• Litwa
  • 4 kwietnia, 2014 14:34

Akademia Polsko-Litewska: Polska powinna polonizować litewskich Polaków

Wczoraj w ramach międzynarodowego spotkania „Akademia Polsko-Litewska” odbyły się dwie dyskusje dotyczące relacji z Polską.

Antoni Radczenko
Akademia Polsko-Litewska: Polska powinna polonizować litewskich Polaków

Fot. Antoni Radczenko

Pierwsza dotyczyła 20-lecia podpisania Traktatu polsko-litewskiego. Litewski dyplomata i historyk Vytautas Plečkaitis, który pracował jeszcze nad Traktatem sądzi, że na przeszkodzie w normalizacji stosunków z Polską stoi elementarny brak wiedzy. „W 1988 r. w Wilnie można było kupić „Życie Warszawy”, natomiast obecnie nasi obywatele nie mają skąd czerpać informacji o Polsce, stąd skupiają się na mediach rosyjskojęzycznych. Brak katedry Polonistyki na Uniwersytecie Wileńskim powoduje spadek liczby osób, które dobrze znałyby język polski. W programach szkół litewskich nie ma nauczania języka polskiego. Zadaniem jest również podniesienie poziomu polskiej społeczności na Litwie“ – powiedział V. Plečkaitis. Dyplomata dodał, że pochodzi on z tego pokolenia, które poznawało świat przy pomocy języka polskiego.

Polityka małych kroków

Były minister sprawiedliwości, a obecnie poseł na Sejm Remigijus Šimašius podkreślił, że relacje polsko-litewskie są dobre jak nigdy dotąd. Jako argumentu polityk użył pojednanie weteranów AK i żołnierzy Plechavičiusa. Oczywiście, jest jeszcze sporo do zrobienia. R. Šimašius propagował politykę „małych kroków”. „Dzień przed głosowaniem w sprawie projektu Ustawy o pisowni imion i nazwisk (8 kwietnia 2010 ustawa nie przeszła w litewskim Sejmie – przyp. red.) zadzwoniłem do lidera socdemów A. Butkevičiusa z pytaniem, czy nic się nie zmieniło i czy jutro wszyscy z jego partii głosują „za”. Polityk zapewnił, że całe jego ugrupowanie poprze złożony przez koalicję projekt. W dniu głosowania jedynie socjaldemokrata G. Kirkilas zagłosował za przyjęciem projektu, reszta członków partii wyszła z sali albo wstrzymała się od głosu. Podobnie zachowali się konserwatyści” – przypomniał wydarzenia sprzed kilku lat litewski polityk. Były minister dodał, że w dużym stopniu nasze problemy są na rękę rosyjskim, litewskim i polskim nacjonalistom.

Główną przyczyną złych relacji polsko-litewskich jest Tomaszewski. Jego działania budzą niepokój i brak zaufania

Były doradca premiera Andriusa Kubiliusa i konserwatysta Jonas Survila uważa, że największą przyczyną niezgody jest osoba Waldemara Tomaszewskiego.

„Główną przyczyną złych relacji polsko-litewskich jest Tomaszewski. Jego działania budzą niepokój i brak zaufania. Na polską mniejszość na Litwie wpływ ma rosyjska propaganda” – podkreślił konserwatysta. Normalizować sytuację były doradca chce poprzez akcje społeczne typu „Litwa kocha Polskę”, której jest inicjatorem.

Wina litewskich polityków

Ze słowami J. Survily nie zgodził się V. Plečkaitis. „Nie przeceniałbym roli Waldemara Tomaszewskiego. Wina leży po stronie litewskich polityków, którzy za mało pracują z polską mniejszością na Wileńszczyźnie. Nikt nigdy nie udowodnił żadnych powiązań AWPL z Kremlem. W obliczu zaś rzeczywistego zagrożenia, to Polacy są naszymi sprzymierzeńcami. My nie jesteśmy tak ważni dla Polski, jak Polska jest ważna dla nas“ – oświadczył dyplomata. V. Plečkaitis dodał, że władze Litwy bardzo często traktują polską mniejszość, jako obywateli innego kraju.

