Kultura i Historia
Małgorzata Kozicz

Szewcy w Wilnie: Nagle ten Witkacy zabrzmiał

"Słuchałem tego z najwyższym zainteresowaniem. Usłyszałem Witkacego, mimo że nie znam języka litewskiego" - powiedział po czytaniu sztuki "Szewcy" Witkacego w Litewskim Teatrze Narodowym Jan Englert, polski reżyser i aktor teatralny, dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie. Czytanie „Szewców” wyreżyserował litewski reżyser Antanas Obcarskas, wystąpili Remigijus Bučius, Algirdas Gradauskas, Martynas Nedzinskas, Rasa Samuolytė, Arūnas Vozbutas. Po czytaniu odbyła się dyskusja na temat wybitnego artysty, który na Litwie jest dopiero odkrywany.

Szewcy w Wilnie: Nagle ten Witkacy zabrzmiał
Fot. Małgorzata Kozicz

„Dzięki Instytutowi Polskiemu w Wilnie w ostatnich latach coraz lepiej poznajemy tę wyjątkową, niezwykle ciekawą osobowość początku XX wieku na skalę Europy i całego świata. Dzisiaj o wiele łatwiej na Litwie mówić o Witkacym, ponieważ mamy litewski przekład książki “Witkacy. Drapieżny umysł” w tłumaczeniu Ireny Aleksaitė. W tej książce znajdujemy wiele informacji na temat rodziny Witkiewiczów i dramatycznych losach tego rodu, związanych z historią Litwy drugiej połowy XIX wieku, powstaniami, walką przeciwko Imperium Rosyjskiemu. Książka ta otwiera przed nami wiele prawd na temat tej rodziny. Mam nadzieję, że dzięki takim czytaniom, jak dzisiejsze, osoba Witkacego będzie się stawała coraz nam bliższa i ważniejsza” – powiedział na początku dyskusji moderator Helmutas Šabasevičius, teatrolog, krytyk teatralny .

Opowiadając o swoim stosunku do Witkacego Jan Englert, dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie przyznał, że jakkolwiek pierwszą jego dużą rolą „po pięciu latach trzymania halabardy” była rola Leona w „Matce”, to na dobre odkrył tego autora jako profesor Akademii Teatralnej.

„Wykładałem o Witkacym, ponieważ uważałem, że jest to najtrudniejsza forma uczenia się rzemiosła. Mierzenie proporcji między treścią a formą i opanowanie formy bez demolowania treści jest bardzo trudną rzeczą. O ile początkowo Witkacy fascynował mnie jako człowiek, który był lekko szurnięty, o tyle potem zainteresował mnie jako twórca dramatyczny. Wraz z dojrzewaniem własnym, dojrzewałem do tego, aby zrozumieć, jakim był filozofem i artystą” – opowiadał Jan Englert.

„”Wykształcenie” internetowe, konwencja internetowa powodują, że coraz gorzej sobie radzimy z interpretacją absurdu, alegorią, abstrakcją, ironią. Nasz kłopot w tej chwili polega na tym, że nawet w teatrze oglądamy przedstawienia, a nie słuchamy przedstawień. Dzisiaj, kiedy koledzy przygotowywali to czytanie, siłą rzeczy przepuszczając Witkacego przez własne poczucie humoru, własną inteligencję, i próbowali rozmawiać z publicznością, nie mieli szansy na pokazywanie ani strojenie się w coś, musieli być autentyczni, nagle ten Witkacy zabrzmiał. Słuchałem tego z najwyższym zainteresowaniem. Usłyszałem Witkacego, mimo że nie znam języka litewskiego” – powiedział znany polski aktor i reżyser.

Jan Englert przypomniał, że Witkacy wieszczył zwycięstwo masy nad indywiduum. Artysta popełnił samobójstwo we wrześniu 1939, po inwazji wojsk sowieckich na Polskę – jako były uczeń szkoły kadetów w Sankt Petersburgu na własne oczy widział Rewolucję Październikową i zetknął się z reżimem totalitarnym, którego bardzo się obawiał.

„W końcu lat 90-tych odbyła się ekshumacja szczątków Witkacego i jego uroczysty pogrzeb, po kilku latach wyszło jednak na jaw, że w trumnie znajdują się zwłoki kobiety. To jest puenta jego życia i wszystkiego, co się wokół niego dzieje” – podsumował Englert.

Tłumaczka Irena Aleksaitė przyznała, że zmierzyć się z tekstem „Szewców” było trudno – początkowo po prostu go nie rozumiała.

„Witkacy znał wiele języków i bardzo swobodnie wkładał do tekstu nie tylko słowa innych narodów – to jeszcze byłoby zrozumiałe – ale też spolszczał je. Jak zrozumieć, z jakiego języka pochodzi słowo, jeżeli, na przykład, nie znam francuskiego? Grzebałam w internecie, szukałam jakichś słowniczków, na początku było dużo pracy technicznej. A już jego przekleństwa były po prostu nieprzetłumaczalne. Siedziałam więc i tworzyłam, bardzo miła to była praca” – opowiadała tłumaczka.

„Tekst jest bardzo skomplikowany, opowiada o trzech rewolucjach i o tym, że każda rewolucja jest bezcelowa, bo zwycięzcy stają się tacy sami, jacy byli ich poprzednicy. Dzisiaj słuchając czytania, myślałam sobie – niektóre zdania brzmią wprost jak wyjęte z ust Karbauskisa! Te idee, myśli, nie starzeją się. W sztukach Witkacego akcja dzieje się bez przerwy, nawet niekoniecznie związana z treścią sztuki. Autor tworzy widowisko, po prostu cyrk. Szczerze mówiąc, gdyby to było przedstawienie teatralne, ten ruch odwracałby uwagę od samego tekstu, który jest bardzo ważny” – powiedziała Aleksaitė wyrażając uznanie wobec reżysera i aktorów czytania „Szewców”.

Reżyser czytania Antanas Obcarskas po raz pierwszy usłyszał o Witkacym od dyrektora Litewskiego Teatru Narodowego Martynasa Budraitisa.

„Przeczytałem sztukę, odłożyłem, sięgnąłem znowu. Czytałem około półtora miesiąca. Jest ona pełna ekstrawagancji słownej, która na pierwszy rzut oka przeszkadza w przeczytaniu tych myśli, które są ponadczasowe i ważne także dzisiaj. Potrzebowaliśmy trochę czasu, abyśmy mogli powiedzieć coś, co chciał powiedzieć Witkacy” – stwierdził reżyser.

„Przeplatają się tu stanowiska i ideologie trzech klas, które są wymieszane z drobiazgowymi relacjami osobistymi, miłością, erotyką, przemocą. Jak wylawirować pomiędzy tym, że kochamy się i pragniemy nawzajem, a ktoś nam czegoś nie daje, i z tego niezaspokojenia – czy to pragnienie pracy, czy kobiety, powstaje frustracja, a dodatkowo dostrzec w tym coś, co w bardzo poważny i celny sposób opowiada o stanie całej ludzkości. Ta sztuka jest tak bogata, że trzeba się z nią zżyć, i staje się to nie w ciągu jednego dnia czy dwóch” – powiedział Antanas Obcarskas.

 Organizatorami czytania byli Litewski Narodowy Teatr Dramatyczny, Instytut Adama Mickiewicza, Instytut Polski w Wilnie, wydawnictwo Aukso žuvys.