Traktat Ryski – zdrada Ukraińców oraz fiasko idei federacyjnej J. Piłsudskiego

„Granice Polski, te miejsca, gdzie ona się kończy, gdzie styka z innymi ziemiami, któż z nas umie je dziś wskazać bez omyłki? Myśmy prawie granic naszych zapomnieli! Kiedy mówimy ‘Polska, Polska’…, nie wiemy nawet, co to za obszar, gdzie się kończy, jak daleko sięgają w cztery strony te ziemie, które były dziedzictwem naszych ojców i stają się na nowo Polskim Państwem. Granice dawnej Rzeczypospolitej Polskiej przed stu z górą laty wsiąkły w dziedziny trzech obcych państw, zostały przez nie wessane i pożarte. Zrobili nasi wrogowie wszystko, aby zatracić ich ślad”. Te słowa Maria Dąbrowska zapisała w roku zawarcia w Rydze pokoju kończącego wojnę polsko-bolszewicką, pokoju, który wyznaczał granice niepodległej Polski.

Tomasz Bożerocki
Traktat Ryski – zdrada Ukraińców oraz fiasko idei federacyjnej J. Piłsudskiego

Fot. Domena publiczna

Tło historyczne

W lutym 1920 r. Józef Piłsudski zawarł tajną umowę wojskową z atamanem Symonem Petlurą. Sprawa ukraińska była zagadnieniem strategicznym. Piłsudski przygotowywał się do wojny z bolszewikami mając do dyspozycji pół miliona wojska, a po podpisaniu umowy uzyskał dodatkowych 30 tysięcy żołnierzy Petlury. Utworzenie wolnej Ukrainy sfederowanej z Polską pozwoliłoby zabezpieczyć się Polsce od ewentualnej rosyjsko-bolszewickiej ekspansji na Zachód. Stawka J. Piłsudskiego na S. Petlurę miała także pomóc zalegalizować ideę federacji wśród państw Ententy. Natomiast dla S. Petlury współpraca z Polakami miała dać szansę ustabilizować Ukrainę, jej państwowość, ale wyłącznie w federacji z Polską.

Ofensywę rozpoczął J. Piłsudski 25 kwietnia uderzając na Ukrainę. Było to jednak już po załamaniu się interwencji oraz dojściu (choć na Krymie w tym czasie jeszcze walczył Piotr Wrangel) Zachodu do przekonania, że Rosja sowiecka nie upadnie, co w sumie wzmacniało pozycje bolszewików na arenie międzynarodowej. Chociaż udało się opanować Kijów, jednak własne błędy militarne, kontruderzenie sowieckie na północy oraz brak poparcia ludności ukraińskiej wpłynęło na niepowodzenia planu J. Piłsudskiego. 1 sierpnia 1920 r. bolszewicy zajęli Brześć. Oprócz sukcesów na polu walki, bolszewicy także wszczęli masową kampanię propagandową na Zachodzie, ukazując bolszewię jako ofiarę białopańskiej Polski – „Ręce przecz od kraju Rad!”. Kampania ta spotkała się z poklaskiem, bowiem na Zachodzie lewica, była pod wrażeniem rozpoczętego w Rosji socjalistycznego eksperymentu. Natomiast bardziej dalekowzroczni politycy, tacy jak np. Winston Churchill, zdawali sobie sprawę, że w tej wojnie nie chodzi o Rosję czy Polskę, lecz o wolność i demokrację wszystkich państw zachodnich.

Na zajmowanych terenach Armia Czerwona pomagała miejscowym bolszewikom tworzyć „socjalistyczny raj” w kształcie „niezależnych” republik sowieckich, które w niedalekiej przyszłości miały wyrazić „chęć” zjednoczenia się z pierwszym krajem Rad. W takich okolicznościach powstały pseudopaństwa, jak Galicyjska Socjalistyczna Republika Radziecka oraz Białoruska Socjalistyczna Republika Rad. Podobne rozwiązanie przyszykowano też dla Polski. W Białymstoku powołano Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski, do którego weszli Julian Marchlewski, Feliks Dzierżyński, Feliks Kon, Edward Próchniak i inni.

