• Litwa
  • 20 sierpnia, 2020 13:29

Auštrevičius: Łukaszenka zawsze bał się ludzi

A. Łukaszenka zawsze bał się ludzi. Nigdy im nie ufał. Ponieważ ich oszukiwał, manipulował nimi. Każda forma przejawiania jedności go straszy - mówi europoseł Petras Austrevičius, który się znalazł w dziesiątce najbardziej aktywnych polityków w Parlamencie Europejskim. Co można zdziałać w sytuacji, gdy reżim białoruski odrzucił jakąkolwiek możliwości dialogu? Kto może poprowadzić naród do zwycięstwa? I czy Łukaszence uda się zastraszyć sąsiadów?

Renata Butkiewicz
Auštrevičius: Łukaszenka zawsze bał się ludzi

Fot. BNS/Petras Auštrevičius

Szef litewskiej dyplomacji Linas Linkevičius oświadczył, iż Rosja będzie próbowała przyłączyć Białoruś. Jak bardzo prawdopodobny jest ten scenariusz?

– Różne rodzaje ryzyka wynikają z działań Rosji w stosunku do Białorusi. Nie trzeba zapominać, że wszystkie te wydarzenia rozpoczęły się jeszcze podczas negocjacji w sprawie utworzenia państwa konfederacyjnego. Owszem, Rosja może tylko poprzez interwencję militarną wzmocnić swój wpływ na Białorusi, ponieważ protestujący, wszyscy, którzy wyszli na ulice mówią o niepodległości, o suwerenności Białorusi. Oni nie chcą żadnych sztucznych tworów. Tę sytuację powinniśmy oceniać poważnie. Uważam, że przedwczesne ostrzeżenia wobec Rosji są bardzo korzystne – by Rosja nie ingerowała, a szanowała wybór narodu białoruskiego. 

– Nie został pan wpuszczony na Białoruś. Odmowę wjazdu otrzymał również europoseł Robert Biedroń. Mieliście obserwować cały proces zmian. Co UE może zdziałać w sytuacji, kiedy reżim białoruski odrzuca jakąkolwiek możliwość dialogu?

– Uważam, że UE nie tylko może, ale i powinna coś zrobić. Nie zapominajmy, że Unia ma wspólną granicę z Białorusią o długości 1200 km. To są i Polska, i Litwa, i Łotwa. I my nie jesteśmy obojętni wobec tego, jak się potoczą sprawy na Białoruś. Chcemy mieć obok państwo demokratyczne o gospodarce rynkowej. Z Robertem Biedroniem chcieliśmy wykonać dobrą robotę. Raz jeszcze zobaczyć na własne oczy, co się dzieje na Białorusi, by wytłumaczyć swoim kolegom powagę sytuacji i też pokazać solidarność z protestującymi, którzy wyszli na ulice, ucierpieli, bo są pobici i ranni. Parlament Europejski wydał bardzo mocne oświadczenie pięciu podstawowych ugrupowań politycznych, w którym apelujemy do Rosji o nieingerowanie w wewnętrzne sprawy Białorusi, wyrażamy poparcie dla społeczeństwa białoruskiego. 

– Reżim w Mińsku nie chce pośredników, nie ma też jedności w opozycji. Sytuacja jest skomplikowana. Co by mogło uciszyć protesty na Białorusi?

– Raczej nie powinny ucichnąć, a mieszkańcy powinny solidarnie i razem osiągnąć swój cel. Jedynie czego potrzebują, to liderów, w których słowa ludzie są w stanie uwierzyć. Liderów, którzy poprowadzą cały naród do celu. Svetlana Cichanovskaja zaczyna się zachowywać jak pewny siebie lider, ale tego najwyraźniej nie wystarcza. Potrzebuje wsparcia. Trzeba, by wokół niej, albo innych liderów, powstała grupa ludzi posiadająca autorytet w społeczeństwie, uznanie, by ludzie widząc ich porozumienie i wspólny cel, szli do przodu. Dotąd w dialogu ze społeczeństwem, władze były na wygranej pozycji, bo udawało im się oszukać drugą stronę. Teraz ludzie wyszli na ulice i polała się krew, co jest niebywałe w historii Białorusi. Najczęściej dotąd była przemoc wobec protestujących, ale nie było ofiar śmiertelnych. Tym razem są. Nie zapominajmy, że los 80 osób nie jest znany. Są opinie, że część z nich nie żyje, została zabita przez OMON i służby specjalne.

 – Łukaszenka sceptycznie ocenia pomysł Wilna utworzenia łańcucha solidarności. Chcąc zastraszyć, zorganizował ćwiczenia pod Grodnem.

– Aleksander Łukaszenka zawsze bał się ludzi. Nigdy im nie ufał. Ponieważ ich oszukiwał, manipulował nimi. I teraz on się boi ludzi. Każda forma przejawiania jedności go straszy. To jego sen koszmarny, którego na wszelkie możliwe sposoby próbuje uniknąć. Mam nadzieję, że to, co widzieliśmy w niedzielę w Mińsku, a prawdopodobnie 500 tys. osób wyszło na ulice, by jednogłośnie wyrazić swoje zdanie, dopiero początek. I że 23 sierpnia łańcuch solidarności powstanie nie tylko na Litwie, ale też na Ukrainie, bo chciałoby się większej inicjatywy ze strony ukraińskiej. Mam nadzieję, że ten żywy łańcuch obejmie też  i całą Białoruś i że w najbliższym czasie na Białorusi zobaczymy tyle zmian, ile nie wyobrażaliśmy sobie przez ostatnie 30 lat. 

PODCASTY I GALERIE