Wilno odzyskane!

W Wielką Sobotę z rana na ulicach Wilna pojawiła się polska kawaleria ppłk. Władysława Beliny – Prażmowskiego, a w Wielkanoc do prastarej stolicy Gedyminowiczów oraz Jagiellonów przybył Naczelnik Państwa i Wódz Naczelny Józef Piłsudski. 20 kwietnia Wilno zostało ostatecznie wyzwolone spod okupacji bolszewickiej.

Tomasz Bożerocki
Wilno odzyskane!

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Operacja wileńska

Plan militarny odzyskania Wilna powstał w lutym 1919 roku. Zakładano utworzenie i wykorzystanie pięciu zgrupowań: samodzielnej grupy kawalerii przeznaczonej do rajdu na Wilno ppłk. Władysława Beliny-Prażmowskiego; grupy piechoty (część 2 DPLeg.) gen. Edwarda Śmigłego-Rydza; zgrupowania gen. Józefa Lasockiego (cel – Lida); grupy gen. Adama Mokrzeckiego (cel Nowogródek i Baranowicze); grupy Zaniemeńskiej płk. Stanisława Rawicza-Dziewulskiego (cel – osłona). Grupy operacyjne w kwietniu osiągnęły stan gotowości do planowanej operacji wileńskiej.

16 kwietnia 1919 roku rozpoczęła się operacja wileńska, którą dowodził J. Piłsudski. Jej celem było zdobycie nie tylko Wilna, lecz też wyzwolenie Lidy, Nowogródka oraz Baranowicz. Operacji tej towarzyszył wielki chaos. Brakowało konsekwencji Naczelnego Wodza w realizacji podjętych działań, które zmieniano jak obrazki w kalejdoskopie. Także samowola ppłk. W. Beliny – Prażmowskiego mogła mieć negatywny skutek dla całej operacji wileńskiej.

Początek akcji opisał ówczesny szef sztabu grupy kawalerii, mjr. Tadeusz Piskor: „Chłodny deszcz mżył i ciemno jeszcze było zupełnie, gdy szwadrony wynurzały się ze swoich miejsc noclegowych, należało bowiem jeszcze przebyć 10 do 12 km na miejsce zbiórki do Myta.

Zakładanych pozycji wyjściowych kawaleria ppłk. W. Beliny – Prażmowskiego nie osiągnęła, zresztą w tym też była wina opóźnienia transportów z zaopatrzeniem. Bez potrzebnej żywności i furażu nie było możliwości realizacji założeń operacji. Piechota gen. E. Śmigłego – Rydza też notowała opóźnienie. Także nie udało się zdobyć Lidy. Dlatego wieczorem 16 kwietnia zapadła decyzja zatrzymania natarcia na Wilno aż do czasu opanowania Lidy. Rozkaz ten albo dotarł z opóźnieniem, albo w ogóle nie dotarł do nacierających oddziałów.

Ppłk. W. Belina – Prażmowski nie otrzymał na czas rozkazu wstrzymania marszu, ale z braku furażu samowolnie zarządził przerwę. Ponieważ nie doczekano się transportu z zaopatrzeniem, zarekwirowano owies u miejscowej ludności i przystąpiono do realizacji działań przewidzianych dla kawalerii w operacji wileńskiej. Ostatecznie 18 kwietnia do ppłk W. Beliny – Prażmowskiego dotarł opóźniony rozkaz J. Piłsudskiego o wstrzymaniu działań w kierunku Wilna oraz informację, że piechota gen. E. Śmigłego – Rydz nie może wesprzeć ataku kawalerii na Wilno. Bez względu na to ppłk. W. Belina – Prażmowski zadecydował 19 kwietnia uderzać samodzielnie na Wilno.

Atak na Wilno rozpoczął się rano 19 kwietnia. Zakładano opanowanie dworca kolejowego i przygotowanie transportu kolejowego do podwiezienia piechoty. Także planowano przerwać połączenie kolejowe z Kownem. Po zajęciu dworca planowano przystąpić do zajmowania kolejnych części miasta.

