Separatystyczny pokój a sprawa polska

Wybuch rewolucji w Rosji na początku 1917 r. dla Naczelnego Dowództwa Rzeszy przyniósł nadzieję na rychłe wycofanie się Rosji z wojny. Przejęcie władzy w Rosji przez bolszewików jesienią 1917 r. i początek krwawej wojny domowej przybliżył tę nadzieję. W końcu 1917 r. generał Erich Ludendorff przygotowywał potężną ofensywę we Francji, która dla Rzeszy miała przynieść ostateczne zwycięstwo. Ofensywę planowano na wczesną wiosnę 1918 r., jednak dla jej sukcesu potrzebne było zakończenie działań wojennych na froncie wschodnim, przynajmniej do czasu. Mając to na uwadze Naczelne Dowództwa wojsk niemieckich podjęło decyzję wszczęcia rokowań z bolszewikami. Interesy Niemców oraz bolszewików okazały się zbieżne.

Tomasz Bożerocki
Separatystyczny pokój a sprawa polska

Fot. Domena publiczna

Podstawy ideologiczne obrad

Rokowania rozejmowe rozpoczęły się w Brześciu Litewskim 3 grudnia 1917 roku. 15 grudnia przedstawiciele armii niemieckiej, austro-węgierskiej, tureckiej i bułgarskiej z jednej strony, bolszewickiej zaś z drugiej podpisali akt zawieszenia broni. Wszedł on w życie 17 grudnia o godz. 12 w południe na całym froncie wschodnim od Morza Bałtyckiego do Czarnego oraz w Azji na froncie turecko – rosyjskim.

Interesy niemieckie oraz bolszewickie okazały się zbieżne, bowiem wojna domowa oraz jednoczesne walki frontowe z wojskami koalicji Państw Centralnych byłaby zagładą dla reżymu bolszewickiego. Dlatego bolszewicy byli gotowi zawrzeć pokój, chociażby na surowych warunkach. Zdaniem Lenina bowiem było to niezbędne dla uratowania rewolucji. Po przewrocie w Rosji i przejęciu władzy przez bolszewików, Ogólnorosyjski Zjazd Rad uchwalił w listopadzie 1917 roku dekret o pokoju bez aneksji i kontrybucji. Postulat wycofania się Rosji z wojny był jednym z głównych haseł bolszewików, który pomógł zdobyć im władzę. Zrealizowanie go miało także pozwolić bolszewikom na łatwiejsze rozprawienie się z wrogami wewnętrznymi. Postulat pokoju bez aneksji oznaczał utrzymanie Rosji w granicach z 1914 roku. Lenin był świadom tego, że Niemcy nie pójdę na tak dalekie ustępstwa, ale liczył na to, że takie postulaty pozwolą przeciągnąć rokowania oraz rozejm i w tym samym pozwoli bolszewikom się umocnić.

Bolszewicy dążyli też do wyeksploatowania brzeskiego stołu konferencyjnego do celów propagandowych – ich staraniem obrady byli jawne i oni wygłaszali długie przemówienia de facto skierowane nie do członków obrad, lecz do „zmęczonych wojną, spragnionych pokoju mas ludowych na świecie”. To wywoływało konsternację delegacji niemieckiej, ponieważ retoryka bolszewików mogła ich wystawić w niekorzystnym świetle i tym samym pogłębić kryzys w samej Rzeszy. Kryzys gospodarczo – społeczny w Rzeszy stopniowo narastał i wybuchał sporadycznymi strajkami oraz lokalnymi zamieszkami.

20 grudnia 1917 r. w Brześciu znaleźli się delegaci wszystkich stron (początkowo byli tylko wojskowi, którzy podpisali rozejm). Gospodarze, a zarazem faktyczni kierownicy obrad, ci, którzy w Brześciu mieli najwięcej do powiedzenia byli Niemcy. 22 grudnia 1917 r. w wielkiej sali teatralnej kasyna oficerskiego w Brześciu miało miejsce pierwsze posiedzenie plenarne konferencji pokojowej. Za stołem obrad byli: Niemcy – sekretarz stanu Richard von Kuhlmann, generał Max Hoffmann; Austriacy – Ottokar Czernin, Ferdinand Colloredo, ambasador Kayetan Merey, feldmarszałek-porucznik Maximilian Csicserics de Bacsany; Turcy – Halil i Ahmed Nessimi Bey; Bułgarzy – Popow i Petar Ganczew; bolszewicy – Adolf Joffe, Lew Kamieniew, Michaił Pokrowski (w styczniu dołączył Lew Trocki).

