Przyniosłeś z sobą nakazy matczyne: żyj, kochaj, pracuj. Zamiast nakazu „cierp”, przyniosłeś szczęście życia i pracy w wolnej od kajdan Ojczyźnie

9 grudnia 1922 roku odbyły się pierwsze wybory prezydenckie w niepodległej Polsce, zwycięzcą których okazał się Gabriel Narutowicz były minister robót publicznych a ówczesny minister spraw zagranicznych. G. Narutowicz był prezydentem tylko kilka dni, ponieważ zginął od strzału malarza Eligiusza Niewiadomskiego.

Tomasz Bożerocki
Przyniosłeś z sobą nakazy matczyne: żyj, kochaj, pracuj. Zamiast nakazu „cierp”, przyniosłeś szczęście życia i pracy w wolnej od kajdan Ojczyźnie

Gabriel Narutowicz w marcu 1865 r. w Telszach. Pochodził ze szlachty żmudzkiej. Po ukończeniu gimnazjum w Lipawie przez krótki czas studiował na Uniwersytecie Petersburskim, jednak stamtąd przeniósł się do Szwajcarii, gdzie w 1891 r. ukończył studia na uniwersytecie w Zurychu. W 1895 r. otrzymał obywatelstwo szwajcarskie i podjął się pracy w biurze inżynierskim, ponieważ był konstruktorem i inżynierem. Został współwłaścicielem firmy budowlanej i dorobił się ogromnej fortuny, kierując projektami hydroenergetycznymi w Szwajcarii, Francji, Hiszpanii, Włoszech. Za swoje nowatorskie rozwiązania inżynieryjne w 1896 r. otrzymał nagrodę na Wystawie Międzynarodowej w Paryżu i zyskał sławę pioniera elektryfikacji Szwajcarii. Zgarniając międzynarodowe nagrody, kierując międzynarodowymi projektami zyskał światową sławę. Tak o to mówił o swojej pracy: „Inżynier doznaje tej przyjemności, jaką ma Bóg. Dokonuje wielkich dzieł: tworzy jeziora, przerzuca siły na wielkie przestrzenie, przekształca góry. I wszystko to widzi jak na dłoni”.

Chociaż żył i pracował na emigracji jednak ciągle był powiązany z różnymi polskimi kołami emigracyjnymi. Udzielał się w pracy Szwajcarskiego Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, należał do stowarzyszenia La Pologne et la Guerre w Lozannie. Od końca 1918 r. władze polskie próbowały ściągnąć światowej sławy specjalistę do kraju, który początkowo nie miał takowego zamiaru. Jedynie we wrześniu 1919 r., kiedy faktycznie otrzymał nominację na ministra powrócił do kraju i aktywnie zaangażował się w odbudowę Polski.

23 czerwca 1920 r. został ministrem robót publicznych w rządzie Władysława Grabskiego i był na tym stanowisku do 26 czerwca 1922 r. W czasie tego krótkiego okresu jego osobistym staraniem odbudowano w kraju prawie 270 tys. obiektów. 28 czerwca został ministrem spraw zagranicznych. Ciekawostką jest to, że G. Narutowicz nie miał zamiaru wziąć udziału w wyborach prezydenckich. Otóż lider PSL „Wyzwolenie” Stanisław Thugutt kilkakrotnie prosił G. Narutowicza, który każdorazowo odmawiał się. Po długich namowach G. Narutowicz zgodził się w ostatniej chwili i być może nie bez wpływu Józefa Piłsudskiego. G. Narutowicz powiedział dla S. Thugutta: „Ja kandydatury swojej nie stawiam. Jeśli Wyzwolenie ją postawi, nie mam na to rady”.

Zgodnie z ówczesną konstytucją, prezydent został obrany przez Zgromadzenie narodowe, czyli przez członków sejmu i senatu. Ponieważ ówczesne życie polityczne było pełne napięć między różnymi ugrupowaniami politycznymi, więc nie było możliwości znalezienia kompromisu między ugrupowaniami, dlatego zgłoszono pięciu kandydatów. Oprócz G. Narutowicza byli to Maurycy Zamojski, Stanisław Wojciechowski, Ignacy Daszyński oraz Jan Niecisław Baudouin de Courtenay. Byli to kandydaci prawicy, ludowców, lewicy oraz mniejszości narodowe. Wśród zgłoszonych kandydatów dosyć liczne poparcie miał M. Zamojski, jednak tego poparcia brakowało, aby ostatecznie rozstrzygnąć kwestię wyborów. G. Narutowicz też nie miał absolutnego poparcia w Zgromadzeniu i wygrał jedynie tylko w piątek turze.

Być może udałoby się uniknąć długiego procesu głosowania, gdyby swój udział zgłosił dotychczasowy Naczelnik Państwa J. Piłsudski. Co więcej, warto zaznaczyć, że wielu ówczesnych polityków oraz obywateli RP tej właśnie decyzji oczekiwali od J. Piłsudskiego. Jednak J. Piłsudski nie wziął udziału, ponieważ był świadom z ograniczeń, które narzucała na prezydenta ówczesna Konstytucja.

