Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie – bitwa o Monte Cassino

Melchior Wańkowicz pisał: "Przejście na Rzym pod Monte Cassino było od niepamiętnych czasów miejscem, w którym obrońcy Włoch zastępowali drogę najeźdźcom ciągnącym z południa. W tym miejscu góry spiętrzone od morza do morza zostawiają tylko pas dziesięciokilometrowej szerokości, którym płynie rzeka Liri. O sforsowanie tego przejścia walczono od wieków i ten klasyczny przedmiot obrony był stale przerabiany w zadaniach włoskiego sztabu generalnego".

Tomasz Bożerocki
Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie – bitwa o Monte Cassino

Fot. Domena publiczna

Dla tych którzy zapomnieli…

We wrześniu 1939 r. III Rzesza i ZSRS podzieliły Polskę między siebie i natychmiast rozpoczęły represjonować Polaków. Niemieckie okrucieństwa w Polsce były krwawe i jawne, a w strefie sowieckiej NKWD zajęło się likwidowaniem polskiej elity wojskowej i kulturowej. Szacuje się, że aresztowano około 1.7 mln obywateli II Rzeczypospolitej, których zesłano w głąb ZSRS lub wtrącono do łagrów. Ponad 20 tys. oficerów, policjantów, funkcjonariuszy innych służb mundurowych rozstrzelano w lesie katyńskim w pobliżu Smoleńsku, Charkowie i Miednoje.

Chociaż Polska została pokonana i okupowana przez nazistów oraz bolszewików, wojskowi kontynuowali walkę w obcych krajach. Polacy wzięli udział w kampanii francuskiej w 1940 roku. Po Dunkierce ok. 35 tys. polskich wojskowych różnych formacji przybyło do Wielkiej Brytanii, gdzie dalej kontynuowali walkę. W Wielkiej Brytanii utworzono 1. Korpus Polski z siedzibą w Szkocji i którego 1. Dywizja Pancerna walczyła w Normandii latem 1944 roku. We wrześniu 1944 r. w akcji pod Arnhem wzięła udział 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa.

Po inwazji III Rzeszy na ZSRS 22 czerwca 1941 r. Józef Stalin, którego siły zbrojne okazały się bezwartościowe, zaczął tworzyć jednostki wojskowe z więźniów łagrów. Stalin potrzebował polskich więźniów do utworzenia nowych jednostek. W oczach Brytyjczyków waleczność Polaków była wysoka, wobec tego jednym z warunków Winstona Churchilla, od których uzależnił udzielenie pomocy ZSRS, było uwolnienie Polaków i utworzenia z nich jednostki wojskowej wielkości korpusu.

Dowódcą został generał Władysław Anders, który jesienią 1939 r. trafił do niewoli sowieckiej i któremu udało się uniknąć rozstrzelania. Był torturowany i przetrzymywany w Moskwie na Łubiance (siedziba NKWD). Jego śledztwo trwało prawie rok, głównym zarzutem było zdradzenie międzynarodowego proletariatu, kiedy walczył przeciwko bolszewikom w latach 1918-1920. W sierpniu 1941 r. został wypuszczony i objął dowództwo nad tworzącym się korpusem. Początkowo miejscem tworzenia się korpusu był Buzułuk, dopiero w grudniu 1941 r. Polaków przeniesiono do Kazachstanu. Jednak W. Anders dążył do tego, aby korpus opuścił teren ZSRS i został przeniesiony do Iranu. Pułkownik Klemens Rudnicki tak opisał wiosnę 1942 r. którą korpus spędził jeszcze w ZSRS:

Na wiosnę choroby zaczęły znowu dziesiątkować naszą dywizję. Najpierw tyfus, a następnie dur brzuszny przynoszony do nas przez nowych rekrutów i ludność cywilna […]. Lekarze byli bezradni. Nie było lekarstw. Przez długi czas każdego dnia umierało od dziesięciu do dwudziestu osób”.

W okresie kwietnia – sierpnia 1942 r. polscy żołnierze oraz cywile zostali przetransportowani do Iranu. Sowieci czynili wiele przeszkód w tym, a co więcej – ogłoszono, że Polacy są wycofywani do Iranu, ponieważ nie chcą walczyć. Sowiecka kampania dezinformacyjna miała poklask i niestety, jej rezultaty są odczuwalne i do dziś. Cyfry przeniesionych wahają się od 115 tys. do 300 tys. Jesienią 1943 r. 2. Korpus Polski został przetransportowany do Włoch. 15 grudnia 1943 r. oddział polskich komandosów rozpoczął bojowy patrol w okolicach Atelleta. 13 marca 1944 r. 5. Kresowa Dywizja Piechoty wymieniła 2. Marokańską Dywizję Piechoty w Castel San Vincenzo. W marcu gen. W. Anders otrzymał rozkaz przeprowadzenia natarcia na Monte Cassino w ramach operacji „Diadem”. Miała to być czwarta bitwa o ten teren i okazała się ostatnią. Później W. Anders wspominał:

23 marca przyjechał do mnie do Vinchiaturo gen. Leese i udzielił mi następujących wiadomości. Niemcy odparli ponowne natarcie na miasto Cassino. Wojska sojusznicze na przyczółku Anzio znajdują się w trudnym położeniu. Wobec tego zdecydowano wielką ofensywę na odcinku frontu włoskiego od miasta Cassino do wybrzeża Morza Tyrreńskiego. 8 Armia otrzymała zadanie przełamania linii Gustawa, której najsilniejszym punktem są wzgórza Monte Cassino oraz linii Hitlera, której zawiasem jest Piedimonte. Dla 2. Korpusu Polskiego przewidziano najtrudniejsze zadanie zdobycia w pierwszej fazie wzgórz Monte Cassino, a następnie Piedimonte. Była to dla mnie chwila doniosła. Rozumiałem całą trudność przyszłego zadania Korpusu. (…) Zaciekłość walk w mieście Cassino i na wzgórzu klasztornym były już wówczas dobrze znane. Mimo że klasztor Monte Cassino był bombardowany, mimo że oddziały i czołgi sojusznicze dochodziły przejściowo na sąsiednie wzgórza, mimo że z miasta Cassino zostały tylko gruzy, Niemcy utrzymali ten punkt oporu i nadal zamykali drogę do Rzymu. Zdawałem sobie jednak sprawę, że Korpus i na innym odcinku miałby duże straty. Natomiast wykonanie tego zadania ze względu na rozgłos, jaki Monte Cassino zyskało wówczas w świecie, mogło mieć duże znaczenie dla sprawy polskiej. Byłoby najlepszą odpowiedzią na propagandę sowiecką, która twierdziła, że Polacy nie chcą się bić z Niemcami. Podtrzymywałoby na duchu opór walczącego Kraju. Przyniosłoby dużą chwałę orężowi polskiemu. Oceniałem ryzyko podjęcia tej walki, nieuniknione straty oraz moją pełną odpowiedzialność w razie niepowodzenia. Po krótkim namyśle oświadczyłem, że podejmuję się tego trudnego zadania”.

Monte Cassino

Masyw górski, na którym stał klasztor, był kluczowym stanowiskiem w linii Gustawa, systemie połączonych niemieckich linii obronnych, biegnącym przez całą szerokość najwęższej części Włoch między Gaetą i Ortoną. Był to przykład imponującej inżynierii wojskowej, najpotężniejszy system obronny, z jakim podczas wojny zetknęli się Brytyjczycy i Amerykanie. W znacznej części górował nad rzekami o stromych brzegach, w szczególności Garigliano i Rapido, lub też rozciągał się na nadbrzeżnych bagnach lub na wysokich górskich szczytach. Naturalne korzyści, jakie dawało górskie położenie, zostały wzmocnione przez Niemców dzięki usunięciu budynków i drzew i poszerzeniu w ten sposób pola rażenia. W innych miejscach powiększono występujące w tej okolicy naturalne jaskinie, a pozycje obronne wzmocniono betonem. Wykopano ziemianki, połączone podziemnymi przejściami. Umocnienia nie były jedną linią, a raczej wieloma liniami z tak zaplanowanymi stanowiskami, żeby można było natychmiast przeprowadzić kontrnatarcia na utraconych obszarach frontu.

Przez całą zimę alianci na próżno usiłowali zdobyć niemieckie pozycje na Monte Cassino, zagradzające drogę na Rzym. Wszystkie próby kończyły się krwawą jatką. Pierwsze natarcie na Monte Cassino przeprowadzono w styczniu 1944 r., wówczas to siły amerykańskie i brytyjskie próbowały w tym miejscu przerwać obronę. Druga bitwa o Monte Cassino rozpoczęła w lutym 1944 r, w której udział wzięli Nowozelandczycy oraz Hindusi. Pomimo wsparcia artylerii i lotnictwa, natarcie to nie przyniosło powodzenia.