Interesujące jest to, że w delegacji austro-węgierskiej niebyło żadnego Polaka, predyspozycje do tego miał chociażby hrabia Adam Tarnowski, który przez zazdrość Czernina nie znalazł się w delegacji – uważał go za swego największego rywala i potencjalnego członka w cesarsko królewskim rządzie. Notabene, Polacy od samego początku rokowań w Brześciu domagali się od monarchów Rzeszy oraz Autro-Węgier wejść w skład delegacji. Argumentem polskim były Legiony Polskie walczące u boku żołnierzy Państw Centralnych. Szkoda, że ich nikt nie usłuchał…

Powierzchownie można byłoby stwierdzić, że za brzeskim stołem konferencyjnym zasiedli przedstawiciele stron walczących. Jednak to nie były tylko strony walczące, za stołem znaleźli się przedstawiciele dwóch różnych światów, dwóch różnych światopoglądów. Z jednej strony był świat monarchii feudalnych reprezentowany przez burżuazję oraz kastę oficerską, natomiast z drugiej strony byli reprezentanci świata rewolucji, przedstawiciele niepewnych zmian i bliżej nieokreślonych dążeń. Chyba nie był to pierwszy przypadek od czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej, jednak za jednym stołem znaleźli się przedstawiciele różnych światopoglądów i dlatego osiągnięcia porozumienia nie było takie łatwe, jak początkowo przypuszczali Niemcy. Rozejm zawarto stosunkowo łatwo i szybko, choć nie była to sprawa taka łatwa. Istotne trudności i komplikacje stanęły na porządku dziennym dopiero podczas rokowań o pokój.

Ukraina, Polska i… chleb!

W marcu 1917 r. powstała Ukraińska Centralna Rada, która początkowo stawiała sobie za cel uzyskanie autonomii w ramach Rosji. W miarę nasilanie się rewolucji w imperium, UCR zaczęła dążyć do suwerenności. 22 stycznia 1918 r. UCR proklamowała niepodległość i powołanie Ukraińskiej Republiki Ludowej. Politycy ukraińscy liczyli na to, że URL zostanie uznane przez Rzeszę oraz Austro-Węgry. Do uznania URL Rzeszę oraz Austro-Węgry miały skłonić dwa czynniki. Pierwszym była, idea utworzenia bloku satelitarnych państw umożliwiających dominację Rzeszy w regionie Europy Środkowej. Drugim czynnikiem była kwestia aprowizacyjna. Sytuacja z zaopatrzeniem była tragiczna, sporadyczne demonstracje, strajki, bunty nie wróżyły happy end’u dla Rzeszy.

9 lutego 1918 r. hołota bolszewicka uderzyła na Kijów i URL’owcy stamtąd czym prędzej zwiali. W obliczu klęski URL’owcy w Brześciu Litewskim tego samego dnia podpisują umowę pokojową z Państwami Centralnymi. W traktacie pokojowym rząd URL obiecał państwom centralnym dostawę miliona ton zboża do 1 sierpnia 1918 roku. Państwa Centralne w zamian za chleb uznały władzę URL’owców w dziewięciu prowincjach oraz na Chełmszczyźnie, a także obiecały sprawić istne lane bolszewickiej hołocie i wyzwolić Kijów. URL’owcy zdawali sobie sprawę, że nie mogą liczyć na przyłączenie ziem zamieszkałych przez Ukraińców, ale należących do monarchii habsburskiej. Jednak udało się uzgodnić podział Galicji na dwie prowincje (tzw. korony) na część polską ze stolicą w Krakowie oraz ukraińską z centrum we Lwowie.

Niemcy wywiązując się ze swoich zobowiązań, wiosną 1918 r. sprawili lanie bolszewikom, tak, że ci poszli won aż za Don. Natomiast Ukraińcy dostarczyli tylko coś około 113 tys. ton zboża, czyli 1/10 obiecanej ilości. A skąd mieli dać więcej, Ukraina za czas wojny została gospodarczo zrujnowana. Bunty chłopskie, wojna z bolszewikami i okupacja, niestabilna władza – wszystko to sprzyjało dalszemu pogłębianiu się kryzysu gospodarczego. W kwietniu 1918 r. doszło do przewrotu i ustanowienia Hetmanatu pod rządami generała Pawła Skoropadskiego (carski generał, potomny kozak), jednak to już w niczym nie ratowało opłakanej sytuacji Ukrainy.