E. Niewiadomski w czasie procesu sądowego zeznał, iż rzeczywistym celem jego zamachu musiał być Naczelnik Państwa J. Piłsudski. Zamach był szykowany od czasów wojny z bolszewikami. Jak twierdził zamachowiec w czasie procesu sądowego, J. Piłsudski widząc, że Polska jest zagrożona nic nie zrobił, dlatego musiał ponieść za to karę, którą musiał wymierzyć sam E. Niewiadomski. Jednak na wieść o zrezygnowaniu przez niego z objęcia urzędu prezydenta zmieniła jego plany. Tak o to on mówił o J. Piłsudskim: „Uczucie moje w stosunku do niego dałoby się streścić w dwu wyrazach: twarda dusza. Bohaterska dusza. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że Piłsudski miał twardą duszę dla siebie, miękką dla innych, co jest jeszcze piękniejsze. Nie wiedziałem i nie przeczuwałem, jednakże, że ten rodzaj piękna przeniesiony na funkcje Naczelnika Państwa w burzliwej przełomowej chwili dziejowej, może się dla Państwa okazać zgubny.”

Wybór G. Narutowicza wywołał protesty, szczególnie w obozie narodowym. Nawet podjęto prób zmuszenia go do rezygnacji z urzędy prezydenta. Jednak 11 grudnia został zaprzysiężony i formalnie objął ten urząd. Niestety 16 grudnia 1922 roku, podczas otwarcia wystawy malarskiej w warszawskiej Zachęcie został zastrzelony przez E. Niewiadomskiego.

Ironią losu jest fakt, że wystrzelona przez E. Niewiadomskiego kula, była przeznaczona dla J. Piłsudskiego. Chociaż Naczelnik Państwa wycofał się z rywalizacji o fotel prezydenta, jednak E. Niewiadomski nie zrzekł się zamiaru zastrzelenia prezydenta, którym został G. Narutowicz. Zabójstwo te E. Niewiadomski w długim przemówieniu wytłumaczył jako zemstę za to, że J. Piłsudski nie został dyktatorem, że zaczął tworzyć rządy, które w niczym nie napominały ludowe a tym bardziej nie były stosowne do sytuacji w kraju oraz na arenie międzynarodową. Według E. Niewiadomskiego J. Piłsudski musiał zostać dyktatorem Polski na czas, puki Polska nie zostanie ostatecznie odbudowana. Jednak Naczelnik zdradził interes narodowy i swe przemówienie reasumował tymi słowami

„Wszystko co w Polsce żyło, co było szlachetne, prawnie myślące, domagało się ręki silnej od 4 lat. Miękka ręka jest istotnie potrzebna, ale nie do władania Państwem. Miękka ręka potrzebna jest złodziejom, paskarzom, potrzebna jest bandytom, przeniewiercom grosza publicznego, chłopstwu, zdrajcom stanu, potrzebna jest przestępcom politycznym, potrzebna jest Lauerom, Hotwitzom, Okoniom, Daszyńskim, Osmołowskim, oprócz, tego potrzebna jest wszystkim wrogom Polski.

Wszyscy oni handlują za miliony. Piłsudski o tym wiedział – nie mógł nie wiedzieć. Mimo to zalecał miękką rękę i szukał człowieka i znalazł go.”

J. Piłsudski po śmierci G. Narutowicza wycofał się z życia politycznego kraju i przez jakiś czas zajmował się twórczością. W tym czasie powstał utwór „Wspomnienia o Gabrjelu Narutowiczu”, w którym tak o to został opisany G. Narutowicz:

„Zgasł! Gdym poszedł do Belwederu pożegnać się z przyjacielem przygotowanym już do grobu i usiadłem w sąsiednim pokoju, myślałem o przebiegu życia ś. p. Narutowicza.

Gdzieś, w dworze żmudzkim, panowała popowstaniowa żałoba; cichą skargę matki zamiast wesołej piosenki miałeś nad kołyską, gdy ojciec chmurny trwożliwie nadsłuchiwał dźwięku dzwonka w oddali, zwiastującego przybycie jakiejś władzy zaborczej. A potem ciche, rzewne, lecz uporczywe nauki rodziców – żyj, cierp, kochaj i pracuj. Szeptano ci na ucho wspomnienia walk ubiegłych, pokazywano zatajone gdzieś zakazane obrazki. A potem?

A potem! Powędrowałeś w świat daleki. Nie zaznałeś z nami ani walk, ani nędzy niewoli. W walce nie pozbyłeś się sentymentalizmu swego dzieciństwa, w brudzie niewoli nie zbrukałeś duszy, w pokorze nieszczęścia nie pełzałeś jak gad, już nie łudząc despotów. Zakonserwowałeś gdzieś w szałasach szwajcarskich swe dziecinne i młode zaufanie do ludzi, do ich dobrej woli. Przyniosłeś z sobą nakazy matczyne: żyj, kochaj, pracuj. Zamiast nakazu „cierp”, przyniosłeś szczęście życia i pracy w wolnej od kajdan Ojczyźnie. […].”

Podsumowując losy G. Narutowicza warto zaznaczyć, że jego brat Stanisław Narutowicz został sygnatariuszem aktu niepodległości Litwy. Chociaż obaj pochodzili z Litwy, jednak losy złożyli się tak, że jeden z nich odbudowywał Polskę a drugi Litwę. Być może, kiedyś nastąpi czas, kiedy Prezydenci Litwy oraz Polski złożą wspólnie wieńce nie tylko na grobie J. Piłsudskiego, ale też na grobach braci Narutowiczów.

PODCASTY I GALERIE