W obliczu przesuwającej się w głąb Polski Armii Czerwonej Zachód był gotów pośredniczyć w dążeniu do przerwania walki, lecz ani Polska, której proponowano granicę ustaloną przez ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Georga Curzona (de facto przez Lloyd George’a i Philipa Kerra), nie chciała takich ograniczeń, ani zwyciężająca (przynajmniej wówczas tak wyglądało) bolszewia, nie zamierzała rezygnować z planu wzniecenia rewolucji w Europie, w szczególności wspomożenia rewolucji niemieckiej. Głównodowodzący frontu północnego Michaił Tuchaczewski głosił: „Przez trupa białej Polski – na Berlin” i „Na zachodzie rozstrzygają się losy powszechnej rewolucji, po trupie Polski wiedzie droga do światowego pożaru”. Jemu wtórował Włodzimierz Lenin, który jeszcze 12 sierpnia twierdził: „Z politycznego punktu widzenia jest arcyważne, aby dobić Polskę”.

W tej sytuacji J. Piłsudski, w obliczu zagrożenia Warszawy, położył nacisk na organizację jej obrony, którą dowodził generał Józef Haller. Postanowił także wykorzystać powstałą lukę między frontem północnym a południowym, gdzie działała konna armia Budionnego chcąca zdobyć Lwów i uderzył niespodziewanie na lewe skrzydło i tyły armii M. Tuchaczewskiego, grożąc jej okrążeniem. Obie operacje, przeprowadzone 15 i 16 sierpnia, udały się. Wkrótce także generał J. Haller przybył z odsieczą na południe i 31 sierpnia pobił konną armię Budionnego pod Komarowem. Rozpoczęta 20 września polska ofensywa nad Niemnem przypieczętowała ogólne zwycięstwo w wojnie 1920 roku. Uratowało ono niepodległość Polski oraz obroniło Europę przed nawałą bolszewickiej hołoty. Bitwa Warszawska została uznana za jedną z decydujących bitew w historii świata. Oczywiście, polityczni oponenci J. Piłsudskiego stwierdzili, że jego zwycięstwo było „cudem nad Wisłą”, także ten sukces przypisywali dla ówczesnego szefa Sztabu Generalnego Tadeusza Rozwadowskiego, a z kolei inni – dla francuskiego doradcy generała Maxima Weyganda. Po zwycięstwie Polaków w Bitwie nad Niemnem, zakończonej 28 września 1920 r. i zdobyciu Mińska 12 października, podpisano rozejm z Sowietami i przystąpiono do dalszych rokowań kończących wojnę polsko–bolszewicką.

Traktat ryski

Przy pomocy Ligi Narodów doszło do podpisania wstępnych warunków zakończenia działań wojennych między Polską a bolszewią. Ustalona linia demarkacyjna nie przyznawała Polsce Wilna i Wileńszczyzny, która chociaż i była zamieszkiwana w znacznej części przez Polaków, była słusznie uważana przez Litwinów za historyczną stolicę Litwy. J. Piłsudski, nie chcąc pogodzić się z utratą tego terenu, ale nie chcąc naruszać ustaleń z 10 lipca podpisanych w Spa, polecił generałowi Lucjanowi Żeligowskiemu, by symulując bunt zajął Wilno i Wileńszczyznę. Była to tzw. polityka faktów dokonanych – Europę postawiono wobec faktu, że Litwa utraciła Wileńszczyznę. Miał to być „głos narodu Wileńszczyzny”. Zawarty 18 marca 1921 r. pokój w Rydze ustalił polską granicę na Zbruczu. Zresztą, prowadzący rokowania, wśród których przeważali narodowi demokraci, nie chcieli granicy wysuniętej dalej na Wschód, obawiając się, że Polska nie byłaby w stanie spolonizować terytoriów o bardzo małym udziale ludności polskiej.

