Kultura i Historia
15min.lt

Polski historyk: Ludzie chcą przemilczeć te tematy, które wywołują poczucie wstydu

Przed 80. laty rozpoczęła się II wojna światowa. 1 września do Polski wkroczyły nazistowskie Niemcy, a 17 września wojsko sowieckie. Polska została podzielona. W ubiegłym tygodniu prezydent Rosji Władimir Putin wyraził ocenę, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 roku. Na pytania o II wojnę światową 15min.lt odpowiedział zastępca dyrektora Muzeum II wojny światowej, Grzegorz Berendt, który uczestniczył na konferencji w Wilnie na temat wybuchu II wojny światowej.

Czy pamięć historyczna osób interesujących się II wojną światową jest odporna na manipulacje, które pojawiają się w przestrzeni publicznej?

Mówiąc ogólnie, zawsze są dwie pamięci: prywatna i instytucjonalna. Ostatnia jest pielęgnowana przez różne instytucje państwowe lub jakieś inne. Pamięć ma różne odsłony, ale warto pamiętać, że żadna nie jest idealna. Mówiąc o pamięci prywatnej, ludzie najczęściej pamiętają, co przydarzyło im się dobrego lub złego. To oznacza, że taka osoba może pamiętać dużo rzeczy, ale mówi tylko o tym, o czym chce. Podobnie jest w kwestii pamięci instytucjonalnej lub kulturowej. Jej twórcy dokonują selekcji z przeszłości, aby podkreślić pewne wydarzenia. Naszym ideałem jest, aby pamięć instytucjonalna, która ma naprawdę silne oddziaływanie, mówiła o wszystkim, co wydarzyło się w przeszłości, aby pominięte nie zostały ważne kwestie lub pytania. W taki sposób, aby osoby interesujące się przeszłością i jej związkami z teraźniejszością, otrzymały pełne relacje tego, co wydarzyło się w przeszłości. Jednym z podstawowych problemów, który pojawia się mówiąc o pamięci kulturowej, jest taki, że w przeszłości nie mówiono o tym, co się działo podczas II wojny światowej. Dzisiaj, kiedy w różnych państwach prowadzone są badania, dąży się do tego, aby wydarzenia obejmowały różne punkty widzenia osób należących do odmiennych kultur. Nie możemy zmienić przeszłości, ale musimy dążyć do tego, aby zrozumieć co i dlaczego wówczas się działo. Tylko pełny obraz daje nam możliwość nie popełnienia pewnych błędów oraz pozwala na zmniejszenie błędu statystycznego.

Czy dzisiaj ludzie pamiętają o wojnie? Jakie tematy ich interesują?

Osoby prywatne — z jednej strony najczęściej zwracają uwagę na najbardziej tragiczne zdarzenia, a z drugiej na najbardziej heroiczne. Są skorzy do przemilczania tych tematów, które wywołują poczucie wstydu. Te poczucie pomijania tematów wstydliwych jest uniwersalne. Jest spowodowane mechanizmami psychologicznymi. Zresztą takie podejście panuje również wtedy, kiedy mówimy o podejściu na poziomie historycznym lub kulturowym. Bardzo się staramy mówić o tym, co wywoływało cierpienie, albo o tym, co było heroiczne lub szanowane, a na bok spychamy rzeczy, o których mówi się z trudem lub które wywołują poczucie wstydu.

Jestem głęboko przekonany, że większą odpowiedzialność niosą osoby odpowiedzialne za rozpowszechnianie pamięci historycznej, a nie prywatni świadkowie historii, którzy po prostu odtwarzają swoje wspomnienia. Ponieważ instytucje korzystają z różnych źródeł, więc ich odpowiedzialność automatycznie staje się większa, bo są zobowiązani do szukania „złotego środka” oraz są zmuszeni do zaprezentowania, jak najbardziej zbliżonego do rzeczywistości obrazu. To oznacza, że trzeba mówić nie tylko o heroizmie i tragediach, ale również o tym, co zostaje pomiędzy, bez odrzucania elementów, o których warto lub nie warto mówić. Nie warto wybierać tylko jednego z elementów, mówiąc tylko o tematach wstydliwych lub którymi warto się szczycić. Musimy dążyć do wszechobecności.

Główne rany, które wyklarowały się po II wojnie światowej?

