Zjednoczeni sztuką- Krzysztof Pastor

"Jak ludzie przychodzą do teatru i gaśnie światło, jesteśmy tą sztuką zjednoczeni, jesteśmy razem, nie ma żadnych podziałów" - myślami o teatrze, który leczy społeczeństwo” – swoimi myślami dzieli się polski choreograf Krzystof Pastor. Chociaż nie jest już kierownikiem baletu w Litewskim Narodowym Teatrze Opery i Baletu, to w Wilnie nadal czuje się jak w domu, a jego nazwisko wciąż przyciąga entuzjastów sztuki tańca. W podcaście choreograf opowiedział o jednoaktowym balecie "Roziskrzona Noc", którego przeniesioną premierę zobaczymy jesienią. 1,2,3 lipca twórczość Krzysztofa Pastora zobaczymy na festiwalu LNOBT OPEN

Izabela Chorościn
Zjednoczeni sztuką- Krzysztof Pastor

Krzysztof Pastor. Fot. LNTOB

– Litwa nie jest Panu obcym krajem. Był pan tu dyrektorem artystycznym Litewskiego Baletu Narodowego. Jakie to uczucie przyjechać znowu do Wilna?

– Zawsze z przyjemnością tu przyjeżdżam, bardzo lubię Wilno, to jest piękne miasto i też ma klimat bardzo przyjemny. Czuję się tutaj jak w domu. Bardzo też lubię Litwinów. Mam wielu przyjaciół i spotykam się zawsze z takim przyjaznym nastawieniem. A dyrektorem byłem tutaj dziewięć lat, więc to długi okres czasu.

– Naprawdę długo. Jak wspomina Pan te lata, które tu spędził?

– Przede wszystkim muszę powiedzieć, że zostałem zaproszony przez Pana Gintautasa Kėvišasa, który był wtedy dyrektorem generalnym tutaj i który to właściwie uzgodnił, to z dyrektorem Teatru Wielkiego w Warszawie – Waldemarem Dąbrowskim zanim, dotarli do mnie z taką propozycją. Na pewno wiele rzeczy udało się zrobić przez dziewięć lat z tego jestem bardzo zadowolony, dumny. nie tylko „Kūrybinis impulsas“, bo o tym najczęściej się mówi, ale nie tylko to. Wystawiliśmy sporo baletów. Wystawiliśmy kilka moich baletów. Martynas Rimeikis, który teraz pełni funkcje dyrektora baletu, zaczynał w pewnym sensie pod moją dyrekcją.

-Właśnie tutaj chciałam zapytać o Martynasa. Przejął właśnie obowiązki, które kiedyś pełnił Pan. Jak Pan ocenia pracę Martynasa. Jak Pan widzi go na tym stanowisku, które Pan takl dobrze zna?

– Sytuacja nie jest łatwa, bo pamiętajmy, że pierwszy rok jego dyrektorowania przypada na okres pandemii. Więc to dla nas wszystkich to jest bardzo trudna sytuacja, na całym świecie, ale dla tancerzy, dla zespołów baletowych jest w tym sensie być może wyjątkowo trudna. Więc to na pewno nie jest dla niego łatwy rok. Ale widzę, że zabrał się do dzieła z energią, na pewno da sobie radę, jestem o tym przekonany.

– Cel, który tu Pana sprowadza jest premiera baletu, na podstawie utworu Arnolda Schönberga ”Roziskrzona noc“ proszę opowiedzieć skąd w ogóle pomysł na ten balet?

-To jest związane z Gintautasem Kėvišasem, z którym kiedyś rozmawialiśmy, on oczywiście ma dużą wiedzę na temat muzyki. Przy tej rozmowie była chyba jego żona i moja żona, akurat tak się złożyło. To było prywatne spotkanie, ale rozmawialiśmy o muzyce, nawet nie o tańcu być może, ale o muzyce. Na pewno ta ”Roziskrzona noc“, czyli “Verklärte Nacht” to jest taki ładny niemiecki tytuł. Nazwa tego utworu wybrzmiała jako jeden z takich przepięknych utworów, takich dosyć oryginalnych i bardzo wiele znaczących dla świata muzyki. Żona Gintautasa – Rūta, spytała się czy nie byłbym zainteresowany. Ja kiedyś w młodości, bardzo, bardzo, bardzo dawno temu chyba na początku jeszcze mojej kariery jako tancerza, tańczyłem jedną z wersji “Verklarte Nacht” i oczywiście ta muzyka jest mi bardzo bliska i ten pomysł mi się spodobał i właściwie tak to się zaczęło. Premiera oczywiście była odkładana ze względu na pandemię i po prostu trzeba było znaleźć miejsce w repertuarze, żeby ten balet wystawić.

Pozwoli Pan, że zacytuję fragment utworu, po polsku: “Noszę dziecko, nie Twoje, //idę w grzechu obok Ciebie.// Dopuściłam się na sobie czynów nierządnych.// Już nie wierzyłam w szczęście, a miałam ogromną potrzebę …”. Po tych słowach odnoszę wrażenie, że podstawowym tematem, motywem tego baletu będzie między innymi motyw zdrady. Czy ja się mylę, czy jak to będzie?

