Kultura i Historia
Ewelina Mokrzecka

„Użyliśmy swojej fantazji”. Sztuka „Lilie” w Wilnie

Zabójstwo biskupa, morderstwo w szlacheckim dworze i niewidzialna nić między Kresami a Wawelem – wszystko to będzie można zobaczyć w najbliższą sobotę, z okazji obchodów 100. Rocznicy Teatru na Pohulance. Polski Teatr w Wilnie wystawi sztukę ,,Lilie“ Ludwika Hieronima Morstina. O spektaklu i życiu teatralnym rozmawiamy z reżyserką Ireną Litwinowicz oraz inscenizatorką przedstawienia Inką Dowlasz.

Ewelina Mokrzecka: Skąd pomysł na wystawienie tak trudnego utworu?

Irena Litwinowicz: Sama myśl o wystawieniu tego spektaklu powstała 10 lat temu, podczas obchodów 90-lecia Teatru na Pohulance. Zagraliśmy wówczas urywek ,,Zagłoby’’, ale przecież ,,Lilie’’ były pierwszą sztuką, która została wystawiona na Pohulance.

Inka Dowlasz: „Lilie“ sto lat temu otwierały polską scenę na Pohulance. Więc naturalne jest, że Jubileusz sięga do początku. Świetnie napisany tekst, prawie zupełnie nieznany…

Mamy tu do czynienia z rozwinięciem szekspirowskiej metafory o tym, że są na świecie zjawiska, o których się nie śniło filozofom

Jeśli sztuka „Lilie” jest zapomniana, to może nie warto do niej sięgać?

Inka Dowlasz: Otóż wiele tekstów pięknych i ważnych ulega zapomnieniu. Ludwik Hieronim Morstin w swoich „Liliach”, które są rozbudowanym wątkiem Mickiewiczowskich „Lilii” szczególną estymą otoczył dwa cerkiewne dzwony, które nosiły imiona Świętych Pańskich Cyryla i Metodego. Dzwony maleńkiego kościółka na Kresach były połączone w niewidzialny sposób z dzwonami Wawelu. Kiedy w stolicy Królestwa te dzwony się odzywały, to inne rozsiane po rubieżach wpadały w rezonans. Mamy tu do czynienia z rozwinięciem szekspirowskiej metafory o tym, że są na świecie zjawiska, o których się nie śniło filozofom. Sztuka w piękny sposób opowiada o ludzkich namiętnościach, błędach a także o tym, że my ludzie jesteśmy połączeni ze sobą niewidzialnymi nićmi. Zbrodnia dokonana na biskupie Stanisławie na Skałce zatruwa powietrze, aż po Kresy Korony. W odległym szlacheckim dworze dochodzi również do morderstwa. Bogobojna kobieta podnosi miecz na swojego męża – zupełnie jak rozwścieczony król Bolesław na biskupa. Dzieje się to w tym samym czasie…

Z czym były największe trudności?

Irena Litwinowicz: Dla aktorów jest to z pewnością staropolski tekst, zmaganie się z tekstem. Ponadto do końca nie udała nam się rekonstrukcja scenografii, ponieważ mieliśmy zbyt mało materiałów o inscenizacji sprzed stu lat. ,,Lilie’’ grane były w Krakowie, Warszawie, Poznaniu i wszędzie pozostał po nich ślad, np. materiały prasowe, natomiast z Wilna nie udało się niczego zachować z premierowego pokazu. Użyliśmy zatem trochę swojej fantazji.

Sztuka w piękny sposób opowiada o ludzkich namiętnościach, błędach a także o tym, że my ludzie jesteśmy połączeni ze sobą niewidzialnymi nićmi

Jak się czujecie przed tak ważnym jubileuszowym występem?

Inka Dowlasz: Pracujemy bez wytchnienia. Dla mnie osobiście, poza oczywiście czcią wobec twórczości Juliusza Osterwy, który rozsławił Wileńską Redutę ta praca ma znaczenie wręcz symboliczne. Przed wojną, mój tata, jako uczeń Gimnazjum Zygmunta Augusta oglądał stojąc na jaskółce te wszystkie wielkie spektakle. A teraz ja, jako reżyser mogę w tym niezwykłym miejscu, z niezwykłym polskim zespołem – współpracować…

Pani Inko, czy to pierwsza Pani współpraca z Polskim Teatrem w Wilnie?

Inka Dowlasz: Nasza współpraca i przyjaźń już niebawem będzie miała swój jubileusz dziesięciolecia. Warsztaty, spotkania no i premiera mojego scenariusza „Pułapki miłości”.

Irena Litwinowicz: Tak, to są stare dzieje. Poznałyśmy się jakieś 25 lat temu. Byłam wtedy na spektaklu w Krakowie, po którym miało miejsce spotkanie. Wywiązała się rozmowa. Okazało się, że Inka szuka swoich krewnych na Litwie. Odwiedzałyśmy się, następnie Inka prowadziła warsztaty dla naszego teatru, więc zapoznał się z nią zespół, a wtedy już wiedziała, że może z nami pracować.

Inka Dowlasz: Spotkało mnie wielkie szczęście, że mogłam spotkać w pracy tak fantastycznie zdyscyplinowany zespól, wyćwiczonych zaprawionych w bojach aktorów Ireny Litwinowicz. Wracam tu za każdym razem, jak do domu. A właściwie, żyję na dwa domy, czyli pomiędzy Teatrem Ludowym w Nowej Hucie a Wilnem. Chętnie tu wracam.

Sztuka zostanie wystawiona w sobotę (25 października) o godz. 18.30 w Rosyjskim Teatrze Dramatycznym.

Irena Litwinowicz – reżyser, kierownik artystyczny Teatru Polskiego w Wilnie. W swoim dorobku ma wyreżyserowanych 12 sztuk, m.in. ,,Radcy pana Radcy”, ,,Gwałtu, co się dzieje!”, ,,Misterium Męki Pańskiej” i in.

Inka Dowlasz – reżyser, pedagog autorka granych na scenach scenariuszy m.in. „Toksyczni rodzice”, „Bici biją”, „Odlot”, „Wakacje w Holandii”, „ Elisabeth Waston – cichociemna”. Znana wileńskiej publiczności z ostatniej premiery Polskiego Teatru w Wilnie – „Pułapki miłości”.

 

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!