Podstawowa zasada agresora polegała na regule „łącz i dziel”. I w tym przypadku agresor szukał oraz tworzył konflikty między sąsiadami, które później wykorzystywał. Wytworzyła się sytuacja, kiedy przestało istnieć społeczeństwo, które było tworzone przez stulecia. Agresor próbował zniszczyć te związki, które były niebezpieczne dla niego. Poza tym do działań dzielących był pobierany coraz to szerszy krąg osób. Sądzę, że najtragiczniejszym elementem było to, że zrujnowano sąsiedztwo. To miało wpływ na wszystkich mieszkańców tych państw. Nie możemy zmienić przeszłości, ale musimy ją znać i o niej mówić, nie bijąc się o nią, bo to jest normalne zachowanie wolnego człowieka. Moim zdaniem to jest coś wspaniałego, że obecnie ludzie potrafią spotykać się i rozmawiać na pewne tematy.

Wszystko dowodzi, że aspekt codzienny góruje nad negatywnym podejściem kulturowym. To jest czymś bardzo pozytywnym, że dochodzi do wymiany informacją. Można powiedzieć, że jednym z podstawowych wygranych dzisiejszego świata jest dialog, który pozwala zachować z trudem zdobyte status quo w Europie.

Chciałabym zapytać, czy podejście obecnych ludzi się zmienia, jeśli mówimy o Holokauście. Czy dla osób, które nie przeżyły wojny, te słowo nie staje się zwykłym terminem bez głębszej refleksji?

Zadaniem historyków, edukatorów jest przekazywanie zwykłemu odbiorcy, czym naprawdę był Holocaust. Sądzę, że śmierć bliskiej osoby jest najbardziej traumatycznym przeżyciem nie zważając na narodowość. Ani Litwini, ani Polacy nie stracili w czasie wojny 90 proc. swoich bliskich. Bezprecedensowym i zasadniczym elementem Holocaustu było to, że zaplanowano likwidację całego społeczeństwa. Czymś bardzo ważnym jest włączenie tematu Holocaustu do programu szkolnego, ponieważ nauczanie szkolne jest podstawowym przystankiem do przyswojenia wiedzy. Po szkole zaczynamy interesować się dziedzinami, które nas naprawdę interesują, które stają się naszym hobby. Dlatego właśnie wiedza o Holocauście powinna być przyswajana w szkole, ponieważ po niej ludzie generalnie nigdzie się nie uczą. Jest czymś zasadniczym, aby wiedza dotarła do osoby podczas uczenia się w szkole. To jest podstawowe zadanie systemu oświaty. Pani zadała pytanie dotyczące Holocaustu, ale są inne tematy, które nie są poruszane w szkole. Czymś takim jest podpisany 23 sierpnia 1939 r. pakt Ribbentrop-Mołotow, dzięki któremu przestały istnieć niezależne państwa. To jest tylko przykład.

Czy w takim przypadku ważnym elementem nie byłoby Powstanie Warszawskie?

Tak nie jest, bo takie zjawisko nie jest zauważalne. Informacja o Powstaniu Warszawskim jest rozpowszechniana bliżej 1 sierpnia i po obchodach. Czymś oczywistym jest to, że płaszczyzna informacyjna jest powiązana z nowymi danymi o sytuacji historycznej, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Później fakty, komentarze oraz oceny zaczynają funkcjonować w przestrzeni publicznej. Jest mnóstwo instytucji medialnych, w tym portali internetowych, gdzie szybko można znaleźć informację o tych wydarzeniach.

Czy pana zdaniem ludzie potrafią uczyć się na błędach typu II wojny światowej? Mam tutaj na uwadze wzrost popularności trendów populistycznych na Zachodzie…

Jest czymś oczywistym, że lekcje z przeszłości w pierwszej kolejności muszą przyswoić politycy, którzy odgrywają ważną rolę na scenie politycznej. Zawsze pod dostatkiem mieliśmy radykałów, ale nie można pozwolić analfabetom, by przekroczyli pewne granice. Moim zdaniem, podstawowe siły Europy pamiętają lekcje z przeszłości i mają wyrobione wnioski. Z wyjątkiem jednej osoby, która zadaje pytanie dzieciom, gdzie jest nasza granica i sam odpowiada, że nasze państwo granic nie posiada. Ale w Europie jest tylko jedne państwo, gdzie politycy działają w ten sposób.

Artykuł powstał w ramach projektu „Perspektywa na Polskę”, realizowanego przez Polski Klub Dyskusyjny we współpracy z portalem 15min.lt przy wsparciu finansowym Orlen Lietuva.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!