– Wie Pani, to jest skomplikowane nieco. Bo ta para, ta kobieta, która to mówi, ona spotyka się z kochankiem, swoim kochankiem. I ona mówi kochankowi, że jest w ciąży, ale jest w ciąży ze swoim mężem. Więc według jednych to nie byłaby zdrada. Ona natomiast uważa, że to była zdrada, dlatego, że ona zaszła w ciążę z mężem i później, ponieważ nie wierzyła w swoje szczęście, a chciała mieć dziecko. Na koniec to ostatnie słowa, które padają, że odczuwała potrzebę nie samego faktu zachodzenia w ciążę, tylko właśnie żeby mieć dziecko. I później spotkała tego mężczyznę, kochanka, z którym widzi, że może znaleźć szczęście i tam w dalszej części tego wiersza, bardzo pięknego jest właściwie, to że ten mężczyzna akceptuje to dziecko, przyszłe dziecko jako swoje własne. To też jest w jakiś sposób takie dopełnienie ich miłości, więc ten balet będzie na pewno zainspirowany tym wierszem. Arnold Schönberg kompozytor muzyki był też zainspirowany. To były czasy kiedy wielu kompozytorów pisało muzykę programową. Schönberg właśnie był zainspirowany wierszem tego Ricarda Technela. Sam napisał nawet kilka słów do tego poety, że jego wiersze odmieniły jego twórczość. To było jeszcze w czasach tych, gdy Schönberg, który jest właściwie znany z tego, że stworzył taki system muzyki opierającej się nie na ośmiu nutach, tylko na dwunastu dla mnie bardzo interesujące to jest, a ta muzyka jest jeszcze bardziej taka powiedzałbym postromantyczna. To był taki okres, kiedy właściwie właśnie pisarze, poeci, odrzucali ten okres romantyczny. Mówili o rzeczach takich taboo w sposób otwarty. Na przykład ten wiersz jest czymś takim, o skandalu pewnym, ale mówi w sposób otwarty, że trzeba mówić, trzeba używać słów, opisywać to otwarcie, mówić o różnych relacjach międzyldzkich.

Żyjemy teraz w dobie pandemii i już prawie każdy się znudził tym okresem, tą sytuacją na świecie. Jednak to zdarzenie nie zostanie bez śladu w naszym całym życiu. Wiele badań i sytuacji pokazuje, że ludzie w związku z lockdownem, z tą sytuacją zaczęli częściej się kłócić i między innymi rozwodzić i czy przez swoją sztukę, przez ten balet chce Pan pokazać też ludzkie wady między innymi w tym naszym świecie pandemii, w okresie nowym dla nas wszystkich. Jak to jest?

– Nie. Nie mam takiego zamiaru, rzeczywiście to jest na pewno ten okres pandemii będzie miał wpływ na wielu twórców. Ja szczerze mówiąc nie zamierzam, przynajmniej na razie, nie zamierzam w ogóle inspirować się tym okresem zamknięcia. Nie chcę robić małych przestrzeni, czy ludzi zamkniętych w jakichś pomieszczeniach. Na pewno tak będzie i to jakby normalne zjawisko. Natomiast ja, po prostu chcę zrobić coś, co w jakiś sposób jest naturalne.

– Kiedy możemy się spodziewać premiery?

– Premiera, jeżeli się nie mylę, jest w końcu października, dwudziestego szóstego, ale to jeszcze do potwierdzenia i mam nadzieję, że już do tego czasu nic nam nie zakłóci tych przygotowań, tych planów.

– Panie Krzysztofie, jest Pan tutaj częścią tego wszystkiego i jako człowiek sztuki, jako czlowiek-twórca, jak Pan może zachęcić i powiedzieć dlaczego warto przyjść, nie tylko na Pana premierę, na którą już z niecierpliwością czekamy, ale i w ogóle na przedstawienie, do teatru, na balet, na operę?

– Wie Pani to jest taka dosyć trudna rzecz, bo przyjście do teatru w pewnym stopniu musi wpływać z wewnętrznej potrzeby. Uważam, że w Wilnie publiczność baletowa jest bardzo, bardzo dobra, bardzo fajna, taka lubiąca zespół baletowy. Naprawdę to się odczuwa, ale ja też często o tym myślę, dlaczego warto. Wydaje mi się, nasze społeczeństwa są bardzo podzielone i na pewno tak jest w Polsce. Co mówię z wielkim żalem, chciałbym, żeby te różnice istniały, to jest chyba dobrze, żeby one istniały, ale żebyśmy nie byli tak podzieleni, tak skłóceni. Natomiast jak ludzie przychodzą do teatru i gaśnie światło, słyszymy muzykę. Akurat w tym wypadku, to jest moim zadaniem, tak mocna i piękna muzyka. I wtedy, wie Pani każdy ma oczywiście możliwość inaczej sobie interpretować to co widzi, ale jakoś jesteśmy tą sztuką na te dwie godziny, czy ile tam trwa przedstawienie, jesteśmy zjednoczeni, jesteśmy razem. Nie ma żadnych podziałów. Jest jakaś jedność i myślę, że to jest bardzo ważne i to jest jedna rzecz. No i takie obcowanie z tym duchowym pięknem jest czymś bardzo wartościowym, nasze życie jest lepsze, idziemy spotykamy innych ludzi, idziemy na zakupy, czy może jesteśmy bardziej życzliwi, może uśmiechamy się. Zupełnie nie analizując tego, tylko po prostu tak jest, że jesteśmy, że mamy pewny stopień uniesienia i takiego zadowolenia i nadziei, więc to wszystko myślę, że to można wynieść z obcowania ze sztuką generalnie.

– Dziękuję bardzo Panu za rozmowę, mamy nadzieję, że ten nastrój jeszcze będzie jesienią nam towarzyszył i spotkamy się już, mam nadzieję, na premierze.

– Dziękuje bardzo.

Podcast w całości można odsluchać na oficjalnej stronie Narodowego Teatru Opery i Baletu w Youtubie.

PODCASTY I GALERIE