał operacji, dopóki nie rozliczę się z lekarzem zawczasu. Moje namowy zrezygnowania z „zapłaty” nie pomogły. Zrobiłam to, ale nawet nie wiedziałam, jak „należy” − czy między dokumentami podać, czy do kieszeni włożyć − powiedziała dla radia „Žinių radijas” minister Šalaševičiūtė.

Minister ochrony zdrowia stwierdziła, że w walce z drobnym łapówkarstwem w zakładach leczniczych przeszkadza zachowanie samych pacjentów, którzy kultywują zwyczaje „wręczania podziękowań w kopertach” jeszcze z czasów sowieckich.

− Ta tradycja jest bardzo głęboko zakorzeniona. Idziesz do lekarza, musisz mu coś dać, przynajmniej bombonierkę czy jeszcze coś, aż wreszcie − pieniądze w kopercie. Staramy się te „tradycje” zwalczać, ale bez pomocy samego społeczeństwa i obywatelskiej postawy każdego pacjenta nic nie da się zrobić. Najbardziej teraz przeszkadza, że sami pacjenci nie patrzą negatywnie na drobne łapówkarstwo — mówiła minister.
Šalaševičiūtė powiedziała także, że ministerstwo poświęca wiele uwagi zwalczaniu korupcji na większą skalę. Minister podała przykłady kilku kierowników szpitali, którzy zostali zwolnieni z powodu przeprowadzenia nieprzejrzystych przetargów publicznych.

Ostatni taki przypadek miał miejsce w szpitalu w Poniewieżu, gdzie w tym tygodniu funkcjonariusze Służby ds. Badań Specjalnych po raz kolejny dokonali rewizji. Podejrzewa się, że kierownik kliniki położnictwa i ginekologii poniewieskiego szpitala Albinas Ivonaitis podczas przetargu publicznego wziął łapówkę od firmy zajmującej się dostarczaniem sprzętu medycznego. Przed rokiem o łapówkarstwo został oskarżony kierownik tego samego szpitala Ivanas Dorošas. Został on na 9 miesięcy usunięty ze stanowiska, ale właśnie niedawno powrócił na dawne miejsce pracy. Sami mieszkańcy natomiast oceniają prowadzoną walkę z korupcją jako nieefektywną.

Jak powiedział „Kurierowi” 48-letni czytelnik Roman, oświadczenie minister Šalaševičiūtė jest właśnie dowodem owej nieefektywności.
„Jeżeli nawet minister odwdzięcza się poprzez koperty, to cóż robić zwykłym mieszkańcom?” − retorycznie pyta wilnianin.

− „Dziękuję” do koperty nie włożysz. A euro − jak najbardziej. Nie ma miejsca w szpitalu? Dajesz 50-100 euro i miejsce się pojawia. Dasz więcej — pojawi się cała wolna sala, uwaga personelu i wszystkie potrzebne leki. Gdy bliski człowiek jest chory, to przez palce patrzysz na „normy etyczne” i robisz to, co trzeba. W naszym przypadku − robisz to, co przyjęte, bo łapówkarstwo w szpitalach to sprawa normalna. Miejsce w szpitalu dla chorej na serce mamy otrzymałem właśnie dzięki kopercie — opowiada Roman. Podobnego zdania jest 39-letnia wilnianka Danuta, która rozwiązanie problemu łapówkarstwa w szpitalach widzi w podniesieniu wynagrodzeń dla personelu medycznego.

− Państwo nie jest w stanie utrzymać wszystkich instytucji, z których wiele w ogóle jest niepotrzebnych. Lekarze otrzymują niskie wynagrodzenia, chociaż praca jest trudna i wymaga poważnej kwalifikacji. Nie wszyscy medycy chcą brać te łapówki i na pewno czują się nie najlepiej, że są oceniani niby kelnerzy poprzez napiwek. Gdyby wynagrodzenia były godne, sytuacja wyglądałaby inaczej — sądzi rozmówczyni.

Tymczasem lekarze nie chcą głośno mówić na temat nielegalnych „podziękowań w kopertach”.

− Młodsze pokolenie już raczej nie próbuje wręczać medykom prezentów czy pieniędzy. Natomiast osoby starsze często nie wyobrażają wizyty u lekarza bez koperty, sądząc, że będą lepiej leczeni. Nawet obrażają się, jeżeli tłumaczysz, że nie przyjmiesz łapówki, z powodu której możesz stracić pracę i zepsuć swoją reputację. Zawsze podkreślamy swoim pacjentom, że najlepszym podziękowaniem dla nas będzie szczery uśmiech! − powiedziała Odeta J., lekarka rodzinna z przychodni w Wilnie.

PODCASTY I GALERIE