Kultura i Historia
15min.lt zw.lt

Tłumaczka z języka polskiego I.Aleksaitė: w czasach sowieckich informację o przybyszach z kosmosu czerpaliśmy z polskiej prasy

Kiedy Akademia Szwedzka poinformowała, że jedną z laureatów literackiej nagrody Nobla została polska pisarka Olga Tokarczuk, uwaga czytelników mimowolnie skierowała się na literaturę tego kraju. Aczkolwiek powstaje pytanie: w jakim zakresie litewski czytelnik ją zna? Czy na Litwie wydawana jest wystarczająca ilość książek polskich pisarzy?

Tłumaczka z języka polskiego, Irena Aleksaitė, mówi, że trudno wskazać podobieństwa polskiej i litewskiej literatury, ale jest jedna kwestia, która naprawdę się różni — pogląd na literaturę rozrywkową. Aleksaitė tłumaczy poza tym z języków rosyjskiego i słowackiego.

Jak długo pracujesz, jako tłumaczka i w jaki sposób polska literatura pojawiła się w twoim życiu?


Tłumaczenie, jako zawód pojawił się w moim życiubardzo dziwnie. W młodości jeździłam po Związku Radzieckim (bo w drugą stronę droga była zamknięta), korespondowałam z kilkoma osobami, które poznałam podczas swych podróży. Czasami tłumaczyłam jakieś opowiadania lub wiersze na język rosyjski, które wpadały mi w oko. Później wysyłałam tłumaczenia moim znajomym. Tłumaczyłam, ponieważ nie miałam nic innego do roboty. Kiedy Związek Pisarzy Litwy ogłosił nabór na grupę tłumaczy do Instytutu Literackiego im. Maksima Gorkiego w Moskwie, po prostu wysłałam swoje teksty. Później dostałam się na instytut i go  ukończyłam. Dlatego jestem jedną z nielicznych tłumaczek na Litwie, posiadających dyplom tłumacza literatury pięknej. Od tego czasu, czyli jakieś 35 lat, zajmuje się tłumaczeniami. Początkowo tłumaczyłam na język rosyjski z pobudek patriotycznych, ponieważ większość rosyjskich tłumaczy spoglądało na litewską poezję bez należytego szacunku. Tłumaczyli jak chcieli, dlatego bardzo często sens wiersza był wypaczony. Po pewnym czasie przypomniałam sobie, że czytam po polsku – duża część wilnian czytaław tym języku, bo był obecny na ulicach. Poza tym polska literatura była swoistym oknem na Zachód, niekoniecznie pod względem politycznym, bo w Polsce cenzurabyła bardziej łagodna. Przykładowo na Litwie był zakaz informowania o przybyszach z kosmosu, chociaż w tamtym czasie byłato moda ogólnoświatowa. Dlatego informację o nich czerpaliśmy z polskiej prasy. W ten sposób w moim życiu pojawiła się polska literatura i język polski. Pierwszą książką przeczytaną po polsku był „Winnetou” Karola Maya.W Związku Radzieckim ten autor był objęty zakazem wydawniczym, ponieważ Hitler kiedyś powiedział, że jego książki powinienprzeczytać każdy prawdziwy Niemiec. Później okazało się, że wszyscy pozytywni bohaterowie jego książek to Niemcy.

Jakie książki przetłumaczyłaś z języka polskiego? Czy na Litwie jest wydawana odpowiednia ilość polskich książek, żeby litewski czytelnik mógł się z nimi zapoznać?

Tłumaczyłam bardzo różne książki: od literatury dziecięcej po poważne książki historyczne, jak na przykład „Litwomani i polonizatorzy” Krzysztofa Buchowskiego. W przeszłości znalazłam się w sytuacji, że sama musiałam utrzymać całą rodzinę, dlatego brałam każdą pracę za którą płacono.Później sytuacja sięustabilizowała, ponieważ zawsze zrobisz lepiej, kiedy lubisz to, co robisz. Lubię tłumaczyć literaturę piękną. Uważam, że na język litewski tłumaczy się zbyt mało polskiej literatury. Najczęściej są to tłumaczenia z języka angielskiego. Można pomyśleć, że książka w języku angielskim, jest jakimś gwarantem jakości. Sądzę, że literatura angielska jest bardziej promowana. Jest czymś oczywistym, że wydawnictwa dążą do zysku i z racji tego sądzą, że książka angielska sprzeda się bardziej niż książka polska. Z drugiej strony wydawnictwo „Tyto alba” zaczęło wydawać literaturę skandynawską, która wcześniej prawie nie była znana na Litwie. Więc jest dużą niewiadomą, czy odpowiednio wydawana polska literatura, nie przyniosłaby odpowiednich zysków. Literatura polska jest literaturą silną i dużą, gdzie można wybrać do tłumaczenia i poczytania. To nie jest przypadek, że Polska ma pięć literackich Noblów.


Na czym ta wielkość polega? Czy można dopatrzyć się podobieństw pomiędzy polską a litewską literaturą?