Rzesza i Austro-Węgry rokując z URL’owcami i bolszewikami zupełnie zapomnieli o Polakach (chociaż oni raz na raz o sobie dawali znać, tylko nikt ich nie słuchał). Polacy traktak brzeski z 9 lutego 1918 r. uznali za kolejny rozbiór Polski. W Galicji oraz w innych miejscowościach polskich rozpoczęły się demonstracje oraz bunty. Polacy, którzy zasiadywali w parlamencie austro-węgierskim traktat nazwali jawną zdradą. Ignacy Daszyński, wówczas poseł do parlamentu, ku oburzeniu większości stwierdził, że 9 lutego 1918 r. „zgasła gwiazda Habsburgów na polskim firmamencie”. Cena za ukraiński chleb okazała się znacznie większa, aniżeli Niemcy początkowo liczyli.

Pułkownik Józef Haller, były dowódca II Brygady Legionów Polskich, a wówczas Polskiego Korpusu Posiłkowego stacjonującego na Bukowinie, oburzony tą zdradą przeszedł na stronę rosyjską. Po bitwie pod Rarańczą (15-16 lutego 1918 r.) legioniści przebili się na wschód. Płk. J. Haller po podjęciu tej decyzji napisał list do cesarza Karola I wraz z którym wysłał mu ordery, którymi był odznaczony a swą decyzję tłumaczył zdradą interesów polskich przez Austro-Węgry. Między innymi wówczas wielu urzędników, oficerów odesłało swe odznaczenia w znak protestu. Zamieszki, które wybuchły na ziemiach polskich przyczyniły się do upadku Rzeszy oraz Austro-Węgier.

A tak naprawdę jedynie tylko Niemcy wywiązali się z zobowiązań i udzielili pomocy militarnej Ukrainie. Natomiast Austro-Węgry nie przekazali Galicję oraz Chełmszczyznę Ukrainie. Ukraińcy zboża nie oddali, a Polacy zbuntowali się i na robili rumoru zaborcom.

Podsumowanie

Zgodnie z dekretem o pokoju, delegacja bolszewicka żądała zawarcie traktatu pokojowego bez aneksji zajętych terytoriów (armia niemiecka znajdowała się wówczas w granicach Rosji) oraz bez kontrybucji. Bolszewicy upubliczniali swoje stanowisko prezentowane w Brześciu traktując to jako element kampanii propagandowej. Delegacja niemiecka w poczuciu siły zdecydowanie odrzucała tę propozycję.

Richard von Kuhlmann w swoim dzienniku zanotował: „Trocki życzył sobie, abym w Brześciu uderzył pięścią w stół i wskazał mapę wojenną. Nie sprawiłem mu tej przyjemności, gdyż dałbym mu niebezpieczną broń do ręki i wystawił się na ataki partii lewicowych w Niemczech. Bardzo wąska droga pomiędzy Naczelnym Dowództwem, które najchętniej domagałoby się bezwzględnie aneksji niczym nie osłoniętych, a większością parlamentu, która żądała pokoju bez aneksji i bez odszkodowań. Mój plan był taki – uwikłać Trockiego w dyskusję na temat prawa narodów do samostanowienia i jego możliwego zastosowania i właśnie przez prawo samostanowienia pozyskać zdobycze terytorialne, które są nam koniecznie potrzebne”.

Bolszewicy przeciągali negocjacje. Taktyka polegała na koncepcji: nie podpisujemy traktatu pokojowego, ale i nie prowadzimy wojny. Jednak taka gra trwała do czasu aż L. Trocki wyjechał z Brześcia i istocie przerwał negocjacje. Rzesza, aby zachęcić bolszewików wrócić do stołu obrad 18 lutego 1918 r. rozpoczęła marsz na wschód, faktycznie nie napotykając żadnego oporu. W obliczu rychłej klęski bolszewicy poczuli się zmuszeni do zawarcia traktatu pokojowego na podyktowanych warunkach. Jednak można przypuszczać, że Lenin przewidywał z samego początku taki bieg wydarzeń. Stanowisko Lenina było jasne – dla ratowania kruchej władzy bolszewików, trzeba zgodzić się nawet na dowolne warunki. Tym bardziej, że Lenin traktował to tylko jako tymczasowe postanowienia i liczył na to, że wkrótce i w samej Rzeszy wybuchnie rewolucja. Miał rację.

Traktat podpisany 3 marca 1918 roku w Brześciu okroił Rosję ze znacznej części terytorium i ograniczające ją w zasadzie do terenów etnicznie rosyjskich. Rosję pozbawiono Królestwa Polskiego, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii. Na Zakaukaziu Rosja straciła Kars, Batumi i Ardahan na rzecz Turcji. Rosja musiała też zdemobilizować swoją armię i uznać Ukrainę. Traktat przewidywał także uznanie niepodległości i integralności terytorialnej Afganistanu i Persji. A tak naprawdę traktat nic nie zmienił, bo Rzesza wojnę przegrała, w Berlinie wybuchła rewolucja i wszelkie postanowienia utraciły swą moc.

PODCASTY I GALERIE