Atak, rozpoczęty o 3.30, został uwieńczony pierwszym sukcesem o 5 nad ranem, gdy został opanowany dworzec kolejowy, zresztą w tej części miasta bolszewicy nie stawili znacznego oporu. Można w ogóle stwierdzić, że bolszewicy nie oczekiwali tak niekonwencjonalnego uderzenia na Wilno, czyli przystąpienia do ataku na Wilno, zanim nie nastąpiły zmiany na innych odcinkach frontu. Dlatego kolejne dzielnice miasta zajmowano ze względną łatwością.

Zaskoczenie trwało do południa i dopiero za placem Katedralnym bolszewicy usiłowali stworzyć jakąś linię obrony. Wieczorem 19 kwietnia walki trwały na linii skrzyżowania ulic Niemieckiej, Trockiej i Wileńskiej oraz w okolicach placu Katedralnego. W zaciętych walkach ulicznych wyróżnił się oddział por. Gustawa Orlicz-Dreszera. Ważnym momentem tak naprawdę było zajęcie dworca kolejowego i stworzenia możliwości otrzymania wsparcia drogą kolejową oraz sukcesy na innych odcinkach frontu, czyli zajęcie Lidy oraz Baranowicz. Dzięki temu w nocy z 19 na 20 kwietnia do Wilna przybył pierwszy pociąg ze wsparciem. Następnego dnia do walki przystąpił oddział piechoty kpt. Władysława Złom-Langnera w liczbie około 1000 żołnierzy.

Późnym popołudniem 20 kwietnia 1919 roku Wilno można było uznać za zdobyte. Dzień później na miejsce przybył Józef Piłsudski, a wieść o triumfie została niezwykle entuzjastycznie przyjęta nie tylko wśród mieszkańców Wilna, ale też w całej Polsce.

Odezwa do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego

W oswobodzonym od bolszewików Wilnie, J. Piłsudski wydał odezwę „Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego”. Odezwa została wydrukowana nie tylko po polsku i po litewsku, lecz też po białorusku i żydowsku. W odezwie było napisane:

Kraj Wasz od stu kilkudziesięciu lat nie zna swobody, uciskany przez wrogą przemoc rosyjską, niemiecką, bolszewicką, – przemoc, która, nie pytając ludności, narzucała jej obce wzory postępowania, krępujące wolę, często łamiące życie.

Ten stan ciągłej niewoli, dobrze mi znanej osobiście, jako urodzonemu na tej nieszczęśliwej ziemi, raz nareszcie musi być zniesiony i raz wreszcie na tej ziemi, jakby przez Boga zapomnianej, musi zapanować swoboda i prawo wolnego niczem nie skrępowanego wypowiedzenia się o dążeniach i potrzebach.

Wojsko Polskie, które ze sobą przyprowadziłem dla wyrzucenia panowania gwałtu i przemocy, dla zniesienia rządów krajem wbrew woli ludności, wojsko niesie Wam wszystkim wolność i swobodę.

Chcę dać Wam możność rozwiązania spraw wewnętrznych, narodowościowych i wyznaniowych, tak, jak sami tego sobie życzyć będziecie, bez jakiegokolwiek gwałtu lub ucisku ze strony Polski.

Dlatego to, pomimo, że na Waszej ziemi grzmią jeszcze działa i krew się leje, nie wprowadzam zarządu wojskowego, lecz cywilny, do którego powoływać będę ludzi miejscowych, synów tej ziemi.

Zadaniem takiego zarządu cywilnego będzie:

1. Ułatwienie ludności wypowiedzenia się co do losu i potrzeb przez swobodnie wybranych przedstawicieli. Wybory te odbędą się na podstawie tajnego, powszechnego, bezpośredniego, bez różnicy płci głosowania.