Literatura polska jest naprawdę bardzo ciekawa. Przede wszystkim dlatego, że jest różnorodna. Polska jest dużym krajem, gdzie jest więcej pisarzy,dlatego porusza więcej tematów o różnej stylistyce. W języku oryginału czytam tylko po polsku, więc nie mogę powiedzieć, czy to jest jej rys wyróżniający. Jednak współcześni polscy pisarze poruszają bardzo często tematy aktualne i wrażliwe. Często stosują niemal detektywistyczną formułę, ale to nie jest lub nie tylko jest, literatura rozrywkowa. Książka podejmuje poważne tematy, wyjawia bolączki, maluje rzeczywistość, pobudza do refleksji. Mam tego typu 5-6 książek, które w pierwszej kolejności są dobrą literaturą, ale niestety nie wiadomo dlaczego wydawnictwa nie chcą ich wydawać. Nie patrząc na moje superlatywy ich względem. W ogóle sądzę, że o poważnych tematach nie koniecznie trzeba mówić językiem poważnym z łezką w oku. Fajny i łatwy tekst może opowiedzieć nie mniej niż górnolotna literatura. Opowiedzieć w sposób łatwy i przyjemny o rzeczach strasznych jest trudniej niż w sposób wywołujący strach. Warto tu wspomnieć chociażby „Las Bogów” Balysa Sruogi. Niestety na Litwie jest przekonanie, że literatura rozrywkowa nie jest czymś wartościowym, dlatego tłumaczeniami kryminałów zajmują się bardzo często początkujący tłumacze. Prawdopodobnie ich teksty nie są nawet redagowane, dlatego takiej książki nie da się zwyczajnie czytać. Podam cytat z jednego kryminału: „On wdrapywał się na stół biliardowy dyndając nogami od rogu”. Cała książka składa się z tego typu zdań, ale właśnie ten cytat utkwił mi w pamięci. Nawet nie dzięki swemu absurdowi, bo generalnie możemy zrozumieć o co chodzi, tylko swym strasznym stosunkiem do reguł i niemożliwością ułożenia poprawnego zdania. Gdzieś mam zapisane wszystkie błędy dotyczące tej książki, ale jak tusię wyrazić, wszystkie są takie same. Nie mogę powiedzieć, co łączy naszą i polską literaturę, ale jedna rzecz naprawdę różni – to pogląd na literaturę rozrywkową. Bardziej odpowiada mi polskie podejście.

Interesujesz się polską literaturą jako czytelniczka?

Czytam dużo polskich książek, które kupuję podczas moich wizyt w Polsce.Wypożyczam je również w bibliotece Instytutu Polskiego w Wilnie. Przywożę nowości podczas pobytów na kongresie tłumaczy, który jest organizowany co cztery lata. Te nowości są bardzo różne. Nie chodzi tylko o łatwą i przyjemną literaturę. Powiem jednak, że czytanie polskich książek dla zwykłej przyjemności jest trudne, ponieważ od razu włącza mi się pewien mechanizm, który zaczyna analizować, czy będzie nam pasowała, czy wydawnictwo może sięnią zainteresować. Kiedyś było podobnie, gdy czytałam w wydawnictwie „Vyturas” nadesłane rękopisy, które musiałam oceniać. Musiałam włożyć dużo wysiłku, aby przeczytać coś dla przyjemności.

Jakie tłumaczenie najbardziej zapadło ci w pamięci? Dlaczego?


Przetłumaczyłam ponad 70 książek i generalnie wszystkie zachowały się w mojej pamięci. Przekładając przetłumaczone książki na metry policzyłam, że jest ich ponad cztery. Na podstawie tego widzę, jak przebiegało moje życie. Lubię zaczynać od rzeczy trudnych, dlatego zabrałam się za tłumaczenie „Tysiąca i jednej nocy”. Z ośmiu tomów przetłumaczyłam cztery. Pierwszy był bardzo ciężki, ponieważ styl opowiadania był bardzo powolny. To, co można było opowiedzieć dwoma zdaniami, ciągnęło się przez pół strony. Później jednak dostosowałam się do stylu i poczułam sięniczym sułtan. Potem było kilka polskich powieści emocjonalnych. W tamtym czasie wydawnictwa potrzebowały powieści miłosnych ze szczęśliwym zakończeniem. Później pojawiła się poważna literatura. Gombrowicz. Każdy tłumacz po pewnym czasie znajduje swoich autorów z którymi ma więź duchową. Dla mnie jest nim właśnie Gombrowicz. Nie wymienię wszystkich 70 tytułów, które są dla mnie niczym dzieci, które kocham i z których sięcieszę. W ogóle jestem przekonana, że tłumacze są najbardziej oczytanymi ludźmi w społeczeństwie. Nie tylko dlatego, że dużo czytają, a ponieważ muszą wgłębić się w tekst. Jeśli w tekście pojawia się akapit, w którym bohaterce zatrzasnęły się drzwi i pojawia się mnóstwo specjalistycznego słownictwa, to idzie się do sklepu wybiera podobny zamek i się go studiuje. Oczywiście, nie potrafiłabym naprawić go naprawić, ale zasady funkcjonowania już znam. Inny przypadek, kiedy tłumaczysz książkę o restauracji obrazów, wówczas idziesz do odpowiedniej instytucji i tam ci wszystko wyjaśniają. Czasami musisz znaleźć odpowiednie słowo, dlatego musisz zamienić się w detektywa. W jednej powieści były wymieniane rasy gołębi, które bohater chciał wyprowadzić. Google w tym przypadku mi nie pomógł. Kilka litewskich odpowiedników znalazłam, ale nie byłam przekonana, że właśnie o te rasy chodzi bohaterowi. Dlatego znalazłam adres Stowarzyszenia Gołębiarzy i napisałam do nich maila. Odpowiedzi nie otrzymałam. Zadzwoniłam więc do nich idostałam namiary na starego gołębiarza, który jeszcze w czasach radzieckich jeździł po różnych wystawach. Wówczas otrzymałam odpowiedź. Na przetłumaczenie kilku zdań straciłam trzy dni. To się zdarza generalnie przy każdej książce. Tłumaczenie to uniwersytet, w którym uczysz się do ostatniego wytchnienia.

Artykuł powstał w ramach projektu „Perspektywa na Polskę”, realizowanego przez Polski Klub Dyskusyjny we współpracy z portalem 15min.lt przy wsparciu finansowym Orlen Lietuva.

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!