Z kolei R. Šimašius zaznaczył, że problem z nazwiskami ma być rozwiązany, ponieważ do tego zobowiązuje Traktat polsko-litewski. „Znając mentalność Litwina – gdy okazuje się, że jest to problem związany z zobowiązaniem wobec Polski, pojawia się niechęć do pozytywnego załatwienia sprawy. Nikt nie bierze pod uwagę faktu, że nie jest to problem polskiej mniejszości, lecz problem Litwinek, których coraz więcej zawiera małżeństwa z obcokrajowcami i chce mieć nazwisko tożsame z nazwiskiem męża i dzieci. Pozwoliliśmy na to, że problem nazwisk stał się problemem Polaków, nie Litwinów“ – podkreślił polityk.

Polonizacja Polaków?

Następnie odbyła się kolejna dyskusja pt. „Czynnik rosyjski w stosunkach polsko-litewskich”. Politolog V. Jurkonis zarzucił Polsce, że bardzo często w polityce dotyczącej Partnerstwa Wschodniego przecenia swoją rolę. „W jaki sposób Polska może być przykładem współpracy wschodniej, jeżeli przy każdej okazji demonstruje swoją siłę? Korzystne w kontekście współpracy byłoby złagodzenie przez Polskę swojego wizerunku „siły” i prezentowanie podejścia „współpracy”, a nie potrzeby ciągłego konkurowania” – powiedział V. Jurkonis. Zdaniem politologa, lepiej by było, aby Polska prezentowała bardziej skromne podejście przy ocenie swoich osiągnięć.

Receptą Polski na mniejszość polską na Litwie powinna stać się jej „polonizacja”

Z kolei Nerijus Maliukevičius powiedział, że polska mniejszość na Litwie jest bardzo prorosyjska i w dużym stopniu wina leży po stronie AWPL. „Jeżeli Polska, jako geopolityczny lider dołożyłaby większych starań w kwestii przybliżenia polskiej mniejszości do kręgu tożsamości zachodniej, byłoby to niezmiernie korzystne dla Litwy. Polska w swoich inicjatywach w tej mierze powinna omijać AWPL, lider której W. Tomaszewski jest wybitnie prorosyjski i prokremlowski. Zwłaszcza to dotyczy okresu przedwyborczego. Receptą Polski na mniejszość polską na Litwie powinna stać się jej „polonizacja”. Błędem strategii Polski jest używanie AWPL jako medium w dotarciu do przedstawicieli mniejszości” – określił litewski naukowiec. Powołując się na badania opinii publicznej N. Maliukevičius zaznaczył, że tylko 33 proc. miejscowych Polaków i Rosjan nie widzi zagrożenia ze strony Rosji. Politolog w swych wywodach posunął się do tego, że stwierdził: „Przedstawiciele polskiej mniejszości twierdzą, że w czasach radzieckich lepiej im się żyło niż teraz w niepodległej Litwie, ale nie pamiętają, że wówczas nie było polskich szkół”. Przeciwko takiemu stwierdzeniu zaprotestowali studenci z Polski.

Więcej Polski na Wileńszczyźnie

„Powinno być więcej Polski na Wileńszczyźnie, ale pod względem inwestycji, rozwijania gospodarki. Natomiast obecnie jest podnoszony tylko jeden temat, to są prawa językowe mniejszości, które budzą wiele emocji, a są problemem drugorzędnym. Polska powinna wejść na Wileńszczyznę z polską prasą i polską telewizją” – podsumował dyskusję V. Jurkonis.

W tegorocznej Akademii weźmie udział około 20 studentów z Litwy i Polski. Spotkania potrwają od 3 do 6 kwietnia. W tym roku organizatorzy nie zamierzają ograniczyć się do wykładów i dyskusji w audytoriach uniwersyteckich, przewidziane są także wyjazdy w teren. Uczestnicy odwiedzą Dziewieniszki, Soleczniki oraz Turgiele.

Organizatorem przedsięwzięcia jest Stowarzyszenie Studentów „RePublica” Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UW, partnerem projektu jest Instytut Polski w Wilnie.

Poprzednia relacja.

PODCASTY I GALERIE