2. Danie potrzebującym pomocy w żywności, poparcie pracy wytwórczej, zapewnienie ładu i spokoju.

3. Otoczenie opieką wszystkich, nie czyniąc różnicy z powodu wyznania lub narodowości.

Na czele zarządu postawiłem Jerzego Osmółowskiego, do którego bezpośrednio lub do ludzi, przez niego wyznaczonych, zwracajcie się otwarcie i szczerze we wszelkiej potrzebie i sprawach, które Was bolą i obchodzą”.

Wspomnienia Juliusza Kaden-Bendrowskiego

Wiadomości nadchodzące z Wilna nikomu nie dają spokoju! Ułani wpadli do miasta i biją się. Coś niezwykłego wyprawia się w każdym sercu żołnierskim.

Mam uparte, może dziecinne wrażenie, jakbyśmy tym starym murom, sławnym miejscom… Jakbyśmy samemu Mickiewiczowi dziękowali teraz tak po prostu i dzielnie za cały romantyzm. Za wszystkie strofki, za wdzięk wszystkich słów, które na wieki kołyszą czarem te miejsca, móc odpowiedzieć zwycięstwem!

Już pojechała podpierać kawalerię w Wilnie piechota Śmigłego. Pojechała rosyjskim wojskowym pociągiem, który ze stacji wileńskiej odesłał major Brzozowski. Parę godzin temu siedzieli w tych wagonach bolszewicy, którzy szli z odsieczą pod Lidę.

Ułani wloką armaty po ulicach i strzelają z nich sto kroków. Obrona bardzo zażarta. Ludność polska przystała do wojska. Przez Ostrą Bramę wpadł na czele konnych szwoleżerów major Dreszer, major Zaruski z bagnetem w ręku sunie ulicą Dominikańską.

Bitwa na fali burzliwej wynosi drogie, bolesne nazwy miejsc, gmachów, o których czytało się na tylu stronicach polskiego romantyzmu. Jakieś ognie biją w skroń, niewysłowiona radość kwili w piersiach, że oto miejsce pokuty i żalu staje się nazwą nowej sławy.

Mamy nocować w Woronowie.

Znów przychodzi sztafeta do Naczelnego Wodza, że nie w Bastunach, nie w Woronowie, że będziemy nocować w Biniakoniach.

Biegniemy na stację, aby tu spotkać pociąg z Naczelnikiem.

Stacyjka położona w lesie. Przy aparacie kilku telefonistów z karabinami przez plecy. Dobijają się o jakieś połączenie, klną straszliwie.

Skądś z linii odpowiada im systematycznie jakiś Poznańczyk, grzmiąc pracowicie w aparat: – Hallo! Gudy, Tu Gudy! Hallo! Hallo! Gudy! Tu Gudy…

Żeby cię pokręciło z tymi Gudami.

Wieczór zapada, czerwony mrok przenika drogi, lasy, szum gęstych sosen płynie niewstrzymanym głosem.

Zajeżdża pociąg. Z okien wychylają się nasi żołnierze, przy lokomotywie karabiny maszynowe. Wszystkie przedziały tętnią orężem. Na szerokich rosyjskich wozach wypisane pośpiesznie kredą:

Pierwszy pociąg polski z Warszawy do Wilna!

Piłsudski stoi w drzwiach wagonu. Twarz jego objęta jest zorzą walki, policzki płoną gęstym rumieńcem, natężone źrenice straciły kolor łagodny, biją rzęsistym światłem.

Postój. Na coś się jeszcze czeka.

Naczelny Wódz wyskoczył z wagonu i wraz wysypuje się za nim z pociągu pluton młodych żołnierzy-skautów. To jest właśnie osłona Dowódcy.

Nic piękniejszego, jak w ciemnych, aż brązowych skłonach zachodu ów wielki lew, za którym, niby gromadka bujnych szczeniąt, bieży i zagania sprawny plutonu skautów.

