Saint Oil Sand: Nigdy nie myślałem, że grając w Warszawie usłyszę po litewsku „pakartot“

„Myślę, że ktoś na tym zgarnia punkty polityczne. Bo tak naprawdę problem tkwi nie w tabliczkach, czy w pisaniu nazwisk” – powiedział zw.lt Aleksander Kuleszo, lider zespołu ska-punkowego Saint Oil Sand z Wilna.

Antoni Radczenko
Saint Oil Sand: Nigdy nie myślałem, że grając w Warszawie usłyszę po litewsku „pakartot“

Fot. FB

Dzisiaj o 21 godz. w wileńskim klubie Pogo zespół zagra razem z kapelą z Warszawy Criminal Tango.

Niedawno wróciliście z trasy w Polsce. Jakie wrażenia? Czy jest różnica między publicznością tu i tam?

Wiesz, większej różnicy nie ma. Ludzka psychologia jest bardzo podobna. Wcześniej w Polsce graliśmy na festiwalach, np. Rock na Bagnach, więc teraz chcieliśmy odwiedzić miasta z koncertami. Zagrać w klubach. Dawno już to planowaliśmy, ale zawsze jest ciężko dopasować termin, bo ludzie mają rodziny, dzieci… To był nasz trzeci wyjazd do Polski.

Jaki był odbiór?

Odbiór był bardzo dobry. Na nasz koncert w Warszawie przyszły osoby z Wilna, które tam studiują. Był brat naszego saksofonisty (Jacek Orszewski, aktor Polskiego Studia Teatralnego – przy. red.). Było bardzo fajnie, bo nigdy nie myślałem, że grając w Warszawie usłyszę po litewsku „pakartot“, a ludzie śpiewali razem z nami „Moralinis pachmelas“. Na koncercie w Bielsku Podlaskim w ogóle było super. Było bardzo ciepłe przyjęcie i miłe towarzystwo. Grały z nami bardzo fajne zespoły: Desant oraz legendarny zespół z Białegostoku Tempelhof , którzy grają postpunk od kilkudziesięciu lat. Być może jesienią uda się nam ich ściągnąć na Litwę.

I żadnych różnic nie dostrzegłeś?

Jedyna różnica, którą zauważyłem to taka, że na punkowych koncertach zbiera się bardziej starsza i dojrzała publiczność. Mniej jest pijanych dzieciaków. To jest w sumie dobrze, bo to żadna przyjemność kiedy grasz, a ktoś pijany turla ci się pod nogami. Druga rzecz to, że starsze osoby bardziej odczuwają co chcesz przekazać. Bo mamy sporo piosenek, które zawierają pewien przekaz.

Punk zawsze był muzyką buntu. W waszych tekstach jednak stronicie od polityki…

Tak, nasze piosenki są bardziej o życiu. Posługujemy się pewnymi alegoriami. Dla mnie teksty polityczne są piosenkami jednej chwili. Można krzyczeć, że czarne jest czarne, a białe jest białe. Świat jest jednak o wiele ciekawszy i bardziej złożony. Jeśli weźmiemy na przykład utwory Kazika Staszewskiego, to on sam przyznaje, że imiona polityków, które wymieniał, bardzo często nikomu już nie są znane.

A sam ciekawisz się polityką?

Oczywiście, że się interesuję. W teraźniejszej sytuacji nie można się nie ciekawić bieżącą sytuacją. Bo jednak co by nie mówić, wybieramy polityków, którzy mają duży wpływ na nasze życie.

To znaczy, że chodzisz na wybory?

Tak. Sądzę, że trzeba chodzić na wybory.

Dlaczego?

Po to, aby nikt nie wykorzystał twego głosu, bo mogą być różne manipulacje. Nawet w sytuacji, kiedy nie chcesz oddawać głosu na żadnego z kandydatów, to możesz pójść i zniszczyć swoją kartę do głosowania. Możesz wrzucić pustą lub coś napisać. Przekreślenie karty jest również wyborem, w ten sposób pokazujesz, że nie ma na kogo głosować.

Jednak większość politologów i obserwatorów twierdzi, że w najbliższych wyborach prezydenckich wygra Grybauskaitė…

Nie byłbym tego taki pewny. Podobna sytuacja była, kiedy konkurowali ze sobą Adamkus i Paulauskas. Wszyscy twierdzili, że wygra Paulasuakas, a wynik okazał się inny. Tym razem może być podobnie. Będzie piękny dzień. Ludzie będą mieli dobry humor i być może wiele osób zechce sobie pożartować.

Kiedyś powiedziałeś, że aby mieszkać w jakimś kraju, to musisz szanować trzy rzeczy: język, kulturę i historię…

Dokładnie.

Mógłbyś to jakoś uzasadnić?

Żyjemy w takim świecie, że na daną chwilę, możesz jechać dokąd chcesz. Jak ludzie zaczynają mówić, że im się tutaj bardzo nie podoba, to zawsze mają wybór. Mogą zmienić coś w kraju lub po prostu zmienić kraj. Jednak jeśli chcesz być pełnowartościowym obywatelem, to musisz szanować ludzi, którzy są dookoła.

A jeśli człowiek nie chce zmieniać swego kraju, ale czuje się w tym kraju niezbyt komfortowo?

To, że jesteś obywatelem, nie oznacza wcale, że musisz siedzieć cicho. Możesz się wypowiadać. Możesz dyskutować. Nawet nie chodzi o to, że człowiek może się wypowiadać, człowiek powinien się wypowiadać, ale nie trzeba tego robić w sposób brutalny. Jestem przeciwnikiem rewolucji. Rewolucja powinna odbywać się wewnątrz człowieka, tylko wtedy ma sens.

Ok. Teraz wszyscy mówią o ochłodzeniu stosunków polsko-litewskich, gdzie twoim zdaniem tkwi problem?

Myślę, że ktoś na tym zgarnia punkty polityczne. Bo tak naprawdę problem tkwi nie w tabliczkach, czy w pisaniu nazwisk. Mi się wydaje, że ktoś chce rozwiązać własne problemy przy pomocy nagniatania atmosfery. Mam bardzo dobry przykład. Kiedyś jechaliśmy z kolegą samochodem i zobaczyliśmy samochód, który miał numer „Rosja”. Kolega powiedział bardzo dobrą rzecz: ten numer kosztuje do cholery pieniędzy, więc jeśli on tak lubi Rosję, to mógłby te pieniądze przekazać na książki do szkoły. I o to właśnie chodzi. To jest lepsze niż wykrzykiwanie zwykłych haseł. Pamiętam kiedy ukończyłem studia, a był to wtedy kryzys 1998-99 lat i bardzo ciężka sytuacja na rynku pracy. Zwróciłem się wówczas do kilku miejscowych Polaków z prośbą o pomoc w znalezieniu pracy. I wszyscy mieli mnie w d…. My bardzo dużo lubimy pogadać, ale mało robić. Gdybyśmy my Polacy przynajmniej zrobili coś jeden dla drugiego, ale nawet tego nie robimy.

PODCASTY I GALERIE