Kultura i Historia
Małgorzata Kozicz

To się sprzedało, pani Geppert! Recital legendarnej polskiej piosenkarki

Kobieta w czerni na tle czarnej kurtyny, fortepian i trąbka, trochę świateł. Tego wystarczyło, by publiczność śledziła występ z zapartym tchem. Edyta Geppert podbiła wileńskich widzów mocą głosu i nieprawdopodobną ekspresją artystyczną.

Koncert w Domu Kultury Polskiej zorganizowała wileńska fundacja dobroczynna Filantropia Plus z okazji pięciolecia swego istnienia.

„Cieszę się, że pomysł się sprawdził, a nasz wybór był trafny. Mimo że ostatnio tak wiele się dzieje w polskiej kulturze na Wileńszczyźnie, Edyta Geppert zebrała pełną widownię. Po koncercie ludzie nie kryli zachwytu, dziękowali nam” – mówiła Beata Czaplińska, jedna z założycielek Filantropii Plus.

Edyta Geppert, której kariera sceniczna trwa już 29 lat, w Wilnie wystąpiła dopiero po raz drugi. Publiczność była wyraźnie stęskniona największych przebojów artystki, legendarnych „Kocham cię życie” czy „Jaka róża taki cierń”. Ta ostatnia piosenka nie zabrzmiała zresztą niedzielnego wieczoru.

„Dobór repertuaru był w dużej mierze uzależniony od możliwości technicznych. Na przykład piosenkę „Jaka róża taki cierń”, którą sama bardzo chciałam usłyszeć, Edyta Geppert śpiewa tylko z orkiestrą. W Wilnie zabrzmiało za to wiele innych piosenek z repertuaru artystki, między innymi utwory kabaretowe” – powiedziała Beata Czaplińska.

Jak sama powiedziała, Edyta Geppert wystąpiła w Wilnie z „Piotrusiem Panem” i panem Piotrusiem. Ten pierwszy to pianista Tomasz Kaczmarek, który akompaniował piosenkarce na fortepianie. Ich współpraca artystyczna rozpoczęła się wiele lat temu – oboje występowali w musicalu „Piotruś Pan”, gdzie Kaczmarek zagrał tytułową rolę, a Geppert wcieliła się w postać matki trójki dzieci. Natomiast „pan Piotruś” to Piotr Loretz – mąż i menadżer artystki, który podczas koncertu pełnił także rolę konferansjera.

Kabaretowe popisy przedstawiające sceny z życia małżeńskiego w wykonaniu tej dwójki były próbką żartów „z wyższej półki” – wszak autorem tekstów jest przedwojenny poeta i satyryk Marian Hemar.

Piosenki z przymrużeniem oka stanowiły jednak tylko nieznaczną część niedzielnego programu. Były tu i utwory skłaniające do zadumy, i gorzkie, i pełne optymizmu, i trochę autobiograficzne. Jeden z nich, pod tytułem „To się nie sprzeda, pani Geppert”, traktował o „nieodpowiednim” repertuarze piosenkarki – według niektórych osób jej piosenki są zbyt skomplikowane, „nie dla ludzi”.

Mimo to – jak w tejże piosence odpowiada piosenkarka, reakcja publiczności świadczy o czymś przeciwnym – są to utwory oczekiwane i rozumiane. Pełna sala, wielokrotne wywoływanie na bis i wijąca się kolejka po autograf potwierdziły – w Wilnie najwyraźniej „się sprzedało”!

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!