[…]

Po południu, w drugie święto Wielkiej Nocy, jedziemy do Wilna. Mijamy transport rannych i jakieś plutony cywilów, którzy przy torze wartę sprawują. Widać już z daleka wyniosłe czoło Polskich Aten widać coraz wyraźniej żłobiny ulic i wyniosłości pałaców.

Teraz przedmieście.

Wszyscy oficerowie przy oknach.

Piłsudski w płaszczu, w czapce i rękawiczkach, jakby w tej chwili zeskoczyć miał z wagonu.

Dziecinna pycha ogarnia żołnierzy: tę wielką stację (bo już echa naszego pociągu łomocą wśród zabudowań), szyny, sapiące lokomotywy, wszystkie bloki i zwrotnice i tyle kościołów i tyle domów – to wszystko wziął ich oręż. Wjeżdżamy na dworzec, orkiestra gra „Jeszcze Polska nie zginęła”. Czarno od ludzi, wstrzymanych szarą, prostą sztabą kompanii honorowej. Na skrzydle panowie oficerowie z generałem Śmigłym na czele.

Oficery przysięgłe, wypróbowane w tysiącu ogni, w tysiącu wojennych przebojów. Stoją jak mur, tylko to bractwo szczęki silnie zwiera, żeby nie dać poznać po sobie wzruszenia, nie dać poznać tej szalonej radości, jaka rozsadza piersi.

Oto ci najlepsi uczniowie, którzy przyjęli z Litwy wielkiego mistrza walki i terminowali u niego w Polsce przez długi czas bezsławnych lat, lat krwawych, powracają mu miasto jego młodości, zdobyte młodym orężem.

[…]

Wilno przyjęło nas, w ubóstwie bezgranicznym i w zniszczeniu, zaprawdę wszystkim, co jest w tym mieście wieczne: pięknością starych murów i miłością serc. Jeszcze nie szedł żołnierz polski w takim blasku, w jakim szedł tymi ulicami, objęty błogosławieństwem mieszkańców.

Zaraz następnego dnia po zwycięstwie jęły się zbierać delegacje cechów, stanów, powiatów i ziem okolicznych. Było coś nigdy nie zapomnianego w ruchu i w słowie tych ludzi: bo to były nie tylko słowa wdzięcznej radości… bo mowy, które głosili ci ludzie, okrutnie doświadczeni, szczęśliwie uwolnieni, były rachunkiem sumienia, prostą, gorącą spowiedzią z walk i z wiary i z prób najcięższych.

[…]

A gdy po uroczystym nabożeństwie przed Ostrą Bramą przemówił do szarych zastępów wojska i do rzesz tysiącznych kaznodzieja, zwycięskiego Wodza opiece boskiej zalecając, rozległ się w tłumie głos, jak kiedy wezbranym strumieniem lodowe kry bija o się i dzwonią. Tak wielki wybuchł płacz oswobodzenia i wdzięczności.

Po nabożeństwie ruszyliśmy automobilami w dół, potem zaś w boczną ulicę. Wóz Piłsudskiego zatrzymał się przed jakimś wielkim, mrocznym gmachem. Ciężką, rządową bramą weszliśmy w szare podwórze, na którym radośnie cierpliwie stare drzewo samotne.

– Pierwaja Wileńskaja Gimnazja – oznajmił nam Komendant.

Pobiegł szybko na górę, jak ktoś, kto doskonale zna cały rozkład budynku, trzeszcząc po korytarzu szablami.

[…]

Komendant wziął któregoś z oficerów za guzik od płaszcza. Stoimy przy drzwiach tej kancelarii dyrektorskiej, głos Piłsudskiego głęboki i radosny niesie się daleko po pustym korytarzu.

– Bo trzeba wam wiedzieć, że w drugiej klasie stworzyłem pierwsze tajne zgromadzenie, skierowane przeciw przeciąganiu nauki poza głos dzwonka.

Idziemy dalej, szable skrzeczą na kamieniach posadzki, idziemy spieszną wojskową gromadą.