Co ciekawe, wojska niemieckie nie ufortyfikowały samego klasztoru Monte Cassino, ponieważ oznaczałoby to wystawieniem na zniszczenie jednego z najważniejszych zabytków Włoch, a tym samym ogromny cios w propagandowy wizerunek III Rzeszy. Mimo to, alianci zdecydowali się na zbombardowanie opactwa, obawiając się, że w trakcie walk może zostać wykorzystane przez Niemców. Na zniszczenie potencjalnej twierdzy naciskał gen. Bernard Freyberg, dowódca wojsk nowozelandzkich, których zadaniem miało być zajęcie tego regionu. Rankiem 15 lutego 1944 r. 255 bombowców zrzuciło na Monte Cassino ponad 350 ton bomb. Działania aliantów spotkały się z powszechnym potępieniem. Kilka lat po wojnie dowódca 5. armii amerykańskiej Mark Clark stwierdził: „zbombardowanie klasztoru stanowiło nie tylko niepotrzebny błąd psychologiczny z propagandowego punktu widzenia – było także z wojskowego punktu widzenia błędem pierwszej klasy. Utrudniło tylko zadanie i zwiększyło straty w ludziach i sprzęcie przynosząc także stratę czasu”. Bombowce zniszczyły opactwo, w którym mieściła się bezcenna kolekcja dzieł sztuki, ponieważ zakładano, że Niemcy zajęli klasztorne budynki. W rzeczywistości mieli swoje stanowiska wokół klasztoru. Po bombardowaniu szybko ufortyfikowali ruiny i z powodzeniem odpierali ataki aliantów.

Kolejny atak aliantów nastąpił w marcu. Poprzedziło go trwające 3,5 godziny bombardowanie miasta Cassino. W walkach ponownie uczestniczył korpus nowozelandzki, wspierany przez dywizję hinduską. Jednak i tym razem po trwającej 11 dni bitwie sprzymierzeni wycofali się, ponosząc ogromne straty. W czwartej, decydującej bitwie o Monte Cassino, musieli wziąć udział żołnierze 2. Korpusu Polskiego.

Fot. Domena publiczna

Operacja „Diadem”

Operacja „Diadem” zakładała, iż front Cassino zaatakują jednocześnie korpusy czterech armii: amerykański II Korpus oraz Francuski Korpus Ekspedycyjny z 5. Armii, a także brytyjski XIII Korpus oraz 2. Korpus Polski. W przeddzień operacji korpus liczył 53508 mężczyzn i 1290 kobiet. W następnych miesiącach, dążąc do uzupełnienia strat korpusu, zaoferowano miejsca w korpusie 35 tys. wziętym do niewoli Polakom, którzy przymusowo służyli w jednostkach Wermachtu. Ci, którzy z nich zgodzili się, zostali zbadani i wysłani do Palestyny na szkolenia.

Do operacji „Diadem” zgromadzono ponad 300 tys. żołnierzy na 40 km odcinku frontu. Zadaniem 2. Korpusu Polskiego było zdobycie terenu klasztoru Monte Cassino od strony północnej oraz północno-wschodniej i ustanowienie kontroli nad drogą. Ostatecznym zadaniem było dotarcie do Linii Hitlera. W celu lepszego rozeznania gen. W. Anders 7 kwietnia odbył lot na małej wysokości samolotem obserwacyjnym nad przyszłym polem bitwy korpusu.

Między 23 a 28 kwietnia oddziały wybrane do operacji „Diadem” przegrupowali się i zajęli pozycje wyjściowe do bitwy. Jeden brytyjski oficer zauważył, iż Polacy: „nigdy nie mogli całkowicie ukryć swojego lekkiego zniecierpliwienia naszymi postawami. Nienawidzili Niemców i ich militarne zapatrywania były zdominowane przez tę nienawiść. Ich głównym celem było określenie, gdzie znajdują się najbliżsi Niemcy i zlikwidowanie ich. Było to chwalebne, ale często niepraktyczne”.

Czerwone maki na Monte Cassino

Atak wojsk alianckich rozpoczął się 11 maja o godz. 23.00 od silnego ostrzału artyleryjskiego. Piechota z dwóch polskich dywizji zaczęła przekraczać swoje linie wyjściowe wkrótce po 1 w nocy 12 maja. W walkach wzięły udział wszystkie jednostki 2 Korpusu: 3 Dywizja Strzelców Karpackich gen. bryg. Bronisława Ducha, 5 Kresowa Dywizja Piechoty gen. bryg. Nikodema Sulika, 2 Samodzielna Brygada Pancerna gen. bryg. Bronisława Rakowskiego, wspierane przez Armijną Grupę Artylerii płk Ludwika Ząbkowskiego.

Naprzeciw nich stały elitarne jednostki niemieckie: 1 Dywizja Spadochronowa oraz 5 Dywizja Górska. Polacy nie mieli szczęścia, ponieważ Niemcy zdecydowali się na wymianę wielu swoich żołnierzy tej nocy, wobec tego była tam podwójna liczba spadochroniarzy i dodatkowa siła ogniowa, która przygwoździła atakujące bataliony 5. Wileńskiej Brygady.

