Kultura i Historia
Bartek Borys

Pilnatys: Słyszałem, że nasze brzmienie napomina „The Doors”

„Akustycznie granie ogółem bardzo nam się podoba i chcielibyśmy zagrać więcej takich koncertów” – powiedział zw.lt Marius Meilūnas, wokalista i gitarzysta wileńskiej grypy „Pilnatys”.

Na początku lipca graliście na festiwalu „Bliuzo Naktys” w Worniach (lit. Varniai).
W Waszej muzyce można jednak usłyszeć nie tylko bluesowe wpływy, ale chociażby rock czy jazz. Czy możesz mi wobec tego powiedzieć coś więcej o swoich muzycznych inspiracjach?

Mógłbym powiedzieć, że blues jest moją główną inspiracją. Uczyłem się grać na gitarze słuchając tych wszystkich starych bluesowych muzyków, takich jak Robert Johnson czy też John Lee Hooker. Z drugiej strony ci muzycy byli pod wpływem innych gatunków muzycznych, takich jak wspomniane przez Ciebie jazz czy rock.
Muszę przyznać, że od wielu ludzi słyszałem, że „Pilnatys” brzmi jak „The Doors” lub inne psychodeliczne kapele rockowe, dlatego że wszyscy słuchamy tych samych muzyków. Nasz perkusista i basista uczyli się w szkole jazzu tak więc przynieśli bardzo wiele jazzowych motywów do naszej kapeli. Osobiście jestem fanem każdego gatunku muzycznego, zwłaszcza tych kapel, które w jakiś sposób powiązane są z religią lub muzyką orientalną z Indii. Nie chciałbym się jednak w żadne sposób ograniczać, bo słucham także gospel czy litewskiego folku, który bardzo lubię.

Jak wyglądały początki Waszej kapeli?

Wszystko zaczęło się kilka lat temu. Napisałem kilka piosenek i chciałem je po prostu zagrać
z kapelą. Znałem Kristupasa, naszego perkusistę, ze szkoły. Zaczęliśmy grać razem szukając jednocześnie basisty. Po pół roku znaleźliśmy Mantasa, który gra z nami do dziś. Przez około cztery lata graliśmy jako trio, później jednak pojawił się pomysł rozbudowy kapeli,
co zaowocowało tym, że dołączyły do nas trzy dziewczyny jako wokalistki. Mantas, w czasie jednej z prób, przedstawił nam Jonasa, saksofonistę, który również ostatecznie dołączył
do naszej grupy.
Mamy za sobą również próby z kilkoma gitarzystami, ale zdaliśmy sobie sprawę, że byłoby tego wszystkiego za dużo. Teraz jesteśmy grupą siedmiu ludzi i taki układ póki co nam odpowiada. Tak więc w tym składzie, jako „Pilnatys”, gramy od półtora roku.

Czy chcielibyście nagrać swój pierwszy album, albo chociaż krótką EP-kę? Na teraz możemy znaleźć jedynie Wasze krótkie demo na portalu SoundCloud ale te piosenki odbiegają znacznie od tego, co można usłyszeć na Waszych koncertach.

Tak, na SoundCloud można znaleźć pewnego rodzaju demo, które wysyłaliśmy ludziom organizującym nasze koncerty. Mamy oczywiście plany, by nagrać w końcu nasze piosenki
w profesjonalnym studiu. Myślę, że tego materiału wystarczyłoby na kilka albumów. To tylko kwestia czasu, bo teraz mamy pewne trudności ze znalezieniem odpowiedniej ilości wolnego czasu, aby nagrać coś w dobrej jakości.

Czy jest jakieś konkretne studio, w którym chciałbyś nagrać Wasz pierwszy materiał?

Moim zdaniem nie ma to większego znaczenia. Uważam, że każde miejsce, gdzie będzie można dokonać nagrań w dobrej jakości, będzie wystarczające. Najważniejszą rzeczą jest dobry mastering. Myślę o tym, żeby zrobić to za granicą. Może w Niemczech, jako że jest tam znacznie więcej specjalistów od dźwięku niż na Litwie. Ale same nagrania chciałbym zrobić w Wilnie
z ludźmi, którzy znają naszą muzykę.

Kiedy rozmawialiśmy o Twoich muzycznych inspiracjach wymieniłeś raczej muzykę gitarową. Ale w tym roku graliście akustyczny koncert w „Geltonos Sofos Klubas”. Zastanawia mnie, czy było to jednorazowe wydarzenie, czy też planujecie więcej koncertów „bez prądu” w przyszłości?

Traktowałem ten koncert jako wyzwanie. Dał nam on jednak również bardzo dużo przyjemności. Ogólnie piszę nasze piosenki przy dźwiękach gitary akustycznej i dopiero później zamieniamy
je na wersje elektryczne. Przygotowując się do tego koncertu odnaleźliśmy wiele nowych rzeczy w naszej muzyce.
Graliśmy jednak więcej koncertów akustycznych. Jeden z nich miał miejsce o 3 w nocy
w Wilnie, zaraz po naszym koncercie w Kownie, kiedy w naszym mieście miały miejsce wydarzenie związane z festiwalem ”Noc Kultury” (lit. “Kultūro Naktis“), w czasie którego zagraliśmy akustyczny koncert na jednej z wileńskich ulic o trzeciej w nocy. Akustycznie granie ogółem bardzo nam się podoba i chcielibyśmy zagrać więcej takich koncertów.