– A tu karcer. – Piłsudski znów przystanął, jak człowiek na zapomnianej już prawie drodze odnajdujący dawne, nigdy nie zapomniane wspomnienia. – Tu w trzeciej klasie siedziałem pierwszy raz za „polskij jazyk”. Gdzież ta klasa?

Otwarł nagle drzwi izby gimnazjalnej, a my razem z nim stanęliśmy u wejścia, zdumieni…

Jakby się tu spełnia dowodnie przykładna opowieść o niezłomnej drodze i czynach owocujących. Na tablicy tej klasy, w której Naczelny Wódz siedział za „polskij jazyk”, stało wypisane niewprawną ręką młodego kwatermistrza:

WOJSKO POLSKIE

5 PUŁK PIECHOTY LEGIONÓW

KOMPANIA…

Postscriptum

Michał Romer w swoim dzienniku zaznaczył, że na spotkaniu z J. Piłsudskim, które miało miejsce w mieszkaniu Aleksandra Prystora (według innych źródeł spotkanie odbyło się w Belwederze) 6 kwietnia, J. Piłsudski zapowiedział, że Wilno zostanie wyzwolone z rąk bolszewickich najpóźniej 19 kwietnia, czyli w Wielką Sobotę. Naczelnik zapowiedział, że po wkroczeniu do Wilna wyda odezwę do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego, w której to zapowie powołanie wspólnego polsko – litewskiego państwa.

Wówczas to J. Piłsudski wyznał, że klucz do wspólnego polsko – litewskiego państwa tkwi w Litwie oraz pozycji Litwinów wobec takiego wspólnego państwa. Jeżeli Litwini nie poprą idei, to wówczas wygra pomysł podzielenia i imperialistycznego przyłączenia do Polski Wilna oraz katolickich ziem białoruskich. Wiadomo, idea federacyjna nie otrzymała poparcia, ponieważ Litwini nie chcieli zrezygnować z idei własnego, samodzielnego państwa narodowego. Chociaż J. Piłsudski wyznawał, że był przeciwnikiem siłowego rozwiązania sprawy litewskiej, ponieważ był przekonany, że zagubi jego plany federacyjne. Ostatecznie wybrano te rozwiązanie, które zrealizowano rękoma gen. Lucjana Żeligowskiego oraz jego żołnierzy. Jednak z punktu widzenia wojny z bolszewikami zajęcia Wilna w kwietniu 1919 r. była chociaż i chaotyczną akcją, ale udaną akcją. Zakończyła ona pierwszą okupację bolszewicką.

Na podstawie:

ROMERIS, Mykolas. Dienoraštis: 1918 m. birželio 13-oji – 1919 m. birželio 20-oji. Vilnius 2007.

KADEN-BANDROWSKI, Juliusz. Wyprawa Wileńska. Lwów 1938.

WYSZCZELSKI, Lech. Mińsk 1919. Warszawa 2017.

https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/95778,Wyprawa-wilenska-pierwsza-polska-operacja-zbrojna-podczas-wojny-polsko-bolszewic.html

https://dzieje.pl/aktualnosci/100-lat-temu-jozef-pilsudski-wyparl-z-wilna-bolszewikow

https://nowahistoria.interia.pl/kartka-z-kalendarza/news-19-kwietnia-1919-r-polskie-wojsko-zajmuje-wilno,nId,1719000

https://przegladbaltycki.pl/10856,ofensywa-wilenska-rocznica-zajecia-wilna-w-czasie-wojny-polsko-bolszewickiej.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Odezwa_do_mieszka%C5%84c%C3%B3w_by%C5%82ego_Wielkiego_Ksi%C4%99stwa_Litewskiego#/media/Plik:MWP_Pilsudski_odezwa.JPG

https://polona.pl/item/marszalek-jozef-pilsudski-w-wilnie-i-na-wilenszczyznie-wypisy,NzUxODgyMzA/6/#item

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/5915555

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/5962076

PODCASTY I GALERIE