Walka na otwartym terenie, zaminowanym i obstawionym niemieckimi kryjówkami, spowodowała duże straty w szeregach polskich, pozwoliła jednak na rozpoznanie terenu, ważne przy kolejnych atakach. Wiążąc niemieckie siły, dała także oddziałom brytyjskim możliwość wyparcia Niemców z dolnych rejonów Monte Cassino i z miasta Cassino.

Po południu tego dnia okazało się, że natarcie nie przyniosło oczekiwanego skutku, impet atakujących załamał się, brakowało koordynacji działań wśród atakujących sił alianckich. Wobec czego rozkazano okopać się i umacniać zajęte pozycje. Natarcie na wzgórze klasztorne 2. Korpus Polski wznowił 17 maja. Korespondent Daily Telegraph napisał: „Polacy bili się na stokach masywu Albaneta […], byłem razem żołnierzami z Dywizji Strzelców Karpackich, tymi wspaniałymi walecznymi żołnierzami, którzy dokonali historycznych czynów w Gazali i Tobruku. Tworzyli przednią szpicę ataku […]. Polska piechota atakowała na urwistym górskim terenie na odcinku 900 metrów od linii wyjściowej. Po ostrym i zaciętym starciu zdobyli swój pierwszy cel w ciągu dwóch godzin. Nastąpiły dramatyczne starcia wręcz […]. Polacy dokonali niemal niemożliwego wyczyny”. W nocy z 17 na 18 maja Feliks Konarski, żołnierz 2. Korpusu Polskiego, śpiewak i kompozytor w Teatrze Żołnierza Polskiego w Campobasso słysząc daleki grzmot dział napisał dwie pierwsze strofy „Czerwonych maków na Monte Cassino”.

W nocy z 17 na 18 maja dowództwo 1 Dywizji Spadochronowej, na wyraźny rozkaz dowódcy naczelnego wojsk niemieckich we Włoszech feldmarszałka Alberta Kesselringa, rozpoczęło wycofywanie oddziałów ze wzgórza klasztornego.

Rankiem 18 maja 3 Dywizja Strzelców Karpackich zdobyła ostatecznie wzgórze 593. O godzinie 10.20 patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich, dowodzony przez ppor. Kazimierza Gurbiela, zajął ruiny klasztoru na Monte Cassino i wywiesił na nich proporczyk pułkowy. Wkrótce na murach opactwa pojawił się biało – czerwony sztandar, a następnie obok niego flaga brytyjska. Po południu na wzgórzu odegrany został Hejnał Mariacki.

W czasie walk o Monte Cassino poległo 923 żołnierzy 2 Korpusu Polskiego, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych. Kilka dni po zdobyciu Monte Cassino wojska alianckie przełamały linię Gustawa w całym pasie natarcia. 4 czerwca 1944 r. do Rzymu wkroczyły oddziały amerykańskie. Sukcesy te zostały przyćmione początkiem inwazji wojsk alianckich we Francji 6 czerwca 1944 roku.

Fot. Domena publiczna

Postscriptum

Osiemnastego maja żołnierze polskiego II Korpusu, pod dowództwem generała Władysława Andersa, zdobyli Monte Cassino, otwierając tym samym drogę do Rzymu. Większość żołnierzy 2. Korpusu Polskiego stanowili jeńcy wzięci do niewoli przez bolszewików jesienią 1939 r., którzy zostali wypuszczeni z więzień i obozów pracy dwa lata później. Wyglądali wówczas jak szkielety. Po kilki miesiącach odpoczynku i szkolenia na Bliskim Wschodzie 2. Korpus Polski stał się potężną siłą bojową. Amerykanie uważali Polaków za twardych, zdeterminowanych i gotowych do walki. Odwaga i ryzykowanie własnego życia w walce na froncie przyniosły Polakom podziw Anglików, którzy mówią, że jeśli widzisz, jak ktoś ucieka przed pościgiem, to znaczy, że Polacy gonią Niemców.

Na podstawie:

https://dzieje.pl/aktualnosci/monte-cassino

https://muzhp.pl/pl/c/1335/bitwa-narodow-monte-cassino

http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id=bitwa_monte_cassino

CADDICK-ADAMS, Peter. Bitwa o Monte Cassino: piekło dziesięciu armii. Kraków 2019.

WAŃKOWICZ, Melchior. Bitwa o Monte Cassino. Warszawa 2009.

CLOUD, Stanley. OLSON, Lynne. Chłopcy Murrowa: na frontach wojny i dziennikarstwa. Warszawa 2006.

BEEVOR Antony. Druga wojna światowa. Kraków 2013.

PODCASTY I GALERIE