„Pilnatys”, nazwa Waszego zespołu, oznacza „pełnię”. Dlaczego zdecydowaliście się
na taką nazwę dla kapeli?

W sumie było kilka powodów. Po pierwsze, najzwyczajniej na świecie podoba mi się symbol przedstawiający pełnię. Poza tym, piszę większość naszych kawałków nocą. Czasem także przy pełni księżyca. Myślę, że wielu ludzi czerpie swoje inspiracje z tego zimnego światła, które możemy obserwować nocą. Pasuje to swoją drogą do psychodelicznego rocka, którego elementy jak najbardziej można znaleźć w naszej muzyce.
Jest jednak jeszcze inna historia. Pewnego razu siedzieliśmy z Krostipasem na ławce. To było
w Juodkrantė. Zastanawialiśmy się wtedy jaka nazwa pasowałaby do naszego zespołu. Rozglądaliśmy się dookoła w poszukiwaniu inspiracji. Zobaczyliśmy księżyc w pełni i jego niesamowite światło, które odbijało się w wodach Zalewu Kurońskiego. Pomyślałem wtedy:
„To jest to!”. Zaraz po tym doszedłem do wniosku, że samo słowo „pilnatis”, które oznacza pełnię, zostało już na pewno przez kogoś wykorzystane, tak więc uznaliśmy, że nazwa naszej kapeli będzie miała formę liczby mnogiej, czyli „pilnatys”. I taka nazwa została do dzisiaj.

W tym roku wygraliście konkurs młodych kapel „Garažas”, organizowany przez wileński klub „Tamsta”. Co myślisz o pozostałych zespołach, z którymi konkurowaliście? I czy myślisz, że to zwycięstwo w jakiś sposób Wam pomogło?

Na początku część naszej ekipy nie chciała brać udziału w tym konkursie, gdyż była zdania,
że nie jest to najlepszy sposób na tworzenie muzyki. Nie chcieli brać udziału w konkursie i być ocenianym przez jury. Ja osobiście chciałem wziąć w tym udział chociażby dlatego, że w klubie „Tamsta” mają naprawdę bardzo dobre nagłośnienie. Zastanawiałem się też, jak nasza muzyka będzie tam brzmiała.

Nie będę jednak ukrywał, że potrzebowaliśmy również pieniędzy na sprzęt, dla naszego zespołu, tak więc argument finansowy był jednym z tych, które ostatecznie skłoniły nas do wzięcia udziału w tym konkursie.

W finale wzięło udział osiem zespołów i szczerze mówiąc każdy z nich mógł wygrać. Wszyscy grali bardzo dobrą muzykę. Tak więc zwycięstwo bardzo nas zaskoczyło, ale z drugiej strony słyszeliśmy bardzo wiele pochlebnych opinii na temat naszego występu.

Nie powiedziałbym jednak, żeby ta wygrana otworzyła dla nas jakieś drzwi czy pomogła nam
w jakiś sposób. Latem graliśmy wiele koncertów, na które zostaliśmy zaproszeni, lub których organizatorzy zaakceptowali nasze zgłoszenie, zanim wygraliśmy konkurs. Nie da się jednak ukryć, że zwycięstwo jest zawsze miłym uczuciem, tak więc ostatecznie wszyscy w zespole się
z niego cieszyli.

Czy są w Wilnie zespoły, których lubisz słuchać i które mógłbyś polecić?

Szczerze mówiąc, mógłbym polecić bardzo wiele dobrych zespołów z Wilna. Większość inspiracji czerpię nie poprzez słuchanie nagrań, lecz dzięki słuchaniu muzyki na żywo. Kocham koncerty i energię, którą możesz tam poczuć, tak samo jak obserwowanie muzyków na scenie.

Ale wracając do pytanie. Bardzo lubię „Ministry of Echology”, „Baltasis Kiras” czy „Garbanotas Bosistas”. „Los Turbos” byli kiedyś jedną z moich ulubionych kapel, ale teraz nie grają już zbyt często. Kiedy byłem młodszy słuchałem też kapeli „Dr Green”. Czasem również zespołu „Bora”, ale nie za często, bo ich muzyka była bardzo ostra i agresywna, a nie zawsze miałem nastrój, żeby ich słuchać.

Warte uwagi są również projekty Šarūnasa Petrutisa oraz kapele takie jak „Sheep Got Waxed” czy „Journey of Mintyria”. Jest jednak tego o wiele więcej i myślę, że na temat muzyki mógłbym mówić godzinami, tak więc tych kilka rekomendacji na potrzeby tej rozmowy powinno wystarczyć.

Wróćmy na chwilę do festiwalu „Bliuzo Naktys”. Jak się czułeś grając po Stevenie Seagalu?

Cóż, było to ciekawe doświadczenie. Dzięki Steven, że rozgrzałeś naszą publiczność!
A tak poważnie – uwielbiam grać wieczorem i wierzę, że pewnego dnia zagramy na „Bliuzo Naktys” o tej porze, a nie w dzień, tak jak w tym roku. Niemniej jednak nasz koncert, choć krótki, dał nam wiele satysfakcji i liczymy na to, że zagramy w Worniach jeszcze w przyszłości.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!