Na czele polskiej delegacji w Rydze stał Stanisław Grabski, a na czele delegacji sowieckiej stał znany już z Brześcia Adolf Joffe. Polska zyskała część zachodniej Białorusi (bez Mińska) i Ukrainy. Na północy jej rubieże wyznaczała Dźwina, a na południu – Zbrucz i Dniestr. Polska delegacja zrzekła się Mińska w zamian za „korytarz” oddzielający bolszewię od Litwy i dający Polsce wspólną granicę z Łotwą. Także w Rydze sowieci zobowiązali się do wypłacenia Polsce odszkodowania w wysokości 30 mln rubli w złocie, z czego, oczywiście, nie wywiązali się. Taki sam los spotkał postanowień o zwrocie zagrabionych dóbr kultury. Ustalono też, że Polacy zamieszkujący bolszewie otrzymają prawo powrotu do Polski i z tego prawa zdołało skorzystać ponad milion Polaków, natomiast tych, co nie zdążyli skorzystać (liczbę szacuje się na 1,5 mln) spotkał los większość obywateli Związku Sowieckiego – głód, terror, nacjonalizacja, kolektywizacja i inne „cuda” „socjalistycznego raju”. J. Piłsudski nie sprzeciwiał się decyzjom podejmowanym w Rydze. Po pierwsze, dlatego, iż rozumiał, że już nie ma poparcia dla dalszej wojny wśród polskiego społeczeństwa. Po drugie, ustalenia terytorialne faktycznie zadowalały minimalne aspiracje J. Piłsudskiego – zabezpieczenie Polski przed agresją ze Wschodu najprostszymi środkami. Podstawą tych najprostszych środków byly błota pińskie. W tym też celu na wschodzie Wilna zaczęto budować system fortyfikacyjny.

Postscriptum

Pokój ryski – w ocenie Jerzego Topolskiego – oznaczał przekreślenie federacyjnej koncepcji J. Piłsudskiego, przewidującej autonomię lub niepodległość dla Białorusi, Ukrainy oraz Litwy. Pokój ryski oznaczał podzielenie Ukrainy i Białorusi między Polską a Rosją bolszewicką. Jednych skazano na terror w ramach „socjalistycznego raju”. Drugich skazano na niesamodzielny byt oraz prymitywną politykę polonizacyjną. Natomiast sprawa S. Petlury została porzucona. Jego żołnierzom, z którymi się spotkał J. Piłsudski w obozie w Szczypiornie, powiedział wprost: „Ja was Panowie przepraszam, ja was bardzo przepraszam”.

Przeprosiny te były, niestety bez większego sensu i nie mogły uratować Ukraińców od terroru bolszewickiego oraz nacjonalizmu polskiego. Pokój ryski, zdrada sprawy S. Petlury wpłynęła na rozwój ukraińskiego szowinizmu, który traktował rządy polskie jako okupację. Na tym tle zrodził się skrajny nacjonalizm ukraiński, reprezentowany głównie przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Biorąc pod uwagę sytuację, która powstała na wschodnich rubieżach Polski, rząd polski podjął starania o znalezieniu modus vivendi z Ukraińcami. Obrona polskiej racji stanu była utrudniona. Mocarstwa zachodnie zaakceptowały tę granicę 15 marca 1923 r., uznając w ten sposób Galicję wschodnią i Wileńszczyznę za część państwa polskiego.

Dlaczego sowieci nie wywiązali się z postanowień ryskich? Ponieważ 16 kwietnia we włoskim mieście Rapallo Niemcy oraz Rosja bolszewicka podpisały traktat o wznowieniu współpracy handlowej oraz militarnej. Dwa państwa, które były decydentami losu Rzeczypospolitej Obojga Narodów w XVIII w., nie chciały pogodzić się z istnieniem „bękarta wersalskiego”, czyli Polski. Traktat w Rapallo nie tylko de facto kwestionował nowe granice w Europie Wschodniej, ale też stał się podstawą do ich zmian.

Według:

TOPOLSKI, Jerzy. Historia Polski. Warszawa – Kraków, 1992.

NOWAK, Andrzej. Historie politycznych tradycji: Piłsudski, Putin i inni. Kraków 2012.

https://dzieje.pl/aktualnosci/traktat-ryski

PODCASTY I GALERIE