Kultura i Historia
Małgorzata Kozicz

Prof. Piotr Kwiatkowski: Współcześni Polacy znają trzy postaci historyczne

"Przeciętny Polak niewiele wie i nie potrafi w sposób spójny opowiedzieć o znaczeniu Lwowa lub Wilna w życiu II Rzeczypospolitej" - mówi w rozmowie z zw.lt prof. Piotr Kwiatkowski, socjolog, profesor w Instytucie Filozofii i Socjologii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, autor książki „Odzyskanie niepodległości w polskiej pamięci zbiorowej”.

Małgorzata Kozicz, zw.lt: Czy Polacy interesują się historią?

Prof. Piotr Kwiatkowski: Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ część Polaków się interesuje. Średnio około 5 proc. twierdzi, że bardzo się interesuje, a pomiędzy 15 a 20 proc. mówi „interesuję się”. Jest też pewna liczba Polaków, którzy przyznają się „to mnie nie obchodzi”. Krótko mówiąc, nie ma jednego wzoru, który byłby uniwersalny.

Jak w takim razie badać zainteresowanie historią – czy można sprowadzić do wspólnego mianownika pasjonatów historii i zupełnych laików?

Zwykle podczas badań pytamy zarówno jednych, jak i drugich. Odpowiedzi tych, którzy średnio lub mało interesują się historią, też są interesujące. Czasem są to ludzie, którzy mają niewielką wiedzę, ale są w stanie odtworzyć przynajmniej podstawowe wyobrażenia dotyczące przeszłości. Czasem coś wiedzą o swoich rodzinach w przeszłości, czasem znają podstawowe znaki tożsamości narodowej.

A jakie są dla Polaków te znaki?

Mamy tutaj kilka różnych dziedzin. Jeśli pytamy o symbole niepodległości, jest to na pewno godło narodowe i flaga narodowa. W tym względzie dzisiejszy Polak jest podobny do swoich przodków. Kiedy weźmiemy dawne Królestwo Kongresowe, to jak tylko Rosjanie wycofali się w roku 1915, w 1916 roku miasto już wyglądało inaczej. Bardzo charakterystyczną zmianą była zmiana wyglądu ulic – bardzo dużo ludzi wywiesiło biało-czerwone flagi, pojawił się w życiu publicznym biały orzeł. Był on oczywiście nieznormalizowany, nie miał jakiegoś ustalonego wzoru, więc białe orły z tamtego czasu mają bardzo różny kształt.

Natomiast jeśli myślimy o symbolach historycznych, to – w pewnym uproszczeniu oczywiście – współcześni Polacy mają trzy postaci powszechnie znane. Jest to Jan Paweł II, który zaczął się pojawiać w kontekście rozmów o historii jeszcze w latach 80-tych, a teraz zdecydowanie jest najważniejszym bohaterem. I bohaterowie dwóch odzyskań niepodległości – Józef Piłsudski i Lech Wałęsa. Jeśli chodzi o rok 1918, stosunkowo mało Polacy wiedzą o innych ważnych postaciach jak Roman Dmowski, Ignacy Daszyński, Ignacy Jan Paderewski, Wojciech Korfanty czy Witos. Symbolem niepodległości jest Józef Piłsudski.

A jeżeli chodzi o wydarzenia?

Niewątpliwie podstawowymi wydarzeniami, z których Polacy są dzisiaj dumni, jest odzyskanie niepodległości, zakończenie tego etapu, jakim była Polska Rzeczpospolita Ludowa i transformacja ustrojowa. Także II wojna światowa jest wydarzeniem bardzo często przypominanym i funkcjonującym w pamięci zbiorowej Polaków.

Czy są czynniki, które wpływają na wzrost lub zmniejszenie zainteresowania historią, własną tożsamością?

Trudno znaleźć jeden czynnik, który by wszystko wyjaśniał. Nie ulega wątpliwości, że jest to splot różnych czynników, jak dominujące wzory kultury, pewne sytuacje z życia społecznego, politycznego, zainteresowania realizujące się w mediach, sztuce. To wszystko składa się na to, że o jednych postaciach ludzie wiedzą więcej, o innych mniej. Ale zasadnicze zmiany kanonu historycznego, listy najpowszechniej znanych postaci, dokonują się bardzo powoli, bardziej w rytmie pokoleń niż lat.

Czy dzisiaj w świadomości Polaków funkcjonują tak zwane Kresy Wschodnie, które w pewnych okresach historii należały do Polski?

Jest to bardzo zróżnicowane. Istnieje bardzo wiele środowisk, które z różnych powodów pamiętają o tamtych stronach. Najczęściej są to ludzie, którzy mają rodzinny związek z Kresami. Co prawda ludzi, którzy dzieciństwo, wczesną młodość spędzili na terenach dzisiejszej Litwy czy Ukrainy, jest coraz mniej. Przeciętny Polak jednak niewiele o tym wie i nie potrafi w sposób spójny opowiedzieć o znaczeniu Lwowa lub Wilna w życiu II Rzeczypospolitej. Jest to wiedza, którą posiadają raczej ludzie zawodowo związani z historią, elity krzewiące pewną wiedzę o przeszłości.

Niektórzy Litwini obawiają się, że Polacy nadal chcieliby przywrócić Wilno Polsce. Czy są takie rewizjonistyczne nastroje w polskim społeczeństwie?

Nie zetknąłem się nigdy z takim formułowanym wyraźnie postulatem, żeby ponownie przywrócić Wilno czy Lwów Polsce. Zresztą, w dyskusjach politycznych tego typu tezy również się nie pojawiają, nie mówię oczywiście o środowiskach nacjonalistycznych. Myślę, że to, co przez szeroko rozumiane polskie elity, inteligencję jest podkreślane, to fakt, że dobrze, aby Polacy mieszkający na terenie Litwy, Białorusi czy Ukrainy mieli wszystkie swobody, jakie w cywilizowanej Europie mają mniejszości narodowe, i żeby Polska szanowała tożsamość mniejszości, które żyją na jej terenie. Jest trochę osób o poglądach nacjonalistycznych, są jednak w mniejszości. Między innymi dlatego, że jeżeli mówimy „oddajcie nam Wilno i Lwów”, natychmiast się pojawia pytanie „no tak, a co ze Szczecinem i Wrocławiem?”.

Jak Polacy obchodzą swoje święta narodowe? Na Litwie coraz częściej słychać dyskusje, że za dużo u nas patetyzmu, odsłaniania tablic i upamiętniania, a za mało patriotyzmu radosnego, w stylu amerykańskim.

Myślę, że model kompletnie wyluzowany i wesoły ma umiarkowane poparcie społeczne. Była w pewnym momencie inicjatywa, by na 3 maja zrobić wielkiego czekoladowego orła, którego uczestnicy jakiegoś pikniku połamią sobie na kawałeczki i zjedzą. Spowodowało to krytyczną relację dużej części opinii publicznej. Z drugiej strony, kolejne ekstremum – tylko msza, defilada i przemówienie – to też sposób mało interesujący. Większość opinii publicznej jest gdzieś pośrodku: mamy element oficjalny, element rytualnego przypomnienia, co też się stało 3 maja, ale jest też komponenta niekoniecznie oficjalna i otwarta na partycypację wielu ludzi. Współczesny człowiek, kiedy myśli o przeszłości, chce w muzeum dotknąć eksponatu, czasem się nim pobawić. Chce mieć namiastkę rzeczywistego związku z przeszłością. Takie formy świętowania jak przemarsze, parady, pokazy rekonstrukcyjne, wreszcie biesiady i festyny, sa tego wyrazem.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!