Straszny – dla cara – dwór. Rocznica premiery opery Moniuszki

28 września 1865 roku odbyła się prapremiera "Strasznego Dworu" Stanisława Moniuszki zakończona manifestacją patriotyzmu widowni. Carskie władze polskiej stolicy zareagowały zdjęciem przedstawienia z afisza.

PAI
Straszny – dla cara – dwór. Rocznica premiery opery Moniuszki

fot. PAI

Powstanie Strasznego dworu jest naznaczone wybuchem oraz upadkiem powstania styczniowego, po którego klęsce Teatr Wielki w Warszawie został na dwa lata zamknięty. Opera zaczęła jednak powstawać dużo wcześniej: przy okazji pracy nad Verbum nobile Stanisław Moniuszko poznał Jana Chęcińskiego, librecistę, aktora, śpiewaka, reżysera i dramaturga. Wspólny projekt nowej opery komicznej powstał w 1861 roku, a jego realizacja kontynuowana była po powrocie z Paryża, gdzie Moniuszko z pomocą przyjaciół bezskutecznie usiłował wystawić któryś ze swoich utworów. Wybuch powstania i związane z nim carskie represje uniemożliwiły wystawienie nowej opery przez kolejne dwa lata.

Ponowne otwarcie sceny Teatru Wielkiego uczczono prapremierą Strasznego dworu 28 września 1865 – wydarzenie to stało się prawdziwą manifestacją żywiołowych, patriotycznych emocji. Mimo ingerencji carskiej cenzury w libretto publiczność z dużą łatwością odczytywała aluzje do bieżącej sytuacji politycznej.

Z powodu manifestacji patriotycznych, w które zamieniły się kolejne przedstawienia, tytuł bardzo szybko – po zaledwie trzech spektaklach – został przez władze zdjęty z afisza i za życia Moniuszki już nigdy nie powrócił na scenę operową. Ciekawe, że projekt, który początkowo miał być operą komiczną na wzór francuski, bardzo przez Moniuszkę ceniony, przeistoczył się pod wpływem okoliczności historycznych w narodowy manifest.

Dzisiaj kontekst polityczny Strasznego dworu nie jest już dla nas tak czytelny ani ważny – to przede wszystkim kawał świetnej muzycznej roboty, porywający melodiami tańców, chórów i arii. Treść libretta – historia buńczucznych młodzieńców, których rycerskie, kawalerskie cnoty („Nie masz niewiast w naszej chacie, vivat semper wolny stan”) przegrywają w starciu z urodą młodych kobiet oraz czysto ludzką chęcią założenia rodziny – opowiada starą jak świat (i jak zegar, stojący w należącym do Miecznika nawiedzonym dworze!) historię o udomowieniu mężczyzn. Sam Moniuszko był zakochanym w swojej żonie Aleksandrze domatorem oraz ojcem licznej gromady dzieci, więc uroki domowego ogniska były tym, co znał i cenił dużo wyżej niż pole bitwy. Straszny dwór pisany był ku pokrzepieniu serc – i istotnie dziś pokrzepia, choć w inny sposób niż za czasów swojej prapremiery. Dziś to przede wszystkim pean nie tyle na cześć ojczyzny, co na cześć rodziny, wspólnoty, wspólnej zabawy i celebracji życia, przyprawiony traktowaną z przymrużeniem oka nutką gotyckiej grozy. Ognisty mazur wieńczący operę porusza nawet najtwardsze serca i najbardziej oporne stopy do tańca. Jak słusznie zauważa Agnieszka Topolska, „,imo odmiennych motywacji Straszny dwór upodabnia się do Pana Tadeusza. I jak Mickiewiczowską epopeję wieńczył zaręczynowy polonez, tak Straszny dwór kończy mazur. […] Podobnie jak polonez u Mickiewicza, tak mazur u Moniuszki wyraża ideę: »kochajmy się«”.

Ponownie operę wystawiona w Warszawie w Teatrze Wielkim dopiero w 1885 roku. Wcześniej, bo w 1877 roku, przedstawienie pokazano we Lwowie.

PODCASTY I GALERIE